dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 32/2005 » Społeczeństwo »

Białoruska Solidarność

Na trzy dni przed aresztowaniem, z Andrzejem Pisalnikiem, nieformalnym rzecznikiem Związku Polaków na Białorusi oraz pełniącym obowiązki redaktora naczelnego "Głosu znad Niemna", rozmawia Jadwiga Knie-Górna



Był Pan jedną z osób, które zostały zatrzymane w nocy ze środy na czwartek. Proszę powiedzieć, jak ono przebiegało?
- Była to klasyczna łapanka, przykre było to, że ręce nam wykręcali ludzie w dresach, ogoleni na łyso, jak się później okazało, milicjanci. Obława trwała zarówno w siedzibie Związku, jak i poza nim. Nasze ubezwłasnowolnienie było brutalne.Milicjanci wyglądający jak bandyci wyłamywali nam ręce, starsze osoby, które próbowały się modlić na podłodze, chwytano za ręce i nogi, by w ten sposób wyciągnąć je z budynku siedziby. Wszyscy zostaliśmy wsadzeni do wozów milicyjnych i rozwiezieni na różne posterunki, gdzie przetrzymywano nas trzy godziny. Temu wszystkiemu przypatrywał się Tadeusz Kruczkowski. Odnosiło się wrażenie, że to był z góry ustalony plan, uwieńczeniem którego było usadzenie w fotelu prezesa pana Kruczkowskiego.

Z kim i o co walczy, Pana zdaniem, człowiek, który uważa siebie za Polaka, a został wniesiony na rękach OMON-u do siedziby Związku?
- On został wprowadzony do siedziby Związku na bagnetach OMON-u oraz KGB - i tak urzęduje. Kieruje sobą i kilkoma swoimi poplecznikami. Polacy, którzy zbierają się pod siedzibą Związku, gdyż nie są wpuszczani do środka, swoją obecnością manifestują dezaprobatę wobec byłego prezesa oraz metod przejęcia tego gmachu. Kimkolwiek pan Kruczkowski kieruje, to być może tym oddziałem milicji, który całodobowo chroni wejście oraz wnętrze budynku Związku Polaków.

Wydalony z Białorusi radca polskiej ambasady w Mińsku Marek Bućko stwierdził, że to nie jest konflikt polsko-białoruski, ale prezydenta Łukaszenki z Polską.
- Dokładnie tak jest. Byłbym bardzo rozczarowany, gdyby ktokolwiek próbował przełożyć to, co robi władza białoruska na naród białoruski, bo tak nie jest. Odczuwamy bardzo mocne poparcie Polski, co jest oczywiste, ale odczuwamy także takie poparcie ze strony społeczeństwa białoruskiego, które nie tylko wstydzi się za działania swojej władzy, ale również nie identyfikuje się z jego poczynaniami. Reżim na Białorusi jest reżimem okupacyjnym, który obejmuje zarówno Polaków, jak i Białorusinów.

Wielu polityków w naszym kraju uważa, że w postępowaniu z władzami białoruskimi popełniono wiele błędów.
- Nie chciałbym komentować poczynań rządu polskiego, bo na pewno ma swoje bardzo ważne racje w tym, co robi. Subiektywnie może mi się wydawać, że być może trzeba było bardziej uważnie przypatrywać się wydarzeniom na Białorusi oraz w bardziej zdecydowany sposób na nie reagować - dużo wcześniej, niż rozwinął się konflikt ze Związkiem Polaków. W tej chwili nie mam nic do zarzucenia polskiemu rządowi, który w swoich działaniach jest konsekwentny i nam, Polakom na Białorusi, nie daje powodów do zwątpienia, że nas będzie popierać. Teraz możemy tylko dziękować, zarówno władzom Polski, jak i narodowi polskiemu, którzy jednolicie wypowiadają się za racjami rodaków na Białorusi. Te racje leżą po stronie nowo wybranych władz Związku, jak i większości członków największej organizacji Polaków na Białorusi.

Zarzuca się pani Andżelice Borys manipulacje oraz defraudację majątku Związku Polaków na Białorusi.
- To są zupełnie zmyślone zarzuty, co więcej - dochodzenie wstępne w tej sprawie ciągnie się już ponad trzy miesiące. W normalnych warunkach zostałoby już dawno umorzone. W ciągu przesłuchań nie tylko pani prezes, ale także bardzo wielu działaczy związkowych, nie udowodniono niczego, co pozwoliłoby skierować przeciwko niej konkretne zarzuty. Świadczy to tylko o tym, że władza, naruszając procedury, przeciąga dochodzenie, żeby w końcu znaleźć jakikolwiek dowód lub, czego bardziej się obawiamy, sfałszować go.

Sytuacja, w jakiej znajduje się pani Andżelika, jest bardzo niebezpieczna. Czy jesteście w stanie ją chronić?
- Na ile jesteśmy, na tyle ją chronimy. Nieustannie jesteśmy z nią w kontakcie, staramy się na bieżąco wiedzieć, gdzie jest i co robi. Jeśli jest wzywana na przesłuchanie, zawsze ktoś z nas jej towarzyszy i czeka do końca przesłuchania, żeby nie zaistniała jakąś dziwna lub przykra sytuacja, że nagle nasza pani prezes nam zniknie. Pani Andżelika jest dla wszystkich Polaków na Białorusi symbolem oporu przeciwko niesprawiedliwości dziejącej się tutaj wobec naszego narodu. Jestem pełen podziwu dla niej, jest to przecież młoda osoba, wcześniej nie mająca do czynienia z takimi przeżyciami i konfliktami zarówno z milicją, jak i KGB, a daje sobie świetnie radę. Nie znam drugiego takiego człowieka, który wytrzymałby taki psychiczny maraton przesłuchań, po którym z uśmiechem, serdecznie rozmawia i wspiera oczekujących na nią ludzi. To wymaga ogromnej siły charakteru.

Czyli prawdziwa Polka z krwi i kości.
- Dokładnie tak.

Łukaszenka chyba bardzo boi się demokratycznej bakterii roznoszonej ponoć przez Polaków?
- On się tego panicznie boi. Ale te obawy częściowo są urojone, ponieważ nasza organizacja nigdy nie zajmowała się polityką. Przed ostatnim zjazdem, jak i już po wybraniu nowych władz, pani prezes wyraźnie oświadczyła, iż spekulacje wokół tego, że będzie uprawiała politykę są absolutnie bezpodstawne. Związek przedtem, tak jak i obecnie, będzie wyłącznie zajmował się działalnością kulturalno-oświatową. Władze białoruskie postrzegają działalność naszego Związku poprzez pryzmat chorej rzeczywistości. Polacy to Polska, Polska to Unia Europejska, Unia to NATO a NATO to wróg. W ten sposób władze białoruskie rozumują, oczywiście jest to bardzo uproszczone pojmowanie, i jak widzimy, także niekonstruktywne.

Jak według Pana rysuje się przyszłość Związku?
- Trudno cokolwiek prognozować, ale na pewno trzeba powiedzieć, że jeśli władze białoruskie będą w dalszym ciągu utrzymywały pana Kruczkowskiego w siedzibie na bagnetach, to cały Związek - a Związek to przecież ludzie - będzie działać w warunkach podziemia. Tak to postrzegam. Nie widzę bowiem, żeby władze białoruskie zdobyły się na jakąkolwiek refleksję lub wyciągnęły odpowiednie wnioski, tylko brną w kolejnych niepoprawnych ruchach.

Czym są dla was sygnały, że w Polsce odbywają się manifestacje solidaryzujące się z wami?
- Nie sposób znaleźć słów, by wyrazić, czym jest dla nas wasza solidarność. Z Internetu drukujemy wszystkie artykuły ukazujące się w polskiej prasie na temat wydarzeń na Białorusi i dostarczamy wszystkim naszym rodakom, głównie osobom starszym nie mogącym dotrzeć do tego środka informacji, by na własne oczy przekonali się, że całym biało-czerwonym sercem jesteście z nami. Poparcie Polski, narodu polskiego oraz całej sceny politycznej jest dla nas niezwykle pokrzepiające.
poprzedni   |   następny wróć
  • Cyberkracja
  •  Podczas gdy media głównego nurtu serwują nam wielodniowe seriale z udziałem niezrównoważonego polityka, popychającego dziennikarki, w zaciszach rządowych gabinetów przygotowywane są przepisy, które mają istotne znaczenie dla demokracji. Tylko o nich prawie w ogóle się nie dyskutuje.

    więcej »
  • Krajobraz po rewolucji
  •   Rok temu mówiono wiele o arabskiej wiośnie ludów.  Hm, wiosna może i nastała, ale na pewno nie dla chrześcijan z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Oni nadal żyją w warunkach antydemokratycznej arktycznej zimy.

    więcej »
  • Książka feministki pomoże w walce z pornografią
  •   Wielu z nas nie dostrzega tego problemu, bo nie czyta „takich” pism  ani nie ogląda „tych” filmów. Tymczasem także u nas pornografia zadomowiła się w większości kiosków z prasą i oczywiście w internecie. Regularny kontakt z nią w naszym kraju deklaruje już połowa nastolatków w wieku 14–15 lat. Najwyższy czas, by temu przeciwdziałać.

    więcej »
  • Konserwatyści już nie milczą
  • Rozmowa z Jackiem Żalkiem, posłem Platformy Obywatelskiej, o klauzuli sumienia i zbliżającej się wojnie ideologicznej

    więcej »
  • Podatek od wiary
  • To nie ma być dobry scenariusz dla Kościoła. Im dłużej trwają negocjacje z rządem na temat kościelnych finansów, tym bardziej wierni mogą mieć dość informacji o nich, bo dla nich Kościół to nie biznes ani firma i nie o podatkach chcą rozmawiać z kapłanami. Ale niestety, tym razem wszyscy powinniśmy stać się kościelnymi księgowymi.

    więcej »
  • Modlitwa na stuletnim placu budowy
  •  Barcelona. Rok 1926. 74-letni mężczyzna wpada pod tramwaj. Nierozpoznany przez nikogo trafia do szpitala dla ubogich Santa Creu, gdzie umiera. Kiedy wyjaśnia się, kim był ów biedak, miasto wyprawia mu pogrzeb godny króla.

    więcej »
  • Dyplomacja w piaskownicy
  •   Bomba wybuchła w środku długiego weekendu, gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński wezwał do bojkotu ukraińskiej części Euro 2012 i zasugerował, że rząd Donalda Tuska powinien zrobić to samo.

    więcej »
  • Kościół - państwo - finanse [dodatek - PDF do pobrania]
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • Przebić szklany sufit
  • Deregulacja zawodów przygotowywana przez ministra Jarosława Gowina ma stworzyć ok. 100 tys. nowych miejsc pracy. Najwięcej mają na niej skorzystać młodzi Polacy.

    więcej »
  • Gaszą pożary nie tylko wiary
  •   Kiedyś pożary gasili w długich habitach. Od trzynastu lat strojem nie różnią się od innych strażaków. Poza napisem „OSP Niepokalanów” i herbem z Matką Boską i zakonnikiem z sikawką. Do dziś strażakiem w Niepokalanowie może zostać tylko franciszkanin.


    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego