- Cyberkracja
-
Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.
więcej » - Krajobraz po rewolucji
-
Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów. Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.
więcej » - Książka feministki pomoże w walce z pornografią
-
Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.
więcej » - Konserwatyści już nie milczą
-
Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej
więcej » - Podatek od wiary
-
To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.
więcej » - Modlitwa na stuletnim placu budowy
-
Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.
więcej » - Dyplomacja w piaskownicy
-
Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.
więcej » - Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
-
Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.
więcej » - Przebić szklany sufit
-
Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.
więcej » - Gaszą pożary nie tylko wiary
-
Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.
więcej »
dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Czy dostanę Matkę Boską Częstochowską? |
autor: Łukasz Krzysztofka
Nie ma chyba drugiego takiego miejsca, w którym historia łączyłaby się w tak ścisły sposób ze współczesnością, a to, co minione, tak mocno promieniowało na to, co dzisiejsze. Historia, która tak wielu nieraz nudzi, tu staje się fascynująca i pasjonująca. Ciekawa dla siedmioletniego pierwszaka, ale także – nie mniej – dla osoby, która może sama niegdyś ją tworzyła. Tak rzeczywiście jest w Muzeum Powstania Warszawskiego.
Duży budynek przy ul. Przyokopowej w Warszawie łatwo zauważyć. Na wieży z jednej strony łopocząca na wietrze biało-czerwona flaga, z drugiej – znak Polski Walczącej. Niegdyś mieściła się tu elektrownia tramwajowa, którą po wojnie przekształcono w ciepłownię. Najmłodsze w Polsce muzeum zaczęto urządzać w styczniu 2004 r. W błyskawicznym tempie zdołano doprowadzić do jego otwarcia w uroczystość 60. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.
Przy dźwiękach wystrzałów
Przekraczając jego próg, wchodzi się jakby w inną przestrzeń – rzeczywistość walczącej Warszawy. Nie zauważy się tam pań pilnujących czy aby komuś nie zsunął się z buta wytarty kapeć. Ciemny, nierówny bruk, którym wyłożona jest podłoga, zupełnie nie przypomina tradycyjnego muzeum. Nie ma też charakterystycznej „muzealnej” ciszy – i to nie dlatego, że ktoś nie przestrzega surowego regulaminu. Dźwięki nadlatujących samolotów mieszają się z odgłosami strzałów, marszu wojsk niemieckich czy melodiami pieśni partyzanckich. Wszystkiego można dotknąć, obejrzeć, posłuchać. Obchodząc całą ekspozycję, można skompletować kalendarz powstańczy ze szczegółowymi informacjami o wydarzeniach z wszystkich dni powstania. Na rozmieszczonych w różnych miejscach monitorach wyświetlane są kroniki wojenne, fragmenty filmów, zdjęcia. Rzeczą zupełnie wyjątkową jest monument przecinający wszystkie kondygnacje budynku – z jego wnętrza dochodzi rytm bijącego serca...
Wśród osób odwiedzających muzeum ponad połowa to ludzie młodzi. Wiele jest także dzieci, które w specjalnie dla nich przygotowanej Sali Małego Powstańca uczą się, czym jest patriotyzm, poznają polskie symbole narodowe, odbijają stemple polowej poczty. Mogą także narysować, jak własnymi oczami widzą powstanie. Do muzeum przybywa również wielu obcokrajowców, którzy z niedowierzaniem i zdumieniem poznają realia powstańczej Warszawy.
W budynku muzeum znajduje się ponadto kaplica pod wezwaniem bł. ks. Józefa Stanka, kapelana powstańczego, powieszonego przez Niemców na stule, którego w 1999 r. Jan Paweł II wyniósł na ołtarze w grupie 108 męczenników z okresu II wojny światowej. Spora część ekspozycji poświęcona jest sytuacji Kościoła w czasie okupacji – wiele fotografii ukazuje polskich duchownych. W swojej odezwie, jaką można przeczytać w muzeum, komendant warszawskiego okręgu AK – w związku ze świętem MB Patronki i Królowej Korony Polskiej – zalecił „jeszcze bardziej niż dotychczas udostępnić przystępowanie do sakramentów Spowiedzi i Komunii świętej...”.
Kanały i Liberator
Duże zainteresowanie budzi także wiele eksponatów. Są wśród nich m.in. maszyny drukarskie, służące niegdyś do druku ulotek powstańczych, niemiecki motocykl wojskowy BMW, repliki radiostacji, oryginalne modele broni (używanej zarówno przez Polaków, jak i Niemców), opaski powstańcze, mundury wojskowe, a także wiele osobistych pamiątek z tamtego okresu. Na szczególną uwagę zasługuje 25-metrowy kanał wybudowany na antresoli muzeum – jeden z takich, jakimi poruszali się po okupowanej Warszawie powstańcy oraz udostępniona w maju tego roku jeszcze wierniejsza jego replika. Warto zobaczyć również powstańczy szpital, pokój gubernatora Hansa Franka, skąd dochodzą odgłosy maszerujących rytmicznie wojsk niemieckich, a także symboliczne groby powstańców. W pięciu starych telefonach, ustawionych na początku wystawy, posłuchać można relacji naocznych świadków powstania. Niewątpliwą atrakcją jest na pewno umieszczenie w nowej hali wystawowej repliki ogromnego samolotu – Liberator B24-J, który latał nad powstańczą Warszawą. W muzeum od niedawna działa także kino na 110 osób, w którym wyświetlane są non stop filmy „Warszawa walczy” – zrekonstruowane po wojnie kroniki powstańcze oraz niepowtarzalne materiały filmowe z powstania warszawskiego.
Miejsce, które każdy Polak powinien zobaczyć
Po kapitulacji Warszawy, 5 października 1939 r., do stolicy przyjechał A. Hitler, by odebrać uroczystą defiladę swoich wojsk. Polskie podziemie postanowiło przygotować zamach na Führera. Oficer saperów mjr F. Niepokólczycki rozmieścił 500 kg trotylu na przewidywanej trasie przejazdu Hitlera, na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i Nowego Światu. Jednak Niemcy zamknęli część śródmieścia, a Hitler bez przeszkód dotarł na plac Piłsudskiego. Przyczyny zaniechania zamachu do dziś nie są znane. To tylko jedna spośród wielu nierozwikłanych wojennych historii, o których można dowiedzieć się, odwiedzając muzeum.
Laura Kulik nie brała bezpośredniego udziału w powstaniu. Jednak dzień jego wybuchu zapamiętała na całe życie – na placu Emilii Plater zginął jej kilkunastoletni brat. Z kolei siedemnastoletnia siostra była łączniczką w powstaniu. Dostarczała m.in. tajne informacje oraz broń do sklepu z obrazami, którego właściciel był członkiem AK. Za każdym razem, gdy sprzedawca pytał ją, w czym mógłby pomóc, ona odpowiadała: Czy dostanę Matkę Boską Częstochowską? To było hasło umożliwiające im komunikowanie się w realiach powstańczej Warszawy. Laura Kulik pamięta, że okres okupacji odznaczał się wielką konspiracją. Często o tym, że syn należy do AK, nie wiedzieli nawet jego rodzice. O samym powstaniu mówiło się od dawna, ale tak naprawdę nikt nie wiedział, jak miałoby ono wyglądać. Podobnie jak przed wojną wiele się o jej wybuchu mówiło, ale nikt nie potrafił sobie jej wyobrazić. Wracając do Warszawy po zakończeniu wojny, Laura Kulik zapamiętała szczególnie moment, kiedy nagle przy rzeszy umęczonych wojenną tułaczką mieszkańców stolicy zjawił się, jadący na motorze, polski żołnierz. Wtedy każdy chciał go zobaczyć, dotknąć, zamienić z nim słowo. Co chwila dawały się słyszeć okrzyki niedowierzania i ogromnego wzruszenia: Panie, pan Polak? Pan żyjesz? To była swoista żywa relikwia.
W dalszym ciągu trwa zbieranie pamiątek oraz nagrywanie wspomnień osób, które przeżyły tę gehennę. Czas jest tu rygorystycznym zwierzchnikiem...
Jakie więc jest Muzeum Powstania Warszawskiego? Trudno zamykać je w schematyczne ramy nieraz pustych określeń – ono po prostu żyje i przemawia do zwiedzających. Jest miejscem, w którym panuje nastrój powagi i szacunku dla heroicznej walki powstańczej Warszawy, lecz daleko mu do zniechęcającej apatii czy smutku. Jest miejscem, do którego chce się wracać. Miejscem, które każdy Polak powinien zobaczyć.
Duży budynek przy ul. Przyokopowej w Warszawie łatwo zauważyć. Na wieży z jednej strony łopocząca na wietrze biało-czerwona flaga, z drugiej – znak Polski Walczącej. Niegdyś mieściła się tu elektrownia tramwajowa, którą po wojnie przekształcono w ciepłownię. Najmłodsze w Polsce muzeum zaczęto urządzać w styczniu 2004 r. W błyskawicznym tempie zdołano doprowadzić do jego otwarcia w uroczystość 60. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego.
Przy dźwiękach wystrzałów
Przekraczając jego próg, wchodzi się jakby w inną przestrzeń – rzeczywistość walczącej Warszawy. Nie zauważy się tam pań pilnujących czy aby komuś nie zsunął się z buta wytarty kapeć. Ciemny, nierówny bruk, którym wyłożona jest podłoga, zupełnie nie przypomina tradycyjnego muzeum. Nie ma też charakterystycznej „muzealnej” ciszy – i to nie dlatego, że ktoś nie przestrzega surowego regulaminu. Dźwięki nadlatujących samolotów mieszają się z odgłosami strzałów, marszu wojsk niemieckich czy melodiami pieśni partyzanckich. Wszystkiego można dotknąć, obejrzeć, posłuchać. Obchodząc całą ekspozycję, można skompletować kalendarz powstańczy ze szczegółowymi informacjami o wydarzeniach z wszystkich dni powstania. Na rozmieszczonych w różnych miejscach monitorach wyświetlane są kroniki wojenne, fragmenty filmów, zdjęcia. Rzeczą zupełnie wyjątkową jest monument przecinający wszystkie kondygnacje budynku – z jego wnętrza dochodzi rytm bijącego serca...
Wśród osób odwiedzających muzeum ponad połowa to ludzie młodzi. Wiele jest także dzieci, które w specjalnie dla nich przygotowanej Sali Małego Powstańca uczą się, czym jest patriotyzm, poznają polskie symbole narodowe, odbijają stemple polowej poczty. Mogą także narysować, jak własnymi oczami widzą powstanie. Do muzeum przybywa również wielu obcokrajowców, którzy z niedowierzaniem i zdumieniem poznają realia powstańczej Warszawy.
W budynku muzeum znajduje się ponadto kaplica pod wezwaniem bł. ks. Józefa Stanka, kapelana powstańczego, powieszonego przez Niemców na stule, którego w 1999 r. Jan Paweł II wyniósł na ołtarze w grupie 108 męczenników z okresu II wojny światowej. Spora część ekspozycji poświęcona jest sytuacji Kościoła w czasie okupacji – wiele fotografii ukazuje polskich duchownych. W swojej odezwie, jaką można przeczytać w muzeum, komendant warszawskiego okręgu AK – w związku ze świętem MB Patronki i Królowej Korony Polskiej – zalecił „jeszcze bardziej niż dotychczas udostępnić przystępowanie do sakramentów Spowiedzi i Komunii świętej...”.
Kanały i Liberator
Duże zainteresowanie budzi także wiele eksponatów. Są wśród nich m.in. maszyny drukarskie, służące niegdyś do druku ulotek powstańczych, niemiecki motocykl wojskowy BMW, repliki radiostacji, oryginalne modele broni (używanej zarówno przez Polaków, jak i Niemców), opaski powstańcze, mundury wojskowe, a także wiele osobistych pamiątek z tamtego okresu. Na szczególną uwagę zasługuje 25-metrowy kanał wybudowany na antresoli muzeum – jeden z takich, jakimi poruszali się po okupowanej Warszawie powstańcy oraz udostępniona w maju tego roku jeszcze wierniejsza jego replika. Warto zobaczyć również powstańczy szpital, pokój gubernatora Hansa Franka, skąd dochodzą odgłosy maszerujących rytmicznie wojsk niemieckich, a także symboliczne groby powstańców. W pięciu starych telefonach, ustawionych na początku wystawy, posłuchać można relacji naocznych świadków powstania. Niewątpliwą atrakcją jest na pewno umieszczenie w nowej hali wystawowej repliki ogromnego samolotu – Liberator B24-J, który latał nad powstańczą Warszawą. W muzeum od niedawna działa także kino na 110 osób, w którym wyświetlane są non stop filmy „Warszawa walczy” – zrekonstruowane po wojnie kroniki powstańcze oraz niepowtarzalne materiały filmowe z powstania warszawskiego.
Miejsce, które każdy Polak powinien zobaczyć
Po kapitulacji Warszawy, 5 października 1939 r., do stolicy przyjechał A. Hitler, by odebrać uroczystą defiladę swoich wojsk. Polskie podziemie postanowiło przygotować zamach na Führera. Oficer saperów mjr F. Niepokólczycki rozmieścił 500 kg trotylu na przewidywanej trasie przejazdu Hitlera, na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i Nowego Światu. Jednak Niemcy zamknęli część śródmieścia, a Hitler bez przeszkód dotarł na plac Piłsudskiego. Przyczyny zaniechania zamachu do dziś nie są znane. To tylko jedna spośród wielu nierozwikłanych wojennych historii, o których można dowiedzieć się, odwiedzając muzeum.
Laura Kulik nie brała bezpośredniego udziału w powstaniu. Jednak dzień jego wybuchu zapamiętała na całe życie – na placu Emilii Plater zginął jej kilkunastoletni brat. Z kolei siedemnastoletnia siostra była łączniczką w powstaniu. Dostarczała m.in. tajne informacje oraz broń do sklepu z obrazami, którego właściciel był członkiem AK. Za każdym razem, gdy sprzedawca pytał ją, w czym mógłby pomóc, ona odpowiadała: Czy dostanę Matkę Boską Częstochowską? To było hasło umożliwiające im komunikowanie się w realiach powstańczej Warszawy. Laura Kulik pamięta, że okres okupacji odznaczał się wielką konspiracją. Często o tym, że syn należy do AK, nie wiedzieli nawet jego rodzice. O samym powstaniu mówiło się od dawna, ale tak naprawdę nikt nie wiedział, jak miałoby ono wyglądać. Podobnie jak przed wojną wiele się o jej wybuchu mówiło, ale nikt nie potrafił sobie jej wyobrazić. Wracając do Warszawy po zakończeniu wojny, Laura Kulik zapamiętała szczególnie moment, kiedy nagle przy rzeszy umęczonych wojenną tułaczką mieszkańców stolicy zjawił się, jadący na motorze, polski żołnierz. Wtedy każdy chciał go zobaczyć, dotknąć, zamienić z nim słowo. Co chwila dawały się słyszeć okrzyki niedowierzania i ogromnego wzruszenia: Panie, pan Polak? Pan żyjesz? To była swoista żywa relikwia.
W dalszym ciągu trwa zbieranie pamiątek oraz nagrywanie wspomnień osób, które przeżyły tę gehennę. Czas jest tu rygorystycznym zwierzchnikiem...
Jakie więc jest Muzeum Powstania Warszawskiego? Trudno zamykać je w schematyczne ramy nieraz pustych określeń – ono po prostu żyje i przemawia do zwiedzających. Jest miejscem, w którym panuje nastrój powagi i szacunku dla heroicznej walki powstańczej Warszawy, lecz daleko mu do zniechęcającej apatii czy smutku. Jest miejscem, do którego chce się wracać. Miejscem, które każdy Polak powinien zobaczyć.
| poprzedni | następny | wróć |
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj












