dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 47/2011 » Społeczeństwo »

Nad brzegami Gangesu

autor: Jędrzej Majka

Waranasi to jedno z najstarszych miast Indii. To miasto święte. Przyciąga więc niezliczone rzesze pielgrzymów. Wszyscy dokonują tu rytualnej kąpieli w świętej rzece Ganges. W obliczu nadchodzącego końca przybywają tu także starcy i ludzie chorzy. Całe dnie przesiadują na ghatach, czyli kamiennych schodach prowadzących do rzeki. Czekają na śmierć i oczyszczenie.

 
„Jest starsze niż historia, starsze niż tradycja, starsze nawet niż legenda, wydaje się dwukrotnie starsze niż wszystkie one razem wzięte” – pisał Mark Twain. Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstało. Waranasi, nazwane tak z powodu położenia u ujścia rzek Aśi i Waruny, znane jest także jako Benares lub Kaśi – Miasto Świateł. Waranasi to jedno z takich miejsc świata, które są zaludnione nieprzerwanie od 3 tys. lat.
 
Święte miasto
Każdego roku Waranasi odwiedzają miliony pielgrzymów, ponad 60 tys. ludzi dziennie, by w świętych dla hindusów wodach Gangesu dokonać rytualnych ablucji i w ten sposób oczyścić się z grzechów. Choć miasto jest bardzo stare, większość zabytków nie ma więcej niż 200 lat. Przyczyniły się do tego najazdy muzułmańskie, na jakie mieszkańcy byli narażeni od XVI w. Pielgrzymi udają się do XVIII-wiecznej świątyni Wiśwanatha ku czci Śiwy. Turyści, nie mając do niej wstępu, muszą zadowolić się jedynie podziwianiem złotych kopuł. Jedni i drudzy niemal procesyjnie zmierzają ku rzece. Przysiadają na schodach oddzielających świętą rzekę od wąskiego labiryntu uliczek.
– Pierwszy raz w Waranasi? – pyta młody Hindus, by nawiązać rozmowę. Wyjątkowo nie chce mi niczego sprzedać ani nie proponuje usług przewodnickich po mieście. Po prostu zagaduje. Siadamy zatem na schodach, wokół nas tłumy ludzi zmierzających ku wodzie. – To nasza święta rzeka. Jestem tu trzeci raz w życiu, dwa razy byłem jako dziecko z rodzicami, teraz przyjechałem z żoną. Marzeniem każdego religijnego hindusa jest umrzeć w Waranasi i tu zostać spalonym, by prochy porwał nurt Gangesu.
 
Święta rzeka
Nad brzegiem Gangesu cały dzień jest tłoczno. Kobiety, mężczyźni i dzieci zanurzają się rytualnie w wodzie. Jedni, stojąc w niej do pasa, modlą się, inni wcierają w ciało mydło, jeszcze inni myją zęby. W niedalekiej odległości widać przepływające sztuki padłego bydła, resztki jedzenia, butelki i nawleczone na nitki nagietki. Bywa, że ujrzy się niedopalone ludzkie szczątki. Zdarza się to wtedy, gdy rodziny zmarłego nie stać na taką ilość drewna, która pozwoliłaby na spopielenie całego ciała. Nurt rzeki niesie zatem wszystko. Taki jest Ganges. W jego wodach nie brakuje także toksycznych odpadów z okolicznych fabryk, garbarni czy zakładów przetwórstwa metali. W niektóre dni wyraźnie odbijają się na powierzchni wody unoszone z prądem czerwone i brązowawe plamy. Nie dziwi więc nikogo, że Ganges uchodzi za najbrudniejszą i najbardziej zanieczyszczoną rzekę na świecie. Badane przez naukowców próbki zawierały 1,5 mln bakterii coli na 100 ml wody. Tymczasem woda zdatna do mycia, według norm czystości, musi tych bakterii zawierać poniżej 500. Nietrudno się domyślić, że w miejscowościach położonych wzdłuż brzegów rzeki szerzy się wiele chorób, a żyje tam 400 mln ludzi.
Widok pielgrzymów pijących wodę wywołuje przerażenie turystów. – To święta rzeka. Zanurzenie w jej wodach to wielkie błogosławieństwo dla ludzi wierzących. Po prostu wy tego nie rozumiecie – wyjaśnia mój rozmówca ze schodów.
Jak głosi tradycja, dzięki długiej ascezie król Bhagiratha wyjednał u bogów zgodę, aby bogini Ganga zstąpiła na ziemię i oczyściła z grzechów prochy jego przodków. Dla hindusów Ganges jest ucieleśnieniem Gangi, która była tak potężna, że Śiwa, aby uchronić ziemię przed impetem jej upadku, uwięził ją we własnych włosach, skąd spłynęła siedmioma nurtami. – Ganges jest obietnicą zbawienia. To rzeka matka. Nie wolno jej obrazić. Nieraz zdarzyło się, że na skutek naszych grzechów pokazywała swą potęgę. Wzbierały jej niszczycielskie wody – opowiada mój nowy znajomy. Stąd łatwo zrozumieć, dlaczego wszystkie miasta zbudowane na brzegach Gangesu uznawane są za święte. Nie dziwi także fakt, że każdy pobożny hindus do nich pielgrzymuje.
 
Oczyścić ciało i duszę
Turystów przyciąga tu atmosfera świętości i zwykła ludzka ciekawość. Wschód słońca nad Gangesem to niesamowite przeżycie. Dochodziła godzina piąta, kiedy i ja wsiadłem do małej łódki, by o tej porze dnia podziwiać miasto od strony rzeki. Niesamowity widok. Promienie wschodzącego słońca nadawały ghatom i pielgrzymom dokonującym kąpieli wymiar wręcz mistyczny. W końcu dopłynęliśmy w pobliże ghatu pogrzebowego. – Tu nie możesz robić zdjęć – usłyszałem od młodego chłopca, który wiosłował. Dogasające stosy pogrzebowe, krzątający się wokół nich mężczyźni w białych szatach i ważenie drewna na stosy kremacyjne to codzienność w tym miejscu. Dla hindusa martwe ciało jest nieczyste, stąd po jego dotknięciu konieczna jest kąpiel w Gangesie. Paleniem zwłok, podobnie jak i uprzątaniem nieczystości, zajmują się nietykalni, czyli ludzie z najniższych kast społeczeństwa.
Zmarłego na miejsce kremacji przenoszą w orszaku przy dźwiękach bębenków krewni i znajomi. Stos pogrzebowy świadczy o zamożności zmarłego i jego rodziny. Ze względu na brak lasów w Indiach drewno opałowe jest bardzo drogie. Najbiedniejsi palą się na skromniejszych nabrzeżach, na stosach ze słomy i papieru. Schody prowadzące do Gangesu i uliczki Waranasi to miejsce, gdzie widzi się najważniejsze momenty ludzkiego życia, od narodzin aż po śmierć.
oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego