dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 40/2005 » Społeczeństwo »

Współczesny Hiob

autor: Jadwiga Knie-Górna

Z Andrzejem Sewerynem, reżyserem filmu
"Kto nigdy nie żył...",
rozmawia Jadwiga Knie-Górna



Ponieważ ma Pan już doświadczenie w pracy aktora oraz reżysera, którą z nich uważa Pan za bardziej twórczą?
- Od wielu lat staram się jak najmniej uogólniać, ponieważ jestem nieufny w stosunku do swoich wrażeń. Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba po pierwsze mieć czas, po drugie przekonanie, że w ogóle można na nie odpowiedzieć. Trudność polega na tym, że wszystko zależy od okoliczności pracy: reżysera, scenariusza, języka, w jakim się gra, tematu, w którym się poruszamy itd. Niemniej myślę, że twórcą filmu jest w ogromnym stopniu reżyser, który ma swoje "przednie reflektory", czyli aktorów, i jeśli ich źle poprowadzi, to skompromitują jego nazwisko, jeśli dobrze, to pięknie zagrają i jego nazwisko przysłonią. Dla mnie nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Przyjmuję taką postawę jak Andrzej Wajda, jeśli w ogóle mogę sobie na to pozwolić: jeżeli film jest zły, to jest to moja wina, a jeśli film jest dobry, to jest to zasługa aktorów oraz tych wszystkich ludzi, którzy nad nim pracowali. Drugim niezwykle ważnym autorem filmu jest scenarzysta, od którego w ogóle rozpoczyna się cała historia filmu. Tak też było w naszym przypadku.
Scenariusz Macieja Strzembosza poruszył mnie obrazem cierpienia ludzkiego, cierpienia, którego nie da się zrozumieć, ale mówi także o sile miłości, która potrafi pokonać góry i pomaga "przekraczać" granice śmierci. Scenariusz porusza to wszystko, o czym mówi Księga Hioba. Nie kryję, że na cały nasz film patrzę poprzez treść tej księgi. Ona w nim po prostu istnieje.

Podjął się Pan bardzo delikatnej tematyki, a właściwie dwóch, bowiem film opowiada historię księdza, a także porusza problem choroby HIV...
- Nie bardzo mogę sobie poradzić ze słowem "delikatność tematu"... Pokazuję osobę, której misją na ziemi jest sprawowanie służby Bożej właśnie w ten sposób, że jest księdzem i nie mam ochoty na żadne głupoty, sensacyjności czy idiotyzmy, które mogą przychodzić do głowy tylko ludziom złej woli. Nie uważam również, że ta misja kapłana jest misją narażoną na jakieś niebezpieczeństwa - wprost przeciwnie, uważam, że jest wspaniała i niezwykła.
Chciałbym, żeby ten film był oddaniem hołdu i szacunku dla księży oraz ludzi wiary. Mam pełny szacunek do ludzi Kościoła, dlatego nie mam problemu w ukazywaniu księdza, natomiast poważnej refleksji i zastanowienia wymaga fakt, w jaki sposób to uczynić?! Bardzo istotne jest, aby pojąć, kim jest kapłan jako osoba, która znajduje się pomiędzy Bogiem a ludźmi Kościoła, a przecież Kościołem jesteśmy my wszyscy wierzący, dlatego uważam, że jest to kwestia szczególna czy też złożona, a nie delikatna.

Chyba najwyższy czas na taki film w Polsce...
- Trudno mi o tym mówić, sądzę, że wszystkie filmy przychodzą o swoim czasie. Być może jest teraz czas na refleksję o ludziach Kościoła? W każdym razie scenarzysta miał na to ochotę, ja mam jeszcze większą i tak się złożyło, że dochodzi do tej refleksji czy też próby dialogu z widzem na temat tego czym jest cierpienie naszego bohatera? Jak dalej będzie się ten dialog toczył? - Nie wiemy. Jakie znaczenie będzie miał ten film? Tego też nikt nie może przewidzieć. Mam jednak nadzieję i ufam, że stanie się to zaproszeniem do dalszej rozmowy.

Rolę księdza gra Michał Żebrowski. Co zadecydowało o jego wyborze?
- Uważam, że Michał jest aktorem o niezwykłym potencjale, o który sam siebie do końca nie podejrzewa. To jest szczególny talent, szczególna fizyczność w kinie i teatrze polskim, myślę, że na razie nie do końca wykorzystana. Wszystkie nasze dotychczasowe kontakty sprawiły, że postanowiłem zaproponować mu współpracę i byłem bardzo szczęśliwy, że ją zaakceptował. Nie ukrywam, że chciałbym jeszcze niejednokrotnie z nim współtworzyć.

Wiem, że jest to bardzo osobiste pytanie, ale czym jest dla Pana wiara?
- Kiedyś podczas wywiadu z panem Tadeuszem Konwickim też padło to pytanie. Pan Konwicki odpowiedział, że wiara jest czymś bardzo intymnym, o czym trudno mówić i co czasem w bezsenne noce się ujawnia. Natomiast moja odpowiedź na to pytanie jest inna: bez wiary nie potrafiłbym funkcjonować, wiara daje mi siły, Bóg daje mi siły, Chrystus daje mi siły.

Myślę, że Pańskie uczucia religijne były czytelne w roli Prymasa Wyszyńskiego.
- To jest bardzo delikatna sprawa. Nie chciałbym, żeby w naszym zawodzie mieszano naszą prywatną osobowość z osobowością graną. Dlatego podkreślam, ja grałem, odgrywałem jego ból i cierpienie, udawałem Prymasa Wyszyńskiego. Nie potrafiłbym ani się porównywać, ani nie miałbym takiej pychy, żeby powiedzieć, że w związku z tym filmem moja wiara jakoś się ujawniła. Kim ja jestem wobec Prymasa Wyszyńskiego, żeby mówić o mojej wierze!
poprzedni   |   następny wróć
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego