dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 50/2002 » Świat »

Demografia i polityka

autor: Jerzy Marek Nowakowski
Ucząc się w szkole o przyczynach zjawisk historycznych, zwracamy zwykle uwagę na wielkie bitwy, traktaty, czyny królów i wodzów. I bardzo się dziwimy, gdy wśród winowajców rozbiorów Polski na czołowym miejscu znajduje się poczciwy ziemniak.

Tak. Upowszechnienie hodowli ziemniaków w XVIII wieku stało się fundamentem potęgi państwa pruskiego. Prusy Fryderyka Wielkiego w ciągu jednego pokolenia przestały borykać się z głodem i przeżyły eksplozję demograficzną. Ta zaś pozwoliła na stworzenie nowoczesnej i wielkiej armii, budowę potężne państwa i ekspansję skierowaną przede wszystkim na ziemie Rzeczypospolitej.
Potęga zwykłego ziemniaka nie jest niczym niezwykłym w historii. Specjaliści odróżniają bowiem „historię długiego trwania” od tak zwanej „historii wydarzeniowej”, zgodnie twierdząc, że to ta pierwsza wywiera przemożny wpływ na dzieje ludzkości. A czynnikami sprawczymi są w niej zmiany klimatyczne, nowe uprawy, demografia...
Cechą charakterystyczną tych zjawisk jest to, że są trudne do zidentyfikowania z perspektywy jednostki. Dzieją się zwyczajnie, pośród codzienności. Czasem tylko przybierają dramatyczną formę wielkich epidemii czy klęsk żywiołowych. O ile jednak zwyczajniejsze i mniej ważne zdają się być od pełnych blichtru królewskich wizyt i czynów wojennych...

Emeryt polityczny


Współcześnie także mamy do czynienia ze zjawiskami z kategorii długiego trwania. Przyglądamy się im niezwykle rzadko. Cóż to za wydarzenie, że na podwórku bawi się jakoś mniej dzieci. Że na parkowych ławkach jakby ciaśniej, bo mamy coraz więcej emerytów. A obserwujemy w ten sposób głęboki proces historyczny. Zmianę w strukturze demograficznej Polski. Zmianę, która już ma poważne skutki, a w przyszłości mieć będzie jeszcze głębsze konsekwencje. Społeczne, ale i gospodarcze i polityczne. Politycy będą musieli układać swoje programy z myślą o emerytach, w sklepach miejsce rozbudowanych działów zabawkarskich powoli zajmować będą półki z towarami dla klientów „trzeciego wieku” i tak dalej.
Nie bez znaczenia jest i to, że będzie nas coraz mniej. Prognoza mówi o zmniejszeniu się ludności Polski do połowy bieżącego stulecia mniej więcej o pięć milionów. A przecież gdy wchodzimy dziś do Unii Europejskiej, to nasza pozycja nie jest wynikiem tego, że Polacy są tacy bogaci, nie wynika też z naszych zasług w przeszłości. Negocjatorzy siadają przy stole i mówią: Polska jest dużym państwem, to czterdziestomilionowy rynek, dlatego mamy prawo, by oczekiwać... I partnerzy łatwo się z tym zgadzają. Nie bez znaczenia jest i to, że w porównaniu z Zachodem jesteśmy wciąż społeczeństwem młodym i dynamicznym. Tam piaskownice opustoszały jedno pokolenie wcześniej.
Są i dalsze skutki. Stare narody Zachodu muszą patrzeć na imigrację i ze zdziwieniem odkrywają, że na przykład Francja staje się pomału krajem arabskim. W Rosji jest coraz mniej Rosjan, a coraz więcej przedstawicieli narodów azjatyckich i tak dalej.

Wymierająca Afryka


Zjawiska demograficzne są czynnikiem wpływającym na losy świata w stopniu dużo większym niż chcielibyśmy przyznać. Oto obserwujemy przerażającą epidemię AIDS w Afryce. Jeszcze niedawno futurolodzy twierdzili, że przyszłość świata XXI wieku jest właśnie na Czarnym Lądzie. Gigantyczne bogactwa mineralne i ogromny przyrost naturalny sprawiały, że przewidywano, iż obecne stulecie będzie wiekiem Afryki. Od kilku lat słyszymy coś zupełnie innego. Pod znakiem zapytania stanęła bowiem biologiczna egzystencja całych narodów. Bieda, niewiedza i specyficzna obyczajowość ludów Afryki sprawiły, że epidemia AIDS osiągnęła tam rozmiary gigantycznej klęski, dotykając w niektórych krajach połowę populacji. Reportaże o afrykańskich miastach skazanych na wymarcie w ciągu kilku lat jeżą włos na głowie. I uczą pokory. Nasze przekonanie o wszechmocy człowieka w starciu z prawami Boskimi, tak charakterystyczne dla społeczeństw ery przemysłowej, pęka niczym bańka mydlana.
Nie bardzo wiemy jeszcze, jakie będą skutki innego eksperymentu demograficznego. Ba, nie wiemy chyba, jaka jest jego skala. Komunistyczne Chiny od dawna wprowadziły niezwykle rygorystyczną kontrolę urodzeń. Rodziny wielodzietne są karane ekonomicznie, często również wyrzucane poza nawias totalitarnej rzeczywistości. A specyficzna obyczajowość Chin każe byt rodziców wiązać z płcią potomka. Rodzicami opiekuje się syn. Na masową skalę mordowano więc w Chinach nowo narodzone dziewczynki, stosowano aborcję itd. W liczącym grubo ponad miliard ludzi narodzie rośnie pokolenie z ogromną nadreprezentacją mężczyzn. Na razie to dzieci, za chwilę jednak może się okazać, iż połowa mężczyzn nie ma szans na znalezienie żony i założenie rodziny. W przeszłości rozwiązaniem byłaby wojna. A w XXI wieku, w mocarstwie atomowym? Nikt nie ma dobrej odpowiedzi.

Stulecie pokory?


Do kategorii zjawisk długiego trwania dodać jeszcze trzeba dostrzegalne gołym okiem zmiany klimatu, które zwykliśmy w ostatnich kilkudziesięciu latach wiązać z działalnością człowieka. I tutaj również nasza pycha okazała się niezbyt usprawiedliwiona. Faktem jest, że ludzie potrafią zdemolować Ziemię lepiej niż ktokolwiek inny. Ale coraz częściej słyszymy od naukowców, iż zmiany klimatyczne mają przyczyny naturalne, są efektem falowania okresów ciepła i ochłodzenia, że jeszcze 700 lat temu w Polsce hodowano winorośl, a przed czterema wiekami z kolei podróżowano przez Bałtyk saniami po grubym lodzie, tak trwałym, że budowano na nim karczmy czy popasy.
Może więc nowe tysiąclecie rozpocznie się od tego, że zaczniemy uczyć się pokory i zarzucimy przekonanie o wszechmocy człowieka. Bo powiem szczerze, że z trzech opisanych wyżej zjawisk demograficznych: starzenia się Europy, wymierania Afryki i załamania struktury demograficznej Chin, najszybciej zapewne rozstrzygnie się to drugie. Historia naturalna uczy, iż każda wielka epidemia kończyła się w ten sposób, że pojawiały się pokolenia odporne na wyniszczającą chorobę. I zapewne w Afryce są już ludzie z genem odporności na AIDS. To okrutne, ale wydaje się, że bez Bożej interwencji w nasze życie (niewierzący powiedzą o prawach natury) ciągle jeszcze nie umiemy sobie radzić z własnymi problemami.

Konstytucja czy Ponadkonstytucja?


Gorzej jest tam, gdzie korzystamy z danego nam prawa do wolności. Starzenie się Europy jest wynikiem świadomych decyzji. Społeczeństwa konsumpcyjne żyją w rodzinach nuklearnych, nie chcąc zajmować się wychowaniem dzieci. I Europa krok po kroku traci swoją pozycję w świecie. Bo w ostatecznym rachunku nie liczy się sama zamożność.
Lekcja polityczna z opisanych zjawisk brzmi dosyć banalnie. O ile od czasów Oświecenia coraz silniej wzrastało w nas, jako przedstawicielach cywilizacji Zachodu, przekonanie, iż człowiek jest demiurgiem zdolnym przekształcać świat do woli i na swoją modłę, to w epoce postmodernistycznej coraz częściej wracamy do prawd podstawowych. I dostrzegamy realną skalę naszych możliwości. Kiedyś Sokrates powiadał, „wiem, że nic nie wiem” i po dziś dzień pozostaje to kresem biegu po wiedzę prawdziwego mędrca. Gdy zyskaliśmy gigantyczną zdolność zmieniania świata, możemy powtórzyć „wiem, że nic nie mogę”. Wobec potęgi Boga człowiek uzbrojony w komputery i energię atomową okazuje się zadziwiająco słaby. A lekcja polityczna, o której wspomniałem? Kiedyś dyskutowano, także w Polsce, o wyodrębnieniu kategorii praw przyrodzonych (jedni mówili naturalnych, inni – Boskich) spośród praw stanowionego. Naturalnie nigdzie się na to nie zdecydowano. Stoimy jednak przed prostym dylematem – jeśli my tego nie zrobimy, to załatwi to za nas historia długiego trwania. Boleśnie.
Jesteśmy w przededniu przebudowy systemu prawnego i politycznego Europy (do tego przecież sprowadza się wielkie poszerzenie Unii). Przypominajmy o prawach, które w Europie winny być jej konstytucją, a właściwie ponad Konstytucją Europy.
poprzedni   |   następny wróć
  • Z frontu walki o "kulturę osobistą"
  • Uważajmy na to, co mówimy na Białorusi. Bo w ciągu jednej doby możemy tam zostać aresztowani, osądzeni i skazani – w najlepszym przypadku na karę grzywny – za przeklinanie w miejscu publicznym. A to, że akurat nie wypowiedzieliśmy żadnego niecenzuralnego słowa, nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia. Taka właśnie sytuacja spotkała Andżelikę Borys, szefową nieuznawanego...więcej »
  • Najdłuższa wojna nowoczesnej Azji
  • Pół wieku musiało minąć, nim dwa zwaśnione państwa jednego narodu podpisały wreszcie pokój kończący długoletnią bratobójczą wojnę. Jednak pomimo zawarcia historycznego porozumienia obie Koree, Północną – komunistyczną i Południową – kapitalistyczną, dzielą nadal lata świetlne w poziomie rozwoju gospodarczego, zakresie otwarcia na świat, nie mówiąc już o istniejącej...więcej »
  • Mnisi na barykadach
  • Chociaż od kilkudziesięciu lat Birmą rządzi krwawa wojskowa junta, to jeszcze do niedawna tym dalekowschodnim krajem nie interesował się nawet pies z kulawą nogą. Ta obojętność zmieniła się nieco, kiedy w ostatnich dniach świat zobaczył pokojowo protestujących buddyjskich mnichów, brutalnie bitych na ulicach Rangunu. Tyle tylko, że za świętym oburzeniem Zachodu nie idą żadne konkretne...więcej »
  • Człowiek z Petersburga
  • W ciągu jednej chwili rosyjski prezydent Władimir Putin wyciągnął z politycznego zaplecza zupełnie nieznanego człowieka, czyniąc z Wiktora Zubkowa osobistość numer dwa w państwie. Dziwne, prawda? Ale tylko do czasu, gdy przypomnimy sobie początki kariery politycznej samego Władimira Władimirowicza Putina. Nowy rosyjski premier był do tej pory szefem Federalnej Agencji ds. Monitoringu...więcej »
  • Gul staje okoniem
  • Za każdym razem, kiedy turecki parlament wybiera prezydenta państwa, przypomina to opowiadanie się chorego między dżumą a tyfusem. W Turcji możliwe są jedynie dwa warianty: albo u władzy staje zdeklarowany islamista, albo też przechodzi ona w ręce kogoś, za kim stoi potężna kasta tureckich „świeckich” wojskowych. Niedawny wybór Abdullaha Gula na stanowisko prezydenta oznacza...więcej »
  • Głód
  • W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą – zdaniem specjalistów – okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian. Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię...więcej »
  • Strzał z kapiszona
  • Coraz częściej ulubionym narzędziem uprawiania polityki zagranicznej przez naszych wschodnich sąsiadów staje się szantaż. Tym razem Rosja grozi umieszczeniem pocisków rakietowych krótkiego zasięgu w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską... „Asymetryczna i skuteczna” – taka ma być według rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa (na zdj. piewszy z prawej) odpowiedź...więcej »
  • Rosjanin
  • Umarł Borys Jelcyn. Obejrzeliśmy w telewizji obowiązkowe obrazki pokazujące podpitego prezydenta Rosji, dyrygującego niemiecką orkiestrą wojskową, i wysłuchaliśmy opinii dość banalnych – o człowieku, który doprowadził do rozwiązania ZSRR i do wyboru Władimira Putina. Rzecz jasna, jeszcze trochę o rządach oligarchicznych, a potem informacje o śmierci Jelcyna szybko spadły...więcej »
  • Jak Wiktor z Wiktorem
  • Naszą sąsiadkę Ukrainę dopadła choroba typowa dla dziecięcego wieku demokracji: skłócenie i rozczarowanie większości tamtejszego społeczeństwa. A to dolegliwość, z której się tak szybko nie leczy. Zwłaszcza zaś wtedy, gdy zwaśnione strony nie wykazują woli jakiegokolwiek kompromisu. Symptomy narastającego kryzysu widoczne były na Ukrainie już w dniach pamiętnej „pomarańczowej...więcej »
  • Świat bez Husajna
  • W przedostatni dzień 2006 roku, krótko przed godziną 6 rano (4 rano czasu warszawskiego) w bazie wojsk irackich w szyickiej dzielnicy Bagdadu, Kazimija, powieszony został Saddam Husajn. W tym samym miejscu przez lata torturowano i stracono wiele ofiar jego zbrodniczego reżimu. W krótkiej relacji telewizyjnej nie pokazano samej egzekucji, ale poprzedzające ją chwile, w czasie których strażnicy...więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego