dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 46/2011 » Społeczeństwo »

O Annie, co nie chciała dziecka

autor: Kamila Tobolska

Media były oburzone. Matka – wstrząśnięta. Powód? Odmówiono zabicia jej dziecka...

Na przełomie października i listopada „Gazeta Wyborcza” nagłośniła sprawę jednej z pacjentek Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu mieszczącego się przy ul. Polnej. Kobiecie na potrzeby publikacji zmieniono imię i nazwano ją „Anną”. Owa Anna w 11. tygodniu ciąży dowiedziała się, że dziecko, które nosi pod sercem, ma zespół Downa. Nie zastanawiając się długo, zdecydowała się je usunąć. Szpital odmówił jednak dokonania aborcji. Kobieta udała się więc do innej placówki, a dokładnie do Szpitala Bielańskiego w Warszawie, gdzie dziecko zabito.

Nie mają prawa odmówić?
Co gorsze, dziecko zastało zabite zgodnie z polskim prawem. Lekarze, którzy dokonali aborcji, powołali się bowiem na obowiązującą obecnie w naszym kraju Ustawę o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z 1993 r. Umożliwia ona dokonanie aborcji m.in. w przypadku nieodwracalnego uszkodzenie płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. „Gazeta Wyborcza” oburzyła się więc, że lekarze z poznańskiego szpitala nie chcieli legalnie przerwać ciąży Anny. W tekście zatytułowanym Fikcja legalnej aborcji. Ma rodzić i już zacytowano m.in. wypowiedź genetyka prof. Jacka Zaremby, dziekana Wydziału Nauk Medycznych PAN, który uważa, że „nikt nie ma prawa odmówić aborcji w przypadku zespołu Downa”. „Nie znam kraju, w którym dopuszcza się aborcję ze względu na wady płodu i w którym Down nie byłby wskazaniem do zabiegu”, dodał genetyk.
Mamy proszą o aborcję
Tymczasem lekarze z Poznania, a wśród nich prof. Jana Skrzypczak, kierownik Kliniki Rozrodczości szpitala przy ul. Pol-
nej, która m.in. podejmuje decyzje o ewentualnym dokonaniu aborcji, uważają, że zespół Downa nie jest wskazaniem do jej przeprowadzenia. W orzeczeniu, które wystawili Annie, napisali: „U płodu nie stwierdza się ultrasonograficznie wad narządów wewnętrznych, a zespół Downa nie musi oznaczać ciężkiego upośledzenia ani nie jest zagrożeniem życia”. − Te dzieci oczywiście rozwijają się gorzej, ale zazwyczaj biorą udział w normalnym życiu – mówi „Przewodnikowi” prof. Jana Skrzypczak, zaznaczając, że lekarze różnie postrzegają zespół Downa. − Nie jest tajemnicą, że także interpretacja ustawy bywa niestety różna. Część kobiet, u których dzieci wykryto zespół Downa, prosi o aborcję i takowe się w Polsce wykonuje. Ja jednak uważam, że ten zespół wad wrodzonych nie spełnia warunków polskiej ustawy dopuszczającej przerywanie ciąży – wyjaśnia. Prof. Skrzypczak tłumaczy także, że tylko w przypadku wad letalnych, czyli takich, które nie rokują przeżycia dziecka, jak np. bezmózgowie, bezczaszkowie czy zespół Edwardsa, dopuszcza się w jej klinice przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży.
Odwaga godna uznania
Jak przyznaje prof. Jana Skrzypczak, jest już zmęczona telefonami od mediów, które atakują ją po publikacji „Gazety”. Temat spotkał się bowiem z żywym zainteresowaniem, szczególnie lewicowych mediów. − Gwałtowne reakcje na odmowę dokonania aborcji w uniwersyteckim Szpitalu Ginekologiczno-Położniczym przy Polnej w Poznaniu raz jeszcze pokazują istotę sporu o aborcję. Z jednej strony chodzi o status człowieka przed urodzeniem, a z drugiej o humanitarny kształt prawa i całego społeczeństwa – zauważa ks. prof. Marian Machinek, wybitny moralista z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Jednocześnie, jak podkreśla w rozmowie z „Przewodnikiem”, jego zdaniem poznańscy lekarze wykazali się godną najwyższego uznania cywilną odwagą, sięgając w tak ważnej sprawie po klauzulę sumienia, ale także zwracając uwagę na dyskryminujący upośledzonych kształt obowiązującego prawa. Należy podkreślić, że również dyrekcja szpitala przy ul. Polnej, poproszona przez „Gazetę” kilka dni po publikacji artykułu przedstawiającego przypadek Anny o wyjaśnienie, uznała, że w tym konkretnym przypadku dokonanie przerwania ciąży było nieuzasadnione. Lekarzy poparła także prof. Anna Latos-Bieleńska, przewodnicząca Komisji Wad Rozwojowych i Poradnictwa Genetycznego w Katedrze i Zakładzie Genetyki Medycznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Nie ma przymusu zabijania!
W kontekście tej sprawy warto też wskazać na problematykę klauzuli sumienia. „Gazeta Wyborcza” napisała, że lekarz, korzystając z niej, może odmówić wykonania aborcji, ale cały szpital już nie. Według nich ma on z NFZ „umowę na usługi ginekologiczno-położnicze, czyli także legalne usuwanie ciąży”. − Argumentowanie, że pojedynczy lekarz ma prawo do odmowy wykonania zabiegu ze względu na klauzulę sumienia, ale szpital jako placówka nie ma takiego prawa, jest po prostu niespójne – stwierdza ks. prof. Machinek. Jego zdaniem to nie anonimowy szpital wydaje bowiem zgodę na aborcję bądź jej odmawia, ale zarządzający nim pojedynczy lekarze. − Zmuszanie ich do działania wbrew sumieniu oznaczałoby niedopuszczalną dyskryminację. Czy dyrektorami takich placówek mogliby być jedynie zwolennicy aborcji? Na jakiej podstawie? Prawo do sprzeciwu sumienia uznaje nawet Rezolucja nr 1763 Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy z 2010 r. stwierdzająca, że żaden szpital, placówka czy osoba nie mogą być przedmiotem żadnej presji czy dyskryminacji ani ponosić żadnej odpowiedzialności w wypadku, gdy odmówią przeprowadzenia aborcji czy eutanazji lub wzięcia udziału w którymś z tych zabiegów – tłumaczy moralista.
Przerażające eliminacje
Zdaniem ks. prof. Mariana Machinka trudno nie dostrzec, że „kazus poznański” jest nową odsłoną sporu o liberalizację aborcji w Polsce. − Poraża oczywistość, z jaką wyłącza się ze społeczeństwa ludzi upośledzonych na pierwszych etapach ich egzystencji – mówi, dodając, że automatyzm, z jakim osoba, która ze względu na swoje upośledzenie nie jest w stanie sprostać „kontroli jakości”, jest eliminowana, musi być uznany za z gruntu niehumanitarny. Można się zastanowić, czy dziennikarze „Wyborczej”, przygotowując takie publikacje, jak ta dotycząca sprawy Anny, mają świadomość, iż sprawiają, że osoby z zespołem Downa poczują się niegodne tego, aby się urodzić. Zwolenników aborcji zdaje się to jednak nie obchodzić. − Jak przy takim spojrzeniu jawią się żyjące wśród nas dzieci i dorośli obarczeni syndromem Downa? Odpowiedź jest jasna: jako nie w porę wyeliminowani! – stwierdza ks. prof. Machinek.
Należy się też spodziewać, iż w społeczeństwie, w którym dopuszcza się zabijanie nienarodzonych ze względu na ich upośledzenie, będzie wzrastał nacisk na rodziców, którzy byliby gotowi przyjąć takie dzieci. − Społeczeństwu, które uznaje za godnych życia i przyjmuje jedynie zdrowych, tacy rodzice muszą się jawić jako nieodpowiedzialni, a ich decyzja, jako ich prywatna fanaberia, której konsekwencje muszą też sami ponosić – ostrzega teolog.
Zdecydowane „nie”
Trzeba jednak pamiętać, że nie wystarczy sam społeczny sprzeciw wobec aborcji upośledzonych. Powinien on być powiązany z pomocą udzielaną rodzinom tych dzieci, zarówno ze strony państwa, jak też placówek niepaństwowych i grup wsparcia. − Zdecydowane „nie” wobec selekcji ludzi przed ich urodzeniem musi być połączone z realną i wiarygodną perspektywą, że kobieta nie zostanie ze swoim upośledzonym dzieckiem sama – uważa ks. prof. Machinek.

Tym bardziej potrzeba nam więc zdeterminowanych polityków, którzy zajmą się sprawą wsparcia rodzin i obrony życia. Cały czas bowiem w Polsce, dzięki ustawowym przepisom, zabija się coraz więcej chorych dzieci. W 2009 r. było ich 510, a w 2010 r. − 614. Czego możemy jednak oczekiwać od posłów, których wybraliśmy w ostatnich wyborach parlamentarnych? Patrząc na układ sił politycznych, widać wyraźnie, że przeważają w nim partie popierające aborcję, do których należą Ruch Palikota, SLD i większość PO. Nie zwalnia to jednak nikogo z odpowiedzialności, jaką ponosi za życie nienarodzonych. Ani Anny − za jej czyn, ani nas, jeśli milczeniem na niego przyzwalamy.         

 

 
 

 

oceń artykuł:
4.7/5 (32)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Mój syn umiłowany Francesco:)- poczęty z miłości i przyjęty w imię miłości-był dla mnie niespodzianką gdy w dniu narodzin okazało się ,że ma zespół Downa-postać mozaikową.Chore serce wyleczone operacyjnie było dla mnie wielką rozpaczą...ale On Sam-jest moją miłością:)))
W takich przypadkach powinna to być wyłącznie decyzja rodziców a nie społeczeństwa,teologów,lekarzy, ani kleru to rodzice będą to dziecko całe życie pięlęgnować,wychowywać a tagże leczyć. Wyżej wymienione czynniki społeczne nie będą przy tym dziecku 24 godz.na dobę tylko rodzice. Łatwo składać piękne deklaracje a potem się wypiąć i zostawić z problemem rodziców.
@MIŁA, a może byś była taka "miła" i zabiła to dziecko w innym momencie, jak będzie miało 2, 5 albo 15 lat? Co za różnica kiedy to zrobimy?
mojej kolezance w łodzi powiedzieli na poczatku ciązy ze dziecko ma zesół downa,juz rozpaczali a na kolejnym usg wykazalo że jednak nie ma,dzis tosienka ma 3latka,co by sie stalo gdyby zdecydowali sie na aborcje bo u dziecka stwierdzono zespol downa?.....
Każdy powołany- poczęty jest unikalny i potrzebny. Nawet ten chory. Pan Bóg po śmierci będzie sądził sprawiedliwie, tym co dał dużą mądrość , najsurowiej, z przeciętnym poznaniem- łagodnie, z chorobą psychiczną- wcale. Ludzie psychicznie chorzy to już święci, tylko mało kto to rozumie. Anna Dymna i ks. Isakowicz- Zaleski wiedzą coś o tym ...
Oczywiście jestem przeciw aborcji i zgadzam się z artykułem, że należy pomagać matkom tych dzieci, oraz należy wspomagać domy dziecka, dla niechcianych dzieci, które nie mają rodziców lub odebrano prawa rodzicielskie. Nie można jednak pisać że większość PO jest za aborcją. Partia z założenia jest przeciw.
Tylko jakoś głosując nad obywatelskim projestem chroniącym życie PO nie dała temu wyrazu. Gdyby cała partia była przeciw aborcji mielibyśmy w Polsce juz jej zakaz a dziecko Anny by żyło...
Moim zdaniem idąc za daleko w tym kierunku, czyli zabijając w łonach matek dzieci niepełnosprawne i chore i próbując tym samym uczynić nasze życie wolnym od tego rodzaju utrapień, jednocześnie pozbywamy się możliwości doświadczenia bezinteresownej miłości, poświęcenia, odpowiedzialności i wrażliwości. A one przecież przybliżają nas do zbawienia.
No właśnie. Obecnośc osób upośledzonych jest po prostu społeczeństwu potrzebna!One sa piękne wewnętrznie i uczą nas co to znaczy bezinteresownie kochać.
Wstrząsające! Dlaczego ludzie dają sobie prawo do oceniania ile warte jest kogoś życie!?!?!?! Tylko Bóg, który jest jego Dawcą może je zabrać. Bardzo dziękuję za podjęcie tego tematu. Musimu walczyć razem o życie tych najsłabszych - nienarodzonych.
decyzja po konsultacjach lekarzy powinna należeć do rodziców czy dokonać aborcję czy też nie.
Tylko Pan Bóg jest Panem życia i śmierci. Dziecko od chwili poczęcia to ludzka istota taka sama jak każda inna. Nie ma więc różnicy w zabiciu dziecka pod sercem matki a rocznym czy pięcioletnim. Pytam więc czy jest ktoś normalny kto zamordowałby swoje kilkuletnie dziecko...???
Dzięki Mario za jasne sformułowanie. Ci, którzy zezwalają w swoim sumieniu na aborcję po prostu uważają, że człowiekiem stajemy się w momencie urodzin, a nie w chwili poczęcia. I stąd różnica poglądów. Ja uważam, że aborcja jest po prostu morderstwem i nie zazdroszczę matkom, które przeżywają syndrom poaborcyjny. Nie powinno się tego porównywać, ale to chyba gorsze od wychowywania niepełnosprawnego dziecka.
Dokładnie powinna być to tylko i wyłącznie decyzja rodziców.
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego