dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 2/2012 » Rodzina »

Ekumenizm? Normalność i szacunek

autor: Paweł Piwowarczyk

W Wiśle jest czternaście kościołów różnych wyznań. Nie ma takiego drugiego miejsca w Polsce, w którym tak mały obszar zamieszkują wierni tylu wyznań.

To ponad jedenastotysięczne miasto większość kojarzy z wielkim sportowcem. Zakończył karierę, ale wciąż o nim głośno. Zimowy klimat zamienił na piaszczystą pustynię, a jego nogi zamiast nart przyciskają teraz pedał gazu sportowego mitsubishi pajero. Wisła to jednak nie tylko Małysz. Drugie imię beskidzkiego miasta to ekumenizm. Mam jednak wrażenie, że to słowo wypowiadane jest tutaj rzadko. Po co nazywać to, co jest codziennością i normalnością.

 

Małysz i… nie ma klasówki

Nie bez powodu relację z wizyty u jednej z wiślańskich rodzin zaczynam od Małysza. Do skoczni jego imienia z domu państwa Małgorzaty i Dariusza Urbańskich jest około dwóch kilometrów. Łatwo więc spostrzec, że zamieszkują oni w Malince. Rodzina Urbańskich to wierni kibice naszego skoczka. Wędrowali za nim nawet do Harrachova. A Małgorzata, nauczycielka w wiślańskim liceum, miło wspomina wydarzenie, które miało miejsce przed kilku laty. Grupa jej uczniów, podążając do szkoły, zauważyła truchtającego w parku Adama Małysza i wpadła na ciekawy pomysł. Poprosiła mistrza o specjalny autograf dla ich polonistki. Stał się on miłą kartą przetargową przed zapowiedzianym sprawdzianem. I wreszcie – tak jak rodzina Małysza, również państwo Urbańscy są małżeństwem ewangelicko-katolickim.

 

Ekumeniczna codzienność

 

Ekumenizm? Tolerancja? Dlaczego te słowa właściwie tu się nie pojawiają? Bo nie trzeba akcentować tego, co jest codziennością. Małżonkowie podkreślają różnorodność wyznaniową tego miejsca. Większość w Wiśle stanowią ewangelicy, są też katolicy, świadkowie Jehowy, zielonoświątkowcy, adwentyści dnia siódmego, chrześcijanie baptyści. W mieście jest czternaście kościołów różnych wyznań. Nie ma takiego drugiego miejsca w Polsce, w którym tak mały obszar zamieszkują wierni tylu wyznań. Dla kogoś „z zewnątrz” wydawać się może, że taka sytuacja powoduje konflikty na różnym tle. Jak bowiem wyobrazić sobie na przykład wielowyznaniową klasę w szkole?

 

Wspólne drogi

Stosunki sąsiedzkie mimo różnic wyznaniowych są właściwe, a trzeba zaznaczyć, że nawet lepsze niż w wielu innych miejscach. Kto jest sąsiadem Urbańskich? Otóż w pobliżu swoje kościoły mają zielonoświątkowcy i adwentyści, a koło skoczni, którą mijałem, znajduje się zbór Stanowczych Chrześcijan.

– W niedzielę na godz. 9.00 katolicy idą na Mszę św. do filii kościoła parafialnego z Wisły Nowej Osady. Gdy wracają, po drodze spotykają ewangelików, którzy swoje nabożeństwo mają o 10.15 – wymienia Dariusz. Według Urbańskich każdy jest w swojej wierze z dziada pradziada i nie ma potrzeby tego zmieniać. Nikt nikomu niczego nie narzuca, nie ma uprzedzeń. – Nie patrzymy na siebie przez pryzmat wyznania, tylko tego, jakim kto jest człowiekiem – podkreśla Małgorzata. Trudno w to uwierzyć, ale gdy pytam małżonków o jakieś konflikty w mieście, np. dotyczące lokalizacji kościoła lub nazwy ulic, to choćby chcieli, nie mogą przypomnieć sobie sytuacji, która poróżniłaby wiernych.

 

Również wybory nie są okazją do manifestacji swojego wyznania. Nieliczne są wyjątki, wygrywa ten, kto dobrze rządzi, a jego wyznanie przy wyborach nie ma znaczenia. Ważne, żeby był właściwym człowiekiem do pełnienia swojej roli. Dla mieszkańców liczy się taki kandydat, który gwarantuje prawa i równouprawnienie wszystkim obywatelom, niezależnie od wyznania.

 

Na nabożeństwo?

24-letnia córka Urbańskich, Daria, podkreśla, że nikt nie widzi w innych jakiegoś zagrożenia dla swojego wyznania. Dopiero na studiach na Uniwersytecie Śląskim zrozumiała, że nie wszyscy wiedzą, że w Polsce oprócz katolickiego wyznania są też inne, a na niektórych terenach takich jak Wisła, katolicy są w mniejszości. – Gdy powiedziałam w towarzystwie,

że wybieram się z mamą na nabożeństwo, wszyscy starali się mnie poprawiać, że nie na nabożeństwo, ale na Mszę św. Dopiero gdy powiedziałam o Marcinie Lutrze, to zaczynali kojarzyć, że mama jest ewangeliczką – wspomina.

Zupełnie inne doświadczenia ma Małgorzata, która od wielu lat uczy języka polskiego w liceum w Wiśle. Organizując świąteczne spotkania czy spektakl związany z Bożym Narodzeniem, spotyka się z pełnym wzajemnym zrozumieniem między uczniami. Ewangelicy i katolicy, baptyści i zielonoświątkowcy wspólnie przygotowują jasełka, łamią się opłatkiem, śpiewają kolędy. Nikt nikogo nie wyśmiewa. Jest szacunek. Zresztą wiara i patriotyzm to cnoty, które przekazywane są z ojca na syna, a uczniowie z Wisły i Trójwsi (Istebna-Jaworzynka-Koniaków) różnią się od swych rówieśników z innych części Polski właśnie tym przywiązaniem do wiary i tradycji, co potwierdza Małgorzata.

 

Bez przeciągania

Gdy się poznali, Dariusz nie od początku wiedział, że jego wybranka jest ewangeliczką. Małgorzata często mówiła, że w niedzielę chodzi z mamą do kościoła, on jednak nie skojarzył, że do ewangelickiego. Małgorzata nie dowierzała natomiast, że skoro pochodzi z Wisły, to przyszły mąż nie domyślił się, że jest ewangeliczką. W końcu do dzisiaj stanowią oni większość w tej miejscowości. – Mieliśmy wtedy po 24 lata i nie zamierzaliśmy nigdy przeciągać na swoją stronę drugiej osoby, swoją wiarę traktowaliśmy poważnie i nie chcieliśmy niczego zmieniać – opowiadają małżonkowie. Małgorzata szacunku do innego wyznania nauczyła się od własnej mamy, która miała duży wpływ na jej życie. To ona często akcentowała, że najważniejsze jest patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat tego, czy jest naprawdę dobry.

 

Najważniejsze, że razem

Daria otrzymała chrzest i została wychowana w duchu katolickim, jak przyrzekli podczas ślubu małżonkowie. Nie znaczy to, że córka nie bierze udziału w nabożeństwach ewangelickich wspólnie z mamą lub obojgiem rodziców. W razie potrzeby tłumaczy nawet kazanie pastora dla obcokrajowców, którzy są gośćmi parafii ewangelickiej w Wiśle-Malince, zaangażowała się także w wolontariat przy prężnie działającej parafii ewangelickiej. Daria w szkole miała kolegów i koleżanki różnych wyznań. Często była jedyną katoliczką w gronie przyjaciół, ale nigdy nie czuła się gorzej z tego powodu. – Czy miałaś w dzieciństwie lub gdy dorastałaś jakieś wątpliwości dotyczące wiary z powodu wielości i różnorodności wyznań albo tego, że tata jest katolikiem, a mama ewangeliczką? – pytam Darię. W odpowiedzi słyszę, że dorastanie w środowisku ekumenicznym uczyniło z niej osobę tolerancyjną i otwartą. Małżonkowie często wspólnie uczęszczają do swoich kościołów. W zeszłorocznym nabożeństwie wigilijnym uczestniczyli razem w kościele ewangelickim, a w drugi dzień świąt udali się razem do kościoła katolickiego. Najważniejsze, że spotkanie z Jezusem mogą przeżywać wspólnie, co jest dla nich bardzo ważne. – Nie myśleliśmy nigdy o doktrynach czy dogmatach, które dzielą nasze wyznania. Kochamy się i szanujemy nawzajem. Bóg jest jeden, dlatego chcemy razem przeżywać tak ważne wydarzenie, jak spotkanie z Nim – podkreślają.

oceń artykuł:
3.3/5 (32)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Według Urbańskich każdy jest w swojej wierze z dziada pradziada i nie ma potrzeby tego zmieniać.

Że też św.Paweł i pozostali Apostolowie tego nie rozumieli. Albo późniejsi misjonarze. Dwa tysiące lat trwało, zanim Urbańscy na łamach PK ogłosili Prawdę. Nie ważcie się więcej pisać o misjonarzach.
Poza Kościołem prawda wiary przestaje być prawdą wiary, a to dlatego, że nie pochodzi od Boga. Pan Bóg złożył całą prawdę w Kościele; skoro człowiek przyjdzie i jedną część prawdy, danej od Boga, nie przyjmie, a drugą przyjmuje, już ten wybór to sprawia, że ta część, którą przyjmuje, nie jest oparta na powadze Boskiej, boby musiał był przyjąć i tamtą, którą odrzucił, również opartą na powadze Boskiej; ale to tę część przyjął dlatego, że mu się podobała, odrzucił tamtą, bo w niej nie smakował i przez to sprawił, że tę część prawdy, którą przyjął, oparł na powadze swej własnej; już ona od Boga nie pochodzi, a przez to samo przestaje być prawdą wiary. Bo wszelka prawda wiary dlatego jest prawdą wiary, że ją Bóg zatwierdza, że od Boga pochodzi. I tak się dzieje, że poza Kościołem samaż prawda przestaje być prawdą wiary.
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
http://tradycja-2007.blog.onet.pl/
Ekumenizm wg Benedykta XVI http://www.ekumenizm.pl/article.php?story=20101202034619690
Nie dziwi mnie, że Europa nie jest katolicka, skoro Kościół takich ma obrońców.
A co wy byście zrobili, gdybyście byli katolicką mniejszością albo po prostu żyli ramię w ramię z braćmi z innych Kościołów chrześcijańskich?
Do "też katolika". Jeden jest Kościół. To Kościół Katolicki. Inne wyznania i kościoły są fałszywe, gdyż fałszywa jest ich wiara. Nie posiadają Pełni Prawdy, którą posiada Kościół Katolicki. Dlatego winnyśmy głosić im Prawdę. Do tego powołał Pan Jezus swój Kościół. Pan Jezus powiedział, że jest On Prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jak nie przez Pana Jezusa. Jeżeli nie wypełniamy misyjnego Nakazu Zbawiciela, winni jesteśmy potępienia tych, którym Prawdę jesteśmy zobowiązani głosić. Prawdą jest jedynie to (co piszesz), że są oni (nie-katolicy) naszymi braćmi, jak Pan Jezus jest naszym bratem. Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. Jeżeli wypełniasz największe przykazanie (miłości), to chcesz, aby i bracia wierzący inaczej zostali zbawieni. Należy poznawać swoją wiarę nie tylko przez pryzmat Vaticanum II, lecz przede wszystkim przez pryzmat Tradycji (święci, encykliki, katechizm tradycyjny).
Szczęść Boże.
Do Catolicus.
Kościół Katolicki, Kościół wojujący przestał istnieć wraz ze śmiercią papieża Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, jednak walka z piekłem nie ustała i trwać będzie do końca świata.
Dam przykład jedności Kościoła.
Przypuśćmy, że Kościół składa się z dziesięciu ludzi.
Nagle kard. Kasper mówi, że Bóg nie ma Syna ( fakt). Wtedy odpada od kościoła i Kościół liczy 9 osób. Po jakimś czasie kard. Lehmann publicznie oświadcza, że nie wierzy w Kościół ( też fakt). Wtedy odpada od Kościoła i Kościół jest jeden i liczy 8 osób.
Następnie ktoś twierdzi, że nie wierzy w Dogmat o Niepokalanym Poczęciu Matki Bożej, heretyk bp Gądecki wierzy, że Żydzi są zbawieni przez Mojżesza, inny heretyk Hryniewicz, wierzy że piekło będzie puste itd. aż dochodzi do tego, że zostaje tylko dwóch katolików. Wtedy Kościół liczy dwie osoby i nadal jest tylko jeden.
Na tym polega jedność Kościoła.
Wynika z tego zatem, że – jak wskazuje Katarzyna Emmerich – gdyby żył tylko jeden człowiek, który naprawdę byłby katolikiem, to w nim znajdowałby się Kościół.
Jestem katolikiem wiernym Tradycji. Wierzę we wszystko, co Bóg objawił i przez Kościół Katolicki (przedsoborowy) podaje do wierzenia.
Niepotrzebna zajadłość niczemu nie służy. Zamiast się zbliżać oddalamy. Slav co mają do rzeczy misjonarze?Sądził będzie Bóg...
Jak Państwo Urbańscy godzą swe poglądy ze słowami św. Pawła: "Jeden jest Pan, jedna wiara, jeden chrzest" (Ef 4,5)? Czy nie dostrzegają sprzeczności między swą wypowiedzią a Symbolem nicejskim, przyjmowanym zresztą i przez katolików i przez ewangelików: "[Wierzę] w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół"? Skoro wspólnoty, do których należą, nie przyjmują niektórych dogmatów głoszonych przez tą drugą, nie występuje między nimi jedność wiary. Któraś z nich nie może być zatem Kościołem...
@ katolik: W Kościele rzymskokatolickim kiedyś pojęcie Kościoła było jasne i jednoznaczne, i wyglądało tak, jak Pan pisze: "Z tego też powodu rozmijają się z prawdą Boża ci, którzy pojmują Kościół jako coś, czego nie można dotknąć, ni widzieć, co jest jakimś tchnieniem (jak mówią) łączącym niewidzialnymi węzłami liczne społeczności chrześcijan, pomimo, że wiarą są mimo sobą rozerwane" (Pius XII, Mystici corporis, Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej TUM, Wrocław 2001, pkt 14). Zamęt w tej kwestii (i tu zgodzę się z Catolicusem) wprowadził Vaticanum II, który chociaż potwierdził, że Kościół Chrystusowy trwa w Kościele rzymskokatolickim, to nazwał inne związki wyznaniowe chrześcijańskie "Kościołami" i "wspólnotami kościelnymi" (por. Dekret o ekumenizmie Unitatis redintegratio, pkt 14, pkt 19). Stąd wielu "katolików" wyznaje tak wewnętrzne sprzecznie poglądy na Kościół. Efekty tego stanu rzeczy opisał Zelus. Próby uporania się z tym problemem przez katolickich teologów przedstawiono tutaj: http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2011/12/sobor-watykanski-ii-polemika-z-okazji.html; http://www.nowyruchliturgiczny.pl/2010/11/jak-sobor-pastoralny-mog-przerodzic-sie.html.
Bóg zapłać za głos miłości w tym artykule. bóg zapłać za takie rodziny.
Dziwny artykuł. Dziwne stwierdzenia. Czy autor ma jakieś przygotowanie do pisania na ten temat?
Cara (15-01-2012 20:45)
Jest tylko Jeden Bóg, a ile wiar?
Dobry tekst z dobrym przesłaniem. Trzeba zmieniać świat na lepsze- jakieś teorytozowanie dotyczy mniejszośći i nie ma sensu. To ci u góry.
  • Czas dla najbliższych? Bezcenny
  •   – Trzeba dbać o więzy rodzinne. Jeśli między rodzicami i dziećmi panują zdrowe relacje, to na taką rodzinę nie ma mocnych – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, w przededniu rozpoczynającego się w Mediolanie VII Kongresu Rodzin.

    więcej »
  • Święta Rodzina dla rodzin
  •   Już za kilka dni, 30 maja, rozpocznie się w Mediolanie VII Światowe Spotkanie Rodzin. Od tego roku Spotkaniom Rodzin towarzyszyć będzie obraz Świętej Rodziny – mozaika wykonana przez jezuitę o. Marka Ivana Rupnika. Ten teolog i wykładowca duchowości wschodniej to również znany artysta, twórca mozaik, m.in. do papieskiej kaplicy Redemptoris Mater.

    więcej »
  • Rzeczpospolita hedonistów
  •   Rodzicielstwo budzi coraz większą niechęć wśród młodych Polek i Polaków. Prawie połowa z nich, w badaniu przeprowadzonym na zlecenie Fundacji Mamy i Taty, twierdzi, że posiadanie dzieci wymaga zbyt dużo wyrzeczeń i poświęceń.

    więcej »
  • Siostra jak mama
  •   − Nasza mama to była dobra kobieta, nie było drugiej takiej – wspomina prawie 90-letnia Franciszka Janicka. Kiedy w czasie wojny zmarli jej rodzice zdecydowała jednak, że spróbuje ją zastąpić i wychowa pięcioro swojego młodszego rodzeństwa. Miała wówczas niewiele ponad 20 lat i myślała o wstąpieniu do klasztoru. Zrezygnowała ze swoich planów. Do benedyktynów wstąpił za to jeden z jej braci.

    więcej »
  • Rodzina w centrum
  •   O trudach macierzyństwa z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem i lekarzem naczelnym Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
  • Kiedy wszystko między nami gra...
  •   Najstarsza Małgosia urodziła się w niedzielę, Michał w poniedziałek, Magda we wtorek, a Marcin w środę. − Zostały nam jeszcze trzy dni tygodnia − żartują Honorata i Sławek Pakułowie.

    więcej »
  • Rozrywka bez prądu
  •   „Para buch! Koła w ruch!” – kto pierwszy do parowozowni? Jak sprzedać z zyskiem sól z kopalni soli w Wieliczce? Na co wydać pieniądze: iść na studia, a może kupić dom? Oto fabuły... gier planszowych, które dziś przeżywają prawdziwy renesans.

    więcej »
  • Śmierć, choroba w rodzinie
  •  „Śmierć to jedyna rzecz, która nieuchronnie czeka nas wszystkich. W dzisiejszych czasach żyjemy w społeczeństwie, które stara się nad nią wykonywać egzorcyzmy”.

    G. i A. Astrei, P. Diano, Błędy mamy i taty

    więcej »
  • Lęki dziecięce
  •  Odkurzacz, czarownica, winda, błyskawica – to tylko niektóre przyczyny dziecięcych lęków. Z reguły pojawiają się nagle i w określonym porządku. Dorosłym wydają się nieracjonalne i często trudno je opanować. Jak sobie z nimi radzić?

    więcej »
  • Walka o mercedesy
  •   W tym roku urodzi się jeszcze prawie 411 tys. Polaków, ale już za 23 lata nieco ponad 272,5 tys., czyli blisko 30 proc. mniej niż w roku 2008

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego