dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 02/2009 » Społeczeństwo »

Kto puka do naszych drzwi?

autor: Łukasz Wojciechowski

Puk, puk! „Dzień dobry, czy chce Pani porozmawiać o Biblii?”. Ile razy u progu naszych drzwi stanęło dwoje uśmiechniętych ludzi z Pismem Świętym w jednej ręce, w drugiej zaś trzymających kolejny numer „Strażnicy” lub „Przebudźcie się”?

 

Świadków Jehowy, bo oczywiście o nich tutaj mowa, spotkał w swoim życiu chyba każdy z nas. Kim są ci ludzie? Dlaczego pukają do naszych drzwi? Co pragną nam oznajmić? Czy powinniśmy podejmować z nimi jakikolwiek dialog?

Najtrudniejsza wydaje się odpowiedź na ostatnie z postawionych pytań. Wiele osób zdąży zamknąć Świadkom Jehowy drzwi przed nosem, nim zdołają oni powiedzieć: „dzień dobry”. Są też tacy, którzy, oczarowani ich uśmiechem oraz znajomością Biblii, stają się niezwykle ufni, stopniowo przyjmując ich naukę. Należy jednoznacznie stwierdzić, że żadna z tych postaw nie jest właściwa dla chrześcijan.

 

Kim jesteście, drodzy goście?

Historia ruchu Świadków Jehowy - w porównaniu z innymi wyznaniami nie jest długa. Sięga początku lat 70. XIX w., kiedy to amerykański kaznodzieja Charles T. Russell zainicjował powstanie ruchu nazwanego „Badacze Pisma Świętego” (ang. Bible Students). Już w roku 1879 towarzystwo to zaczęło wydawać swoje pismo, znane nam dziś pod tytułem „Strażnica Zwiastująca Królestwo Jehowy” (ang. The Watchtower Announcing Jehovah's Kingdom).

Jedynym miejscem poszukiwania prawd wiary dla badaczy stała się Biblia. Odrzucili oni całą tradycję chrześcijańską, uzurpując wyłączne sobie prawo do prawidłowej interpretacji Pisma Świętego.

Niezwykle trudno wyliczyć podobieństwa wiary katolickiej oraz nauki Świadków Jehowy. Znacznie łatwiej podać dzielącą je przepaść doktrynalną.

 

W co wierzycie, drodzy goście?

Najistotniejszą kwestią wyznaniową różniącą wszystkie wyznania chrześcijańskie od religii Świadków jest nauka o Trójcy Świętej. Wyznawcy Jehowy kwestionują boską naturę Jezusa i osobowy wymiar Ducha Świętego, uznając Go za bezimienną moc sprawczą Boga Ojca.

Przeczą oni nauce o nieśmiertelnej duszy człowieka. Uważają, że słowo „dusza” oznacza po prostu istotę żywą – człowieka, zwierzę, a nawet roślinę. Ich zdaniem człowiek jest w pełni śmiertelny i jedyną nadzieją dla niego pozostaje zmartwychwstanie ciał, nie zaś to, że po śmierci żyje jego dusza.

Kult Maryi – Matki Boga oraz kult świętych to, w ich opinii, zjawiska niewłaściwe. Sakralny wymiar obrazów i wizerunków świętych uznają wręcz za bałwochwalstwo.

Jako organizacja jednoznacznie odrzucają struktury kościelne, negując całą sukcesję apostolską. Przejawia się to m.in. w tym, że nie uznają prymatu biskupa Rzymu jako następcy św. Piotra.

Konsekwencją negacji nauki o Jezusie jako Bogu i doktryny o obcowaniu świętych jest to, że nie świętują Bożego Narodzenia ani imienin. Jedyną istotną dla nich datą jest 14 dzień żydowskiego miesiąca Nisan (przełom marca i kwietnia), w którym obchodzą pamiątkę śmierci Chrystusa. Uroczystość ta nie ma jednak nic wspólnego ze świętami Wielkiej Nocy. Dla katolika bowiem okres Triduum oraz poranek zmartwychwstania to realne uobecnienie i ponowne przeżycie wydarzeń paschalnych. Dla Świadków zaś jest to wyłącznie wspomnienie, kolejna rocznica wydarzeń sprzed niemal dwóch tysięcy lat.

Wyznawcy Jehowy głoszą bliskie nadejście tysiącletniego panowania Chrystusa na ziemi. Ich teoria w znacznej mierze opiera się na dosłownej interpretacji Janowej Apokalipsy 20,1-7, gdzie mowa o tym, że Mesjasz, po pokonaniu i uwięzieniu wrogów, przez tysiąc lat będzie królował na ziemi wraz z tymi, którzy oddali swe życie, głosząc Słowo Boże. Po tym okresie szatan zostanie uwolniony, by stoczyć ostateczny bój z Bogiem. W walce tej zniszczone zostanie wszelkie zło i nastanie nowy porządek – miłości, braterstwa, bez chorób i wojen. Zdaniem Świadków niebiańskie szczęście osiągnie wyłącznie 144 000 wybranych, którzy wraz z Chrystusem zapanują nad owczarnią, cieszącą się szczęściem na ziemi. Oczywistym jest to, że wybrańcami będą wyłącznie wyznawcy Jehowy – jednak ich liczba sięga obecnie około siedmiu milionów. Dla całej reszty -  nawet dla sympatyków ich religii, znajdzie się miejsce w królestwie ziemskim.

 

Jak żyjecie, drodzy goście?

Ci, którzy mieli okazję porozmawiać ze Świadkami, nie mogą zaprzeczyć, że gdy rozprawiali oni o Biblii, zawsze emanowała od nich radość i entuzjazm. Uśmiechali się, wzbudzając nasze zaufanie, a przekonanie, z jakim głosili swą naukę, wywoływało podziw dla głębi ich wiary.

To literalny odbiór nauk biblijnych kształtuje ich wizerunek etyczno-moralny. Mają wręcz obowiązek odrzucić kłamstwo i nieuczciwość. Obce im są obsceniczne i wulgarne gesty, nie nadużywają alkoholu, nie zażywają narkotyków. Trzy razy w tygodniu zbierają się w tzw. Salach Królestwa na spotkaniach swego zboru. Nade wszystko jednak oddają się wykładaniu swej doktryny we wszelkich możliwych formach. Najpopularniejszą jest oczywiście „pukanie do drzwi”. Poza tym mają własną prasę, strony internetowe, prowadzą także zażyłą korespondencję ze swymi sympatykami.

Bardzo wiele czasu poświęcają lekturze Biblii. Posiadają własne tłumaczenie Pisma Świętego zwane „Biblią w Przekładzie Nowego Świata”. Uczestniczą w kursach i szkoleniach doskonalących ich wiedzę biblijną. Właśnie to oddanie Księgom Świętym sprawia, że stając u naszych drzwi Świadkowie są doskonale przygotowani do rozmowy.

 

A niech was..., drodzy goście

Gdy z ust wyznawców Jehowy padną już znamienne słowa o nasze zainteresowanie Biblią, postarajmy się przyjąć postawę godną chrześcijan. Nie zamykajmy im drzwi przed nosem, wszak to nie przystoi! Jeśli nasza znajomość Biblii pozostawia wiele do życzenia, grzecznie podziękujmy za rozmowę: przygotowanie naszych gości jest doskonałe, dobrze byłoby, gdybyśmy nie wykazali się przed nimi naszą ignorancją. Powinniśmy jednak częściej sięgać po Pismo Święte, to nasz chrześcijański obowiązek! Sam św. Hieronim napisał przed wiekami, że „nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”. Brak czasu? Istnieją szczegółowe plany lektury Pisma Świętego, zgodnie z którymi bez wielkich wyrzeczeń można przeczytać je całe w rok, dwa lub trzy lata. Warto też orientować się, jak Biblia powstawała i poznać podstawowe zasady jej interpretacji.

Dopiero odpowiednio przygotowani możemy spróbować swych sił w rozmowie ze Świadkami. Przygotujmy się jednak na to, że wyznawców Jehowy nie przekonamy do słuszności naszych prawd i teorii. Nie przyszli oni słuchać, lecz przekonywać do swoich racji. Po cóż więc z nimi rozmawiać? Choćby dlatego, żeby sprawdzić swą wiedzę biblijną i z przekonaniem bronić swej wiary. Naszą postawą dajemy świadectwo uczniów Chrystusa!

A postawa Świadków niech będzie dla nas swego rodzaju wzorem: ludzie ci mają bowiem niebywałą zdolność do pojawiania się w mieszkaniach osób dotkniętych nieszczęściem, jak choćby śmierć kogoś bliskiego. Bardzo wątpliwe, by wizytom tym przyświecała tylko braterska troska. Jest to raczej doskonała okazja, by wykorzystać trudną sytuację i pełną współczucia postawą przekonać do swych racji.

Pamiętajmy więc o naszych bliskich, znajomych czy sąsiadach, których codzienność została naznaczona życiową tragedią. Czasami nie potrzeba zbyt wiele, wystarczy zwykły telefon lub krótka wizyta na przysłowiową kawę. Nie pozwólmy, by ludzie ci wraz z kimś bliskim tracili także wiarę. Wiarę w Jezusa – naszego Pana i Boga, Ducha – Pocieszyciela oraz Matkę – Bogurodzicę, która pod krzyżem roniła łzy, patrząc na zbawczą śmierć swego Syna.

 

oceń artykuł:
3.7/5 (72)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Mądre i pouczające, zwłaszcza fragment o tym, by nie kompromitować się nieznajomością Pisma Świętego.. ;)
No faktycznie, nieznajomość Pisma Świętego to jest kompromitacja. Nie jest kompromitacją pijaństwo, ciągłe kłótnie (bo to przecież jest wina tamtej strony), wywoływanie konfliktów w domu i w pracy, obmawianie innych, zdrady małżeńskie i robienie swoim własnym dzieciom papki z mózgu. Co to to nie.
Kompromitacją jest niepojawianie się regularnie w świątyni i nie czytanie wystarczająco dokładnie świętych ksiąg. Gratulacje zdrowego rozsądku.
NIe zauważyłem stwierdzenia, że te inne rzeczy NIE SĄ KOMPROMITACJĄ - chodzi o jedno i drugi; i lepiej się nie usprawiedliwiać z tego, że sie do kościoła nie chodzi - wiara kultu potrzebuje, Pisma Św. i życia
Od prawie roku spotykam sie regularnie ze swiadkami Jehowy. Glowny moj motyw to chec poglebienia znajomosci biblii i uslyszenia, jak inni na jej podstawie odpowiadaja na bardzo trudne pytania. Nie przewiduje, abym mogl kiedy przyjac ich nauke. Mozna im wiele zarzucic, ale podobnie i nasz Kosciol, jako organizacja, ma tyle ohydy na sumieniu, ze daleki jestem od bezkrytycznego przyjmowania wszelkich dogmatów.
Artykuł na przeciętnym poziomie. Autor mało się wczytał w wierzenia Świadków ten sarkastyczny ton 'Zdaniem Świadków niebiańskie szczęście osiągnie wyłącznie 144 000 wybranych, którzy wraz z Chrystusem zapanują nad owczarnią, cieszącą się szczęściem na ziemi. Oczywistym jest to, że wybrańcami będą wyłącznie wyznawcy Jehowy – jednak ich liczba sięga obecnie około siedmiu milionów. Dla całej reszty - nawet dla sympatyków ich religii, znajdzie się miejsce w królestwie ziemskim.'
Gdyby autor doczytał wiedziałby że ŚJ wierzą , że Biblia naucza o dwóch nadziejach - niebiańskiej dla 144 000 - stanowiących małżonkę Baranka oraz życie wieczne w Raju na ziemi dla 'wielkiej rzeszy ' opisanej w Obj. 7,9-10 , która to nadzieja nie jest gorszą od niebiańskiej. Poza tym ŚJ w Salach Królestwa spotykają się DWA razy w tygodniu - autor podał 3 aby pokazać co? Że Świadkowie są tacy umęczeni tymi zebraniami ? Czy chciał postawić jako wzór dla Katolików? Natomiast wniosek końcowy słuszny gdyż jak czytamy w Emerging Trends z listopada 1994"każdy człowiek , wierzący czy niewierzący, jeśli nie zna nauk i opisów biblijnych , będzie analfabeta kulturalnym".
Polecam interesującą książkę, dość świeżą
Armagedon w 1975 roku – „możliwy” czy „prawdopodobny”? autorstwa Włodzimierza Bednarskiego.
Zob. http://www.maternus.pl/index.php?p=ksiazki&k=100

Opis:

Dziś prawie już wymarło pokolenie głosicieli Towarzystwa Strażnica, które oczekiwało na rok 1925, jednak ciągle żyją tysiące byłych i aktualnych świadków Jehowy pamiętających nadzieje związane z rokiem 1975.

Choć minęły już 34 lata od tej tak ważnej kiedyś dla Towarzystwa Strażnica daty, to jednak nadal wspomnienie jej budzi emocje wielu osób. Tysiące świadków Jehowy po zawodzie roku 1975 opuściło organizację, która dla wielu z nich stała się zbiorowym „fałszywym prorokiem”.

Obecnie, po ponad 40 latach od chwili, gdy w 1966 roku rozpoczęto „kampanię roku 1975”, możemy już bez emocji prześledzić niektóre kwestie argumentacji Towarzystwa Strażnica, dotyczące daty, na którą czekali jego głosiciele.
Uważam,że artykuł jest słaby i jego treść oparta jest na bardzo płytkiej wiedzy.Zastanawiam się czy większość ludzi tak głęboko wierzy w życie w niebie czy raczej wolałaby żyć na ziemi. A sprawa bałwochwalstwa, to autor powinien najpierw sprawdzić jak brzmi 10 Przykazań,ale te pełne a nie powycinane!
Jestem Swiadkiem Jehowy i jestem pod wrażeniem artykulu Pana Wojciechowskiego.Dodam że miłym...odebralam ten artykul nad podziw dobrze....duzo prawdy o nas Pan napisał i to w sposob obiektywny i przyjazny....bardzo mi miło:)...dodam tylko że "gloszac od drzwi do drzwi dobra nowine o Królestwie "wypelniamy swój chrześcijanski obowiazek ktory nalozyl na nas Jezus gdy byl na ziemi...O to Krolestwo modli sie wielu modlitwą "Ojcze nasz...święc się Imię Twoje...przyjdż Królestwo Twoje..."poniewaz jest to "dobra nowina" więc sie uśmiechamy:)...trudno mowic o czyms radosnym w sposob ponury:)...a co do pocieszania osob w "żałobie" to jako uczniowie Jezusa staramy sie tak jak On dawać pocieche zmartwychwstania naszym bliznim...i niech mi Pan wierzy..że wiele osob dzięki tym pociechom uwierzylo że przyjscie Jezusa na ziemię i oddanie za nas zycia mialo glęboki sens....
Pozdrawiam serdecznie i w swoim imieniu dziękuje za tak wnikliwy i prawie calkiem prawdziwy o nas artykuł.
Pan redaktor Łukasz Wojciechowski, napisał obiektywny artykuł o tej wspólnocie wyznaniowej, tak czymać
Artykuł bardzo słaby, nierzetelny i tendencyjny. Obnaża niewiedzę autora i jego powierzchowne podejście do tematu... Czy autor w ogóle rozmawiał z ludźmi, o których pisze? Po tym co napisał, to wątpię... Jeśli piszesz o czymś, to należy się wcześniej przygotować i zaznajomić z tematem, jak również zapytać samych Świadków Jehowy...
Szanowny autorze artykułu podając te nierzetelne informacje o Świadkach Jehowy do publicznej wiadomości, zapewne nie było pana celem ukazania tych ludzi w korzystnym świetle a ponadto, nie podoba mi się używanie w stosunku do Ś.J. zwwrotu: "Wyznawcy Jehowy" ponieważ moim zdaniem świadczy to o braku szacunku dla nich samych, a przede wszystkim do Boga, który to imię nosi. Takie jest moje zdanie.
Nie nadużywają alkoholu, nie biorą narkotyków. Szkoda że my tak nie możemy.
Artykuł obiektywny i co jest dość rzadkie - pozbawiony jadu a niepozbawiony ostrości widzenia. Zaznaczam że sam będąc S.J. staram się czasem widzieć siebie z drugiej strony.
troche sarkazmu i troche bledow,ale ogulnie dosc ladnie opisane wierzenia. chce tylko zaznaczyc ze zebrania sa 2 w tygodniu, glosimy z checi pomocy ludzia ,zeby zrozumieli co sie dzieje w obecnych czasach , i oczywiscie dlatego ze sam Jechowa dal nakaz gloszenia. Rowniez warto zeby kazdy z czytelnikow sprawdzil dokladnie jakie sa przykazania,poniewaz prawdziwa i pierwotna wersja 10ciorga przykazan wyjasnia postawe S.W. co do balwochwalstwa ,figurek,obrazow itd... bardzo polecam przeczytac Izajasza 44 ,ten rozdzial dokladnie wyjasnia poglad Boga na wizerunki ktorymi przepelnia sie koscioly wszelkiego pokroju.
"posiadają własne tłumaczenie pisma świętego (...) " ale autor tegoż artykułu nie podaje , że tłumaczenie to jest najwierniejsze oryg. bo sam pewnie tego nie sprawdził , że różni się od pozostałych przede wszystkim ujawnieniem prawdziwego imienia bożego "Ojcze nasz...święć się imię twoje (...) " zastąpionego bezosobowym zwrotem Pan lub Bóg , i że sens treści tegoż tłumaczenia pozostaje taki sam jak w innych .
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego