dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 30/2011 » Społeczeństwo »

Miedzy płcią a płciową tożsamością

autor: ks. Dariusz Madejczyk

„Uważam, że przemoc wobec osób homoseksualnych jest nie do przyjęcia i powinna być odrzucona, chociaż nie oznacza to wcale poparcia dla ich zachowania” – stwierdził w wywiadzie dla amerykańskiej stacji katolickiej EWTN abp Silvano Tomasi, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej przy biurach ONZ w Genewie.

 

Kontekst tej wypowiedzi stanowi niedawna (17 czerwca br.) rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ dotycząca praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej i tożsamości płciowej (dokument nosi tytuł: Human rights, sexual orientation and gender identity). Abp Tomasi zauważył, że wyznaczony przez ONZ program działań prowadzi w bardzo niebezpiecznym kierunku. Przez włączenie w problematykę praw człowieka kwestii specjalnych praw dla homoseksualistów próbuje się wprowadzić zupełnie nową normę, która będzie prowadzić nie tylko do ograniczenia wolności Kościoła katolickiego, ale w ogóle wolności słowa tych wspólnot religijnych oraz ludzi, którzy mówią o grzeszności czynów homoseksualnych lub zwyczajnie odrzucają ten styl życia jako niezgodny z ludzką naturą.

Konsekwencją możliwych praw, które wynikałyby z realizacji tego programu ONZ, byłoby rażące naruszenie wolności słowa, wyznawania religii i osobistych przekonań, a także zakwestionowanie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z wyznawanymi przez nich wartościami. W wypadku odmowy celebrowania „ślubów” osób tej samej płci państwa oraz wspólnoty religijne mogłyby zostać oskarżone o naruszanie praw człowieka, a kapłani lub urzędnicy mogliby nawet otrzymywać nakazy asystowania w tego typu ceremoniach.

 

LGTB kontra rodzina

Jak widać, tęczowa propaganda, czyli zabiegi środowisk LGTB (lesbijki, geje, transseksualiści, biseksualiści), by zmieniać prawo i sposób myślenia o dewiacjach seksualnych, zatacza coraz szersze i coraz to nowe kręgi. To właśnie jest ten symboliczny dwupak, o którym w poprzednim wydaniu „Przewodnika Katolickiego” mówił socjolog dr Tomasz  Żukowski. Pod płaszczykiem równości próbuje się przemycać specjalne prawa dla wybranych środowisk – tych, które głośniej krzyczą lub ekstrawagancko się ubierają – nie tworzy się natomiast programów realnego, a przede wszystkim skutecznego wsparcia dla rodzin. Nie widać w międzynarodowych instytucjach wielkiej determinacji, gdy idzie o wsparcie dla rodzin w najuboższych krajach, bo nie ma lobby, które byłoby tym zainteresowane. Gros pomocy trafia w najuboższe rejony świata przez organizacje charytatywne oraz dzięki działalności wspólnot kościelnych różnych wyznań. ONZ upomina się o przywileje dla środowisk LGTB, które na swoje „inne” życie wydają ogromne pieniądze i wspierają w ten sposób wielki seksbiznes, nie upomina się natomiast o prawa dla zwykłych rodzin, które nie oczekują niczego szczególnego – chcą pracy, godziwego wynagrodzenia, dobrego kształcenia dzieci i młodzieży oraz odpowiedniego wsparcia, gdy rodzina jest wielodzietna lub przeżywa jakieś trudności.

Zbliżające się wybory ponownie uruchomiły w Polsce dyskusje, których już nieraz byliśmy świadkami – związki partnerskie, aborcja, antykoncepcja, in vitro. Ciekawe, że żadna z partii (może poza ugrupowaniem Polska Jest Najważniejsza, które w tych dniach przedstawiło swój raport na temat demografii) nie wykazała się tak samo wielką determinacją w zabieganiu o rodzinę… Rodzinę, od której zależy przecież nasza przyszłość. W zamian za to znaczna część posłów oraz mediów wspierających ruchy gejów i lesbijek robi co się da, by doprowadzić do degradacji rodziny. Kolorowe opowieści o szczęśliwych homoparach serwowane przez „Gazetę Wyborczą” i telewizyjne występy dyżurnych promotorów prawnego usankcjonowania związków osób tej samej płci nie zmienią faktów. Próba zrównania związku dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet z małżeństwem mężczyzny i kobiety jest nie czym innym jak zamachem na porządek wynikający z ludzkiej natury. Tak samo zresztą jak przejmowanie opieki nad dziećmi przez pary jednopłciowe zamiast troski o naturalną relację: mama–tata–dziecko. Adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest wyrywaniem dzieci z naturalnego środowiska, w którym powinny wzrastać i dojrzewać do właściwych międzyludzkich relacji opartych na przynależących im z natury wzorcach matki i ojca.

Celowo nie odwołuję się w tym miejscu do fundamentów religijnych. Porządek natury powinien być jasny dla każdego. Także dla człowieka niewierzącego. Można nie wierzyć w sakrament małżeństwa. Jednak małżeństwo jako takie ma swoje fundamenty już w samej psychofizycznej konstrukcji człowieka. Dziecko natomiast, które jest owocem miłości i małżeńskich relacji mężczyzny i kobiety – zgodnie z naturą – musi mieć jako rodziców matkę-kobietę i ojca-mężczyznę.

 

Językowy przekręt

Wspomniana rezolucja Rady Praw Człowieka ONZ dotyczy praw człowieka w odniesieniu do orientacji seksualnej (sexual orientation) i tożsamości płciowej (gender identity). Warto zauważyć, na co zwracał też uwagę abp Tomasi, że ten oficjalny dokument jednej z agend ONZ wprowadza pojęcia, które nie są w żaden sposób ujęte w prawie międzynarodowym, ale dla niektórych osób stanowią pewien kod słowny, przez który odnoszą się one do konkretnych działań i zachowań. „Zamiast mówić o gender (kulturowej tożsamości płciowej), powinniśmy mówić o płci – powszechnym terminie prawa naturalnego odnoszącym się do kobiety i mężczyzny” – podkreśla abp Tomasi.

Łatwo zauważyć, że zabieg językowy, którym jest mówienie o tożsamości płciowej (czyli o pewnych subiektywnych odczuciach konkretnej osoby) zamiast o płci, jest jedną z dróg do wprowadzania nowych uregulowań prawnych, a wcześniej jeszcze do kształtowania postaw przenikniętych akceptacją dla zachowań homoseksualnych. Zastąpienie „płci” określeniem „tożsamość płciowa” wprowadza przez zabieg językowy nową, subiektywną kategorię, która w ramach dalszego procedowania służyć będzie przekształcaniu prawa oraz odbieraniu wolności słowa i swobody prezentowania własnych przekonań w odniesieniu do pewnych zachowań seksualnych.

Jak to może wyglądać w praktyce, widzimy dziś w tych krajach, gdzie dzieci nie słyszą już w szkołach o mamie i tacie, a jedynie o opiekunach; czytają też od najmłodszych lat historyjki o sympatycznych pingwinach homoseksualistach, żeby przypadkiem nie odkryły, że związek dwóch kobiet lub dwóch mężczyzn jest czymś nienormalnym.

 

Prawo, czyli usprawiedliwienie

Rozmywanie pojęcia rodziny, określony sposób przedstawiania życia ludzi żyjących w związkach jednopłciowych, nadawania im pewnego kolorytu – malowanie szczęśliwego życia w tęczowych kolorach – ma na celu zmianę postaw w społeczeństwie. Dotyczy to zwłaszcza ludzi, którzy na co dzień bezpośrednio nie stykają się z osobami, które wykazują zachowania homoseksualne lub żyją w związkach jednopłciowych. Ta zmiana nastawienia jest bardzo potrzebna wszystkim tym, którzy nie tylko żyją niemoralnie i trwają w grzesznych związkach, ale również ludziom związanym z seksbiznesem, dla których degradacja człowieka jest źródłem niekończących się zysków. Jej społeczna i prawna akceptacja będzie ich fortunę jeszcze pomnażać.

Przyzwolenie społeczne dla negatywnych zachowań seksualnych oraz określone regulacje prawne powodują również stopniowe wyciszanie ocen moralnych w odniesieniu do sfery seksualnej. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że ludzie, którzy są religijnie słabo uformowani, z łatwością sami ulegają postawom czy myśleniu, które są prezentowane jako coś powszechnego i powszechnienie akceptowanego. „Skoro wszyscy tak robią, dlaczego nie ja?”. Dodatkowa norma prawna, sankcjonująca postawy sprzeczne z Bożymi przykazaniami, w wypadku osób o płytkiej religijności jest sposobem na wyłączenie ich sumienia i pogrążanie się w bagnie niemoralności. Widzimy to chociażby na przykładzie debaty o zabijaniu dzieci nienarodzonych. Przykazanie „Nie zabijaj” jest wprawdzie powszechnie akceptowane jako norma, ale określone oddziaływanie na społeczeństwo i wzbudzanie określonych emocji (np. związanych z gwałtem na kobiecie) prowadzi do tego, że w konkretnych sytuacjach część ludzi jednak na zabijanie się zgadza. Nazywając je oczywiście aborcją lub usunięciem płodu (patrz wyżej: językowy przekręt).


 

Przez ostatnie tygodnie zwracaliśmy uwagę na zjawisko „tęczowej propagandy”, która obecna jest w niektórych mediach. Nie da się ukryć, że prym wiedzie w tej dziedzinie „Gazeta Wyborcza”, która w ostatnich miesiącach z wielkim zaangażowaniem prezentowała uroki gejowskiego życia. Zabrakło niestety tych tragicznych historii (w każdym razie ja ich jakoś nie zauważyłem), z którymi jako ksiądz niekiedy się spotykam. Nikt nie pisał o moralnych dylematach młodych ludzi, którzy weszli w grzeszne związki; o tym, że ci, którzy wchodzą w homoseksualne relacje, mają głęboką świadomość, że jest z nimi „coś nie w porządku”. Ile jest tragedii związanych z tym, że ktoś – w swojej niedojrzałości lub naiwności – spodziewał się głębokiej relacji, przyjacielskiej więzi, a doświadczył seksualnego wykorzystania i upokorzenia.  Nie wspomnę już o tych, którzy sprzedawali się za pieniądze i nie mają sił albo nie wiedzą, jak wyzwolić się z sideł uzależnienia od homoseksualnych zachowań.

 

Krótko mówiąc: nie dajmy się oszukać. Nie ulegajmy „tęczowej propagandzie”. Przyszłość jest w rodzinie i to jej należą się przywileje. Wszystkie inne związki, także te tzw. partnerskie, jak podkreślają prawnicy, są w Polsce legalne i nie potrzebują dodatkowego usankcjonowania, zwłaszcza takiego, które miałoby być imitacją rodziny.          

Przeczytaj też:

 

oceń artykuł:
4/5 (4)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego