dzisiaj jest: środa, 03.09.2014 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 30/2005 » Społeczeństwo »

Zmierzyć się z rolą

autor: Mateusz Wyrwich

Przyszli na casting do filmu o księdzu Jerzym, bo uważają, że są podobni do niego fizycznie albo duchowo. Urodzili się wraz z "Solidarnością". Niektórzy w roku śmierci kapłana. W postać zapragnęli wcielić się głównie studenci. Było też kilkunastu absolwentów teologii, tyleż samo zawodowych aktorów. Filmowym księdzem chciał zostać również ksiądz z Lublina, lekarz, kilku nauczycieli, rolnik. Był też policjant, który przedstawił się jako student. Uważał, że z powodu swojej profesji nie miałby szans na rolę.



Reżyserem filmu i współproducentem jest Rafał Wieczyński, aktor i reżyser. Autor zrealizowanego w ubiegłym roku filmu dokumentalnego o księdzu Popiełuszce: "Zwycięzcy nie umierają - opowieść o księdzu Jerzym". Dochód ze sprzedaży kaset z dokumentem Rafał Wieczyński przeznacza na dofinansowanie filmu fabularnego. W ten sposób każdy z kupujących kasetę stanie się zarazem współfinansującym przedsięwzięcie, jakim będzie film fabularny.
Rafał Wieczyński nie znał księdza Popiełuszki. Był kilkunastoletnim chłopakiem, gdy jako harcerz w służbie porządkowej brał udział w pogrzebie kapłana. Ale po kilku latach przygotowań do realizacji filmu ma wrażenie, że zna Popiełuszkę nie gorzej od jego bliskich znajomych. - Był człowiekiem delikatnym, subtelnym, a jednocześnie zdecydowanym, z dużym poczuciem humoru - charakteryzuje księdza Jerzego. - Miał umiejętność nazywania rzeczy po imieniu, od razu, delikatnie, choć niekiedy uszczypliwie. Umiał też słuchać. Pamiętał, co mu kto powiedział. Musiał też zmierzać się z pokusami - strachem, próżnością, gdy ktoś przychodził i chciał go portretować, a inny proponował sesję zdjęć artystycznych. Potrafił odmówić, pozostał sobą.
Film o księdzu Jerzym Popiełuszce będzie opowieścią biograficzną. Rafał Wieczyński chce mówić o nim przede wszystkim jako o kapłanie, który był symbolem, ale też i wzorem, przykładem do naśladowania. - Zwłaszcza potrzebnym dzisiaj - podkreśla reżyser. - Jego postawy, w świetle dzisiejszych, nabierają ostrości. Mówił, że złe rzeczy powinno się nazywać po imieniu, że miłość jest najważniejsza, że zło dobrem należy zwyciężać. Jesteśmy dziś w sytuacji, kiedy się to zaciera i trzeba o takich postawach głośno mówić. W naszej historii jest wiele wybitnych ludzi, ale filmy o nich nie są realizowane. Dotyczy to zwłaszcza ludzi tworzących historię Kościoła i naszej ojczyzny. Minęło kilkanaście lat wolnej Polski i nikt dotąd nie zrobił filmu o Popiełuszce.

Ludzie ze schodów


Skwarne lipcowe południe. Dom parafialny przy kościele świętego Stanisława Kostki w Warszawie. Przed wejściem stoi kilku młodych mężczyzn, przyprowadzonych na casting przez swoje dziewczyny, które zapewniają, że "już najwyższy czas, by nasi chłopcy mogli się pokazać". "Chłopcy" obsiadają gorącą posadzkę, palą papierosy. Wymieniają uwagi dotyczące swoich szans na uzyskanie roli. Kilku z nich uważa, że najpoważniejszymi kandydatami będą absolwenci Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "bo znają się na Kościele". Monika, deklarująca się jako "lekko wierząca" studentka z prywatnej szkoły na południu Polski, dodaje - A poza tym ksiądz Wyszyński, który był w tym kościele proboszczem, kiedy ksiądz został zabity, lubił Popiełuszkę. Kilku studentów koryguje "wiedzę" koleżanki o "proboszczu Wyszyńskim". Monika jest zdziwiona... Zapewnia, że słyszała o tym od swojej najlepszej "koleżanki, która się na tym zna".
Spośród siedzących na schodach kilkunastu kandydatów do roli księdza - dwóch chodzi do kościoła co niedzielę. Pozostali bywają "od czasu do czasu", ale mocno podkreślają, że są wierzący. - Bo przecież - mówi jeden z nich - wiara nie zależy od tego, czy się chodzi do kościoła, czy też nie. Wystarczy, że się wierzy. A poza tym teraz tak dużo tego Kościoła w telewizji, że to aż nudno.
- W ciągu roku nie mam czasu być na Mszy - przyznaje z pretensją do siebie Michał. Student mało znanej wyższej szkoły w Warszawie, związanej z ekonomią i ochroną środowiska. Po chwili namysłu zapewnia, że postara się odrobić nieobecność w kościele w czasie wakacji. Podobnie jak będzie nadrabiał lekturę książek i chodzenie do kina na polskie filmy, które nie są modne w jego środowisku.

Z piętra wyżej


Kolejne kilkanaście osób zasiada za stołem na piętrze tuż przed salą, gdzie odbywa się casting. Czytają tekst przygotowany przez reżysera, fragmentu uczą się na pamięć. Ci dzielą się na dwie grupy. Na tych, którzy niewiele wiedzą o księdzu Jerzym - czasem mylą daty jego śmierci nawet o kilka lat. Prawie nikt spośród nich nie czytał jego kazań, ale niemal wszyscy z tej grupy są przekonani, że ksiądz Jerzy powinien zostać świętym. Nie potrafią jednak wyjaśnić, dlaczego. Tylko krezusi odpowiadają, że był męczennikiem. - I film mu się należy, i świętość, oczywiście - podkreśla Michał, sanitariusz grający w teatrze amatorskim.
W drugiej grupie znajdują się ci, którzy wiele czytali o księdzu Popiełuszce. Dwudziestokilkulatkowie opowiadają o kapłanie, jakby się znali z nim przez lata, znakomicie charakteryzują postać. Mówią również z dużą znajomością o czasach, w których żył. Słowo "komuna" pada bardzo często. To ona prześladowała ich rodziców, choć, jak się okazuje, żadne z nich nie działało w podziemiu. Czasem tylko dziadkowie. Młodzi mówią o niedalekiej historii i szarych sytuacjach dnia codziennego; heroizmie ludzkich postaw tamtych czasów; głodzie, kartkach na mięso i braku czekolady.
W obu grupach "na piętrze" panuje większe przekonanie o szansach poszczególnych kandydatów na uzyskanie roli. Maleje jednak, kiedy kilku podobnych, a czasem wręcz upozowanych na księdza, wychodzi z przesłuchania bez jakiejkolwiek nadziei na obsadę.

Ci z misją


Piotr Roman twierdzi, że jest zawodowym aktorem i kamerzystą i że wychował się w Kościele katolickim. Utożsamia się z księdzem Jerzym i dlatego "ma moralny obowiązek zmierzenia się z rolą", ale zmierzył się tylko z fragmentem tekstu.
Mateusz Mirek studiuje historię Kościoła na Pacie w Krakowie. Napisał pracę magisterską z historii PRL. Podobnie jak i jego poprzednik, widzi pewne podobieństwo między sobą a księdzem Popiełuszką. - Charakter, waga, wzrost, wiejskie pochodzenie, życie wartościami: Bóg, honor, ojczyzna - recytuje bez zająknięcia i dodaje - oraz dwuletni pobyt w seminarium.
Dariusz Wardęga pochodzi z Lututowa w województwie łódzkim, ma 36 lat. Z żoną i teściową prowadzi gospodarstwo rolne. W emocjonalny sposób przekonuje reżysera, że to właśnie on powinien dostać rolę. Nie może przecież zawieść środowiska, w którym mieszka i które go do przyjazdu tutaj przekonało. - A poza tym - wyjaśnia pan Dariusz - nie byłem nigdy na urlopie i skoro żona oraz teściowa zgodziły się udzielić mi jednodniowego urlopu, to chyba coś w tym musi być. Jest zresztą przekonany, że nadaje się do tej roli, gdyż "zawsze przeżywałem kazania księdza. A poza tym ja "czuję" księdza. Uważam, że aby dobrze zagrać rolę Popiełuszki, trzeba czuć go duchem. Myślę, że jeśli nawet ktoś dobrze zagra rolę Popiełuszki, a nie zrobi tego z duchem, to ludzie tego nie przyjmą. Będzie to ze szkodą dla filmu".
Janusz Zieleniewski z Wrocławia, student, który spędza wakacje u kolegi z Warszawy, rezygnuje z wejścia na casting. Uważa, że nie powinien "porywać się" na tak świętą postać, jaką był ksiądz Jerzy. Choć od czasu do czasu statystuje w filmach i ma za sobą kilka ról epizodycznych. - Zastanawiałem się przez kilka godzin, czy powinienem podejmować się tak trudnego zadania, jak przyjęcie roli księdza. Po obejrzeniu muzeum księdza Popiełuszki doszedłem do wniosku, że nie jestem godny zmierzenia się z przyszłym świętym.
"Przegląd" aktorów do roli księdza Jerzego trwa już od stycznia. Ten był pierwszym - otwartym. Żaden z uczestników castingu nie sprostał dotychczas oczekiwaniom reżysera.

Nasz film
Jeśli ktoś z czytelników chciałby zamówić kasetę z filmem dokumentalnym o księdzu Popiełuszce i w ten sposób wesprzeć realizację filmu fabularnego, może ją zamówić pod adresem:
Fundacja Kultury SKRYPT
ul. Puławska 61
02-595 Warszawa
Bank PeKaO SA konto nr 40 1240 1053 1111 0010 0541 2410
KRS nr 0000182456

poprzedni   |   następny wróć
  • Rosyjska gra
  •  Podczas gdy cały świat obserwował tzw. konwój humanitarny, zastanawiając się, co też wiozą na Ukrainę przemalowane na biało wojskowe ciężarówki, Moskwa przegrupowywała żołnierzy, wysyłając na pomoc donieckim separatystom czołgi i ciężki sprzęt wojskowy. Władimir Putin po raz kolejny zagrał Zachodowi na nosie.

    więcej »
  • "Jeden z nas" w Trybunale Sprawiedliwości
  •  Komisja Europejska odrzuciła w całości największą z dotychczas podjętych inicjatyw obywatelskich – „Jeden z nas”. To jednak nie koniec batalii o ochronę ludzkiego życia. Organizatorzy akcji złożyli pozew do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej przeciwko instytucjom unijnym. 

    więcej »
  • Sen o wolnej Ukrainie
  •  O przyczynach walk na Ukrainie, misji Kościoła i poszukiwaniu prawdy z o. bp. Radosławem Zmitrowiczem OMI, pracującym od wielu lat na Ukrainie rozmawia o. Marcin Wrzos OMI

    więcej »
  • Licencja na zabijanie
  •  Projekt ustawy o leczeniu niepłodności, którego społeczne konsultacje właśnie się kończą, zadziwia. Jaki jest jego prawdziwy cel?

    więcej »
  • Zwycięskie, choć przegrane
  •  Ponad 1200 uczestników powstania warszawskiego, w tym kilkuset, którzy przylecieli do stolicy nawet z dalekiej Ameryki i Australii. Tłumy mieszkańców Warszawy i przyjezdnych obecne na wszystkich rocznicowych wydarzeniach. Wzruszenie, duma i szacunek dla poległych i walczących.

    więcej »
  • Krajobraz po boeingu
  •  W mojej ocenie, po zestrzeleniu malezyjskiego boeinga w relacjach Zachodu z Rosją nastąpiła wyraźna zmiana. Pytanie tylko, czy Rosja przestraszy się coraz ostrzejszych sankcji?

    więcej »
  • Decyzja i co dalej
  •  Rozmowa z Moniką Goriaczko, psychoterapeutą, członkiem Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich, pracownikiem Hospicjum Perinatalnego we Wrocławiu. 

    więcej »
  • Nasza kochana córeczka
  •  O nieuleczalnej chorobie dziecka dowiedzieli się w 11. tygodniu ciąży. Diagnoza: brak mózgu i kości pokrywy czaszki. Postanowili towarzyszyć dziecku do końca. – Teraz, gdy Rity nie ma już z nami, świadomość, że podarowaliśmy jej tyle miłości i troski, ile mogliśmy, przynosi nam pokój – mówią. 

    więcej »
  • Nie możemy się poddać
  • – Ta sprawa jest tak bardzo ważna dla przyszłości obrony życia w Polsce, że powinna być zorganizowana akcja konkretnej pomocy lekarzom, jakiś komitet kryzysowy. Sami nie damy rady – mówi prof. Bogdan Chazan,

    były dyrektor Szpitala św. Rodziny, którego zwolniono z pracy po tym, gdy odmówił aborcji niepełnosprawnego dziecka. 

    więcej »
  • Dziurawy raport o in vitro
  • Sukces został odtrąbiony, liberalne media są zadowolone, zarobiły i to sporo kliniki zapłodnienia pozaustrojowego, ale pytania wciąż zostają. A jest ich po roku obowiązywania refundacji in vitro nawet więcej niż wcześniej. 

    więcej »
right
left
Papież Franciszek w Ziemi Świętej