"Armagedon nadchodzi"? |
Warsztaty z szycia pluszaków, kuchnia azjatycka, Japan Quiz, a w sali obok panele dla „fanów psychopatów i ich wąskich źrenic” oraz „praktyczne konkursy”, w których nastoletnie dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów. I to wszystko w naszych szkołach.
Za ciążę nie odpowiadamy
MAGDALENA GUZIAK-NOWAK
| oceń artykuł: |
|
1.4/5 (935) |
| poprzedni | następny | wróć |
|
|
dodaj komentarz
|
- Cyberkracja
-
Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.
więcej » - Krajobraz po rewolucji
-
Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów. Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.
więcej » - Książka feministki pomoże w walce z pornografią
-
Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.
więcej » - Konserwatyści już nie milczą
-
Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej
więcej » - Podatek od wiary
-
To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.
więcej » - Modlitwa na stuletnim placu budowy
-
Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.
więcej » - Dyplomacja w piaskownicy
-
Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.
więcej » - Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
-
Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.
więcej » - Przebić szklany sufit
-
Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.
więcej » - Gaszą pożary nie tylko wiary
-
Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią



drukuj














OD KIEDY
nazwa resortu Ministerstwo Oświaty i Wychowania zmieniło nazwę na M.Edukacji Narodowej, szkoły bez cienia sentymentu zaprzestały wywierania wpływu na wychowanie młodzieży.
Dla laików i naiwnych, dziś w szkołach liczy się papierologia i sprostanie biurokracji, NIE kształtowanie ducha i wartości w uczniach.
Oczywiście, bo wszystko, w czym zawarty jest SZATAN to zuo, mhrok i kupa nic niewartego śmiecia.
Życzę szybkiego upadku kariery pani autorki i tego żałosnego pisemka.
A już 22 grudnia zapraszam na mangową imprezkę w piekle~!
Styl w jaki to napisano ma wywołać jedynie wielka burze nad tematem którego sama autorka nie zna gdyż pożytkuje sie jedynie materiałami znalezionymi w sieci itp. Nie przeprowadziła rozmowy z żadnym uczestnikiem ani więcej niż jednym organizatorem takich eventów. Każdy taki teks jest nie obiektywny i jest krzywdzący dla subkultury interesującej sie japonia. Jesli takim problemem jest "niby" zjazd młodzieży interesującej się japonią to co by trzeba napisać gdyby został poruszony temat palenia papierosów w szkołach, narkomani itp które na co dzień dzieją się w szkołach i nikt tego nie rozgłasza ani nie krytykuje. Proszę pierw zbadać temat dokładnie i dopiero wypisywać cokolwiek na jego temat.
Na koniec dodam, ze to bardzo ładnie ze strony organizatorów, ze chcąc przekonać was o tym czym naprawde są konwenty zaproponowali współprace, to ich dobre serce i chęc pokazania i zapoznania was z prawdą popchneły ich do tego, bo zawsze to co nieznane jest demonizowane. Ale wy nie, najlepiej jest się odciąc i nie chcieć wiedziec, lepiej zatopić się w tym swoim małym bagienku ograniczonych opinii, krytycyzmu i zaścianku, kiedy ludzie otwarci i uśmiechnięci wyciągają dłoń. To właśnie o was, katolikach świadczy jak daleko wam jeszcze do tego jasnego światła, bijącego od ludzi naprawde szczerych i otwartych.
Mimo wszystko pozdrawiam i mam nadzieje ze zanim zacznie Pani wydawać pochopne opinie, zgłębi Pani temat i przyjrzy się obiektywnie bez krytycyzmu całej sprawie, ale z otwartym jasnym umysłem. Tego życze Pani i całemu naszemu społeczeństwu.
Firma Miohi przygotowuje naprawdę dobre konwenty. Mają więcej wartości merytorycznych niż pozostałe. Spójrzmy prawdzie w oczy, przecież młodzi ludzie tak się po prostu zachowują. Lepiej, aby wygłupiali się na takich imprezach, trochę głupich konkursach ale przynajmniej tylko na tym się kończy, a nie alkoholizują się na imprezach i nie bawią w legendarne słoneczko i tym podobne.
Co raz bardziej się ciesze, iż stałem się deistą co najmniej nie muszę słuchać w kościele parodii..
A co do konwentowych ciąży: młodzi ludzie mogą zrobić to gdziekolwiek. Na szkolnej dyskotece, w publicznej ubikacji, na koncercie, GDZIEKOLWIEK. Konwent nie jest wyjątkiem. Czy w takim razie powinno się zabronić jakichkolwiek imprez z udziałem młodych ludzi?
Zwracam jeszcze uwagę na jedną rzecz. Na owych 'złych, okropnych' konwentach przestrzegane są zasady nie picia i nie palenia, nikt tam też nie zażywa narkotyków. Jeśli, jak to bywa, komuś zdarzy się coś niemiłego, nie zostanie sam z problemem. Nigdy również nie słyszałam, by komukolwiek na konwecie coś ukradziono. Ba! Raz moja koleżanka zgubiła tam portfel ze wszystkimi pieniędzmi! Po kilku minutach przez radiowęzeł rozbrzmiał komunikat o znalezionym portfelu. I wiecie co? Nic nie zginęło.
Wydaje mi się, że problem tkwi w jeszcze jednym. Otóż jako ludzie boimy się tego, czego nie znamy i nie rozumiemy. Nic więc dziwnego, że ludzie spoza otoczenia widzą w konwentach samo zło.
Zarzuca się tutaj, że młodzież się gorszy - proszę mi powiedzieć w jakim sklepie czy wystawie nie widać pornografii? Proszę o wskazanie mi programu w tv w którym nie jest mowa o stosunkach, niechcianych ciążach bądź gwałtach. Jeżeli chcecie Państwo nękać młodych ludzi za to, że chcą się uczyć czegoś od siebie (chociażby języka), za własne kieszonkowe kupują oryginalne mangi czy anime, inwestują w materiały żeby uszyć kostium postaci, która im się podoba czy rysują dla własnej satysfakcji - gratuluję, jesteście na najlepszej drodze.
Nie rozumiem decyzji dyrektora szkoły - skoro wszystko jest w porządku, to czemu nie udostępni szkoły po raz kolejny?
Natomiast sam również czuję się zgorszony niektórymi rzeczami, które można na konwentach zaobserwować, jak yuri czy yaoi, ale uważam, że sam konwent niczego tu nie zmienia - te osoby nie miały prawdopodobnie odpowiednich wzorców, z których mogły by brać przykład.
Najciemniej pod latarnią...
Takiego kolokwializmu oraz zakłamania dawno nie czytałem.
Co do reszty? Jezeli dziecko zostało poprawnie wychowane przez rodziców i została mu zaznaczona wyraźnie seksualność i jej świadomość to w czym problem. No tak to jest jeżeli rodzice tylko zakazują a wychowanie mają w głębokim poważaniu. To dzieci wychowują się na błędnych wzorcach i wtedy na ich psychikę mają takie rzeczy wpływ. W komputerkach państwa dzieci zapewniam też jest dużo Yaoi i Yuri. A nawet wiecej niż na rzeczonych konwentach. Co znaczy że trzaba zabrac komputerek czy nauczyć dziecko jak go używać i jak do tego podchodzić? Dziecko to nei zwierzątko.
Samo to że dyrektor szkoły krakowsiej odwiedził konwent Magnifikon - sama go widziałam i pozdrawiam serdecznie- Nie zobaczył nic złego ale i tak moze cos złego było to nawet pewnie nei jest wszystko złe. To jest śmieszne. Tak śmieje sie z tego. Śmieje i kwiczę. Bo liczyłam na to że dyrektorzy i ci wyzej są dorosłymi poważnymi ludźmi. Nie są. Śmieszne nie ? xD
Dobra to był suchar. Bo to smutne.
Jokersi pozdrawiają!
A teraz przepraszam ale idę poczytać w Biblii przypowieść o Locie bo mam ochotę na nieco holokaustu, kazirodztwa i homoseksualizmu.
Po to, że nie są wstanie przypilnować każdego uczestnika jak i prelegenta? Zwłaszcza w sleeproomach nikt nie będzie przecież stał nad ludźmi i sprawdzał, czy przypadkiem nie uprawiają seksu (co w warunkach konwentowych jest trudne, ale w zasadzie jednak jest możliwe, i warto się przed taką sytuacją w regulaminie zabezpieczyć).
Kolejna sprawa - praktyczne konkursy yaoi/yuri - na większości konwentów są one dozwolone dla osób powyżej 18 roku życia, a organizatorzy są tak restrykcyjni w sprawdzaniu tego, że sprawdzają dowód niezależnie od tego, na ile lat ktoś wygląda. A czy to jest szkodliwe również dla starszych osób? Może, ale tutaj mają już one wolną wolę. Dodatkowo warto zaznaczyć, że wystarczy, aby dyrekcja zwyczajnie powiedziała, że konkursów pewnych rodzajów nie było, a ich nie będzie - nie ma potrzeby odwoływania całego konwentu.
Ps. Mam 22 lata, jestem chrześcijaninem, a przy tym ogromnym fanem mangi i anime, byłem już na wielu konwentach i nie uważam, aby mogły one zaszkodzić jakiejkolwiek osobie, która potrafi podejść z jakimkolwiek dystansem do dzieł fikcyjnych.
Japonia - to jest zupełnie inny standard kultury, kultury która dotyczy każdego Japończyka, to jest u nich piękne, młody czy stary będzie oglądał anime i czytał mangę, tam kulturę buduje cały kraj.
W Polsce, czym możemy się pochwalić, co dotyczy każdego z nas, co rozwijamy jako nasze dobra kulturowe jako cały naród? Nic! Pozostaje spotykanie się w małych grupach, a to co odstaje od ogółu od razu jest złe.
Skoro każdy ma prawo do wyrażania swoich opinii, to dlaczego katolik nie może? Jeśli takie rzeczy jak te zamieszczone na YouTube mają się dziać w szkole, to nie dziwię się dyrekcji że odwołała te spotkania.
Już spieszę wydać ostatnie grosze, aby dobry księżulek nie marzł przy tych mrozach i dalej mógł szkolić avatarów sprawiedliwości do niszcze...tfu! naprawiania ludziom życia.
Obwinianie anime i mang o powodowanie problemów u dzieci i nastolatków to mydlenie oczu, uciekanie od niewygodnej prawdy, jaką jest niezaprzeczalny fakt, że winnymi większości problemów dzieci są rodzice, którzy nie dorośli do wychowywania dzieci albo nie poświęcają im uwagi, uważając, że telewizja i komputer są wystarczającym sposobem na to, by dziecko miało co ze sobą począć. Z dziećmi należy rozmawiać. I to nie od święta! To od rodziców dzieci powinny się dowiedzieć o zasadach moralnych, o regułach społecznych, o seksualności itd. Jest Pani pedagogiem, więc dziwię się, że nie ma Pani pojęcia o elementarnych zasadach wychowywania dzieci. Bezdzietna?
Atrakcje na konwentach bywają różne, ale nie ma mowy o zmuszaniu kogokolwiek do oglądania czy uczestnictwa w grach erotycznych. Sam organizowałem wiele atrakcji, w tym kilka razy 18+ (wówczas sprawdzałem dowody osobiste przy wejściu i nie wpuszczałem nawet osób, którym brakowało kilka dni do pełnoletności) i jestem stałym bywalcem konwentów od 9 lat, więc wiem, o czym mówię, w przeciwieństwie do Pani.
Jeśli Pani zdaniem przebieranie się za osobników przeciwnej płci czy udawanie pocałunków z osobą tej samej płci jest nie na miejscu, wtedy powinna Pani zakazać inscenizacji w szkołach czy spektakli w teatrach.
Na konwentach nastolatkowie i dorośli się przebierają, dyskutują, biorą udział w konkursach i różnych zawodach, bawią się, rozwijają swoje zainteresowania. Oczywiście można im tego wszystkiego zakazać, ale kim Pani jest by decydować, które zainteresowania są złe, a które są dobre? Choć zostałem wychowany w wierze katolickiej, to prędzej wyślę swoje dzieci na konwent, gdzie mogą zwalczyć swoje kompleksy, otworzyć się na ludzi, niż do ksenofobicznego kościoła, w którym dziecko ma większe szanse zostać skrzywdzone (skrzywiona psychika, wykastrowanie tolerancji, wszechobecna pedofilia). Kościół katolicki jest instytucją, która zabiła więcej ludzi i zniszczyła więcej dóbr materialnych i kulturalnych, niż jakiekolwiek państwo w historii ludzkości. Z tych więc powodów nie ma mandatu do tego, by mówić innym, co jest dobre, a co złe.
Po takich „atakach” kościoła i towarzystw z nim powiązanych nie dziwię się, że młodzież od razu się jeży. Jak nikt nie stara się ich zrozumieć tylko od razu mówi „wszytko co robicie to zło i demoralizacja”, to dlaczego oni mieli by stanąć po stronie wiary? W takiej sytuacji młodsi odsuwają się od kościoła i widzą w nim swojego wroga a nie sprzymierzeńca.
Ja sama jeżdżę na takie spotkania, jestem „mangowcem”, ale jednocześnie jestem z rodziny mocno katolickiej. Nie jest dla mnie problemem wrócić z konwentu w niedziele wieczorem i wybrać się na mszę, by podziękować za miło spędzony czas, za bezpieczną podróż. Znam osoby które są skłonne wstać rano w niedziele na konwencie i pójść do kościoła.
Moja mama na początku odbierała moje hobby jako coś złego, dla niej obcego, czego nie rozumiała. Zajęło mi sporo czasu, aby pokazać jej, że nie jest tak źle jak myśli. Niektórzy nie wyobrażają sobie zabierać rodziców na konwenty, a ja nie widzę problemu. Znam osoby, które regularnie jeżdżą z rodzicami, znam rodziców którzy prowadzą panele i atrakcje.
Nie rozumiem też spojrzenia na niektóre atrakcje. Dorośli czytają „demon”, „szatan”, „krew” - i od razu panika „O nie co robi moje dziecko, szatan się nim interesuje”. A nikt nie sprawdzi że anime takie tytuły opowiadają o walce ze złem w piekielnej postaci, o potędze wiary, o sile wiary – dziwne i niemożliwe? A jednak – takie tytuły też istnieją. Nie zawsze są miłe i przyjemne, ale dają do myślenia.
Pani postawa kojarzy mi się z postawą osoby która przykładowo nie znając kościoła widzi artykuł o księdzu pedofilu i nie stara się poznać wiary i kościoła, bo jak czytała o takim przypadku, to reszta na pewno też jest taka sama – wszyscy duchowni to pedofile. A sama nie sprawdzi.
W samym tytule jest napisane że szycie pluszaków to cos złego.Niech mi Pani napisze co? Igły niebezpieczne i nożyczki?
Szycie pluszaków od wielu tysiecleci jest sztuka ktora była zgodnie z wymaganiami danej kultury w odpowiedni sposób respektowana i kultywowana.
Atrakcja rozwija manualne zdolnosci, wyobraźnię , ale też jest świetna atrakcja integrujaca takze neismiałych ludzi.
Powaznei niech Pani lepiej zgłębi sie w fakty. Na 1000 osób 20 zrobi jakis zboczony filmik i wszystkim ma sie oberwać.
Nie jestem zbolem , osoba zdeprawowaną ( mimo iz kosciół pewnie uwaza że jestem bo nie mam dzieci bo i za co) .
Wymagam od Pani pisemnych przeprosin w imieniu wszystkich osób , które robia wartościowe atrakcje a sa przez jaśnie Pania pedagog zrównane ze zbolami , bezboznikami .
http://www.youtube.com/user/AoiTVrec - oto jedna z nich
http://altbay.tv/portal.php - oto druga.
To co tu można obejrzeć jest tym co się dzieje na konwentach. To nie są tylko zgromadzenia młodych dewiantów, którzy nie maja za grosz poczucia wartości siebie, szukają wszędzie seksu i pożądania. To co pani tam widziała są to konkursy na których można przebywać za okazaniem dowodu osobistego. Nikt poniżej 18 roku nie może w nich uczestniczyć.
Nie każdy konwent ma je w swoim rozkładzie. Konwentowicz ma prawo wybrać na co idzie, bo w tym samym czasie odybwa się minimum 3 inne panele poświęcone innym tematom - gry, sztuka, koncerty, pokazy.
Konwenty nie są złem, a pszczółka maja i mangowy Benedykt pokazują tylko, że zatrzymała się pani w sferze kościoła, gdzie 18 letnia samotna dziewczyna jest już starą panną.
Zanim cokolwiek takiego pojawi się w sieci, należy to skonsultować ze wszystkimi stronami. Nie wyciągać pochopnych wniosków, jak też opisywać całe przedsięwzięcie nie tylko ten jeden punkt, który jest mocno rażący dla osób postronnych (i najwidoczniej o to w tym tekście chodziło), można opisać jak się chce, bo żaden rodzic bez styczności z tą kulturą nie ma zielonego pojęcia czym tak naprawde jest ta cała pasja.
Mam 22 lata i sam jestem autorem jednego z tych kanałów telewizyjnych. Cały konwent obchodzę minimum 3 razy w ciągu godziny, nagrywając wszystko w około. To co widzę tam nie współgra z tym co jest napisane w tym artykule.
Nie ma co uogólniac. Niektóre elementy mogą się wydac wulgarne, ale to wszystko to przekazanie polskiemu odbiorcy częsci kultury Japonii. Nie można wygadywać na ten temat BREDNI! to tak, jakby ktoś powiedział, ze Kościół tylko głosi herezję i niepostepowy bełkot nigdy w kościele nie będąc, a wyciągając wnioski z mediów czy z artykułów takich "mądrych i elokwentnych" ludzi jak Pani.
Jak się czymś nie interesuje, to po co się to komentuje i oczernia bez powodu?! to co pani napisała jest kompletną bzdurą!!
Z całym szacunkiem Pani Redaktor jednak Pani tekst zawiera wiele błędów. Patrzy Pani na nas przez okulary swojego własnego wychowania, jednakowoż wydaje mi się iż pedagog powinien chcieć zrozumieć młodzież a nie narzucać im kajdany swoich własnych przekonań. Ja osobiście uczestniczę w konwentach od 2009 roku, a związana z mangą i anime jestem od jakichś jedenastu lat. Taka prawda droga Pani Redaktor. Uważa pani iż wszystko jest winą mangi i anime. Wszak dlaczego? Wystarczy spojrzeć na CN czy kilka innych stacji gdzie propagowana jest przemoc a praktycznie bajki nie dają dobrego przykładu. W samych starszych bajkach jak Flinstonowie można się doszukać podtekstów których dziecko nie rozumie. Nie wiem jednak dlaczego nie zajmie się Pani tego typu sprawami skoro bajki w Cn są bardziej popularne nisz nasze konwenty? Skoro nasza pasję uważa pani za problem to może warto spojrzeć na inne problemy polskiej młodzieży? Tak naprawdę patrzy Pani bardzo powierzchownie na całą sytuację, i nie chce Pani wniknąć głębiej...czemu? Ponieważ się Pani boi. Wszak to czego nie znamy przeraża nas jednak pierwszym krokiem do zaprzestania strachu jest poznanie. Poszczególne serie są oznaczone, i jest napisane dokładnie od ilu lat są odpowiednie. Na konwentach poznałam masę wspaniałych ludzi na których mogę liczyć i dzielę z nimi wiele pasji. Dlaczego nie wspomni Pani o pozytywach tylko przedstawia rodzicom błędny obraz tego co się dzieje? Podczas helperowania na jednym z Krakowskich konwentów przyszła na niego starsza Pani ze swoją wnuczką i chciała kupić wejściówkę bo jej wnuczka bardzo się tym interesuje. I to jest świadomość-przyjście wraz z dzieckiem na konwent i poznanie tego wszystkiego bliżej. Czemu Pani nie przyjdzie na jeden z konwentów i nie pozna bliżej? Faktem jest iż są panele które są tylko zabawami i mogą panią przerażać jednak niestety nie zdaje sobie Pani sprawy z tego jaka część polskiej młodzieży jest osobami biseksualnymi lub homoseksualnymi i nie powinno się zwalać winy na mangę czy anime ponieważ wielu moich bliskich przyjaciół jest takimi osobami a nigdy nie mieli styczności z m&a. Faktem jest iż jeśli rodzic dobrze wychowa dziecko to ono wie jak powinno postąpić. Konwenty mają swoje plusy i minusy jednak nie zapominajmy o tym iż przestrzegane są na nich zasady ściśle określone w regulaminie, a nie przestrzeganie ich oznacza wyproszenie z imprezy. Dlaczego nie napisała pani o pozytywach? Apeluję teraz do rodziców by sami przeszli się na w.w imprezy kulturalne i sami ocenili czy ów artykuł jest prawdą. Dla mnie nie jest i zawiera w sobie bardzo powierzchowną opinię o nas co jest bardzo krzywdzące. Ja szanuję katolików. Wielu z nas jest katolikami i to głęboko wierzącymi. Potrafią wyjść z konwentu żeby pójść do kościoła w zupełnie obcym mieście, wrócić i pojechać na dworzec żeby wrócić do domu. Dlaczego nikt o tym nie wspomni? Czemu spojrzenie na nasze realia jest takie trudne? fakt osoba która pierwszy raz o tym słyszy może mieć wątpliwości ale czemu nie zajrzeć i nie przekonać się na własnej skórze czy warto się bać? Rozumiem że na konwentach może dojść do złamania regulaminu, ktoś się napije alkoholu jednakowoż bardzo proszę o nie zrzucanie winy na organizatorów którzy do kilku miesięcy wcześniej pracują w pocie czoła żeby zorganizować taką imprezę. Jest to dla nich brak szacunku, wszak trudno jest upilnować każdą osobę na konwencie tak jak i w szkole. Taka prawda że idąc do szkoły widzę więcej oznak łamania przepisów niż na konwentach. Kto chce zapalić wychodzi poza teren szkolny do wyznaczonego miejsca. ba. Sama jestem osobą palącą i nieraz wypaliłam papierosa i nie widząc kosza przy szkole na zużyte filtry przechodziłam dużo dalej żeby to wyrzucić. Owszem nasze społeczeństwo budzi kontrowersje jednak wiele uczy a w każdej społeczności zdarzają się czarne owce więc proszę o nie patrzenie na nas przez ich pryzmat, bo wszak jeden drugiemu nie równy. Proszę o głębsze zapoznanie się z tematem nim zacznie Pani nas oceniać wszak wszyscy jesteśmy ludźmi. Proszę szanować organizatorów którzy wkładają wiele serca w organizację imprezy, organizatorów atrakcji którzy poświęcają swój czas na to by wymyślić coś i zafundować nam dawkę dobrej zabawy , helperów którzy na konwencie dbają o to by było czysto, żeby wydać zakupione wejściówki, czy rozstawić i przygotować konwent na przyjęcie uczestników oraz samych uczestników którzy są różnymi osobami jednak nie wrzucajmy ich do jednego worka bo wychowanie to indywidualna sprawa i nie każdy panel odpowiada czyimś gustom.
Czemu boli?
Jest to moje hobby od nastu lat.Dzieki mojemu hobby wychodze z domu , rozwijam sie, mam znajomych, nie pije nie palę niecpam, jestem monogamistka ktora pragnie meża i dzieci i stabilijności finansowej . Nie jestem zwolennikiem innych upodobań seksualnych , ale jesli jest to zgodne z prawem i z innymi pogladami religijnymi nie mnie tu ingerowac.
Problem zboczonych filmików nei jest wina organizatorów konwentów tylko uczestników tych źle wychowanych dzieci , które poczuja odrobine wolnosci i wariują.Nie widzieliscie co robi młodziez bez hobby? Zarządy klubów, stowarzyszeń itp zajmujacy sie taką tematyka poswiacaja sporo czasu ślęczac w przepisach , rozmawiając z młodzieża starajac sie wyprostowac złe zachowania i nawyki. A czemu bo rodzice ignoruja potrzeby i problemy własnych pociech, albo neguja ich wagę.
Wina złego zachowania młodziezy nie sa organizatorzy imprez( bo i jak wychowac dziecko w 3 dni) , ale ich rodzice i nauczyciele.
Tak przy okazji wśród starszych fanów sporo jest nauczycieli.
Ale oczywiście dla katolików wszystko jest w porządku jak młodzież słucha sobie o wiele bardziej deprawującego hip-hopu. Albo jak mój kuzyn opowiadał że w jego szkole (Katolickiej w Kielcach) ksiądz pokazywał film o muzułmańskich dzieciach, podczas którego dwóch chłopców zgwałciło brutalnie trzeciego, to było dopiero coś co by powaliło 30-latka, nie mówiąc już o maturzyście. Prawda jest taka że kultura japońska jest wspaniała, ale ksiądz musi się czegoś czepiać od kiedy kościół zalegalizował wszystkie grzechy główne i bierze na warsztat konwenty dla pseudo-otaku.
Once again catholics from Poland do everything in their power to stop people from having fun, relaxing a bit. What the hell?! Would you be happy if every single event like those is gone and most fun thing to do will be sitting in the church praying all day?
That's just sick... please DO NOT write any more, you're doing it wrong!
Med vänlig hälsning,
Leijon
Mam 20 lat. Od 7-8 interesuje się mangą i anime. Od 3 jeżdżę na konwenty. Mam za sobą również edukację w katolickim liceum, gdzie mieszkałam w internacie i siostry zakonne dobitnie pokazały mi, że ich zdecydowany protest, a wręcz nienawiść biorą się z NIEZNAJOMOŚCI TEMATU.
Szczerze powiedziawszy jeszcze NIGDY nie spotkałam się z osobą nazywającą przeciwników konwentów "ultrakatolami". Sami nakręcacie się swoją niechęcią do mangowej subkultury.
Dodatkowo, zgadzam się, że na konwentach można zauważyć ludzi z pewnym stopniem skrzywienia moralności. Jednak nie jest to wpływ konwentów, a dzisiejszych czasów i braku kontroli rodziców. Chce Pani przykładów? Proszę przejść się do publicznego gimnazjum- życzę powodzenia.
Proszę również zwrócić uwagę na średni wiek uczestników tego typu imprez. Są to ludzie młodzi- w okresie buntu. Każdy przechodzi taki czas, jednak z wiekiem to mija. Nie ustrzeże się przed tym nikogo. Każdy popełni takie błędy, jakie będzie chciał i wynika to jedynie z wychowania, a także kontroli rodziców.
Stwierdzam, iż GŁUPOTĄ było odmówienie współpracy z organizacją konwentu. Nie mówię tu już o samym patronacie, lecz jeśli ktoś wyciąga rękę i chce pokazać otwarcie co robi, a Państwo ją odrzucają i dalej pragną żyć w swoich ciasnych wyobrażeniach na temat Sodomy i Gomory na konwentach- gratuluję.
Nie wiem, czy wie Pani, co tak bardzo, poza kulturą japońską, przyciąga młodych ludzi? Jest to szeroko pojęta akceptacja i tolerancja. Młodzi buntownicy, chcący pokazać swoją indywidualność oczekują akceptacji swoich poglądów i szukają otoczenia, które spełni ich warunki. Nie jest to na zasadzie "wybierzmy mniejsze zło", lecz uważam, iż lepiej poświęcać się swojej PASJI z innymi, niż upijać się, brać narkotyki, palić i zachodzić w ciążę w wieku 16 lat w towarzystwie, gdyż takie towarzystwa też są w stanie nas zaakceptować.
Uważam również, że Pani niechęć wynika również z nauk Kościoła o jedynej słusznej orientacji jaką jest heteroseksualizm. Osobiście uważam, iż każdy ma prawo do szczęścia i wyboru partnera życiowego oraz możliwości poszukiwania własnej tożsamości nie tylko seksualnej.
Pani stanowisko jest bardzo subiektywne, gdyż nie bierze Pani pod uwagę dzisiejszych realiów, buntu młodych oraz ich toku myślenia, a także posługuje się Pani szczątkowymi informacjami.
Na konwentach poznaje się mnóstwo ciekawych ludzi, z niebanalnym punktem widzenia, a także z szerokim zakresem akceptacji (oczywiście do pewnych ogólnie przyjętych granic). Tutaj każdy może pokazać PRAWDZIWEGO SIEBIE i wie, że nie zostanie odrzucony. Poczucie przynależności, a także swobody w wyrażaniu siebie jest bardzo cenne w dzisiejszym świecie pełnym kłótni i oskarżeń.
Moim zdaniem Pani negatywna ocena zjawisk "konwentów" wynika z "patrzenia na nas z góry", a nie jak na równego sobie. Nie jest to postawa godna twórcy artykułu.
Dziękuję i życzę, aby do następnego artykułu przygotowała się Pani lepiej, bo ten zwyczajnie zniekształca rzeczywistość i tworzy negatywną opinię naszej subkultury.
Pozdrawiam
Jako osoba podróżująca po Polsce od ponad 5 lat, podróżująca na konwenty średnio 4 razy na rok, mogę zapewnić, że rzadko kiedy, bo tylko "wybitne" jednostki się tego dopuszczają, dochodzi do profanacji krzyża. Nikt nie niszczy dumy oraz honoru szkoły. Nikt, za przeproszeniem, nie sra pod gabinetem dyrektora, czy szcza na drzwi administracji. Proszę nie myśleć o polskich konwentach jako miejscu sodomy i gomory, ponieważ ZA GRANICĄ również takowe się pojawiają, mają bardzo podobne rozpisy atrakcji i na KAŻDYM znajdzie się coś dla uczestników 18+. Proszę zrozumieć, że jako dziecku bożemu powinna być znana Pani tzw. tolerancja kulturowa, nie jesteśmy już zamkniętym na innych państwem, które kisi się pod katolickim kloszem. Po przeczytaniu Pani artykułu wnioskuję, że zależy Pani aby na konwentach pojawiały się prelekcje o nauce Chrystusa. Proszę nie zrozumieć mnie źle, ale jako "innowierca" poczułam się artykułem niesamowicie urażona.
Proszę też zrozumieć jedną sprawę - manga i anime są tworem kulturowym kraju o niezwykle dziwnej historii i bardzo dziwnej społeczności obecnie. To, że jest to kraj pełen zboczeń- to raz. Dwa, nie dostosuje NIKT treści przedstawianych w ich tworach do Polskiej rzeczywistości, bo to się nie uda. Nie da rady zmienić dziedzictwa kulturowego innego kraju, by był przystępny w innym. Trzy- prócz treści erotycznych czy okultystycznych w mangach i anime pojawiają się treści poruszające sprawę śmierci, życia, problemów rodzinnych, gwałtu i życia po nim, niespełnionej miłości (czyli tak naprawdę chleb powszedni ukazany w ładnej formie), a także treści typowo fantastyczne. Proszę nie wrzucać wszystkiego do jednego wora, tak samo jak uczestników konwentów "normalnych" z "zdeprawowanymi".
Konwenty... Moja mama interesuję się M/A odkąd pamiętam. Mam 21 lat. Sama byłam dzieckiem jak zaczełam jeżdzić na konwenty (3 klasa podstawowa!), walki w kisielu półnagich pań i panów na Reanimkach nie robiły na mnie wrażenia, było śmiesznie, byłam za młoda aby zauwazyć jakieś podtexty seksualne, które zauważają dorośli. Młodzież teraz jest inna niż kiedyś - i tutaj nie stanę w obronie konwentów. Przynajmniej nie całkowicie. Konwenty organizowane teraz różnią się znacznie od tych, które odwiedzałam kiedyś. Oczywiście - jest sporo plusów, lepszy dostęp do mangowych gadżetów zaowocował w super stoiska, cosplay na wyższym poziomie (choć niektórym się w dupach poprzewracało, ale to ich sprawa - kiedyś była to zabawa), MOŻLIWOŚĆ (niekiedy nie realizowana) zrobienia na prawdę ciekawych paneli ze względu na lepszą dostępność materiałów w oparciu o które można zrobić coś fajnego. Tutaj proszę pamiętać, że organizatorzy nie zawsze mają wpływ na konwent w takim stopniu, jak sobie autorka tekstu wyobraża. Konwent, choć realizowany przez konkretną grupę, w całości tworzony jest przez UCZESTNIKÓW. 12,13,15 latki nie stają się złe na konwencie mangowym - po prostu takie są. Konwenty zasilają szeregi niereformowalnych mango-dzieciaków, dziczu i yaoistek, i nie jest to wina organizatorów - proszę państwa, taką mamy dzisiejszą młodzież :]. Takie są realia, wcześnie się obudziliście, nie ma co :P. Także może następnym razem kiedy ktoś pójdzie ze skargą, niech pomyśli o tym, że Manga/Anime, organizatorzy, nie są winni temu, że ich "dziecko" ogląda gejowskie porno na komputerze. Konwenty do tego nie nakłaniają. Fakt faktem, tworzone są szeregi bezsensownych konkursów, ale to nadal fun. Co mają robić organizatorzy? nakładać pas cnoty nieletnim mango-dziewczynkom? Mother of god. Poniekąd potwierdza się moja teza dotycząca specyfiki dzisiejszych konwentów. Są ich dobre i złe strony, do tych drugich zapewne zaliczają się ludzie - wylęgarnia trollingu, która swoje miejsce znalazła już nawet na ACEPIE. Mało ciekawe panele, dziwne zachowania młodszych konwentowiczów. Ale co ja na to poradzę? to chyba nie moja sprawa. Organizatorzy konwentów powinni dopisać jeszcze jeden punkt regulaminu: "nie ponosimy odpowiedzialności za stopień zdebilenia pańskiego dziecka - prawdopodobnie było ono takie jeszcze przed zainteresowaniem się kulturą japońską". Bo przecież kultura japońska nie jest zła, ulega jedynie wypaczeniu dzięki temu jak jest przedstawiana.
P.S. "dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów". Po raz kolejny dowiaduję się, że lesbijka nie jest homoseksualistą. Bo przecież homoseksualizm to dzieło szatana, a lesbijki są takie urocze, więc dziełem szatana być nie mogą.
Pozdrawiam.
Proszę wybaczyć mi za tak długi wywód. A także za to, że skupiłem się na trochę innej sprawie (mimo iż powiązanej). Jednakże chciałem przez to pokazać, że prawdziwy katolik, który szanuje wartości chrześcijańskie, nie będzie oczerniał innych tylko dlatego, że są inni. Bo ja tu nie widzę nawet próby zrozumienia, a jako człowiek wykształcony (proszę wybaczyć tą bucerkę) wiem, iż KAŻDA inna kultura (czy subkultura) wymaga wpierw zrozumienia i szukania prawdy, zanim się ją oceni. Inaczej będzie to tylko czcze gadanie i grafomaństwo (jeśli ktoś akurat pisze). I po prostu krew mnie zalewa, gdy nie widzę nawet chęci zrozumienia i szukania prawdy przy jednoczesnym tak wielkim potępieniu. Większość stereotypów się z tego bierze, że zamiast poznać i zrozumieć, to oceniamy.
A dla smaku dodam jeszcze pewną ciekawą wiadomość dla katolików, by "uważali" na swoich księży. Miałem kilku naprawdę świetnych wykładowców-księży, którzy na swoich zajęciach mówili min. o różnych koncepcjach powstania życia (naukowych, żadnego stworzenia ex nihilo przez Boga nie było) i to bardzo poważnie zastanawiając się nad nimi. Prawdziwi filozofowie, którym wiara nie przeszkadzała myśleć i poznawać. Ale zaraz zaraz - przecież to herezja! Jak ksiądz może mówić, że świat powstało inaczej niż w 7 dni? A jednak może. I kościół o tym wie, ale "ciemnogród" niestety nie rozumie i atakuje... najgorzej, że przy tym wystawia tak złą ocenę chrześcijaństwu.
Jeśli chodzi o zachodzenie w ciążę na konwentach:
nie rozumiem czemu aż tak się tym przejmujecie skoro nawet jeśli zostanie to absolutnie zabronione na konach (w sensie: uprawianie seksu) i będzie nawet to specjalnie pilnowane to nie powstrzyma się tego poza konwentem. Równie dobrze para, która chce uprawiać seks może po prostu wyjść lub spotkać się w innym terminie i wyjdzie prawie na to samo. To ich własna decyzja.
Ja osobiście mam bardzo miłe doświadczenia z konwetami i nie widzę w nich nic zdrożnego, nawet w takich panelach, które tematycznie związane są z erotyką lub okultyzmem. Jest to tylko dla zabawy, a trzeba brać również pod uwagę fakt iż każdy wa wolność wyboru, religii oraz słowa, a erotyką jako taką i tak jesteśmy otoczeni (nawet wychodząc po prostu z domu).
Tak więc nie jestem w 100% ani za ani przeciw, chociaż ja sama byłabym mocno zawiedziona, gdyby z tak według mnie marnych powodów odwoływać konwenty, na których można poznać naprawdę świetnych ludzi oraz mieć naprawdę fajną zabawę.
Pani nawet nie ma pojęcia, czym dla wielu osób jest manga, anime, czy chociażby sama Japonia. Ja sama uczę się japońskiego, od naprawdę WIELU lat oglądam anime, czytam mangi i mogę powiedzieć, że jest to najważniejsza część mojego życia, nic mi nie dało tyle radości, smutku, wzruszenia co to, oraz osoby, które poznałam właśnie przez fascynację kultury japońskiej co więcej dało mi to wiele inspiracji życiowej.
Jestem katoliczką i jestem oburzona Pani tekstem, brakiem wiedzy i nietolerancji, która to właśnie wśród katolików jest najpowszechniejsza. Dziękuję.
Zanim 5 lat temu zaczęłam jeździć na konwenty, chodziłam na pielgrzymki. Ba i to nie byle jaką, bo najdłuższą w Polsce, prowadzoną przez wspaniałego ks. prof. Jana Perszona. Przestałam chodzić ponieważ zauważyłam, że część uczestników jest obłudna. (pielgrzymka to naprawdę świetna sprawa, polecam każdemu choć raz przejść cała Polskę o własnych nogach) Wiec jednego roku postanowiłam pojechać na imprezę związaną z moim zainteresowaniem. I cieszę się że od tamtej pory, kilka razy w roku jadę "naładować akumulatory" na konwentach. Poznałam i wciąż poznaję nowych ludzi. Wielu ciekawych rzeczy dowiedziałam się i wciąż odkrywam coś nowego. Pewnie i któregoś dnia przestanę jeździć na konwenty, i uważam że wspomnienia jakie z nich wyniosę będą jednymi z najlepszych.
A to że zdarzają się atrakcję o tematyce ecchi/hentai/yaoi/yuri wynika z specyfiki związanej z japońskim społeczeństwem, gdzie w metrze między babcią, a nastoletnią uczennicą, siedzi biznesmen czytające komiks erotyczny dla dorosłych. I to jest normą. A u nas nie jest inaczej? Wchodzę do kiosku ruchu, czy w ogóle stoję przed kioskiem i na najwyższych półkach patrzą się na mnie, dorodnie obdarzone panie tak jak Pan Bóg je stworzył. Erotyka afiszowana jest w reklamie telewizyjnej, bilbordy, gazaty, na stronach np. interia.pl w dziale męski zawsze jest pokazana galeria najpiękniejszych ciał, czy poradniki seksualne. I to jest normalne.... A jak ludzie widzą erotyczny komiks to się burzą. A jak większość mężczyzna ogląda filmy na stronach XXX, to to jest normalne.
Jak dzieciaki zostały wychowane w domu takie przyjeżdżają na konwenty. Organizatorzy ich nie wychowają, ba nawet budynek, w którym odbywa się konwent ich nie wychowa.
Pracuje sezonowo w księgarni, w której jest duży dział mang. Sama pilnuje aby dzieciaki wybierały przeznacozne dla nich tytuły. Jednym razem przychodzi ojciec z córką i wybierają dla siebie mangi. Ojciec podsuwa dziewczynie mangę przeznaczoną dla dorosłych (Futari no ecchi) zwracam mu uwagę, że to nie jest raczej tytuł dla nastolatki (16 lat jak sie potem dowiedziałam), ale on uśmiechnął się i powiedział.
"Jestem ginekologiem. Ja z moimi dziećmi rozmawiam otwarcie i rozmowy na temat sexu i literatury wokół niej mamy za sobą. Taki komiks jej nie zaszkodzi, ba, a nawet rozśmieszy, bo to jednak dobra komedia, nie sądzi pani?"
P.S. Prosiłabym jednak o jakieś przeprosiny lub odwołania połowych tych kłamstw, które zostały zawarte w tekście.
Dziękuję za darmową reklamę.
W pewnym sensie rozumiem obawy przedstawione w tym artykule, ale z drugiej strony... Nie przesadzajmy. Wystarczy włączyć telewizor i obejrzeć wiadomości. Czy czasem tam "dzieci" nie dostaję większej dawki wszystkiego, co negatywne? W dodatku, błagam... wszystko trzeba robić w sposób inteligentny. Jak się nie myśli, to i film, i książka, i muzyka, i WSZYSTKO jest w stanie nam zaszkodzić.
7
1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
Jakże to smutne by ludzie mający się za prawych i oddanych Bogu, pisali rzucając kamieniami i mający się za tych bez winy
Jakże to smutne Panie, by nauka Twa, takie przynosiła żniwa
Wybacz Panie błądzącym i wybacz im, iż sędziami w Twoim imieniu się stają
Od dłuższej chwili zastanawiam się czy reagować na ten artykuł czy nie, jednak uznałam, że nie mogę go zostawić tak bez odpowiedzi. Podsumowując - osoba, która nie zna świata konwentów uzna to za zło, siedzibę seksu, dewiacji i w ogóle samych najgorszych rzeczy, na które biedne i niewinne dzieci, których zło tego świata nie dotknęło mogą trafić i zostać bezpowrotnie skrzywdzeni. Oh, przepraszam, starałam się nie być cyniczna. Opowiem Wam pewną historię. Będąc w gimnazjum zainteresowałam się mangą i anime. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam chodzić na spotkania pewnej wspólnoty katolickiej. Zaczęłam z nimi jeździć na wyjazdy, spotykać się, uczestniczyć wspólnie w Mszach Świętych i innych nabożeństwach, równocześnie poszerzałam swoją wiedzę na tema Azji i jej kultury. Pokochałam tamtejszą muzykę, kinematografię, tamtejsze seriale. Stały się one dla mnie często źródłem motywacji ale też dobrym sposobem na odstresowanie. Gdy poszłam na studia po raz pierwszy odważyłam się pójść na konwent. I nigdy nie będę tego żałować. Poznałam tam wspaniałych ludzi, poszerzyłam swoją wiedzę, wzięłam udział w wielu zabawnych panelach. I czas spędzony na konwentach cenię sobie równie mocno jak czas poświęcony Wspólnocie. Tak, nadal należę do Wspólnoty, pomagam w organizacji wyjazdów. Nawet jutro jadę na zjazd Wspólnot z różnych regionów.
To co zostało opisane w tym artykule... kojarzy mi się z typową cechą mediów - wyciągnąć na wierzch same negatywne cechy, aby tylko zrobić sensację. Przepraszam, jeśli kogoś to urazi. To, że dziecko przekona rodzica, że "jedzie do szkoły" i ten je tylko dlatego puści bo w szkole? Śmieszne, jeśli rodzicowi wystarczy tylko taka wiedza...? W momencie jak ja szłam na swój pierwszy konwent to moi rodzice wypytali mnie dokładnie co to jest - a nie potrzebowałam ich zgody czy nawet pieniędzy na wstęp. Do tej pory nie mają nic przeciwko moim wyjazdom. Próbując zamykać konwenty, nie zaprzestaną Państwo rozprzestrzeniania się tych negatywnych cech. Dlaczego? Bo zakazany owoc smakuje najlepiej. Prawda stara jak świat prawda? A młodzież przyciąga to jeszcze bardziej.
Na konwentach powiększamy swoją wiedzę, poznajemy ludzi, przyjaciół! Wiele osób, których poznałam na konwentach stało się moimi przyjaciółmi, ba, nawet dzięki nim poznałam przyjaciółkę na moim roku! Gdyby nie one, pewnie nigdy byśmy nie zaczęły ze sobą rozmawiać.
„nie odpowiadają za szkody moralne i zdrowotne uczestników imprezy” - na schodach w czasie przerwy też można się wywrócić i połamać, kolega/koleżanka z ławki może zachęcać do łamania pewnych zasad. Nie ma sensu zwalać wszystkiego na imprezy masowe. Hentai/yuri/yaoi - zachodniej odmiany tego widzę pełno w masowej telewizji, teledyskach, filmach, wiadomościach. WSZĘDZIE.
Ehh. Prosiłabym o nie generalizowanie i nie oczernianie czegoś o czym nie ma się pełnej świadomości. Zapraszam Panią na konwent, z chęcią spędzę z Panią te dwa dni i pokażę jak ten czas wygląda z mojego punktu widzenia. Zamiast oczerniać i zakazywać może by tak próbować wychować młodzież/dzieci, żeby nie ulegała wpływom yaoi/yuri itp? Zresztą, zamykając konwenty, czy próbując dążyć do tego uderza Pani w osoby dla, których powyższe rzeczy nie mają znaczenia, które ich nie lubią, zabiera im Pani możliwość uczestnictwa w czymś co kochają.
Pozdrawiam.
Pozdrwiam, jeden z twórców atrakcji
7
1 Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? 4 Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka [tkwi] w twoim oku? 5 Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.
Jakże to smutne by ludzie mający się za prawych i oddanych Bogu, pisali rzucając kamieniami i mający się za tych bez winy
Jakże to smutne Panie, by nauka Twa, takie przynosiła żniwa
Wybacz Panie błądzącym i wybacz im, iż sędziami w Twoim imieniu się stają
Czytając artykuł można odnieść wrażenie, że autorka chciała przekazać czytelnikom myśl typu "nie lubię dżemu truskawkowego, czyli jest on zły i trzeba go zakazać". Katole to tacy "eksperci", którzy wiedzą lepiej, co zrobić z twoim życiem od ciebie samego. Oczywiście nie bronię wam posiadania własnych poglądów i ich głoszenia. Ale z takim nastawieniem tylko zniechęcacie ludzi do siebie. Oby się to obróciło przeciw wam.
Dzięki za ten art.
Niemożna przecież krytykować ludzi za zainteresowania ani za ich styl bycia nie wykazując żadnej próby zrozumienia tematu.
Polecam ku przypomnieniu a nie wszyscy pewnie to widzieli i wiedzą co można spotkać w mandze
http://patrz.pl/filmy/id/252748
Pozdrawiam Patryk Krawczyk
To tak jakby powiedzieć, że cykl filmów dokumentalnych o szympansach nadawanych na TVP1 jest pełen seksu (o Boże!te małpy kopulują na oczach dzieciątek), przemocy (O matulku samiec alfa został zaatakowany przez innego samca toż to skrajna przemoc), pedofilii oraz homoseksualizmu (ta małpa iska drugą małpę mimo, że między nimi jest 20lat różnicy i co najgorsze obie są tej samej płci!) a następnie stwierdzić, że z tej dżungli w której mieszkają szympansy trzeba zrobićdrugą Sodomę i Gomorę bo te małpiszony to samo zło. A to wszytko po obejrzeniu 5 minut dokumentu i spotkaniu jednej małpy w zoo. Tak właśnie nas Pani potraktowała. W podobny sposób inkwizycja, która działał ponoć wg prawa bożego, traktowała domniemane czarownice. Pani i pani podobni sa jak dla mnie naszą XXIwieczną Inkwizycją,a nie katolikami. Katolikiem jest moja mama, która mimo, że jest głęboko wierząca pozwala mi się zajmować tym bo uważa że tak jak ona kocha Boga tak ja kocham swoje zainteresowania a miłości nie można sie przeciwstawić. Ona dokładnie wie co się dzieje na konwentach bo jej pokazałam a ona sie nie wzbraniała. Ona w każdym widzi coś dobrego nawet w mieszkańcu Ośrodka Poprawczego.
Jestem zniesmaczona tym artykułem. Wie szanowna Pani że biją dzwony w kościele, ale nie wie Pani w którym. Nie można pisać o rzeczach, które zna się TYLKO z internetu. To tak jakby osoba niewidoma opisywała pejzaż Tatr.
Mam 20 lat, od prawie dekady z moim głównym zainteresowaniem jest kultura jak i popkultura Japonii. W ramach swojego zainteresowania uczę się języka japońskiego, pochłaniam literaturę i mitologię tego kraju. W tym roku mam zamiar dostać się na kulturoznawstwo dalekowschodnie na UJocie (gdyż moja pasja nie skupia się tylko na Japonii ale na całej Azji). A wszytko za sprawą emitowanych u nas od końca lat 90siątych Pokemonów, które Pani tak kulturalnie zbluzgała na podstawie jakiegoś dziecka, którego rodzice nie nauczyli że w portfelu się nie grzebie. Czytam mangę, oglądam anime i co gorsza od ponad trzech lat jeżdżę na konwentyi co gorsza zabieram na nie młodsze rodzeństwo.Jedno jest pewno, Pani nie jest katolikiem. Pani bliżej do ortodoksyjnego muzułmanina(nie obrażając ich, tzn muzułmanów, bo to w wiekszości ludzie dobrzyludzie), który wszczyna ŚWIĘTĄ WOJNĘ bo ktoś nie wierzy w to co pani. Nie bójmy się tego nazwać ŚWIĘTĄ WOJNĄ, którą chcę zasiać pani w sercach "szarych rodziców" za pomocą propagandy.
Konwenty to nie jest zło. Owszem zdarzają się różne sytuacje ale to nie tylko na konwentach lecz nawet i na koncertach czy pikniku. Sama byłam świadkiem jak jacycś nieletni chłopcy próbowali na teren konwentu wnieść alkohol i wie Pani co? Policja ich zatrzymała i nie było dla nich przejścia. Osoby nietrzeźwe są, kolokwielanie mówiąc, wyrzucane na bruk. Dla nas, mangowców istnieje jedna zasada- zero używek. A może od naszej "sekciarskiej" subkultury woli Pani dresiarzy, którzy zabiją Panią za to, że Pani idzie albo dziewczyny, które dawno temu poddały się defloracji za nowa pare jeans z Newyorkera? Powinna Pani jako pedagog szkolny zając się tym problemem a nie latać po Polsce i prawić innym moralitety. Widocznie nie umie utrzymać pani w ryzach swoich podopiecznych, skoro woli się Pani zajmować czymś takim.
PS. Zapomniała Pani nadmienić, że na takiej imprezie jaką jest konwent oprócz policji jest tzw punkt medyczny, gdyby ktoś zasłabł, skręcił sobie kostkę ect. ponieważ organizatorzy dbają o nas i robią to najczęściej non-profit. Szkoda, tylko że inni nie dbają tak o swój nos....
Polecam sobie podać rękę z niejakim księdzem Piotrem Natankiem, bo niedawno też przeżywaliśmy nalot tego typu "oskarżeń", a jak pamiętamy skończyło się to suspensą dla tego pana (już nie księdza, z technicznego punktu widzenia, a raczej sekciarza, jak to ujął kardynał Dziwisz). Mam jednak szczerą nadzieję, że nikt nigdy Pani nie zaatakuje tak, jak uderza Pani nas - czyli nie do końca szczerze, nie do końca wiedząc, czy pisze się o tym jest prawda, ale to nieważne bo mamy przecież takie medialne przebicie że Goebbelsowskie powtarzanie tysiąc razy kłamstwa jest prawdą.
Szkoda, że Ci wszyscy cudowni ludzie, którzy zajmują się organizacją i rozwojem młodzieżowego (i nie tylko) środowiska mangowego zostali zmieszani z błotem tylko dlatego, że garstce ludzi nie zabrania się (zgodnie ze standardami współżycia społecznego z resztą) głosić swoich poglądów, z którymi większość się nie zgadza, ale w przeciwieństwie do niektórych pseudo-redaktorów, toleruje je.
I Wy macie czelnosc reprezentowac katolikow? Nie dziwie sie ze ludzie podchodza do czynnych udzialowcow z taka niechecia.
To, że autorka powyższego artykułu jest osobą wierzącą nie upoważnia jej... ba, ŻADNE wyznanie nie upoważnia do tego, by wypisywać kłamliwe rzeczy w ogólnodostępnym artykule. Zwłaszcza, że większość osób czytających te bzdury pewnie nie miało nigdy do czynienia z konwentami, a teraz, przez autorkę, zaczną je dostrzegać poprzez pryzmat zua, szatana i degeneracji młodzieży.
Proszę się w przyszłości zapoznać dogłębniej z tematem, a nie ślepo trzymać 'wartości katolickich'.
Dla otaku jest to zabawa na swietnej imprezie, a dla osob podobnych. do autorki postu jest to cos w rodzaju sandalu..
Szczerze ludzie: kazdemu pooba sie co innego.
Otaku do ataku! Milej zabawy i do zobaczenia na Love3 minna ^^
Już wcześniej ktoś to napisał, ale powtórzę - religia religią, ale nikt nie ma prawa obrażać drugiej osoby na podstawie swoich wysnutych hipotez, które prawdziwymi nie są w żadnym stopniu.
Po drugie, mówisz, że homoseksualizm "nie jest normalny dla chrześcijan". Jako chrześcijanka nie zgadzam się! Dla mnie to jest całkowicie normalne, co więcej, skoro tak się wzbraniasz religią, dodam, że w Biblii także nigdzie nie jest wspomniane, że mężczyzna z mężczyzną czy kobieta z kobietą nie mogą tworzyć rodziny - notabene Biblia homoseksualizmu nie potępia. Potępiają to księża, którzy odmiennej orientacji i tak sami są w wielu przypadkach.
Co do "własnego zdania i własnych ocen" - oceniajmy na podstawie wszystkich faktów lub większości, a nie wypadku, o jakim się usłyszało.
DZIĘKUJE PANI MAGDZIE za artykuł, za uwrażliwienie nas rodziców i nauczycieli, a przede wszystkim DYREKTORÓW
młodziez zdemoralizowana juz przyjezdza na konwenty i to nei wina mangow i animow ze dzieci nei potrafią sie grzecznie bawić. Inne subkultury maja tez problem z subkulturami i grupami zwykłej młodzierzy.Jak wytłumaczyć słoneczka, choroby weneryczne i ciaże u 14 latków.Zajmijcie sie w końcu swoimi dziećmi one chca by ktoś na nei zwrócił uwage by ktoś powiedział jesteś świetny i cie doceniam nawet jesli nie we wszystkich dziedzinach.
pracującą',na co mógłby wskazywać ten artykuł.
Panie Mariuszu,skoro uważa Pan,że w takich dyskusjach powinno się ujawniać,to dlaczego nie podał Pan swojego nazwiska? ;)
Panie Nauczycielu-Na początku pomyślałam,że Pana podejście to kwestia pełnionego zawodu,ale moi rodzice również są nauczycielami,a nie mają nic przeciwko konwentom,cieszą się,że 'wybawić się' nie idę na dyskotekę,jak moje rówieśniczki,tylko na konwent,gdzie bawię się zdrowo,bez alkoholu,używek i innych głupot, i najważniejsze-nie skreślają z góry czegoś,z czym nigdy nie mieli do czynienia.
I bardzo proszę o nie wypowiadanie się na podstawie filmików z Youtube'a,bo równie dobrze ja mogę ocenić cały Kościół na podstawie kilku filmików z 'kazaniami' księdza Natanka.One też były na Youtubie ;)
Znaczy, że co? Cieszycie się, że niszczycie zainteresowanie Waszych dzieci? Naprawdę? Tak bardzo przedkładacie urojone wizje nad ich radość? Wolicie, żeby siedziały na ławeczce pod blokiem i się deprawowały, niż żeby miały możliwość wyjrzenia na świat dalej, niż tylko za koniec osiedla? Tak Was cieszy, że odcinacie im możliwość nawiązania znajomości z ludźmi z drugiego końca Polski? Lubujecie się w zawężaniu im horyzontów?
Przyroda nienawidzi pustki. Jeżeli zabierzecie dzieciakom jedną bezpieczną rozrywkę, to znajdą sobie inną. Pytanie tylko, czy nie wyjdą na tym gorzej, bo nowe zajęcie niekoniecznie musi być lepsze od konwentów.
Dopiero wtedy wyłaniają się tylko suche fakty nie zabarwione osobistymi uprzedzeniami czy pochopnie wyciągniętymi wnioskami. W związku z tym na dzień dzisiejszy nie mogę uznać Pani artykułu za wiarygodny bo razi mnie fakt, że ocenia i wypowiada się Pani na temat, który de facto nie jest Pani znany. Ja osobiście z zasady unikam takiego postępowania bo może wzbudzać dużo emocji i powodować niepotrzebne kłótnie (co chyba widać po innych komentarzach). Takie postępowanie jest po prostu niesprawiedliwe. Można bardzo mocno urazić uczucia osób, które faktycznie się na temacie znają.
Dodatkowo niezrozumiały zupełnie jest dla mnie fakt iż gdy miała Pani szansę przekonania się czy Pani opinia jest trafna nie skorzystała Pani. Przecież tak na prawdę Pani nic nie widziała. Więc nie chce pani zweryfikować swoich domniemywań na temat o którym Pani pisze? No powiem szczerze nie tak wyobrażałam sobie dociekliwego dziennikarza zbierającego materiał na artykuł.
Głęboko uraziło mnie stwierdzenie, że konwenty należy odwołać, zabronić i w ogóle niech najlepiej się nie odbywają. I to dlaczego? Powody które zostały podane można podczepić pod 90% imprez masowych z udziałem współczesnej młodzieży. Jeśli młodzi chcą uprawiać seks to tak na prawdę nie liczy się gdzie to robią, czy im wolno i w jakich to jest okolicznościach. Liczy się tylko stosunek i ew. by ich nie przyłapano.Tak więc wyróżnianie w tym kontekście akurat konwentów jest wg mnie wielce niesprawiedliwe i dyskryminujące.
Nie zamierzam przeczyć że na konwentach są różne panele i różne rzeczy ludzie na nich robią ale to co zauważyłam od razu po 1 godzinie od rozpoczęcia mojego pierwszego w życiu konwentu to była zasada, że NIKT NIKOGO DO NICZEGO NIE ZMUSZA. każdy dostaje program z wypisanymi atrakcjami konwentowymi, których jest zwykle ok 5 w tym samym czasie. każdy dobrowolnie wybiera sobie te które go interesują, w związku z tym, gdyby szanowna Pani redaktor kiedyś znów otrzymała propozycję od organizatorów aby zbadać bardziej szczegółowo temat konwentu jako imprezy to jeśli nie ma Pani ochoty na, jak to Pani ujęła "lesbijskie pokazy" nikt nie każe Pani na takowe iść, w tym samym czasie w innej sali może być panel o kulturze japońskiej czy robieniu sushi. Mnie osobiście tego typu tematy jak Yaoi czy Yuri również nie interesują, co nie oznacza, że cały konwent jest dla mnie od razu przekreślony. Człowiek jeżdżący na konwenty posiada własny rozum i zakładam, że u każdego to cudo natury pracuje, w związku z tym nie wtrącam się innym ludziom do życia. Niech sami decydują na co chodzą, co oglądają i co robią. Nie przeszkadza mi, że komuś sprawia frajdę zabawa w udawane związki czy to hetero czy homo. Nazywam to tolerancją.
Kolejny temat, który chciałam poruszyć to twierdzenie wielu osób w komentarzach jak i Pani redaktor, jakoby konwenty wypaczały czy w negatywny sposób wpływały/ wychowywały młodych ludzi. Psychika człowieka kształtuje się od małego i na to kształtowanie się jej, wyrabianie zdania, poglądów, stosunku do wiary, jednym słowem 'własnego ja' ma wpływ szeroko pojęte otoczenie dziecka (a później nastolatka). Im więcej czasu dziecko przebywa w danym środowisku tym bardziej to środowisko kształtuje psychikę tego dziecka. Faktem niepodważalnym jest, że dziecko najwięcej czasu spędza w środowisku domu i rodziny oraz szkoły. Logiczny wniosek jaki się nasuwa jest taki, ze psychikę dziecka w największym stopniu kształtują właśnie te dwa środowiska, czyli rodzina i szkoła. Tak więc sam pobyt na konwencie nie ma w porównaniu do nich tak znaczącego wpływu jaki niektórzy komentujący mu próbują przypisywać.
Zamiast wypisywania bezpodstawnych i nieprawdziwych w moim mniemaniu informacji na temat konwentów proponuję by szanowne grono pedagogiczne wraz z rodzicami i pedagogami zajęło się problemami dzieci w szkole, których jest dużo, a na które niewielu nauczycieli raczy zareagować. Mogłabym jak Pani redaktor wrzucić wszystkich nauczycieli do jednego worka i powiedzieć że nie interesują się uczniami na podstawie doświadczeń mojej najlepszej przyjaciółki i własnych. Otóż w liceum (gdzie można by się spodziewać są już ludzie w miarę rozumni i dojrzali emocjonalnie) do którego uczęszczałam, w klasie było kliku chłopców, którzy byli bardzo nietolerancyjni. Nie kryłyśmy się z moją przyjaciółka że lubimy czytać komiksy oraz rysować mangowe postacie. to nam po prostu sprawia radość jak każde inne hobby. Niestety im to nie pasowało i z tego błahego powodu zaczęli nam dokuczać. Ja przeniosłam się później do innej klasy ale na przerwach miałam 'przyjemność' widywać ich i od razu z ich strony padały obraźliwe wyzwiska, pogardliwe teksty. Chcieli bym poczuła, że jestem gorsza od nich bo nie interesuję się żużlem i nie wstawiam co 5 sek. nie cenzuralnych słów w swoich wypowiedziach a dodatkowo śmiem się jeszcze interesować jakimiś 'chińskimi bajkami'. Było to dla mnie i mojej przyjaciółki przykre oraz irytujące. Zgłaszałyśmy to nauczycielom, ba chłopcy nawet się nie kryli, na lekcjach tez były takie zachowania, jednak nikt nie raczył nawet zwrócić im uwagi. Pozostawali bezkarni do czasu aż poszłyśmy na skargę do dyrektora szkoły. To oczywiście tylko mój przypadek i ponieważ było to liceum to miałam na tyle wyrobioną samoocenę, że nie wpłynęło to na mnie jakoś mocno (no i miałam również sprzymierzeńców więc nie czułam się opuszczona czy samotna), ale zdaję sobie sprawę, ze to nie jest odosobniony przypadek i w wielu szkołach (niekoniecznie wyższych) są takie sytuacje. Grono pedagogiczne nie zawsze reaguje kiedy powinno to zrobić a teraz próbujecie zwalić cała winę na konto konwentów tylko dlatego, że odbywają się w szkołach? Nie mogę się z tym zgodzić absolutnie. Uważam też, że tak ostro potępiane tutaj zabawy w odgrywanie scenek o zabarwieniu erotycznym co tak gorszy autorkę powyższego artykułu mają swoje powody (jedne z wielu) w tym, że w Polsce sex jest tematem tabu. Młody człowiek gdy dojrzewa nabiera wiadomości własnego ciała oraz własnej seksualności i zaczyna się tym interesować. Chce sprawdzić, wypróbować, zrozumieć. To jest ten moment w którym powinno się tym młodym ludziom wyjaśnić i pokazać czym jest odpowiedzialność seksualna. Na czym polega stosunek i jakie niesie ze sobą ryzyko. Powinni też poznać sposoby chociażby antykoncepcji by wiedzieć jak zabezpieczyć siebie przed niechcianą ciążą, na którą nie są jeszcze gotowi emocjonalnie i społecznie. Jeśli nie zrobi tego rodzic i szkoła to młodzież szuka informacji w innych miejscach takich jak internet, zdjęcia czy filmy pornograficzne. Odgrywanie tego typu scenek też dla niektórych osób może być sposobem na spróbowanie czegoś innego, czegoś nowego, czegoś ekscytującego. To czy zdecydują się na takie zachowanie zależy od ich wychowania śmiałości i ciekawości i moim zdaniem jeśli już muszą próbować czegoś ze sfery erotycznej za wszelką cenę to niech to będzie w formie udawanej bo przynajmniej dziewica pozostanie dziewicą a prawiczek prawiczkiem i ciąży z tego nie będzie.
Poza tym zaletą i myślę że cechę wyróżniającą wśród imprez organizowanych przez młodzież dla młodzieży jest rygorystyczne przestrzeganie zasad: żadnego alkoholu, żadnych używek. Nie ma naćpanych, upitych do nieprzytomności nastolatków twierdzących, że tak się właśnie bawią. Nie muszę bać się, ze jadąc na konwent będę namawiana do ćpania czy będę obracała się środowisku ludzi upitych, na haju, kiedy wiadomo, że człowiek poluzowuje hamulce, idzie na całość, i jest nieobliczalny.
Byłam wychowywana w rodzinie katolickiej i sama jestem głęboko wierząca, jednak odgraniczam Boga od Kościoła, bo Kościołem są ludzie, a ludzie są omylni (widać tę rozbieżność w średniowiecznych krucjatach). Cenię wiarę chrześcijańską za to, że jest w niej dużo miłości i tolerancji, nawoływania do zrozumienia drugiego człowieka i wybaczania win... I najbardziej smuci mnie i boli fakt, że w Kościele tego nie ma... nie ma tych najważniejszych wartości, zostały zatracone. Zamiast tolerancji i zrozumienia jest ignorancja zamiast miłości widzę tylko pogardę dla bliźniego, który robi 'źle', zamiast przebaczenia widzę jedynie krucjatę i chorobliwą chęć pouczania "ja mam rację więc rób tak jak ja ty grzeszniku". To bardzo przykre i zniechęcające ale nic nie da się z tym zrobić póki obie strony nie przyznają się do tego, że mogą się mylić, w końcu błądzić rzecz ludzka.
Dla mnie konwent był tą imprezą na której mogłam wreszcie bezpiecznie się pobawić i powygłupiać, na której nikt nie patrzył na mnie z góry, gdzie nie musiałam się obawiać o reakcje, gdzie ludzie byli życzliwi i przyjacielscy, gdzie po prostu po raz pierwszy w życiu w obecności innych osób mogłam całkowicie być sobą bez obaw, że uznają mnie za dziwną, wariatkę, głupią czy cokolwiek innego. NIGY nie doświadczyłam tego w ŻADNEJ szkole ani też w ŻADNYM kościele w całym moim życiu. Dzięki temu nabrałam pewności siebie i mogłam poczuć się szczęśliwa i w pełni akceptowana a o takie poczucie jest bardzo ciężko w dzisiejszym społeczeństwie bo zawsze znajdzie się ktoś kto będzie krytykował bez powodu. Dlatego jest mi przykro że Pani redaktor wyciągnęła i naświetliła tylko fragmenty konwentów podpasowujące się pod jej uprzedzone wyobrażenia a pominęła całkowicie inne niewątpliwie pozytywne strony takich imprez. Niemniej jednak wierzę, że osoby inteligentne, nie będą ślepo wierzyć w każde słowo napisane w gazetach czy internecie ale jeśli jest to możliwe zechcą na własnej skórze przekonać się na czym polega konwent, jak to wygląda i dopiero wtedy wyrobić sobie własne zdanie.
P.S.
I by nie uznano mnie za tchórza dla odmiany przedstawię się.
Marta Hadrian lat 22 studentka medycyny, fanka Mangi i Anime. Dla Przyjaciół Aoihoshi. Można mnie znaleźć na naszej klasie, (facebooka nie posiadam) gdyby ktoś odczuwał potrzebę dyskusji czy 'nawracania' mnie na stronę światła...
Jestem homofobem, a jakoś sam odgrywałem takie scenki. I co? Nic mi się nie stało. Robiłem to w celu sparodiowania i wypaczenia wizji homoseksualizmu. Pokazałem to tak, jak sam widzę - jako coś obrzydliwego. I wiecie co? Razem z kolegą wygraliśmy konkurs. Tak. Udawaliśmy gejów w najbardziej ohydny sposób, jaki tylko można było to zrobić bez przekraczania granicy.
I na co mam spojrzeć krytycznie? Mam pokutować za to, że nabijałem się z chorego zjawiska, jakim jest homoseksualizm? To też Wam nie odpowiada?
I skąd ten durnowaty wniosek, że takich zabaw jest coraz więcej? Takie zabawy to relikt poprzedniej epoki. Teraz już nie ma ich na żadnym konwencie. Proszę Was, nie twórzcie faktów wedle własnego upodobania.
I owszem, większość z nas reaguje emocjonalnie z prostego względu -większość rzeczy, które można wyczytać w artykule i komentarzach to kłamstwa i oszczerstwa. Dubbingowanie scenek Hentai może i było, ale jako atrakcja od 18 lat. Po to jest na konwentach OCHRONA, by tego pilnować.
I co? Pogódźcie się z jednym - dzieci przed erotyką nie uchronicie. Jeżeli nie na konwencie, to to samo zobaczą w telewizji. Myślicie, że nie? Telewizory ze szkół też pozabierajcie, bo dziwne rzeczy można za ich pośrednictwem ujrzeć.
W SKRÓCIE:
Takich atrakcji, jak opisana w artykule obecnie prawie się nie spotyka na konwentach.
W ten sposób koronny argument przeciw konwentom w szkołach właśnie upadł.
W ten sposób koronny argument przeciw konwentom w szkołach właśnie upadł.
Ok, Niucon - fakt. Od siebie dodam jeszcze Nejiro 3, które było w budynku szkoły wyższej, więc się nie liczy.
No to mamy 2 konwenty mangowe na kilkadziesiąt, które odbywają się w ciągu roku + jeden fantastyczny. Przy takich liczbach nawet uogólniać się nie da.
A jeśli serio chce pani się przekonać jak "źle" bawi się młodzież na konwentach, to zapraszam panią na Konwent Love3 do wrocławia, z dziką rozkoszą zaprezentuje pani zadowolonych, nieagresywnych i niezwykle wartościowych ludzi jakich będzie można spotkać w budynku konwentu.
Pozdrawiam, Repli
Są ludzie którym się to po prostu podoba i na tym temat powinien się zakończyć.
Na konwentach atmosfera jest wesoła, można poznać wielu wspaniałych ludzi. Można się wiele nauczyć na rozmaitych panelach, podyskutować z innymi. Bawić się. Oderwać się od nieciekawej rzeczywistości i zatonąć w tym nierealistycznym świecie, który jest niezwykle rozbudowany- każdy znajduje coś dla siebie i może z tego wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Konwenty to temat rzeka, krótko sumując całość można z pewnością powiedzieć, że to wspaniałe i niezapomniane imprezy.
PS. manga przedstawiająca życie Jezusa Chrystusa też jest złem? Czyli.... Chrystus jest złem? Gratuluję wypowiedzi w czymś o czym Pani nie ma zielonego pojęcia
PS. manga przedstawiająca życie Jezusa Chrystusa też jest złem? Czyli.... Chrystus jest złem? Gratuluję wypowiedzi w czymś o czym Pani nie ma zielonego pojęcia
Ile osób zaszło w ciążę na konwencie a ile na pielgrzymce? Ile osób widziała Pani pijanych na konwentach? Ile ćpunów na nich bywa? Cóż moim zdaniem Pani siebie tylko ośmieszyła, Pani niewiedza ukazuje Pani wąskie horyzonty myślowe. A przez takie osoby jak Pani Polska młodzież przestaje mieć szacunek do naszej religii (tak jestem katoliczka i jestem fanką mangi i anime, kocham Boga a M&A to moja pasja, jedno z drugim nie ma nic wspólnego)
jestem katoliczką, praktykującą;
bywam czasem na konwentach;
nie zgadzam się zupełnie z artykułem, wszystkie panele, konkursy itp. o podtekście seksualnym nie są dostępne dla niepełnoletnich. Konkursy yaoi i yuri są organizowane tylko dla zabawy, nie ma tam nic gorszącego, kto tam jest- jest pełnoletni i w pełni odpowiada sam za siebie, co robi i ogląda, nikt kto patrzeć nie powinien nie ma wstępu. WIĘC GDZIE SZANOWNA PANI WIDZI PROBLEM?
Nikt nie jest odpowiedzialny za zajście w ciążę oprócz osób uprawiających seks, więc czemu mają odpowiadać za to organizatorzy?
Czy jedyna literatura jaką ktokolwiek ma prawo czytać i lubić to literatura katolicka?
Czytając ten artykuł wstyd mi za Panią, właśnie przez takie osoby jak Pani wszyscy katolicy postrzegani są negatywnie.
To nie w Kościół i jego przepisy należy wierzyć, tylko w CHRYSTUSA, który uczył MIŁOŚCI, a nie bezinteresownego obrzucania ludzi błotem.
więc się odczepcie i przeproście za oskarżenia !!!
Bylem na nie jednym konwencie i to co pani pisze to jest stek bzdur.
Chce Pani nam odebrac wolnosc. Tak wolnosc. Tylko na konwentach czuje sie w pelni akceptowany przez ludzi,spelniony. Nigdzie indziej tego nie doswiadcze. Kiedy wreszcie my mamy jakies hobby. To co jest w naszych sercach nigdy nie umrze.
Pozdrawoiam
Moim skromnym zdaniem żadna organizacja, a już na pewno religijna nie powinna zaczynać wojny z fanami mangi i anime. Ich wewnętrzne poczucie wspólnoty może spowodować że nastepny konwent odbędzie się pod murami kościoła mariackiego... i sprowadzi ze sobą całą rzeszę antyprawicowej społeczności.
Co do udawania homoseksualizmu... a może te konwenty to szansa poznania kogoś o takich samych preferencjach. Scenki może i są udawane, ale orientacja nie koniecznie.
Mówcie co chcecie, ja yaoi czytam codziennie, yuri także. Oraz brutalne bijatyki, a jak. Jasssne, powoduje to straaaszne zmiany w moim zachowaniu i robi ze mnie brutalnego zboczeńca. Na pewno w przyszłości będę gwałcić koty.
Panele, które pani opisuje zawsze mają znak +18 i odbywają się późno w nocy.
Co do stwierdzenia o ciąży, czytała pani co się dzieje w polskich gimnazjach (to jest też SZKOŁA)? czy TO nie jest większa patologia? Wódka, narkotyki, seks i to w czasie przerw. O tym to już pani nie pomyślała, bo to "tylko młodzież". A teraz ma się do czynienia z czymś nowym i to jest jakieś straszne, bo nowe.
Jeśli ktoś się wypowiada na jakiś temat to powinien coś o nim wiedzieć, a nie "hahaha napisze sobie coś tam, a bo tak, bo jestem fajna".
Jeżeli zaś chodzi o zachodzenie w ciąże, "wpaść" można wszędzie, na dyskotece, na wakacjach, ale nie znaczy to chyba, że powinno się zabronić tańca i letniego wypoczynku. Dodatkowo, jeżeli młodzież była by lepiej wyedukowana na temat antykoncepcji i nie mam tu bynajmniej na myśli książeczek małżeńskich itp. metod, które pochwala kościół, ale skutecznej antykoncepcji jak prezerwatywy, pigułki, spirale ipt. i gdyby nie mówiło się o sexsie jako o złu, za to przekazywałoby się młodzieży rzetelną wiedzę to i niechciana ciąża byłaby rzadziej spotykanym problemem.
Opowieść analogiczna do tej o miłosiernym Samarytaninie, który mimo, iż był Samarytaninem okazał się dobrym człowiekiem i to stanowiło jego wartość i wzór do naśladowania. Tak samo Rin - mimo tego, że mógł jako syn Diabła posiąść ogromną władzę wybrał obronę wartości w które wierzył, takich jak przyjaźń czy braterska miłość. Jeśli to jest złe, to ja już nie wiem co jest dobre...
Niestety ku Pani wiadomości autorzy wrocławskiego konwentu mają w tej chwili duchowe, mentalne, moralne i może nawet też fizyczne wsparcie ze strony kolegów-fanów. Mimo to, jeżeli chcecie zgasić jakąkolwiek chęć działania u młodego pokolenia, to jesteście na dobrej drodze. Ja w tym miejscu przypomnę tylko przypowieść o talentach i zaznaczę, że grzeszy również ten, kto nie daje się rozwijać drugiemu człowiekowi.
Dodam, że jestem katoliczką ale właśnie przez takie podejście kościoła nie uczeszczam do niego. Jedynie rozmawiam z Bogiem.
Szerzycie tylko wyłącznie nienawiść. Nie znacie nas, a ocieniacie. To że jestem fanką mangi nie znaczy, że non stop myślę o sexie czy, że chodzę po lasach i gwałcę ludzi....
Co do rodziców... hm chyba powinni się zainteresować tym na co podpisują upoważnienie? Bo każdy uczestnik konwentu poniżej 18 roku życia musi posiadać taką zgodę. Nie doinformowanie pani Magdaleny czy małe zatajenie? ;)
Swoją drogą byłam już na paru konwentach i jeszcze jakoś nie zaszłam w ciąże ;-) a także nie zdarzyło mi się wypić ;p
Lepiej by się pani zajęła sprawą pedofilii w kościele ;-)
Co do ciąży na konwentach to nie widzę powodu by czepiać się zwykłego podpunktu, poza tym w ciąże jak się nie potrafiące zachować gówniarstwo postara można zajść nawet w szkole.
Większość osób wybierających się na konwenty jeździ tam nie ze względu na panele, ale ze względu na cosplay i możliwość poznania nowych ciekawych ludzi. Panele są jedynie "zabijaczami czasu" w przerwach pomiędzy siedzeniem ze znajomymi a podziwianiem strojów innych uczestników, poza tym większość z nich do wiedzówki, lub panele o tematyce dotyczącej jakiegoś anime. Rzeczy takie jak ecchi, yuri czy yaoi prezentowane są najczęściej na konwentach, których tematyka już zapowiada,. że coś takiego będzie się na nich znajdować, dlatego też nie rozumiem potępiania wszystkich tego typu imprez o różnych motywach przewodnich ze względu na jeden czy dwa tego typu panele, które mogą się na nich znaleźć.
Pozdrawiam, konwentowiczka.
Jeśli przy tytule panelu jest oznakowanie "+18" to bez dowodu wstępu na salę zwyczajnie nie ma. A jeśli chcą się Państwo wtrącać w decyzje ludzi pełnoletnich, to to zakrawa na próbę zniewolenia.
Ecchi to faktycznie anime/mangi o zabarwieniu erotycznym. Tak samo, jak zabarwienie erotyczne nosi każda kreskówka na na Cartoon Netwoork, nie wspominając już o tym czym karmione (bez sprawdzania dowodów i ograniczeń wiekowych!) dzieci przez TVN czy Polsat po godzinie 20.00.
Brutalność? Przemoc? Krew? Szatan?
Couter strike, Supernatural, Atomówki czy Mali Agenci noszą te same znamiona. A na dodatek są produkcji amerykańskiej!
Tylko nikt nie organizuje konwentów, a w korporację ciężej uderzyć, niż w małą grupkę ludzi, która jest zupełnie nieszkodliwa dla społeczeństwa!
Żałosny artykuł jest żałosny. A autorce proponuje chociaż troche zagłebić temat przed pisaniem artukułu na dany temat. Prosze zaponieć o 'dumie', przyjść jakiś konwent i zobaczyć na własne oczy ;)
Jak na razie niestety popisała się pani wielką ignorancją i przy okazji obraziła wiele osób. To niezbyt katolickie, co nie?
A tak btw mam znajomego w seminarium duchownym, który pożycza ode mnie mangi. Jak widać Bóg go nie opuścił, a więc w skrócie: IN YOUR FACE, WE ARE FLAWLESS.
Ja z kolei byłam i jakoś nie potrafię sobie przypomnieć bym widziała gdzieś osoby uprawiające sex. Nie widziałam filmików, na które się pani powołuje, ale z chęcią bym zobaczyła na jakiej podstawie wyciągała pani takowe wnioski.
Mam 19 lat i proszę mi wierzyć, że połowa moich znajomych nie ma nic wspólnego z moją pasją jaką są kraje wschodu, a niewinni też nie są, nawet są bardziej "zdeprawowani". I to własnie od nich najczęściej słyszę, że na najbliższej imprezie "się nawalimy". Natomiast mi przyjaciele, z którymi dzielę pasję, nie powiem, że nie piją w ogóle, ale wolą się spotkać i porozmawiać, niż upić, wymiotować i nie pamiętać.
Chciałabym też zwrócić uwagę na fakt, że większość młodych ludzi kieruje swoją uwagę na zachodni (mam tu na myśli amerykański) styl życia. Porównując teledyski wydane przez japońskich (koreańskich, chińskich, tajwańskich) wykonawców, a amerykańskich mogę jednoznacznie stwierdzić, że w amerykańskich teledyskach stawia się głównie na podtekst erotyczny. Mówię o zwykłych "popowych" wykonawcach. Nie mam tu na myśli metalu czy cięższego rocku. Młodzi oglądają takie teledyski i chcą się upodobnić do znanych gwiazd.
Wracając do artykułu. Brakuję mi tu dokładnego wyjaśnienia czym jest anime. Bo z tego co wyczytałam może to być równie dobrze film z aktorami. To zaś świadczy o pani nieznajomości tematu.
Co do samej mangi i anime mogę wymieniać dużo przykładów, dzięki których nauczyłam się "jak ma żyć". I nie musi się pani przerażać. Wiem co to duma, własna godność, ale również poświęcenie dla przyjaciół.
Co do wspomnianego dyrektora to jak dla mnie zwyczajnie stchórzył przed "autorytetem", którego, pani wybaczy, ale pani nie ma. Skoro było dobrze to czemu odwołał? Jestem pewna, że jest mi pani w stanie wymienić parę powodów, ale zapytam w ten sposób. A czy jest on stanie zapewnić, że w jego szkole normalnie podczas lekcji nic seksu uprawiał nie będzie? Bo w to nie uwierzę. Jak się chce to się da.
Poza tym zirytowało mnie stwierdzenie, że "dziecko" mówi rodzicom "idę do szkoły". Przepraszam, ale w jakim wieku ma być owo "dziecko"? Bo ja bym raczej napisała nastolatek. Dziecko samo przecież nie pójdzie na taką imprezę. Poza tym osoby niepełnoletnie mają obowiązek przynieść zgodę rodziców na udział. I co za różnica czy miejsce imprezy jest w szkole czy gdzieś indziej? Ważna jest sama impreza.
Rozumiem, że jest pani głęboko wierzącą katoliczką, jednak nie zwalnia to pani od napisania obiektywnego artykułu, szczególnie jeśli porusza takie tematy.
Co do yuri i yaoi. Osobiście lubię yaoi i nie mam nic przeciwko yuri. Te terminy zresztą i tak są nadużywane, bo prawidłowe nazwy to shonen-ai i shojo-ai, ale to nie jest takie ważne. I mogę potwierdzić, że własnie yaoi nauczyło mnie tolerancji. Nie będę podawała nazwisk, ale moja koleżanka zapytała mnie czy jestem osobą tolerancyjną, po moim potwierdzeniu powiedziała, że jest transeksualistą (ufam, że zna pani ten termin). Gdybym nie czytała yaoi, to z całą pewnością, czułabym do niej obrzydzenie, ale jak widać tak się nie stało i zamierzam ją/jego wspierać ze względu na to jaką przeżywa tragedię.
Ostatnią poruszaną przeze mnie sprawą jest WIARA. Rozumiem, jest to katolicka strona, i pani katolicki punkt widzenia, ale jeśli wgłębić się w samą tylko biblię można natrafić na opisy różnych historii, od kaziroctwa, pedofilii, gwałtów, orgii, po masturbacje. Ostatnio czytając fragment dotyczący Elżbiety krewnej Marii doszłam do wniosku, że pomimo wmawianej nam "równości" już w biblii natrafiamy na szowinizm. Ja sama zostałam wychowana w wierze katolickiej jak i większość moich znajomych, ale jest to tylko i wyłącznie sprawą mojego urodzenia. A z kolei to czy katolikiem pozostanę, będzie moją decyzją. I to bynajmniej nie ze względu na moją fascynacje krajami wschodu, lecz na nieumiejętność księży na odpowiadanie na moje pytania, bądź powiem dosadniej na klepaniu formułek, które ogólnie mówią o tym co chcę wiedzieć, tylko, że ogół ja znam a pytam o szczegóły.
Ja z kolei byłam i jakoś nie potrafię sobie przypomnieć bym widziała gdzieś osoby uprawiające sex. Nie widziałam filmików, na które się pani powołuje, ale z chęcią bym zobaczyła na jakiej podstawie wyciągała pani takowe wnioski.
Mam 19 lat i proszę mi wierzyć, że połowa moich znajomych nie ma nic wspólnego z moją pasją jaką są kraje wschodu, a niewinni też nie są, nawet są bardziej "zdeprawowani". I to własnie od nich najczęściej słyszę, że na najbliższej imprezie "się nawalimy". Natomiast mi przyjaciele, z którymi dzielę pasję, nie powiem, że nie piją w ogóle, ale wolą się spotkać i porozmawiać, niż upić, wymiotować i nie pamiętać.
Chciałabym też zwrócić uwagę na fakt, że większość młodych ludzi kieruje swoją uwagę na zachodni (mam tu na myśli amerykański) styl życia. Porównując teledyski wydane przez japońskich (koreańskich, chińskich, tajwańskich) wykonawców, a amerykańskich mogę jednoznacznie stwierdzić, że w amerykańskich teledyskach stawia się głównie na podtekst erotyczny. Mówię o zwykłych "popowych" wykonawcach. Nie mam tu na myśli metalu czy cięższego rocku. Młodzi oglądają takie teledyski i chcą się upodobnić do znanych gwiazd.
Wracając do artykułu. Brakuję mi tu dokładnego wyjaśnienia czym jest anime. Bo z tego co wyczytałam może to być równie dobrze film z aktorami. To zaś świadczy o pani nieznajomości tematu.
Co do samej mangi i anime mogę wymieniać dużo przykładów, dzięki których nauczyłam się "jak ma żyć". I nie musi się pani przerażać. Wiem co to duma, własna godność, ale również poświęcenie dla przyjaciół.
Co do wspomnianego dyrektora to jak dla mnie zwyczajnie stchórzył przed "autorytetem", którego, pani wybaczy, ale pani nie ma. Skoro było dobrze to czemu odwołał? Jestem pewna, że jest mi pani w stanie wymienić parę powodów, ale zapytam w ten sposób. A czy jest on stanie zapewnić, że w jego szkole normalnie podczas lekcji nic seksu uprawiał nie będzie? Bo w to nie uwierzę. Jak się chce to się da.
Poza tym zirytowało mnie stwierdzenie, że "dziecko" mówi rodzicom "idę do szkoły". Przepraszam, ale w jakim wieku ma być owo "dziecko"? Bo ja bym raczej napisała nastolatek. Dziecko samo przecież nie pójdzie na taką imprezę. Poza tym osoby niepełnoletnie mają obowiązek przynieść zgodę rodziców na udział. I co za różnica czy miejsce imprezy jest w szkole czy gdzieś indziej? Ważna jest sama impreza.
Rozumiem, że jest pani głęboko wierzącą katoliczką, jednak nie zwalnia to pani od napisania obiektywnego artykułu, szczególnie jeśli porusza takie tematy.
Co do yuri i yaoi. Osobiście lubię yaoi i nie mam nic przeciwko yuri. Te terminy zresztą i tak są nadużywane, bo prawidłowe nazwy to shonen-ai i shojo-ai, ale to nie jest takie ważne. I mogę potwierdzić, że własnie yaoi nauczyło mnie tolerancji. Nie będę podawała nazwisk, ale moja koleżanka zapytała mnie czy jestem osobą tolerancyjną, po moim potwierdzeniu powiedziała, że jest transeksualistą (ufam, że zna pani ten termin). Gdybym nie czytała yaoi, to z całą pewnością, czułabym do niej obrzydzenie, ale jak widać tak się nie stało i zamierzam ją/jego wspierać ze względu na to jaką przeżywa tragedię.
Ostatnią poruszaną przeze mnie sprawą jest WIARA. Rozumiem, jest to katolicka strona, i pani katolicki punkt widzenia, ale jeśli wgłębić się w samą tylko biblię można natrafić na opisy różnych historii, od kaziroctwa, pedofilii, gwałtów, orgii, po masturbacje. Ostatnio czytając fragment dotyczący Elżbiety krewnej Marii doszłam do wniosku, że pomimo wmawianej nam "równości" już w biblii natrafiamy na szowinizm. Ja sama zostałam wychowana w wierze katolickiej jak i większość moich znajomych, ale jest to tylko i wyłącznie sprawą mojego urodzenia. A z kolei to czy katolikiem pozostanę, będzie moją decyzją. I to bynajmniej nie ze względu na moją fascynacje krajami wschodu, lecz na nieumiejętność księży na odpowiadanie na moje pytania, bądź powiem dosadniej na klepaniu formułek, które ogólnie mówią o tym co chcę wiedzieć, tylko, że ogół ja znam a pytam o szczegóły.
Radzę się zastanowić zanim ktoś wysnuje pochopne wnioski po przeczytaniu tego tekstu.
Pozdrawiam
Jestem konwentowiczką od 2 lat i nie widziałam /nie słyszałam by ktoś uprawiał seks był pijany czy był pod wpływem jakichkolwiek środków odurzających.
Prawdą jest że na konwentach znajdują się atrakcje przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia (sama byłam proszona o dowód nie jeden raz przed wejściem na takową atrakcje), tak więc nie prawdą jest że na salę może wejść każdy kto będzie chciał. Na chwilę obecną takie atrakcje są wycofywane czego jestem świadkiem.
Sama jestem fanką 'yaoi' i nie widzę w tym nic złego. Jestem osobą tolerancyjną tak więc homoseksualizmu nie uważam 'za chorobę' na którą trzeba znaleźć lekarstwo. Moi rodzice także wiedzą o moim zainteresowaniu. Moja mama jest bardzo praktykująca katoliczka a mimo to nie uważa że to czym się interesuje jest 'złem'. Wie co oglądam, i wspiera mnie również w zostaniu 'mangaką'- czy to oznacza że moja mama źle mnie wychowuje? Nie sądzę. Jestem osobą kulturalną, potrafię zachować się tak jak powinnam w danej sytuacji, szanuję starszych oraz zdania innych ludzi. Jak widać Pani informacje na temat mangi i anime są bardzo ogólne...Nie można wszystkiego ujednolicać. Dzięki Pani odwołano konwenty na które chciałam pojechać... Może być Pani dumna ze swojego osiągnięcia. Dzięki Pani moja jedyna 'rozrywka' przed ciężkimi (bo spędzonymi w pracy) wakacjami została unicestwiona.
Pozdrawiam
Barbara Mościcka
Jestem konwentowiczką od 2 lat i nie widziałam /nie słyszałam by ktoś uprawiał seks był pijany czy był pod wpływem jakichkolwiek środków odurzających.
Prawdą jest że na konwentach znajdują się atrakcje przeznaczone dla osób powyżej 18 roku życia (sama byłam proszona o dowód nie jeden raz przed wejściem na takową atrakcje), tak więc nie prawdą jest że na salę może wejść każdy kto będzie chciał. Na chwilę obecną takie atrakcje są wycofywane czego jestem świadkiem.
Sama jestem fanką 'yaoi' i nie widzę w tym nic złego. Jestem osobą tolerancyjną tak więc homoseksualizmu nie uważam 'za chorobę' na którą trzeba znaleźć lekarstwo. Moi rodzice także wiedzą o moim zainteresowaniu. Moja mama jest bardzo praktykująca katoliczka a mimo to nie uważa że to czym się interesuje jest 'złem'. Wie co oglądam, i wspiera mnie również w zostaniu 'mangaką'- czy to oznacza że moja mama źle mnie wychowuje? Nie sądzę. Jestem osobą kulturalną, potrafię zachować się tak jak powinnam w danej sytuacji, szanuję starszych oraz zdania innych ludzi. Jak widać Pani informacje na temat mangi i anime są bardzo ogólne...Nie można wszystkiego ujednolicać. Dzięki Pani odwołano konwenty na które chciałam pojechać... Może być Pani dumna ze swojego osiągnięcia. Dzięki Pani moja jedyna 'rozrywka' przed ciężkimi (bo spędzonymi w pracy) wakacjami została unicestwiona.
Pozdrawiam
Barbara Mościcka
różnica jest tylko taka, że akurat rzesze fanów japońskiej popkultury z biegiem lat bardzo się rozwinęło i zebrało wielu zwolenników .. to że mogą się dziać jakieś nieodpowiednie rzeczy na tego typu imprezach co najwyżej może wynikać np. jak ktoś napisał wcześniej z wcześniejszego złego wychowania dzieci przez rodziców lub braku zainteresowania dziećmi i nie poświęcenie im czasu i uwagi na to by uczyć rzeczy istotnych ..
w każdym bądź razie jeśli ktoś chce komentować i oceniać to co dzieje się na konwentach, najpierw niech zmieni fakt, że całe zło o którym się tutaj pisało nie dotyczy tylko tej sfery ludzi ale całej młodzieży i nie tylko - najpierw pasowałoby zmienić cały internet, który być może jednak trochę nas ludzi psuje albo może i zmienić cały świat bo internet to nie wszystko, wszędzie teraz pełno tego 'zła' które nas uczy nieodpowiednich rzeczy - życzę jednak powodzenia komuś kto się takiego zadania podejmie, bo to co najmniej nierealne, takie mamy czasy, taka jest rzeczywistość, nie zmienimy wszystkiego bo to niemożliwe, możemy tylko wpłynąć na najbliższe wokół siebie osoby
różnica jest tylko taka, że akurat rzesze fanów japońskiej popkultury z biegiem lat bardzo się rozwinęło i zebrało wielu zwolenników .. to że mogą się dziać jakieś nieodpowiednie rzeczy na tego typu imprezach co najwyżej może wynikać np. jak ktoś napisał wcześniej z wcześniejszego złego wychowania dzieci przez rodziców lub braku zainteresowania dziećmi i nie poświęcenie im czasu i uwagi na to by uczyć rzeczy istotnych ..
w każdym bądź razie jeśli ktoś chce komentować i oceniać to co dzieje się na konwentach, najpierw niech zmieni fakt, że całe zło o którym się tutaj pisało nie dotyczy tylko tej sfery ludzi ale całej młodzieży i nie tylko - najpierw pasowałoby zmienić cały internet, który być może jednak trochę nas ludzi psuje albo może i zmienić cały świat bo internet to nie wszystko, wszędzie teraz pełno tego 'zła' które nas uczy nieodpowiednich rzeczy - życzę jednak powodzenia komuś kto się takiego zadania podejmie, bo to co najmniej nierealne, takie mamy czasy, taka jest rzeczywistość, nie zmienimy wszystkiego bo to niemożliwe, możemy tylko wpłynąć na najbliższe wokół siebie osoby
Na podstawie artykułu można sądzić że kultura japońska jest jakaś – sama nie wiem jak to określić – nie przyzwoita? Tylko dla tego, że są od nas bardziej tolerancyjni czy nie boją się rysować/mówić o pewnych tematach? Oj wąski punkt widzenia, wąski.
A poza tym to trochę smutne, że autorka uważa uczestników konwentów za bardzo podatnych na złe wpływy. Pierwsza rzecz – nastolatki czy starsi swój rozum i wolę mają, a na konwentach żadnych propagandowych kampanii ku byciu np. zboczeńcem czy psychopatą nie ma… Czy autorka uważa, że wygłupy wezmą na serio? To ja się już bardziej boję nastolatków oglądających „rozwijające” programy w MTV… A jeżeli chodzi o dzieci, to przychodzą one z opiekunami, którzy potrafią ocenić, co się nadaje dla ich pociechy.
I do ostatniego punktu… czy aby takie podpunkty nie są w regulaminach prawie wszystkich imprez/zjazdów - nie tylko tych mangowych! Czy kiedykolwiek pani autorka była opiekunką choćby na koloniach, pomocom na koncercie/festiwalu? Upilnowanie wszystkich najdrobniejszych szczegółów jest wręcz nie możliwych do spełnienia fizycznie! Obowiązkiem organizatora jest zapewnić bezpieczną zabawę, ale nie ma on wpływu na zachowanie uczestników. Reagują jak mogą na bieżąco trwania imprezy, ale dar jasnowidzenia wśród ludzi jest raczej rzadki…
Inna sprawa jest taka, że artykuł nie jest napisany zgodnie ze sztuką dziennikarską. To nie publicystyka, to pismactwo. To tak, jakby ktoś obejrzał w Internecie dużo nagrań z Afganistanu, napisał artykuł o tamtej wojnie i stwierdził, że jest korespondentem wojennym, a nawet nosa poza dom nie wyściubił. No ale kilka groszy do kieszeni wpadło niewielkim kosztem i to się liczy. A przybycie na imprezę to koszta oj...
Zastanawia mnie, dlaczego o niebo bardziej konserwatywny kościół Prawosławny się do mangowców nigdy nie przyczepia? Może dlatego, że wiernych nie zyskuje się tanią sensacją?
To że żartuję sobie, że jak przekroczę próg kościoła to zacznę się palić nie oznacza od razu, że tak będzie.
To że jakiś głupi dzieciak coś zrobił nie oznacza, że tak będą wszyscy. Jak nie przez pokemony to ukradłby na papierosy albo coś innego.
Amerykanie na swoich mikrofalówkach piszą "nie wkładać kotów i dzieci". I na tej zasadzie w regulaminie konwentu znajduje się kilka zapisów "pro forma". Mam wytknąć takie bzdury w KKK?
A jeśli chodzi o seksualność - LESBIJKI I GEJE TO TEŻ LUDZIE DO .... NĘDZY! Takie prelekcje często służą tolerancyjnemu traktowaniu tych osób, które przez WASZE katolickie podejście są "leczone" i wykluczane ze społeczeństwa, bite, poniżane i często pchane ku samobójstwu. I TO JEST DOBRE I MORALNE? Taką moralnością można się co najwyżej podetrzeć.
Konwenty przerażają was, bo budzą świadomość. Konkursy często uczą abstrakcyjnego i samodzielnego myślenia. Ich uczestnicy nie wierzą w zombie i powstawanie umarłych z grobu w fizycznej postaci. Traktują to jak zabawę. ZABAWĘ - słowo katolikom nieznane, bo przez większość roku jest post albo adwent. Nawet "Alleluja" w kościele śpiewacie, jakbyście byli do tego zmuszani. Radość? Słowo obce - radujecie się z wytykania błędów innym i włażenia z butami w ich życie.
Autorce tekstu poleciłabym obejrzenie "Hauru moving Castle", ale pewnie nie potrafi przejść ponad metaforą i odkryć sensów właściwych dzieła, skoro ma tak płytkie spojrzenie na rzeczywistość. W tym arcydziele anime zobaczy tylko szatański ruszający się dom, a nie dojrzy wartości - było nie było - dość zbliżonych do chrześcijańskich - przekazywanych przez ten poruszający film.
Takim ludziom jak Pani powinno się zakazać pisać teksty, to co najwyżej słaby, bo niezabawny, felieton, ale na pewno nie "rzetelny" artykuł. Krzyż na drogę.
Oj, oj, oj. Pani chyba nie zna historii swojej "wiary" i tekstów które ją nakreśliły. To przykre.
Druga sprawa to prześmiewczy charakter większości paneli na konwentach. Satyra, komedia... no ale przetłumacz to ludziom których jedyna wiedza bierze się ze stronniczych artykułów starszych ludzi starających się zwalczać młode pokolenie wiarą (kiedyś zwalczało się komunizmem...)
Żółwie ninja OKULTYSTYCZNE? Serio? SERIO? :D To co mamy robić wg "wiary katolickiej"? Seks zły, komiksy złe, filmy złe, muzyka szatanska, internet zło, konwenty - homoseksualne!
CHWAŁA BOGU że ta religia wymiera, jeszcze trochę i jedlibyście glebe bo jedzenie też byłoby złe i szatanskie.
A to, że część młodzieży nie umie się zachować to wina rodziców i szkoły, które to "instytucje" nie potrafią wychowywać!
kształtuje konwenty. Atrakcje nie są z góry planowane przez organizatorów. One spływają od
chętnych osób, które podjęły chwalebną decyzję zrobienie czegoś, zamiast gapienia się w ekran i
żłopania coli/piwa.
I tu organizator staje przed decyzją - czy puścić punkt programu, czy nie. Można by powiedzieć, że
poprawnym zachowaniem jest taki punkt odrzucić. Wtedy jest się poprawnym politycznie i krytym.
Niestety, o ile coś takiego ładnie wygląda, to jest wmiataniem problemu pod dywan.
Bo, jak już pisałem, konwent jest odbiciem społeczeństwa. Wszystkie pozytywne i negatywne zjawiska
które można tam zaobserwować, mają swoje źródło gdzie indziej.Czy w sieci, czy w szkole, czy w
domu. I owszem, można wszystko co nieładne zakazać, odwołać itp.
Natomiast jest to niczym innym, jak udawaniem, że problemu nie ma.
To tak jak z dzieckiem, które wraca do domu cuchnąc papierosami. Dziecko tłumaczy się, że koledzy
palili, rodzic dla wygody wierzy, a dziecko pali gdzieś w ukryciu. Jak dziecko da się przyłapać,
dostaje karę, by nauczyło się lepiej ukrywać. Wot, polsko-dulski model wychowania. Z wierzchu
wygląda ładnie i to się liczy, a że żaden problem nie został rozwiązany...
Z drugiej strony pozwolić palić dziecku w domu może być uznane za akceptację, co też nie jest
rozwiązaniem dobrym. Jednak nasłanie na rodzinę kuratora, odebranie dziecka roczicom i umieszczenie
w domu opieki,zdecydowanie jest rozwiązaniem głupim, a takie właśnie rozwiązanie wybiera Pani
Guziak torpedując wszystkie konwenty w zasięgu.
Pani Guziak - ja rozumiem, że jest pani przerażona tym co Pani zobaczyła w sieci, i że chce pani
działać. To co Pani powie na to, że to jest tylko małe okienko na współczesne życie nastolatka.
Na to co się dzieje w gimnazjach, w internecie, na podwórku.
I naiwnym jest myśleć, że jeśli pani to okno zamaluje, to coś zmieni.
Nie wiem czy Pani zauważyła, ale żyjemy w dobie społeczeństwa informacyjnego. Stare modele
wychowania nie działają, czy się to Pani podoba, czy nie.
Dotychczas było tak, że starsi byli bogatsi doświadczeniem, zdawali sobie sprawę z tego co może
dziecko czekać w życiu, znali konsekwencje działań. Teraz starsi są upośledzeni cyfrowo.
W świecie który kształtuje ich dzieci nie potrafią się niekiedy nawet poruszać, a co dopiero
prowadzić. W szkole pojawiają się problemy, takie jak cyberprzemoc, które nie istniały wcześnniej.
I których się nie przeżyło. I ktory jest abstrakcją dla tych,co go nie doświadczyli.
Do tego dochodzą zmiany kuturalne, amerykanizacja społeczeństwa, kultura MTV, kult pieniądza.
Po co to piszę? Bo środowisko mangi i anime związane jest z internetem. Internetem który jest
światem poza kontrolą czy tradycyjnym wpływem wychowawczym. Gdzie cała Pani wiedza i doświadczenie
jest zupełnie nieużyteczna. Gdzie rządzą inne prawa. Gdzie, jak by sobie pani pokopała, można
znaleźć wiele zjawisk zarówno pozytywnych, jak i patogennych. Oraz tak nowych, że określenie ich
wpływu na człowieka jest niemożliwe.
Jednym z nielicznych miejsc gdzie środowisko m&a wynurza się z sieci, jest konwent.
Chciał bym tu napisać, że jest to niepowtarzalna szansa na edukację i szerzenie kultury, bla bla
bla, ale niestety, w porównaniu do siły oddziaływania sieci, konwent jest zwyczajnie na to zbyt
słaby. Natomiast daje podgląd na sytuację.
Odpowiedzialny wychowawca wykorzystał by tę szansę. Nie po to, by w jakiś magiczny sposób
w 2 dni wychować 1000 ludzi, bo tego się nie da. Ale by przygotować siebie. By liznąć świata,
do którego się nie ma wstępu. Z tego co Pani pisze, organizatorzy zaoferowali współpracę.
No szansa idealna.
Niestety, Pani nie jest zainteresowana rozwiązaniem problemu, ani nawet jego zbadaniem.
Pani jest zainteresowana wmieceniem go pod dywan. Na podstawie niepełnego obrazu wyrobiła sobie
Pani opinię, i feruje wyroki. Swoimi działaniami niszczy pani miejsca, gdzie manga i anime może,
mieć pozytywny wpływ na człowieka, psuje pani krew wolontariuszom, oraz osobom które manga i anime
pchnęła do aktywnej formy dzialalności. Gdzie rodzą się działacze, wolontariusze, gdzie czyny i
tówrczość mają wyższe znaczenie niż kasa, gdzie autorytet ma jeszcze wartość.
Natomiast jeśli chodzi o zjawiska negatywne związane z m&a - nie rozwiązuje Pani nic.
Aktualne Pani działania, na skutek rażącej niewiedzy i pobieżnego podejścia do tematu, są
społecznie szkodliwe, i stanowią Pani porażkę dydaktyczną.
Chce Pani pomóc, to proszę najpierw zapoznać się z tematem, określić negatywne zjawiska, znaleźć
ich przyczynę, i zastanowić się nad możliwościami rozwiązania.
Możliwość Pani ma - organizatorzy chcą współpracować. Jednak żeby rozwiązać problem, trzeba się
napracować.
Pytanie, czy jest Pani zainteresowana rozwiązywaniem problemów, czy polowaniem na czarownice?
Życzę pani redaktor więcej ciekawości, by poznać najpierw to co chce się potępić.
Pozdro dla fanów m&a
Zapomniałabym dodać :) Mam 23 lata i jestem yaoistką. Od 5 lat interesuję się mangą i anime. NIGDY nie miałam nic przeciwko związkom homoseksualnym, miłość pomiędzy 2 mężczyznami czy 2 kobietami dalej jest miłością, i nie ludziom osądzać czy jest grzeszna czy nie. Od około 9-10 roku życia jestem ateistką, więc moje zainteresowania nie mogły mieć wpływu na wiarę. Moja mama uznała że to moja własna decyzja, nie będzie mnie do niczego zmuszać. Moja nauczycielka od PSYCHOLOGII również jest miłośniczką japońskiej popkultury, i jeździ na konwenty. Nie widzi w nich tych problemów co Pani. No tak, ale Pani na żadnym z nich nie było. I tu tkwi problem. Osądza Pani książkę po okładce, zamiast się z nią zapoznać.
PS. Wierzę w Boga. Uwielbiam Anime i Mangę. Jeżdżę na konwenty i wydaję kasę na swoje hobby. Wolę wydać 20 zł na fajną rzecz niż dać na nowy samochód dla księdza.
Okej,zgadzam sie z wieloma rzeczami o których mówisz,sama jestem wielką fanką Japonii,ale to co napisałaś że w Japonii jest niska przestępczość zabiła mnie na całego xD.Wybacz,ale akurat jeżeli chodzi o gwałty,to w Japonii jest ich całkiem sporo,wiem jak jest,uwierz,byłam w Japonii,znajomych w Japonii także mam,gwałtów sie nie zgłasza,bo uważają ostatecznie że to była wina kobiety,więc jak to ma wejść w dane statystyczne,skoro nikt nawet nie wie że te kobiety były gwałcone? Jeżeli coś nie daje skutku,bo jeszcze powiedzą że to moja wina,bo ja sprowokowałam faceta żeby mi zrobił krzywdę,to po co ja mam tam iść? Poczytaj sobie bloga ,,na wsi w Japonii" dziewczyna także opisuje tam ten problem,jeżeli mi nie wierzysz.
Zgadzam się w tezie o niezdrowym zabarwieniu niektórych yaoi i yuri, bo u mnie osobiście wywołuje to odruch wymiotny. Acz zwiększając to - nie widzę tu artykułu na temat filmików erotycznych traktujących często o tym samym. Droga Pani Autorko, będę pocieszona jeśli zawita pani na konwent i zobaczy co tam jest. Nie ma tam bowiem tego typu paneli (a jeśli już są - ludzie nie za dobrze się o nich wypowiadają), a "szatański pomiot" traktuje o synu szatana chcącym zostać egzorcystą (tj, nawrócić się, czy cuś). Polecam najnowszą edycję CHiBI-conu (jeden dzień, niepełny jeden dzień) i zainteresowanie się bardziej produktywnymi sprawami...
Co do mojego wieku - mam 13 lat i na razie "szatańskie bajki" nie wywarły na mnie negatywnego wpływu. I owszem, jestem osobą głęboko wiedzącą i słucham "Rozmów niedokończonych", ale artykuły niektórych osób - nawet podzielających moją wiarę - wydają mi się po prostu zabawne.
Ludzie wzięli takie zainteresowanie ich sprawa, lub rodzice im na to zgodę wyrazili i jak do tego momentu nikomu się nic strasznego nie stało. Japonia to kraj taki który bardziej nakłania bardziej do dobrego niż do złego(Mają najmniejszy współczynnik przestępczości )..- ludzie przebierają się za postać z anime, lub za coś innego, próbują upodobnić się do tej postaci to straszne!?
Tak szczerze powiedziawszy to z każdego można zrobić sensacje, można to tak ułożyć żeby widz odebrał to jako złe albo jako dobro.
A po pierwsze każdy ma swój rozum !
Jeśli nie potrafi z niego korzystać to nic nie da.
Ale najgorsze jest to jak się znajdzie osoba która widzi rzecz, która we wszystkim jest odległa od naszego społeczeństwa każe nam rozpalać stosy!
Jestem chrześcijanką, licealistką, a także "mangowcem". Zbieram mangi od piątej klasy podstawówki, a anime oglądam właściwie od przedszkola (świadomie, że są to anime od czwartej klasy). Mam 6 półek wypełnionych mangami, w czasie wolnym oglądam anime i jeżdżę od czterech lat na konwenty. Na żadnym z nich nie zaszłam w ciążę (a także w ogóle nie odbywałam stosunków seksualnych), nie piłam alkoholu, nie ćpałam, nie paliłam papierosów, nie zaczynałam ani nie przyłączałam się do bójek, których swoją drogą na konwencie nie ma (a przynajmniej nie było na tych, na których się pojawiłam). Za to poznałam wielu wspaniałych ludzi, poczułam się w pełni akceptowana przez środowisko i przyjechałam do domu zdrowa, w pełni zadowolona i... niewyspana po całonocnych rozmowach z nowymi znajomymi. Przemęczenie spowodowane brakiem snu było chyba jedyną wadą, jaką na konwencie (albo raczej po) mogłam zauważyć.
Moi rodzice nie mają nic przeciwko moim zainteresowaniom. Co prawda, na początku patrzyli na moje mangi podejrzliwie, gdyż zachowywałam się inaczej niż moje rówieśniczki - zamiast wypożyczać z biblioteki szkolnej harlekiny, w których opisane są sceny łóżkowe (a owszem, można takie książki czasem znaleźć w bibliotekach z podstawówek!), to wolałam kupić sobie za 16zł mangę i właśnie ją czytać. Jednak po zapoznaniu się z treścią kupowanych przeze mnie mang, rodzice odetchnęli z ulgą. Teraz jedyne co od czasu do czasu mi wypomną, to ilość mang na półkach (po jakichś 7. latach zbierania trochę się tego zebrało) i ilość pieniędzy, którą wydałam na mangi, anime i gadżety z tym związane. Innymi słowy - moi rodzice i ogółem cała moja rodzina nie zauważyła NIC, co mogłoby sprawić, że moje zainteresowania mnie zdemoralizowały/demoralizują/zdemoralizują. Czemu piszę o tym, co sądzi moja rodzina? Bo "alkoholik sam nigdy nie zauważy, że jest uzależniony", a kto inny może znać mnie lepiej jak własna rodzina?
Czuję się naprawdę smutna i zażenowana tym, że ktoś kto nigdy nie był na konwencie uważa, że wie lepiej co się na nim dzieje niż sami konwentowicze. Nic dziwnego w tym, że jest na ten artykuł odezw ze strony mangaków. Przedstawienie w negatywny sposób naszych zainteresowań czy spotkań może negatywnie wpłynąć na nasze przyszłe konwenty. Zresztą, już wpłynął, z czego cieszy się pani Magdalena. Naprawdę, nie ma się z czego cieszyć. Utrudniła nam pani spotkanie. Czy to takie zabawne, że zniszczyła pani niektórym możliwość spotkania się ze znajomymi z drugiego końca Polski? Nie można było tego załatwić inaczej? Można było! Tylko czy ktoś się nad tym zastanawiał zanim powiedział, że "mangi w tym roku nie będzie"? Skoro pani Magdalena wie co powinno jej zdaniem znaleźć się na konwentach, jakie atrakcje są według niej złe i wie sporo na temat konwentów, to czemu nie przedstawi atrakcji, które powinny zostać usunięte z programu zamiast likwidować od razu całego konwentu?
Wspominając o atrakcjach... Panel „o niezwykle popularnej ostatnio serii opowiadającej o perypetiach pewnego szatańskiego pomiotu, który uczy się, jak zabijać swoich” - chodzi tu zapewne o panel na temat Ao no Exorcist. Widać prowadzący chciał przedstawić serię z zabawny sposób, lecz pani Magdalena nie zrozumiała tego żartu - nic dziwnego, skoro nie oglądała anime ani nie zapoznała się z mangą. Aby sprostować - historia opowiada o chłopcu, który będąc synem Szatana chce walczyć ze swoim przeznaczeniem i zostać egzorcystą, pomagając tym samym Kościołowi w zwalczaniu demonów. Oczywiście ludzie są wobec niego nieufni i nazywają go "szatańskim pomiotem", a mimo to on nadal walczy z demonami, czyli "uczy się, jak zabijać swoich", gdyż w pewnym stopniu on sam jest demonem. Tak, obejrzałam anime i mam 5 tomów mangi w języku angielskim. Póki co, żaden demon mnie nie opętał.
Owszem, Kościół może przyczepić się do różnych serii anime, ale mówiąc, że "anime są złe" równie dobrze można by powiedzieć, że "filmy są złe". Jest przecież zarówno tyle typów i rodzai anime, co i zwykłych filmów! Są, jak ładnie zostało wspomniane w artykule, anime przeznaczone do odpowiedniej grupy wiekowej. To samo tyczy się mang. Rodzice zamiast zabraniać czytać dzieciom mangi, powinni się zainteresować rodzajem mangi jaki czytają! Co innego jest, gdy piętnastolatek czyta "Naruto", a co innego, gdy czyta "High School of the Dead" (niektóre tomy z tej serii są od lat 18). Co innego jak dziesięcioletnia dziewczynka ogląda "Słodkie Słodkie Czary", a co innego, gdy ogląda "Renzu: miłosne fotografie"! Najłatwiej jest zwalić winę na kogoś innego. Zamiast szukać winnych tam, gdzie ich nie ma, rodzice powinni zainteresować się tym, co ich pociechy interesuje.
Do wszystkiego można się przyczepić. Wspomniane w komentarzach kreskówki amerykańskie są według mnie gorszym problemem niż anime. Powód? Są ogólnodostępne. Chodzi mi tu o to, że posiadając takie kanały jak Cartoon Network można bez problemu obejrzeć np. "Mroczne przygody Billy'ego i Mandy". Żeby obejrzeć jakieś anime zazwyczaj musisz poszukać w internecie bądź kupić. Rzadko lecą w telewizji, a jak lecą to zazwyczaj ocenzurowane (np. na Disney XD), późną porą (np. o godz. 2.00 w nocy na AXN Sci-Fi) bądź takie, których nie trzeba się obawiać (np. rodzinne animacje studia Ghibli na TVP Kultura).
Wracając jeszcze do samych konwentów, gdyż to jest głównym tematem artykułów. Naprawdę, nie ma się czego obawiać. Polecam pójść na konwent i samemu się przekonać. Na moim ostatnim konwencie słyszałam rozmowę jakiejś pani (prawdopodobnie nauczycielki ze szkoły, w której odbywał się konwent) z jednym z konwentowiczów. Mniej więcej (gdyż trudno jest mi przytoczyć słowo w słowo to, co powiedziała) pani powiedziała tak:
"Nawet nie wiedziałam, że istnieje taka subkultura! Ale jesteście jacyś inni... Nie chodzi mi tu o nic złego, tylko o to, że tak szybko dogadujecie się z nieznajomymi. O, widziałam, jak taka dziewczyna w zielonych włosach przedstawiła się paru osobom i teraz wszędzie ją widzę z tymi osobami! Ale nadal nie rozumiem, czemu niektórzy noszą kocie uszka albo tabliczki z napisami "FREE HUGS" ("Darmowe przytulanie")!"
Czy to nie ciekawe? Czemu, pani Magdaleno, nie chce pani sama sprawdzić? Nikt pani nie zmusi do wejścia na żaden panel, konkurs czy inną atrakcję!
Och, właśnie sobie przypomniałam. Jeśli chodzi o filmiki z YouTube - czemu są podane tylko przykłady o praktycznych konkursach yaoi? Czy to nie jest przypadkiem pokazywanie jedynie "jednej strony medalu"? Przecież na YouTube są też inne filmy z konwentów! Ot, np. takie relacje:
http://www.youtube.com/watch?v=177mkEOMLEs
Swoją drogą "Grosikon" to konwent charytatywny - to taka ciekawostka.
Napisałam już sporo i mogłabym jeszcze więcej, ale szkoda mi czasu. Napisałam co mi leżało na wątrobie i mam nadzieję, że mimo długości komentarza, ktoś go przeczyta.
Z pozdrowieniami, Martyna.
A'propos nastolatek zachodzących w ciąże: to jest wina ich rodziców bo byli nie wiadomo gdzie zamiast je wychowywać, poza tym jeżeli któraś 'chce' to jej się 'uda' i nie dotyczy to tylko konwentów, ale wszelkiej maści otwartych imprez.
Co do slow „nie odpowiadają za szkody moralne i zdrowotne uczestników imprezy” badz „nie biorą również odpowiedzialności w przypadku zajścia w ciążę na konwencie” , a ja myslalem ze Pani jest bardziej powazna. Wedlug mnie te zdania umieszczone w regulaminie sa w pelni uzasadnione. Na koloni mozna takze zajsc w ciaze ,badz na wycieczce szkolnej. Ba,czepiacie sie mangowcow. A w gimnazjach coraz to durniejsze zabawy sa organizowane typu sloneczko.
Ja bym wedlug Pani pierw lepiej sie zapoznal z konwentami a pozniej dopiero cokolwiek pisal.
I NIE WIEM JAK TY ALE POWINNAS PRZEPROSIC WSZYSTKICH ORGANIZATOROW KONWENTOW JAK I SAMYCH MANGOWCOW.
Od razu uprzedzam: nie jestem osobą wykształconą, a moje zdolności redaktorskie pozostawiają wiele do życzenia, jeśli w ogóle istnieją. W komentarzu (jeśli mogę to tak nazwać), chciałabym wyrazić opinię na temat kilku tematów jakie poruszono w artykule „Armagedon Nadchodzi?”. Nie jest to tylko moja opinia. Piszę w imieniu moich przyjaciół oraz reszty fanów. Oczywiście, rozumiem Pani punkt widzenia, ale jest to punkt widzenia osoby nie świadomej rzeczywistej postaci fandomu i konwentów. Tekst jest długi, ale myślę, że wart poświęcenia kilku chwil.
Zacznę od przedstawienia się. Jestem normalną uczennicą dobrego liceum, miłośniczką Japonii i Korei południowej od prawie czterech lat (to bardzo krótko w porównaniu do innych konwentowiczów) i co dla Pani może być ważne, to tak, zostałam wychowana w rodzinie katolickiej, chodziłam na lekcje religii do końca gimnazjum i kiedy byłam dzieckiem wierzyłam w jej ideę. Niestety, poznając świat dorosłych stwierdziłam, że spełnianie przez nią tej „prawidłowej funkcji” kończy się w szkole podstawowej, a potem zaczyna ona już psuć człowieka nawołując do tak zwanego „hatingu” (nie mówię, że zawsze), o którym wspomnę jeszcze nie raz.
Pierwszą rzeczą w artykule na którą zwróciłam uwagę był komentarz Pani pedagog Małgorzaty Więczkowskiej na temat jednego z najbardziej znanych dla polskich „niefanów” anime – „Pokemon”. O tym, jak to pewien chłopiec sprawiał problemy wychowawcze i o wywoływanych przez te anime emocjach. Nikt za to nie wspomniał, że emocje negatywne wzbudzane przez anime, to zaledwie ich znikomy procent. Mnie anime nauczyło wielu rzeczy. Gdyby nie to, to nie byłabym tą samą osobą. Szkoła i społeczeństwo nie uczy dziś jak bronić ważnych dla siebie ludzi, jak ufać sercu, jak dokonywać wyborów i jak nie poddawać się, gdy nagle nasz świat się wali, czy jak dostrzegać piękno w małych rzeczach, czy słowach. Gdy ktoś zapytałby mnie na ulicy o pomoc, bo właśnie czuje to, to i to, poleciłabym mu bez zastanowienia przynajmniej pięć tytułów, po których człowiek z bólem głowy spowodowanym płaczem ze wzruszenia byłby w stanie wydostać się z depresji i zacząć nowy dzień ze świeżym spojrzeniem na świat. Jak opisała dzisiejsze media moja Pani polonistka (tu proszę o anonimowość): „Jest to nic więcej jak przemielona papka, podawana ludziom, których mózgi powoli przestają pracować, nie odczuwając bodźców pobudzających do myślenia.” W przypadku anime i owszem często jest to prawda (choć nie zawsze), ale jest to papka, która w dużej mierze zamiast niszczyć duszę, naprawia ją i dodaje jej siły, koloru. Polecam nie sugerować się zachowaniem jednego, słabego psychicznie chłopczyka, który bez otrzymania uwagi od rodziców uległ mediom. To nie musiało być anime. To mógł być zwykły serial komediowy, czy horror innego pochodzenia. Pech chciał, że jego uwaga była skierowana akurat na „Pokemony”. Nie chcę też pytać ile chłopiec miał lat. Pewnie zbyt mało, żeby porównywać go z normalnym Otaku (fanem). Po tym co przeczytałam w akapicie „Ultrakatole atakują” raczej nie chcę zagłębiać się w prace Pani Więczkowskiej. Chyba, że bardzo dużo wymienionych przez nią faktów zostało sprytnie pominiętych przez Panią Magdalenę.
Kolejnym ciekawym zdaniem jest: „A więc nie wszystkie animacje i komiksy są negatywne, wszystko zależy od właściwego wyboru.” Zgodziłabym się z nim w pełni, gdyby nie słowa „nie wszystkie”. Jest to kolejny wyraz ignorancji i niewiedzy o całym fenomenie. Zanim zacznie Pani redagować tekst o zupełnie nieznanym dotąd Pani zjawisku, prosiłabym o zagłębienie się w temat i poproszenie fanów o rekomendacje minimum pięćdziesięciu dobrych tytułów oraz obejrzenie/przeczytanie ich. Gdyby tak Pani zrobiła mogłabym wdać się w normalną dyskusję. Ale nie wierzę, że komuś zaściankowemu chciałoby się to robić. Zdanie następujące po tym wyżej wymienionym dotyczy gatunków yuri i yaoi. Tu się zgodzę, choć można wymienić też gatunki takie jak: historyczne, mecha, shojo, shonen (tutaj przepraszam za operowanie nieznanymi Pani terminami), ale nie, przecież lepiej przedstawić tylko tę ciemną stronę.
W akapicie o jakże wyszukanej nazwie - „Duchowe kalectwo” został poruszony temat niezwykle kontrowersyjny. Świadomie i trafnie. Ale jak zwykle nie wspomniała Pani o tym, że takie panele zdarzają się bardzo rzadko i wpuszczane są tam tylko osoby pełnoletnie. Gatunek hentai tak naprawdę od zwykłego filmu pornograficznego różni się tylko tym, że jest animowany i mniej realistyczny. A osoby, które biorą w tym czynny, czy nawet bierny udział, nawet według mnie – osoby, która coś tam jednak wie, są średnio normalni. Szczerze mówiąc nigdy nie miałam z tym bezpośrednio do czynienia, a byłam na trzech konwentach (w tym „najromantyczniejszym”, który okazał się jednak mniej romantyczny niż oczekiwano”). Bardzo dobrym krokiem w tym momencie byłoby przeglądnięcie listy paneli, które odbyły się na tym konwencie.
A! Właśnie! Byłabym zapomniała. Przez ‘’hating” (z agielskiego dosłownie: „nienawidzienie”) ludzi takich jak Pani kierowany w stronę fanów, władze szkoły, które do tej pory były otwarte na propozycje organizatorów, mniej niż tydzień przed całym wydarzeniem zmieniły zdanie i placówka została zamieniona na mniejszą, oddaloną od dworca PKP, nie posiadającą wystarczającego miejsca do spania, czy prowadzenia atrakcji i nie spełniającą podstawowych wymogów bezpieczeństwa. Dzięki temu konwentowicze spali na schodach, wiele ciekawych paneli zostało odwołanych, a ścisk i inne nieprzyjemności zepsuły zabawę. Hm… Ciekawe, ile osób się zgubiło, nie zdążyło i nie wyspało. W imieniu moich przyjaciół i całego fandomu: DZIĘKUJEMY! ^^
Akapit „Pieniądze, to nie wszystko” – tutaj może w punktach. Będzie szybciej.
„…Tych z Krakowa o problemie poinformowali zmartwieni rodzice...” – Współczuję zmartwionym rodzicom, którzy w końcu zauważyli, że na ich dzieci może wpłynąć coś innego niż oni sami! To straszne! A DZIECIOM gratuluję oryginalnych zainteresowań począwszy od ecchi, poprzez yuri i yaoi i na hentai skończywszy. Trochę rozwagi koledzy.
„…Niektóre różnice pomiędzy kulturą polską, a japońską są tak istotne, że nie powinniśmy ich powielać…” – Przepraszam bardzo, ale jakie? I… powielać?
„…Czasem chcąc ukrócić niedobre rzeczy, można im zrobić darmową reklamę….” Liczę na wspaniałą i obiektywną „reklamę” ZŁYCH rzeczy. Dobre są przecież zbyt dobre i nudne, żeby brać je pod uwagę.
„…stwierdza dyrektor Jerzy Kubieniec – Co prawda w zeszłym roku byłem na konwencie w obydwa dni i nie zauważyłem niczego niepokojącego […], jednak oglądałem w internecie filmiki z tego typu spotkań i budzą one moje zastrzeżenia natury wychowawczej…” Czytając to zastanawiam się czy aby na pewno wszyscy z Państwa nie oglądnęli tylko jednego filmiku. Choć poniekąd się zgadzam. Proszę pamiętać, że nikt nie udostępniłby nudnego filmiku o tym, jak stoimy w kolejce. Chcieli zrobić sensację – zrobili.
A gdyby tak zamiast podkładać organizatorom belki pod nogi, porozmawiać jak ludzie z ludźmi i dojść do kompromisu? „Okej, słuchajcie chłopaki. Luzik, oświata wpuści kilkoro swoich ludzi – niby to normalnych konwentowiczów. Jeśli zobaczą za dużo, następnym razem kon się nie odbędzie.”
Następny akapit – jego końcówka: „…Często na nasze festiwale razem z dziećmi przyjeżdżają rodzice. Nigdy nie słyszeliśmy od nich słów skargi, a jedynie słowa uznania.”
„Panie Dyrektorze, może jednak obejdzie się bez ludzi z oświaty?”
Duma „ultrakatola” – Patronat medialny od „ultrakatoli”? Nie dziękuję. Gratuluję pomysłu i złudnej nadziei. Ale… Po co to komu w ogóle? :D
Ostatni akapit: „…po co organizatorzy piszą w regulaminie, że „nie odpowiadają za szkody moralne i zdrowotne uczestników imprezy” oraz „nie biorą również odpowiedzialności w przypadku zajścia w ciążę na konwencie”?...” A po to , że jak pójdzie jakiś idiota jeden z drugim (Nie wszyscy ludzie są normalni. Pani tak naprawdę nie wie, czy człowiek siedzący obok Pani w kościelnej ławce nie zgwałcił lub nie zabił wczoraj kogoś.), to żeby nie było na organizatorów, bo człowiek, który ma ukończone magiczne 18 lat może odpowiadać sam za siebie, a osoba niepełnoletnia zobowiązana jest wziąć ze sobą zgodę pisemną rodziców, którzy akceptują regulamin imprezy i nie narzucają organizatorom żadnej odpowiedzialności. Podają przy tym swój numer telefonu. To chyba wystarczająca odpowiedź. Dotychczas nie słyszałam, żeby na konwencie ktoś uprawiał seks.
Prosiłabym o chwilę refleksji nad tym, co Pani napisała. Treść Pani artykułu jest niesamowicie subiektywna. Proszę zauważyć, że na konwencie nie zdarzają się kradzieże, pobicia. Nie spożywa się tam alkoholu, nie wnosi broni. Można tam spotkać osoby niepełnosprawne (nawet w roli „helperów”, czyli pomocników organizatorów), dzieci z rodzicami, a czasem nawet osoby starsze. W Japonii mangę czytają przedstawiciele każdej grupy wiekowej. Od dopiero co uczących się pierwszych kanji dzieci, do osób starszych, uczonych, sławnych. Jest to niesamowicie wielki przemysł. Pierwsze co poznaje młody i nie tylko młody człowiek wkraczając w świat mangi i anime, to nie motywy seksu i przemocy, a niezwykle fascynującą kulturę azjatycką od której emanuje spokój ducha, radość z małych, niematerialnych rzeczy, szacunek dla rodziny i ludzi ogólnie i wewnętrzne poczucie wartości, a wszystko to oparte na nauczaniu Konfucjusza. Tu nie chodzi nawet o sam sposób bycia. Dzięki tej pasji nauczyłam się języka angielskiego, japońskiego, a i wygląda na to , że już wkrótce będę mogła powiedzieć to samo o koreańskim. Proszę również o nie odbieranie nam możliwości dzielenia się radością naszego własnego świata, do którego mamy okazję zaglądnąć tylko kilka razy w roku. Jest to jedna z form „hating’u”, czyli nienawiści, o której wspominałam wcześniej. Przecież nie chcemy bezsensownej walki na tle moralnym, kiedy walka nie leży (a raczej nie powinna leżeć) w naturze osób wierzących w Boga, ani osób, które można tak naprawdę zostawić w spokoju. Może odnoszenie się tu do wiary katolickiej nie jest na miejscu, ale zrobiłam to celowo, żeby wytłumaczyć, że sprawy można załatwić w inny sposób. W zamian proponuję pouczenie członków rodziny, żeby nie próbowali się dostać na konwent. Proszę przymknąć oko na złośliwe dogryzanie. Jest ono uzasadnione. Proszę też pamiętać, że nawet jeżeli nie będą to szkoły, otaku (oraz fani tacy jak ja, wyrzekający się tego tytułu z racji tego, że w Japonii słowo to nie kojarzy się dobrze, co wynika z różnic pomiędzy japońskim fanem samego anime, a Polakiem zafascynowanym Japonią) znajdziemy inne miejsce do rozwijania naszej pasji. Generalizowanie też nie jest okej. Osoby, o których pisała Pani w artykule, to nieporównywalna mniejszość. Jest to wynik ewolucji SZTUKI zwanej mangą. Większość je toleruje, ale często nawet nie akceptuje. Nie uśmiecha się mi, ani moim przyjaciołom z fandomu branie wielkiej odpowiedzialności za ich małe wybryki. A tak nawiasem mówiąc, może zajęlibyście się Państwo głodem na świecie, wojnami, lub przemocą w rodzinie, zamiast psuć humor i tak już zepsuty przeniesieniem konwentu do innej szkoły? „Haters gonna hate”, otakus not gonna give up.
Z poważaniem, Jagoda Stefańska
P.S Jestem pod wrażeniem nie tyle umiejętności redaktorskich, a umiejętności pracza mózgów - profesjonalisty. Powinni otworzyć takie profile na uczelniach polskich. Polecam śledzenie bloga Pana Pawła ‘MrJedi’ Musiałowskiego. Na reportażu z konwentu Love3 znajdzie się małe przesłanie dla Państwa.
Ferie z Fanastyką 2012 - atrakcje.
Źródło: Strona Oświęcimskiego Klubu Anime
Dokładny plan atrakcji Ferii z Fantastyką 2012.
Przypominamy, że jest to konwent mangowo-fantatyczny organizowany w Oświęcimiu w dniach 17-19 lutego 2012.
W piątek odbędzie się spotkanie Oświęcimskiego Klubu Anime, w godzinach od 16:30 do 19:30, połączone z otwarciem wystawy prac członków klubu.
Program części mangowej:
Sobota
11:00 Ciekawostki o społeczeństwie japońskim (Yukine)
12:00 Panel o konsolach japońskich (Adashi)
13:00 Sailor Moon (Hisoka&Muraki)
14:00 BJD i Pullipy (Hisoka&Mitsuki)
15:00 Cosplay
16:00 Edukacja w Japonii (Patkaq)
17:00 Japoński rock (Utako)
18:00 Wiedzówka o Fullmetal Alchemist (Yukine)
19:00 Ecchi dubbing (Patkaq&Yukine) [+16]
Niedziela
11:00 Wątki yaoistyczne w anime (Yukine)
12:00 Dyskusja o anime 2011 (Yukine)
13:00 Katekyo Hitman Reborn (Mukuro)
14:00 Dubbing anime (Patkaq&Yukine)
15:00 Wiedzówka o Naruto (Mirek)
16:00 Życie w Japonii (Patkaq)
17:00 Wiedzówka o Umineko (Innocence)
18:00 Nowy rok w Japonii (Patkaq)
Po prostu brak słów!!! WASZE komentarze są dowodem na to, ze jednak są tam takie treści ciągle, bo za bardzo się bronicie!!!!!
'Brak słów'-na co?Na to,że ten argument wcale nie świadczy o Twojej racji? Czy na to,że na 17 atrakcji AŻ dwie są dla starszych,w dodatku mające wyraźne ograniczenie wiekowe?Ach nie,przepraszam,to na pewno są orgie i inne zboczeństwa pod osłoną panelu o japońskich konsolach!Jakże ja mogłam tego nie zauważyć i jeździć na konwenty!Ale ja byłam głupia!*sarkazm*
"Za bardzo się bronicie"-a co mamy robić,skoro nas atakują?To chyba oczywiste,że będziemy się bronić ;) Aż tacy głupi nie jesteśmy,żeby siedzieć cicho,na to nie ma co liczyć pisząc taki artykuł,ale o tym już wspomniano w komentarzach :)
Bardzo lubię mangę i anime, można powiedzieć, że jest to moja pasja - niestety nie byłam jeszcze na żadnym konwenice, ale z tego co piszą inni otaku na forach zdaje się to być świetną zabawą!
Powiem, że ostatnio miałam bardzo niemiłą sytuację z koleżanką, która nie jest otaku. Na końcu powiedziałam jej, że nikt nie zrozumie otaku, puki sam nim nie zostanie - i to niestety prawda. Jeśli Pani zaangażowała się naprawdę w pisanie tego artykułu, odkryłaby Pani wspaniały świat otaku.
Bardzo rozdśmieszyło mnie, że wspomniała Pani o gatunkach anime jedynie takich jak: hentai, ecchi, yaoi i yuri. No i oczywiście tych z wątkiem 'okultystycznym' (takich anime akurat staram się unikać). Mogłabym wymienić jeszcze kilka 'zboczonych' gatunków, ale jeszcze więcej o innej tematyce! Nie wolno pokazywać tylko jednej strony medalu, ponieważ wszystko (prawie) ma swoje plusy i minusy.
Jeśli już mówimy o 'zboczonych' gatunkach anime itp.: ja oglądam shounen-ai. To w tłumaczeniu znaczy chłopięca miłość. Z tego co zauważyłam, Japończycy traktują np. yuri jak sztukę i wg. nich to jest piękne - dla nich to zwykła miłość.
Autorka nie zaznajomiła się z tematem, a powinna to zrobić dokładniej - 'nie ocenia się książki po okładce', ponieważ 'pozory mylą'.
Co do religii - jestem też harcerką i bycie tak zawnym otaku mi nie przeszkadza.
Niech pani się ruszy na jakiś konwent i przekona się jak to jest naprawdę. Obejrzenie kilku nakręconych filmików na yt i mówienie jaka jest prawda mija się z celem. To jest tak jakby pani obejrzała fragment filmu w telewizji i od razu powiedziałaby pani, że jej się to nie podoba bo jest ZŁE (a film może okazać się fantastyczny)
Tak się bawią niektórzy warszawscy mangowcy. Ale to tylko zależy od ludzi. Jedni są normalni, z innymi jest coś nie tak... I to nie tylko moja opinia - nie dziwię się że na przestrzeni lat zewsząd ich wywalali... (Traffic, KFC - każdy fan M&A z Wawy dobrze wie o czym piszę). Jednakże w dalszym ciągu nie zgadzam się z wieloma zarzutami oraz formą niniejszego artykułu, gdyż wiele rzeczy jest bardzo wyolbrzymionych i pada wiele bardzo obiektywnych stwierdzeń.
PS prośba o patronat medialny zamiast "rozbawienie" może powinna była "dać do myślenia" pt. te dzieciaki nie mają nic do ukrycia/nie robią nic złego. Może warto, na próbę?
Proszę pojechać zobaczyć że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Japończycy i ich kultura mają zupełnie inne uwarunkowania mentalności i inny system wartości niezrozumiały dla umysłu Europejskiego środowiska katolickiego. Niby propagujecie dialog a zamykacie się na racje i nie chcecie przyjąć inności. Bez urazy, ale jest pani zakompleksioną hipokrytką < 3 Następnym razem, proszę poznać medal z obu stron i poszukać czegoś co umożliwi pani ZROZUMIENIE nastolatka, bo pedagogiem musi być pani fatalnym.
Aby nie było, że tylko hejtuje, ale wydaje mi się nieco dziwny fakt, że szczeniak wspomniany w tym artykule okradł z portfela polskiej rodziny 900 dolarów? Coś mi tu śmierdzi...
Artykuł szuka taniej sensacji. Wiadomo co się dzieje w szkołach, na podstawie filmiku gdzie uczeń wsadza kosz na śmieci nauczycielce powinniśmy stwierdzić, że wszystkie szkoły są złem?
W każdej subkulturze znajdzie się ktoś kto będzie pracował na jej złe imię. To normalne.
Nie ma nigdzie tylko dobrych.
Aczkolwiek nie można wszystkiego pakować do jednego worka.
NA zakończenie dodam że w każdej grupie zdarzają się czarne owce środowisko mangi i anime, kościół katolicki, młodzież nie jest tu wyjątkiem. Jednak na konwencie nigdy nie zdarzyło się to co nieraz działo się na meczach burda bijatyki, ranni interwencja policji, a footbolu nikt nie piętnuje. Poza tym sama autorka przyznała że nigdy nie była na konwencie czyli sama w ogóle nie poznała tematu a zachowuje się jakby miała wiedzę eksperta z kilkuletnim doświadczeniem. Proszę się nie dziwić że skoro że skoro temat został potraktowany nieobiektywnie sami zainteresowani traktują autorkę jak wroga. Muszę też powiedzieć jedno takie ataki nie sa dla środowiska niczym nowym, już od 1997 fandom jest ich ofiarą ale one zamiast nas zniszczyć wzmocniły nasze poczucie wspólnoty.
Jestem fanką M&A i w dodatku głęboko wierzącą katoliczką(nawet chodzę do szkoły katolickiej)
1)W tym roku w poznańskiej szkole pijarskiej odbył się sylwester, a w październiku odbyło się spotkanie młodzieży pijarskiej w krakowskim zespole szkół(zjawiło się tam ponad 600 osób), więc imprezy masowe są robione w szkołach.
2)Byłam na niejednym konwencie i konkursy dla homoseksualistów? Jeszcze o tym nie słyszałam... Wiem że przychodzą tam homoseksualiści. Całują się i siadają w dwuznacznych pozycjach, ale nigdy nie spotkałam się z niczym więcej.
3)Jeżeli chodzi o ciąże i straty moralne to czy nauczyciel jest w stanie przypilnować dzieci żeby na wycieczkach do niczego nie dochodziło a uczniowie rozmawiali tylko o odpowiednich rzeczach?
4)Mnie bardziej deprymuje zachowanie kolegi z mojej szkoły niż ludzi na konwentach.
5)Jeżeli dzieci nie będą chodzić na konwenty to zaczną poznawać ludzi przez Internet, a tego chyba nikt nie chce.
6)według mnie mówienie, odnoszenie się tak do konwentów wynika z tego że te osoby nigdy nie przeżył go poprawnie(nie badając, a się bawiąc)
tak przy okazji to raczej mówi się związków homoseksualnych lub związków gejów i lesbijek,a nie związków lesbijskich i gejowskich.
Serdecznie dziękuję
Straty moralne ponoszą konwenty i organizatorzy konwentów, którzy postawieni przed takimi bzdurnymi opiniami mają ograniczone pole manewru.
Dwa lata temu miałam dość trudną sytuację rodzinną. Moja mama i ojczym kłócili się bez przerwy, często poważnie, brakowało nam bardzo pieniędzy, młodsza siostra była chora tak poważnie ,że mogła lada dzień umrzeć. Zostaliśmy zmuszeni by przenieść się do miasta, nie chciałam tam jechać ale musiałam... Poszłam tam do podstawówki (miałam wtedy osiem lat), nie mogłam się z nikim zaprzyjaźnić, nie potrafiłam zrozumieć tych dzieci. Z czasem stałam się pośmiewiskiem tych dzieci z "rodzin katolickich" bo byłam ateistką. Zdarzało się ,że kradły mi rzeczy, popychały, obrażały itp. zamknęłam się w sobie, nie chciałam już żyć. W szóstej klasie podstawówki pierwszy raz się pocięłam, nożyczkami do papieru. Uzależniłam się od bólu, byłam pewna, że życie jest okrutne. Ale...
W drugim półroczu szóstej klasy polepszyło nam się finansowo, ojczym dostał pracę a my komputer i wtedy się zaczęło...
Oglądając filmiki na youtube znalazłam filmik o anime "angel beats". Zainteresowałam się i postanowiłam obejrzeć. Moje życie uległo wtedy zmianie. Zdałam sobie sprawę iż są ludzie którzy pomimo ,że mają gorzej ode mnie nie poddają się.
Biorąc przykład z Iwasawy zaczełam grać na gitarze i odnalazłam pasję! Zaczełam grać, malować, śpiewać, ba nawet przestałam się ciąć! Dwa lata później pojechałam na pierwszy konwent. Poznałam tam pierwszych prawdziwych przyjaciół. Coraz bardziej zaczłam się interesować się Japońską kulturą. W tym roku razem z siostrom jadę do Japonii na tydzień wakacji!
Potem poznałam pewnego chłopaka, był inny niż reszta, cichy i nieśmiały. Postanowiłam się z nim zaprzyjaźnić. Bardzo się polubiliśmy i razem zaczeliśmy oglądać anime, czytać mangi i jeździć na kowenty. Pewnego razu zdradził mi ,że jest gejem. I...co? Jestem otaku. Oglądam yaoi, ale nikogo do tego zachęcałam. Moi przyjaciele to otaku, fani mangi i homoseksualista, i? Kocham ich. Nie zamieniłabym swojego życia na nic innego.
Nie ma pani pojęcia o czym piszę! Proszę obejrzeć "angle beats" i wtedy oceniać nas! Wasze krucjaty i gnębienie homoseksualistów, i mnie było dobre? Tak chciał Bóg? Anime ocaliło mi życie! Taka prawda!