dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 8/2012 » Rodzina »

Małżeństwa małżeństwom

autor: Kamila Tobolska

To wyjątkowe chwile dla każdego małżeństwa, kiedy mężczyzna z miłością ofiarowuje swojej żonie różę. Są jednak tacy, którzy dbają nie tylko o to, aby samemu je przeżywać, ale aby stały się one również udziałem innych.

 

Ten piękny gest wręczenia róży może mieć jeszcze szczególną oprawę. Jeśli ma miejsce tuż po uroczystym odnowieniu przyrzeczeń małżeńskich, a do tego pod pełnym miłości spojrzeniem Matki Bożej, która patronuje na Świętej Górze w Gostyniu małżonkom i zakochanym w znaku róży – kwiecie miłości, musi zapaść głęboko w serce.

Opowieści o tym, jak dzieje się to od dziewięciu lat w świętogórskim klasztorze oo. Filipinów słucham w domu Aliny i Tomka Karpińskich w podgostyńskim Garzynie. Panuje tutaj spory gwar, bowiem oprócz córek gospodarzy, 10-letniej Kasi i 6-letniej Magdy, po pokoju biegają dzieci pozostałych gości. Po krótkiej fascynacji naszą rozmową, cała ferajna udaje się jednak do dziecięcych pokoi na piętrze. I wtedy przychodzi czas na wspomnienia...

 

Kasia i Waldek

Zaczynają Kasia i Waldek Kozłowscy z Gostynia. Połączyło ich harcerstwo, a pobrali się 10 lat temu. Po roku na świat przyszedł Jaś, po kolejnych 4 − Antosia. Kasia jest szkolnym pedagogiem w Zespole Szkół Zawodowych. To do jej gabinetu przychodzą młodzi ludzie porozmawiać o swoich problemach. Prowadzi też zajęcia warsztatowe w ramach godzin wychowawczych, m.in. z poczucia własnej wartości. Uczy również wychowania do życia w rodzinie.

Waldek natomiast z zawodu jest archeologiem. Skończył też teologię i obecnie uczy religii w gimnazjum. Zafascynowany historią angażuje się w działalność Towarzystwa Byłych Żołnierzy i Przyjaciół 15. Pułku Ułanów Poznańskich zajmującego się między innymi rekonstrukcją historyczną. – Kasia i Janek bardzo mi w tym pomagają – podkreśla, a jego żona zaraz uzupełnia, że ona z córką bardziej kibicują, ale syn w pełni podziela pasję taty, dzięki czemu razem spędzają czas. Od początku małżeństwa są też w Domowym Kościele. − To dla nas wielki dar bycia we wspólnocie rodzin – stwierdzają zgodnie.

 

Tomkowie i ich żony

Naszych gospodarzy, Karpińskich, zeswatała kuzynka Aliny, która specjalnie zaprosiła ich na wspólny wieczór. Dosyć szybko stwierdzili, że są sobie pisani i tak mija już 12 lat od ich ślubu. Alina pracuje w administracji jednej z sieci handlowych, a jej mąż Tomek jest doradcą budowlanym.

Natomiast Justyna i Tomek Gościańscy z Gostynia spotkali się podczas szkolnego wyjazdu przed maturą, kiedy to jej zwykły kaszel on odebrał jako „podryw”. Dokładnie dzień przed naszym spotkaniem obchodzili 15. rocznicę ślubu. Oboje jednak dość późno zakończyli pracę, ona w Domu Kultury, on w branży meblowej, więc świętowanie przełożyli na inny dzień.

Opowiadane historie wywołują sporo śmiechu, mimo że obu małżeństwom są dobrze znane, ponieważ Alina i Justyna to siostry bliźniaczki. − Wychowywałyśmy się prawie w cieniu świętogórskiej bazyliki. To miejsce zawsze nas przyciągało – wspomina Justyna, dodając, że w latach 90. zaangażowane były w organizację odbywającego się tutaj Festiwalu Piosenki Religijnej. Od 14. roku życia siostry co tydzień uczestniczą w Nowennie do Matki Bożej Świętogórskiej, a jako młode dziewczyny brały też udział w dniach skupienia. – Kiedy wyszłyśmy za mąż ubolewałyśmy, że na Świętej Górze nie ma dla nas rekolekcyjnej propozycji – dopowiada Alina.

 

Tego dziecka miało nie być

Kiedy w pewnym momencie naszej rozmowy córka Justyny i Tomka, 13-letnia Julka, przyprowadza do rodziców swojego młodszego brata Filipka, ten przytula się mocno do mamy. Po chwili mówi głośno: „Ja ciebie kocham!”. I pomyśleć, że temu dziecku przed 5 laty lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie. W 24. tygodniu ciąży Justynie odeszły bowiem wody płodowe. − Mojemu ojcu powiedziano wtedy, że mamy się pogodzić z tym, że tego dziecka już nie ma. Powtórzyłem to Justynie dopiero wiele miesięcy później – przyznaje Tomek.

Rzadko kiedy zdarza się w Gostyniu taki „szturm modlitewny” jak ten, który miał miejsce wówczas, gdy przez kolejne dni walczono o utrzymanie ciąży Justyny. Każda doba bowiem dawała dziecku większe szanse na przeżycie i brak konsekwencji wcześniactwa. Dane ich było zaledwie 17... Justyna otwarcie mówi, że ma z tym problem. – Kłócę się czasami z Panem Bogiem, dlaczego nie dał mu jeszcze chociaż tygodnia. Mówię sobie: Boże, przecież przed Tobą nie będę udawać, że nie mam żalu o to, że Filip tak wcześnie się urodził – wyznaje.

 

Bardzo kochamy Filipka

Okazało się, że przedwczesne narodziny wiązały się z dalszymi kłopotami zdrowotnymi Filipka. Kiedy bowiem miał sześć dni przeżył wylew krwi do mózgu. Lekarka stwierdziła, że dziecko może nie chodzić i nie mówić. − To była środa i poszliśmy z mężem do naszej świętogórskiej bazyliki na nowennę. Wracając z niej, poczułam, że z tym wylewem nie będzie tak źle i powiedziałam o tym zaraz Tomkowi. Gdy pojechałam do Filipka do szpitala, raz jeszcze zapytałam lekarza o konsekwencje wylewu i wtedy usłyszałam, że muszę mieć świadomość, że nasze dziecko będzie jak roślinka. Z nadzieją dopytywałam się, czy na pewno musi tak być. „Może, ale nie musi”, usłyszałam w odpowiedzi – opowiada Justyna. Pół roku później, podczas kontroli USG, lekarz stwierdził, że po wylewie nie ma śladu. Tak  jakby nigdy go nie było.

Jakiś czas po urodzeniu okazało się też, że Filipek ma retinopatię wcześniaczą, która objawia się tym, że prawie wcale nie widzi. Rozpoznaje tylko kontury i to z bardzo małej odległości. Przeszedł już kilka laserowych operacji siatkówki, jednak bez rezultatu. Pomóc może mu jedynie przeszczep siatkówki, na który być może postęp medycyny pozwoli za kilka lat. Teraz Filip chodzi do przedszkola integracyjnego. Szybko też zaczął ładnie mówić, ponieważ brak wzroku nadrabia słuchem. Jest również sprawny ruchowo, co zawdzięcza rehabilitacji. – Codziennie modlę się o samodzielność dla Filipa, ale także o to, żebym potrafiła pogodzić się z tą sytuacją – przyznaje Justyna. − Mam nadzieję, że dzięki modlitwie moja siostra i szwagier będą silni. Bardzo kochamy Filipka i gdzieś w głębi serca tli się nadzieja, że będzie zupełnie zdrowy. Ale to Pan Bóg wie, co jest dla nas w życiu najlepsze – dopowiada Alina.

 

Jak to się zaczęło?

Na pomysł zorganizowania rekolekcji dla małżeństw w weekend poprzedzający walentynki wpadł przed laty ks. Dariusz Dąbrowski, obecny proboszcz świętogórskiej parafii. Podzielił się nim z siostrami bliźniaczkami i ich mężami oraz Kasią i Waldkiem, którzy wówczas mieli okazję poznać rodziny Aliny i Justyny. Zaproponował również tym trzem małżeństwom, by zaangażowały się w przygotowanie i przeprowadzenie rekolekcji, które nazwano „Róża dla małżeństw”. Podchwycili oni tę inicjatywę, dzięki której zresztą z czasem się zaprzyjaźnili. − Ks. Darkowi zależało, żeby podczas tych rekolekcji odbywały się też warsztaty dla małżeństw i zaproponował mi ich opracowanie i prowadzenie – wspomina Kasia, podkreślając, że od samego początku ogromnie wspiera ją w tym mąż. W ciągu dziewięciu edycji rekolekcji poruszono już wiele tematów. Była mowa m.in. o pielęgnowaniu więzi między małżonkami, okazywaniu sobie uczuć i radzeniu z konfliktami, ale też o wspólnej modlitwie czy rodzinie jako domowym Kościele. Zresztą tematy dotyczące duchowości poruszane są w rekolekcyjnych konferencjach głoszonych przez ks. Dąbrowskiego. − W sposób prosty i jasny przekazuje nam ważne treści dotyczącej wiary i życia chrześcijańskiego – stwierdza Waldek.

 

Róże nie tylko na Świętej Górze

Z kolei Alina i Justyna oraz ich mężowie często prowadzą podczas rekolekcji modlitwy, pomagają w przygotowaniu sal, ale również dyskretnie opiekują się małżeństwami przyjeżdżającymi na „Różę dla małżeństw” po raz pierwszy. Wszyscy oni jednak także uczestniczą w tym małżeńskim weekendzie. − Przez te trzy dni życie toczy się innym rytmem. Przeżywamy ten czas we wspólnocie, ale jest też okazja do tego, aby samemu udać się na chwilę modlitwy do kaplicy – mówi Kasia. − To dla nas okazja, żeby pobyć z rodziną, nie myśląc o zewnętrznym życiu – dopowiada Tomek, mąż Aliny. Nikomu tam nie przeszkadza, że klasztorną ciszę „zakłóca” dziecięcy rejwach na korytarzach. – Cenimy sobie to, że w tych rekolekcjach możemy uczestniczyć całymi rodzinami. Ważne jest jednak również to, że kiedy my mamy konferencje i warsztaty, dzieci są pod dobrą opieką – zauważa Tomek (od Justyny).

Centralnym punktem weekendu w świętogórskim klasztorze jest sobotnia uroczysta Msza św. połączona z odnowieniem przysięgi małżeńskiej, podczas której każda z pań otrzymuje od męża kwiat róży. A ponieważ filipini to bardzo radosne zgromadzenie, na rekolekcjach nie brakuje też zabawy nawiązującej do wesela. – Początkowo myśleliśmy, że będzie to propozycja dla małżeństw z Gostynia i okolic. Byliśmy więc zaskoczeni kiedy już na pierwszą Różę przyjechali ludzie z dalszych miejscowości – przyznają organizatorzy rekolekcji, dodając, że zaczynają już one mieć zasięg ogólnopolski. W pewien sposób wyszły nawet poza granice kraju. Od kilku lat bowiem „Róża dla małżeństw” prowadzona jest przez ks. Dąbrowskiego także w szkockim Edynburgu dla mieszkających tam Polaków. A to dzięki żyjącemu w tym mieście polskiemu małżeństwu, które przyjechało kiedyś do Gostynia na ten małżeński weekend.

Święta Góra proponuje jednak nie tylko „Różę dla małżeństw”, ale również majową „Różę dla narzeczonych” przygotowywaną także przez ten sam, sprawdzony zespół ludzi. Ale to już temat na osobny artykuł...

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Czas dla najbliższych? Bezcenny
  •   – Trzeba dbać o więzy rodzinne. Jeśli między rodzicami i dziećmi panują zdrowe relacje, to na taką rodzinę nie ma mocnych – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, w przededniu rozpoczynającego się w Mediolanie VII Kongresu Rodzin.

    więcej »
  • Święta Rodzina dla rodzin
  •   Już za kilka dni, 30 maja, rozpocznie się w Mediolanie VII Światowe Spotkanie Rodzin. Od tego roku Spotkaniom Rodzin towarzyszyć będzie obraz Świętej Rodziny – mozaika wykonana przez jezuitę o. Marka Ivana Rupnika. Ten teolog i wykładowca duchowości wschodniej to również znany artysta, twórca mozaik, m.in. do papieskiej kaplicy Redemptoris Mater.

    więcej »
  • Rzeczpospolita hedonistów
  •   Rodzicielstwo budzi coraz większą niechęć wśród młodych Polek i Polaków. Prawie połowa z nich, w badaniu przeprowadzonym na zlecenie Fundacji Mamy i Taty, twierdzi, że posiadanie dzieci wymaga zbyt dużo wyrzeczeń i poświęceń.

    więcej »
  • Siostra jak mama
  •   − Nasza mama to była dobra kobieta, nie było drugiej takiej – wspomina prawie 90-letnia Franciszka Janicka. Kiedy w czasie wojny zmarli jej rodzice zdecydowała jednak, że spróbuje ją zastąpić i wychowa pięcioro swojego młodszego rodzeństwa. Miała wówczas niewiele ponad 20 lat i myślała o wstąpieniu do klasztoru. Zrezygnowała ze swoich planów. Do benedyktynów wstąpił za to jeden z jej braci.

    więcej »
  • Rodzina w centrum
  •   O trudach macierzyństwa z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem i lekarzem naczelnym Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
  • Kiedy wszystko między nami gra...
  •   Najstarsza Małgosia urodziła się w niedzielę, Michał w poniedziałek, Magda we wtorek, a Marcin w środę. − Zostały nam jeszcze trzy dni tygodnia − żartują Honorata i Sławek Pakułowie.

    więcej »
  • Rozrywka bez prądu
  •   „Para buch! Koła w ruch!” – kto pierwszy do parowozowni? Jak sprzedać z zyskiem sól z kopalni soli w Wieliczce? Na co wydać pieniądze: iść na studia, a może kupić dom? Oto fabuły... gier planszowych, które dziś przeżywają prawdziwy renesans.

    więcej »
  • Śmierć, choroba w rodzinie
  •  „Śmierć to jedyna rzecz, która nieuchronnie czeka nas wszystkich. W dzisiejszych czasach żyjemy w społeczeństwie, które stara się nad nią wykonywać egzorcyzmy”.

    G. i A. Astrei, P. Diano, Błędy mamy i taty

    więcej »
  • Lęki dziecięce
  •  Odkurzacz, czarownica, winda, błyskawica – to tylko niektóre przyczyny dziecięcych lęków. Z reguły pojawiają się nagle i w określonym porządku. Dorosłym wydają się nieracjonalne i często trudno je opanować. Jak sobie z nimi radzić?

    więcej »
  • Walka o mercedesy
  •   W tym roku urodzi się jeszcze prawie 411 tys. Polaków, ale już za 23 lata nieco ponad 272,5 tys., czyli blisko 30 proc. mniej niż w roku 2008

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego