dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 05/2003 » Świat »

Wielki strach

autor: Jerzy Marek Nowakowski
Londyn, połowa lat osiemdziesiątych. Biegnie sobie bezpański pies, a za nim pędem grupka "bobbies", policjantów w charakterystycznych wysokich hełmach. Boki by można zrywać, gdyby nie fakt, że to nie pies się boi, ale policjanci. IRA wpadła bowiem na pomysł przywiązywania bomb do psów i zdalnego ich detonowania. A policja otrzymała zadanie łapania i sprawdzania każdego bezpańskiego psa.


Celem współczesnego terroryzmu jest wywołanie strachu. Ślepy wybór ofiar, masowa skala zagrożenia mają, w zamyśle atakujących, paraliżować zaatakowane państwo, prowadzić do spadku zaufania do władzy i generalnej destabilizacji. W dalszej konsekwencji powinny doprowadzić do - tak charakterystycznego dla Zachodu - poszukiwania winy w sobie i usprawiedliwienia terrorystów, a w końcu do akceptacji ich celów politycznych.
Charakterystyczne, że przywódcy akcji terrorystycznych z różnych miejsc i epok używają niemal tych samych argumentów. O destabilizacji państwa i komunistycznej rewolucji marzyli wodzowie niemieckiego RAF (frakcja czerwonej armii) oraz włoskich "Czerwonych Brygad". O destabilizacji państwa i powszechnej rewolucji islamskiej marzy Al Kaida. Takie cele przyświecały też Palestyńczykom z "Czarnego Września" mordującym sportowców podczas olimpiady w Monachium.

Sukcesy międzynarodówki strachu


W Libanie terroryści doprowadzili do kompletnej destrukcji państwa i przekształcenia kraju zwanego Szwajcarią Bliskiego Wschodu w obszar nędzy i totalnej niestabilności. W Afganistanie z kolei udało się terrorystom stworzyć teokratyczną republikę islamską. Próbowali tego samego w Jordanii i tylko wygnanie Palestyńczyków uchroniło bliskowschodnie królestwo przed losem Afganistanu lub Libanu.
Strach, w zamyśle terrorystów, winien dotknąć przede wszystkim sytych i zadowolonych z siebie mieszkańców Zachodu. Celem politycznym terrorystów jest zburzenie tego świata, zabicie Wielkiego Szatana, który za pomocą telewizji, whisky i McDonald'sa niszczy wartości - zależnie od terrorysty - socjalistyczne, islamskie czy inne. Wielki Szatan jest silny, ma armie, czołgi, wywiady i mnóstwo pieniędzy. Na początku potrzebny jest więc strach. Taki, który paraliżuje i pozbawia woli. Żydzi, Amerykanie, Europejczycy muszą zacząć się bać. Bać się wyjścia na ulicę i przesiadywania w kinie, zatrzymania samochodu na stacji benzynowej i wejścia do samolotu.
Halloween na serio


Przerażenie powinno w zamyśle terrorystów uderzyć w konsumpcję, zmienić styl życia i doprowadzić do spadku zaufania do polityków i polityki demokratycznej jako takiej. Strach ma paraliżować inwestorów i prowadzić do załamania się kursów na giełdzie. Ludzie powinni zamknąć się w domach i nie wychodzić z nich, a już szczególnie nie wyjeżdżać w interesach.
Turyści, są kolejnym celem ataków terrorystycznych. Roznoszą przecież zarazę szkodliwego stylu życia, budzą nastroje konsumpcyjne, sprzeniewierzają się regułom prawdziwej wiary.
Po wszystkich wielkich atakach terrorystycznych powtarzało się to samo zjawisko. Kryzys linii lotniczych, spadki giełdowe, kolejki do gabinetów psychoterapeutów. W wyniku akcji terrorystycznych przestaliśmy jeździć do Egiptu i Algierii, nie uświadczymy turysty w przepięknym Iranie i na całym Bliskim Wschodzie. Za chwilę normalny obywatel Zachodu zrezygnuje z Indonezji, Tunezji, może i Turcji. Coraz mniej chętnie siadamy w kawiarniach Paryża czy Marsylii, gdy przy stolikach widzimy wyłącznie arabskie twarze.
Spieramy się o definicję terroryzmu. Raz tej nazwy nadużywamy, kiedy indziej omijamy ją, bojąc się nazwać rzeczy po imieniu. Toczymy wojnę z terroryzmem, wymieniając nazwę Al Kaida i kilkudziesięciu innych organizacji, a jednocześnie nie określamy istoty zjawiska. Otóż sądzę, że cechą odróżniającą terroryzm od terroru jest właśnie zamysł wywołania powszechnego strachu. W tym sensie terrorystą był bardziej bandyta-snajper terroryzujący Waszyngton, a w mniejszym stopniu Czeczeńcy z teatru na Dubrowce, którzy starali się nie zabijać zakładników, czy zamachowiec strzelający do generała czy polityka.

Niewiedza jest bronią


Broniąc się przed terrorystami, bardzo często ułatwiamy im zadanie. Rewizje i bramki magnetyczne na lotniskach i w gmachach urzędowych wcale nie powiększają poczucia bezpieczeństwa. Raczej powodują ściągnięcie żołądka i przypomnienie - tu może być bomba. Worki wypełnione nożyczkami i pilnikami do paznokci na lotniskach całego świata to setki tysięcy wściekłych obywateli i radosny rechot bin Ladena. Psychoza strachu po zamachach samobójczych w Izraelu, zamknięte dyskoteki i kawiarnie na Bali, omijanie Kenii to realizacja celów, jakie stawiali sobie mordercy. Ich zwycięstwo. Ich zwycięstwem jest też ulica londyńska (na wszelki wypadek także warszawska i tokijskie metro!) oczyszczona z koszy na śmieci, bo terroryści północnoirlandzcy podkładali w nich bomby.
Terroryści wygrali pierwszą rundę w tym sensie, że świat stał się zdecydowanie mniej bezpieczny i przyjazny spokojnemu obywatelowi. Strach dotyka nas wszystkich, kiedy wsiadamy do samolotu i gdy wyjeżdżamy na wakacje. Po 11 września postępuje również izolacja społeczności islamskich od ich otoczenia zachodniego w Europie i Ameryce. Pojawia się nienawiść, siostra bliźniaczka wielkiego strachu.
Od lat siedemdziesiątych będących początkiem zorganizowanego terroryzmu politycznego wygrywamy z nim wcale nie dzięki służbom specjalnym i środkom bezpieczeństwa. To tylko sposób na zmniejszenie liczby ofiar. Wygrywamy naszym lenistwem, bezwładnością społecznych zachowań i zamiłowaniem do wygody. Podczas gdy bandyta liczy, że sparaliżowany strachem pan Smith będzie siedział w domu, nerwowo mnąc serwetkę i wypatrując w telewizji kolejnych ofiar zamachów, umowny pan Smith właśnie wybiera się do kina, bo o zamachu nie słyszał i słuchać nie chce. Nie rezygnuje z wycieczki na Karaiby, bo przeliczył sobie, że prawdopodobieństwo zamachu nie jest większe, niż wypadku samochodowego. A w ogóle, jak bohaterowie drugorzędnych filmów akcji, uważa, że byle terrorysta nic mu nie zrobi. Najczęściej strach omija go, powiedzmy sobie szczerze, z głupoty i niechęci do refleksji. Ale to Mr. Smith jest najskuteczniejszym przeciwnikiem terrorysty.
Wiele wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach dojdzie do wojny z Irakiem. Saddam i jego liczni sojusznicy z Północnej Korei, także z Iranu i dziesiątek dyktatur obawiających się Zachodu, zamierzają nas zastraszyć. Polska będzie jednym z uczestników koalicji antyirackiej. Usłyszeliśmy to oficjalnie z ust ministra spraw zagranicznych. I nie można wykluczyć, że staniemy się celem ataków terrorystycznych. Warto wówczas pamiętać, o co chodzi bandytom podkładającym bomby - i nie dać się zastraszyć.
poprzedni   |   następny wróć
  • Z frontu walki o "kulturę osobistą"
  • Uważajmy na to, co mówimy na Białorusi. Bo w ciągu jednej doby możemy tam zostać aresztowani, osądzeni i skazani – w najlepszym przypadku na karę grzywny – za przeklinanie w miejscu publicznym. A to, że akurat nie wypowiedzieliśmy żadnego niecenzuralnego słowa, nie ma w tym przypadku najmniejszego znaczenia. Taka właśnie sytuacja spotkała Andżelikę Borys, szefową nieuznawanego...więcej »
  • Najdłuższa wojna nowoczesnej Azji
  • Pół wieku musiało minąć, nim dwa zwaśnione państwa jednego narodu podpisały wreszcie pokój kończący długoletnią bratobójczą wojnę. Jednak pomimo zawarcia historycznego porozumienia obie Koree, Północną – komunistyczną i Południową – kapitalistyczną, dzielą nadal lata świetlne w poziomie rozwoju gospodarczego, zakresie otwarcia na świat, nie mówiąc już o istniejącej...więcej »
  • Mnisi na barykadach
  • Chociaż od kilkudziesięciu lat Birmą rządzi krwawa wojskowa junta, to jeszcze do niedawna tym dalekowschodnim krajem nie interesował się nawet pies z kulawą nogą. Ta obojętność zmieniła się nieco, kiedy w ostatnich dniach świat zobaczył pokojowo protestujących buddyjskich mnichów, brutalnie bitych na ulicach Rangunu. Tyle tylko, że za świętym oburzeniem Zachodu nie idą żadne konkretne...więcej »
  • Człowiek z Petersburga
  • W ciągu jednej chwili rosyjski prezydent Władimir Putin wyciągnął z politycznego zaplecza zupełnie nieznanego człowieka, czyniąc z Wiktora Zubkowa osobistość numer dwa w państwie. Dziwne, prawda? Ale tylko do czasu, gdy przypomnimy sobie początki kariery politycznej samego Władimira Władimirowicza Putina. Nowy rosyjski premier był do tej pory szefem Federalnej Agencji ds. Monitoringu...więcej »
  • Gul staje okoniem
  • Za każdym razem, kiedy turecki parlament wybiera prezydenta państwa, przypomina to opowiadanie się chorego między dżumą a tyfusem. W Turcji możliwe są jedynie dwa warianty: albo u władzy staje zdeklarowany islamista, albo też przechodzi ona w ręce kogoś, za kim stoi potężna kasta tureckich „świeckich” wojskowych. Niedawny wybór Abdullaha Gula na stanowisko prezydenta oznacza...więcej »
  • Głód
  • W środku Europy znajduje się kraj, którego mieszkańcy nie mają dziś co jeść. Mołdawia staje w obliczu tak wielkiego kryzysu gospodarczego, że jego skutki mogą – zdaniem specjalistów – okazać się poważniejsze niż stalinowski Wielki Głód z 1946 roku. Według szacunków, z głodu zmarło wówczas 150 tysięcy Mołdawian. Katastrofalna susza, jaka nawiedziła tego lata Mołdawię...więcej »
  • Strzał z kapiszona
  • Coraz częściej ulubionym narzędziem uprawiania polityki zagranicznej przez naszych wschodnich sąsiadów staje się szantaż. Tym razem Rosja grozi umieszczeniem pocisków rakietowych krótkiego zasięgu w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską... „Asymetryczna i skuteczna” – taka ma być według rosyjskiego wicepremiera Siergieja Iwanowa (na zdj. piewszy z prawej) odpowiedź...więcej »
  • Rosjanin
  • Umarł Borys Jelcyn. Obejrzeliśmy w telewizji obowiązkowe obrazki pokazujące podpitego prezydenta Rosji, dyrygującego niemiecką orkiestrą wojskową, i wysłuchaliśmy opinii dość banalnych – o człowieku, który doprowadził do rozwiązania ZSRR i do wyboru Władimira Putina. Rzecz jasna, jeszcze trochę o rządach oligarchicznych, a potem informacje o śmierci Jelcyna szybko spadły...więcej »
  • Jak Wiktor z Wiktorem
  • Naszą sąsiadkę Ukrainę dopadła choroba typowa dla dziecięcego wieku demokracji: skłócenie i rozczarowanie większości tamtejszego społeczeństwa. A to dolegliwość, z której się tak szybko nie leczy. Zwłaszcza zaś wtedy, gdy zwaśnione strony nie wykazują woli jakiegokolwiek kompromisu. Symptomy narastającego kryzysu widoczne były na Ukrainie już w dniach pamiętnej „pomarańczowej...więcej »
  • Świat bez Husajna
  • W przedostatni dzień 2006 roku, krótko przed godziną 6 rano (4 rano czasu warszawskiego) w bazie wojsk irackich w szyickiej dzielnicy Bagdadu, Kazimija, powieszony został Saddam Husajn. W tym samym miejscu przez lata torturowano i stracono wiele ofiar jego zbrodniczego reżimu. W krótkiej relacji telewizyjnej nie pokazano samej egzekucji, ale poprzedzające ją chwile, w czasie których strażnicy...więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego