dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 15/2006 » Świat »

Małżeństwo z rozsądku

autor: Maria Przełomiec
– Mam w nosie politykę, ale Julka z Juszczenką muszą się pogodzić – przekonywał mnie w wyborczy wieczór znany ukraiński piosenkarz Mykoła Wakarczuk. Pogląd twórcy hymnu pomarańczowej rewolucji „Razom Nas Bohato” podziela zdecydowana większość Ukraińców. 75 procent widzów telewizyjnego Kanału 5 opowiedziało się w powyborczym sondażu za pomarańczową koalicją, czyli jak mówią w Kijowie ­– ponownym małżeństwem bohaterów zeszłorocznego majdanu Wiktora Juszczenki i Julii Tymoszenko, z dodatkiem socjalistów Ołeksandra Moroza.

Były blok pomarańczowy zdaje się łączyć wszystko – wspólna walka, demokratyczne idee, prozachodnie dążenia, emocje. Tyle tylko, że jak dowodzi szara eminencja zwycięskiej Partii Regionów, znany biznesmen Renat Achmetow, o ile w życiu małżeństwo z miłości wydaje się lepszym wariantem, o tyle w polityce powinien przeważać rozsądek. Ten rozsądek to w wypadku Ukrainy gospodarka, a zdaniem większości ekonomistów, w tej dziedzinie Naszej Ukrainie Juszczenki bliżej do Partii Regionów. W skład tej ostatniej wchodzi wielu przedsiębiorców z przemysłowego Donbasu i mimo iż wschód Ukrainy jest zdecydowanie bardziej prorosyjski niż pozostała część państwa, to akurat dla ukraińskich przemysłowców rosyjscy koledzy z biznesu są raczej konkurentami na światowych rynkach niż partnerami. Także, jeżeli idzie o inwestycje na Zachodzie, którymi Donbas jest coraz bardziej zainteresowany, o czym może świadczyć chociażby wejście na polski rynek poprzez zakup Huty Częstochowa czy warszawskiej FSO.

Co z polityką?
Z gospodarczego punktu widzenia niebiesko-pomarańczowa koalicja, czyli sojusz Juszczenko-Janukowycz wydaje się zdecydowanie korzystniejsza. Gorzej z polityką. Wszyscy się zgadzają, że na scenie wewnętrznej podobny alians oznaczałby koniec legendy Wiktora Juszczenki i, co poważniejsze, zahamowanie prozachodnich dążeń Ukrainy. Co prawda wobec bardzo umiarkowanego stanowiska Unii Europejskiej najprawdopodobniej oznaczałoby to konkretnie niewiele, natomiast propagandowo mogłoby przynieść Kijowowi szkody. Tym bardziej że należałoby się spodziewać zbliżenia z Rosją. Także raczej deklaratywnego niż konkretnego, ale jednak.

Z politycznego punktu widzenia same zalety ma natomiast pomarańczowa koalicja. Po pierwsze, spełniłaby życzenia wyborców, po drugie utrzymałaby prozachodni kurs Ukrainy. Po trzecie wreszcie, ale wcale nie ostatnie, Julia Tymoszenko, która dała się poznać jako polityk bardzo zdecydowany i bezwzględny, byłaby we władzach, a nie w opozycji. Na przeszkodzie ponownemu odrodzeniu pomarańczowego bloku stają jednak ambicje, zarówno samej Julii Tymoszenko, zdecydowanie domagającej się stanowiska premiera, jak i prezydenta Juszczenki, który już raz piękną Julię z tegoż stanowiska zdymisjonował. Przy czym wówczas powodem były między innymi dosyć nieodpowiedzialne decyzje gospodarcze pani premier. Właśnie gospodarka może stać się minusem pomarańczowego rządu, tym bardziej że Julia Tymoszenko dalej zapowiada renacjonalizację części zakładów.

Kra z optymizmem
Ukraińskie koalicyjne rozmowy trwają i nic nie wskazuje na to, aby miały się szybko skończyć. Mimo to wracam z Kijowa jako optymistka. To, co zawsze uważałam za największe zdobycze pomarańczowej rewolucji, czyli wolne media i obywatelskie społeczeństwo, mają się nieźle. Dowodem chociażby wysoka, 67-procentowa frekwencja. Zważywszy, iż głosowanie nie było łatwe z powodu dosyć skomplikowanej formy i upiornie długich biuletynów (jednocześnie odbywały się wybory parlamentarne i samorządowe, co sprawiało, że na czterech kartach do głosowania było kilkaset nazwisk), jest to liczba imponująca.

W tej sytuacji trzeba przyznać rację politykowi rosyjskiej opozycji demokratycznej Borysowi Niemcowowi. Niemcow w niedawnej rozmowie porównał Ukrainę do kry, która zdołała oderwać się od postsowieckiego lodowca, by raz szybciej raz wolniej, ale konsekwentnie dryfować na Zachód. Mimo że pozostawieni na lodowcu starsi bracia krzyczą, grożą i wymachują rękoma.

Ukraińskie wybory parlamentarne wygrała, z 33-procentowym poparciem, Partia Regionów, przeciwnika obecnego prezydenta Juszczenki sprzed roku, czyli Wiktora Janukowycza. Na drugim miejscu (22 procent) uplasował się Blok Julii Tymoszenko. Nasza Ukraina, związana z Wiktorem Juszczenką, zajęła dopiero trzecie miejsce, uzyskując 14 procent. Języczkiem u wagi w koalicyjnych rozmowach stają się socjaliści, na których zagłosowało 6 procent wyborców. Na utworzenie nowego rządu ukraińska Rada Najwyższa ma dwa miesiące.
poprzedni   |   następny wróć
  • Z frontu walki o "kulturę osobistą"
  • Uważajmy na to, co mówimy na Białorusi. Bo w ciągu jednej doby możemy tam zostać aresztowani, osądzeni i skazani – w najlepszym przypadku na karę grzywny – za przeklinanie w miejscu publicznym. A to, że akurat nie wypowiedzieliśmy żadnego niecenzuralnego słowa, nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia. Taka właśnie sytuacja spotkała Andżelikę Borys, szefową nieuznawanego...więcej »
  • Najdłuższa wojna nowoczesnej Azji
  • Pół wieku musiało minąć, nim dwa zwaśnione państwa jednego narodu podpisały wreszcie pokój kończący długoletnią bratobójczą wojnę. Jednak pomimo zawarcia historycznego porozumienia obie Koree, Północną – komunistyczną i Południową – kapitalistyczną, dzielą nadal lata świetlne w poziomie rozwoju gospodarczego, zakresie otwarcia na świat, nie mówiąc już o istniejącej...więcej »
  • Mnisi na barykadach
  • Chociaż od kilkudziesięciu lat Birmą rządzi krwawa wojskowa junta, to jeszcze do niedawna tym dalekowschodnim krajem nie interesował się nawet pies z kulawą nogą. Ta obojętność zmieniła się nieco, kiedy w ostatnich dniach świat zobaczył pokojowo protestujących buddyjskich mnichów, brutalnie bitych na ulicach Rangunu. Tyle tylko, że za świętym oburzeniem Zachodu nie idą żadne konkretne...więcej »
  • Człowiek z Petersburga
  • W ciągu jednej chwili rosyjski prezydent Władimir Putin wyciągnął z politycznego zaplecza zupełnie nieznanego człowieka, czyniąc z Wiktora Zubkowa osobistość numer dwa w państwie. Dziwne, prawda? Ale tylko do czasu, gdy przypomnimy sobie początki kariery politycznej samego Władimira Władimirowicza Putina. Nowy rosyjski premier był do tej pory szefem Federalnej Agencji ds. Monitoringu...więcej »
  • Gul staje okoniem
  • Za każdym razem, kiedy turecki parlament wybiera prezydenta państwa, przypomina to opowiadanie się chorego między dżumą a tyfusem. W Turcji możliwe są jedynie dwa warianty: albo u władzy staje zdeklarowany islamista, albo też przechodzi ona w ręce kogoś, za kim stoi potężna kasta tureckich „świeckich” wojskowych. Niedawny wybór Abdullaha Gula na stanowisko prezydenta oznacza...więcej »
  • Głód
  • W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą – zdaniem specjalistów – okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian. Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię...więcej »
  • Strzał z kapiszona
  • Coraz częściej ulubionym narzędziem uprawiania polityki zagranicznej przez naszych wschodnich sąsiadów staje się szantaż. Tym razem Rosja grozi umieszczeniem pocisków rakietowych krótkiego zasięgu w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską... „Asymetryczna i skuteczna” – taka ma być według rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa (na zdj. piewszy z prawej) odpowiedź...więcej »
  • Rosjanin
  • Umarł Borys Jelcyn. Obejrzeliśmy w telewizji obowiązkowe obrazki pokazujące podpitego prezydenta Rosji, dyrygującego niemiecką orkiestrą wojskową, i wysłuchaliśmy opinii dość banalnych – o człowieku, który doprowadził do rozwiązania ZSRR i do wyboru Władimira Putina. Rzecz jasna, jeszcze trochę o rządach oligarchicznych, a potem informacje o śmierci Jelcyna szybko spadły...więcej »
  • Jak Wiktor z Wiktorem
  • Naszą sąsiadkę Ukrainę dopadła choroba typowa dla dziecięcego wieku demokracji: skłócenie i rozczarowanie większości tamtejszego społeczeństwa. A to dolegliwość, z której się tak szybko nie leczy. Zwłaszcza zaś wtedy, gdy zwaśnione strony nie wykazują woli jakiegokolwiek kompromisu. Symptomy narastającego kryzysu widoczne były na Ukrainie już w dniach pamiętnej „pomarańczowej...więcej »
  • Świat bez Husajna
  • W przedostatni dzień 2006 roku, krótko przed godziną 6 rano (4 rano czasu warszawskiego) w bazie wojsk irackich w szyickiej dzielnicy Bagdadu, Kazimija, powieszony został Saddam Husajn. W tym samym miejscu przez lata torturowano i stracono wiele ofiar jego zbrodniczego reżimu. W krótkiej relacji telewizyjnej nie pokazano samej egzekucji, ale poprzedzające ją chwile, w czasie których strażnicy...więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego