dzisiaj jest: piątek, 25.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 6/2012 » Rodzina »

Choinka w małżeńskiej sypialni

autor: Magdalena Guziak-Nowak

Metody naturalnego planowania rodziny uważane są przez „postępowe” kobiety i ich wygodnych partnerów za opresyjną katolicką moralność, a przez pary (także niewierzące), które je stosują – za małżeński cement. Gdzie leży prawda?

Ci pierwsi oburzają się, że Kościół wtyka swój nos do małżeńskiej sypialni i w dodatku zabrania im współżyć. Złośliwie nazywają metody naturalne „watykańską ruletką”, mimo że nie wymyślił ich Kościół: nie powstały one „na zamówienie” episkopatu ani nawet samego papieża. Testowane przez wybitnych naukowców we współpracy z parami, wyodrębniły się jako dziedzina medycyny.
Ci drudzy długo wyliczają zalety naturalnego planowania rodziny (NPR) i udowadniają jego wyższość nad antykoncepcją. Ale zacznijmy od początku.
 
O co w tym chodzi?
Metody NPR powstały po to, by precyzyjnie wyznaczyć te dni w miesiącu, kiedy małżeństwo ma największe szanse na poczęcie dziecka i, z drugiej strony, by określić, w których dniach można współżyć i najprawdopodobniej nie dojdzie do poczęcia, jeśli para nie jest na to gotowa. W dużym skrócie – mają więc służyć kształtowaniu postawy odpowiedzialnego rodzicielstwa.
W NPR nie mówimy o płodności kobiety i mężczyzny, ale o płodności pary. Zdrowy mężczyzna jest płodny przez wszystkie dni w miesiącu. Kobieca komórka jajowa jest zdolna do zapłodnienia przez 24 godziny. Biorąc pod uwagę żywotność plemników (rekordzista przeżył w ciele kobiety 7 dni!) i ewentualne wahania hormonalne, przyjmuje się, że okres płodności pary w 28-dniowym kobiecym cyklu wynosi ok. 9 dni.
Kluczem do stosowania z powodzeniem metod naturalnych jest umiejętność wyznaczenia tych 9 dni. Użytkownicy mają do wyboru kilka metod bazujących na obserwacji różnych parametrów, m.in. podstawowej temperatury ciała kobiety, śluzu szyjki macicy czy położenia szyjki. Metody sprawdzają się u kobiet z różną długością cykli czy pracujących na zmiany. Radzą sobie z nietypowymi sytuacjami jak choroba, drastyczna zmiana klimatu, silny stres albo „rekonwalescencja” po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej.
Jeśli małżeństwo nie planuje w danym cyklu poczęcia dziecka, w fazie płodnej powinno powstrzymać się od współżycia. Jest to trudne zwłaszcza dla młodych małżeństw, lecz z drugiej strony daje szansę na poznanie pięknej palety innych sposobów wyrażania miłości. Rozwija czułość i delikatność, bo przytulanie i głaskanie nie jest w tym czasie zabronione, pobudza inwencję twórczą („nie możemy współżyć, ale dam żonie kwiaty, by wiedziała, że ją kocham”), uczy daru z siebie. Pozwala utrzymać świeżość w sypialni przez długie lata. Jak powiedziała kiedyś Teresa Król, prekursorka metod naturalnych w Polsce, ze współżyciem jest jak z choinką – nikogo by nie cieszyła, gdyby stała na środku salonu przez 365 dni w roku.
Jeśli natomiast małżeństwo marzy o powiększeniu rodziny, NPR wskaże dni, w których szansa na poczęcie jest największa. Żadna antykoncepcja nie ma tej „usługi” w swoim pakiecie.
 
NPR jest skuteczny
Mimo dostępu do godnych uwagi publikacji, wokół NPR ciągle krąży wiele krzywdzących mitów. Ten najbardziej niesprawiedliwy to przekonanie o jego niskiej skuteczności. Przeczą mu dane podawane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), według których metody naturalne wygrywają w tej kategorii nie tylko z plastrami antykoncepcyjnymi, ale też z prezerwatywami i pigułkami hormonalnymi. Skuteczność metod mierzy się tzw. indeksem Pearla, który określa liczbę nieplanowanych poczęć u 100 kobiet stosujących przez rok daną metodę zapobiegania ciąży. Im więc wskaźnik jest niższy, tym metoda skuteczniejsza. Przykładowo: dla tabletek dopochwowych indeks Pearla wynosi 7, prezerwatyw – 3, pigułek hormonalnych – od 0,2 do 0,8, a dla naturalnej metody objawowo-termicznej prof. Roetzera – 0,2.
 
Łatwy
Kolejnym mitem, który zniechęca do poznania metod naturalnych, jest ich rzekoma trudność „w obsłudze”. Jednak choć na początku prowadzenie obserwacji może się wydawać skomplikowane, po 2–3 miesiącach kobiety dochodzą do wprawy. Uważne przyglądanie się swojemu organizmowi sprawia, że w niedługim czasie każda z nas może stać się fachowcem w tej dziedzinie, przy czym do pomocy w interpretacji kart warto zaangażować także męski analityczny umysł. Świadczą o tym chociażby badania, które w 1983 r. na kongresie International Federation for Family Life Promotion zaprezentowała dr A.K. Gosch. Dotyczyły one skuteczności NPR wśród indyjskich kobiet, które nie umiały pisać ani czytać. W latach 1978–1980 dr Gosch obserwowała 525 par ze slumsów. Wszystkie, po czteromiesięcznym okresie nauki, stosowały metodę objawowo-termiczną przystosowaną do kształcenia analfabetów. Jedynym warunkiem rozpoczęcia nauki była umiejętność liczenia do dziesięciu (!), niezbędna do odczytania temperatury na termometrze. Wszystkie pary miały silną motywację, by dobrze poznać reguły metody, gdyż był to okres przymusowej sterylizacji wprowadzonej przez Indirę Gandhi. Pary te podejmowały współżycie tylko w okresie niepłodności poowulacyjnej. Liczba poczęć wyniosła zero, bo w dobrze rozpoznanej tzw. drugiej fazie poczęcie dziecka jest fizjologicznie niemożliwe. Takiej pewności nie daje żadna antykoncepcja.
Skoro niewykształceni mieszkańcy slumsów nauczyli się ze 100-procentową skutecznością rozpoznawać swoją płodność, to znaczy, że stać na to każdego z nas.
 
Nowoczesny
Za NPR ciągnie się jeszcze przekonanie, że to bzdury rodem ze średniowiecza, odpowiednie dla starych dewotek i niemodnych kobiet w powyciąganych swetrach. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie. Stosujące NPR kobiety są świadome funkcjonowania swojego organizmu i mają „nowoczesną” wiedzę, często niedostępną dla par stosujących antykoncepcję (które to pary same deklarują, że głównymi powodami, dla których odrzucają NPR, są wygoda, lenistwo i egoizm). Wiedzą na przykład, że za kondycję paznokci, włosów i dobre samopoczucie odpowiedzialne są estrogeny – hormony, których największe stężenie jest w fazie płodnej. Obserwowanie kobiecego organizmu może być interesujące także dla męża. Świadomy mężczyzna potrafi odróżnić poszczególne fazy na podstawie pocałunku. W okresie płodnym całusy żony są słodsze.
NPR ma także coś dla fanów gadżetów i nowoczesnych technologii. Ceniące nowinki techniczne kobiety mogą korzystać z elektronicznych kart cyklu, mieć swoje wykresy zawsze pod ręką w internetowej bazie, korzystać z pomocy tzw. komputerów cyklu, które pomagają odróżnić fazę płodną od niepłodnej, a dzięki specjalnym aplikacjom na telefony komórkowe (np. MyDay, Ovuview) porównać, co na temat płodności w konkretnym cyklu mówią wszystkie metody naturalne naraz.
 
Tani
Niskie koszty związane ze stosowaniem metod naturalnych są jednym z głównych powodów wyśmiewania ich przez koncerny czerpiące milionowe zyski z produkcji tabletek antykoncepcyjnych czy prezerwatyw. Bezpardonowa walka o klienta wykrzywia obraz metod naturalnych. Dlaczego koncernom farmaceutycznym zależy na sprzedawaniu antykoncepcji? Bo miesięczna „kuracja” hormonami kosztuje
ok. 30 zł. Rocznie trzeba więc wydać na tabletki ok. 360 zł. Dodatkowo przyda się osłonowy suplement diety za kilkanaście złotych miesięcznie, by minimalnie zneutralizować paskudne skutki uboczne, jak chociażby problemy z wątrobą, nadmierne gromadzenie wody w organizmie, wahania wagi.
Natomiast by z powodzeniem stosować NPR, wystarczy w przypadku metody objawowo-termicznej prof. Roetzera kupić termometr za 25 zł i 32-kartkowy zeszyt w kratkę – 1,50 zł lub wydrukować na domowej drukarce karty do obserwacji dostępne w internecie. Jest to wydatek jednorazowy.
 
Prozdrowotny
Jedną z największych zalet metod naturalnych jest brak skutków ubocznych. NPR nie zwiększa prawdopodobieństwa wystąpienia raka piersi, raka szyjki macicy, nie podnosi ryzyka infekcji wirusem HPV, nie zwiększa ryzyka zachorowania na raka wątroby, wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, osteoporozy, nie zmniejsza popędu seksualnego i nie zaburza jakości intymnych relacji … – by wymienić tylko niektóre (!) skutki uboczne zaledwie antykoncepcji hormonalnej.
Co więcej, NPR ma działanie prozdrowotne. Wiedząc, jak powinna wyglądać karta obserwacji prawidłowego cyklu, kobieta może szybko zorientować się, że dzieje się z jej organizmem coś niedobrego, i zgłosić do lekarza. A gdy para stara się o poczęcie dziecka i przez określoną liczbę dni nie wystąpiła miesiączka, może w odpowiednim miejscu na wykresie narysować małego dzidziusia i, jeszcze przed potwierdzeniem tego przez lekarza, mieć pewność, że w jej ciele rozwija się nowe życie. Świadomie odstawia więc wszelkie używki, a w czasie przeziębienia nie łyka niebezpiecznej dla dziecka aspiryny, by nie zaszkodzić mu w najwcześniejszym stadium jego rozwoju.
 
Etyczny
Dodatkowym atutem NPR jest jego bezkonfliktowość z sumieniem – stosowanie go nie jest sprzeczne z naszą wiarą. Wykładnią na ten temat jest encyklika Pawła VI Humane vitae, w której papież przedstawił niedopuszczalne sposoby ograniczania liczby potomstwa (antykoncepcja, aborcja). Natomiast jeśli „istnieją słuszne powody dla wprowadzenia przerw między kolejnymi urodzeniami dzieci, wynikające bądź z warunków fizycznych czy psychicznych małżonków, bądź z okoliczności zewnętrznych, Kościół naucza, że wolno wówczas małżonkom uwzględniać naturalną cykliczność właściwą funkcjom rozrodczym i podejmować stosunki małżeńskie tylko w okresach niepłodności, regulując w ten sposób liczbę poczęć, bez łamania zasad moralnych”.
Trafnym komentarzem do zarzutów pod adresem Kościoła, że stworzył restrykcyjną etykę seksualną, było wystąpienie lekarza i filozofa Paula Chaucharda w 1976 r. w Krakowie. „Nie ma katolickiej moralności seksualnej – stwierdził nieco prowokacyjnie – istnieje tylko większa odpowiedzialność chrześcijan w tej dziedzinie”.
 
Odpowiedzialni małżonkowie wybierają NPR
Zatem gdzie leży prawda? Dla niektórych małżeństw stosujących NPR najważniejszy jest jego etyczny wymiar. Fanów ekologicznego stylu życia przekonuje jego nieinwazyjność w funkcjonowanie ludzkiego organizmu i zgodność z biologicznym rytmem. Pary wyczekujące potomstwa cieszą się, bo pozwala nie działać „na ślepo”, ale precyzyjnie ustalić najlepszy moment na poczęcie. Dla niektórych najważniejsze jest kryterium ekonomiczne, jeszcze inni cenią go za to, że chroni przed seksualną rutyną i czyni współżycie wartością, na którą ciągle się czeka.

W jakiejkolwiek kolejności ustawić te powody, rzetelna i obiektywna analiza metod naturalnego planowania rodziny prowadzi do jednego wniosku: prawda nie zawsze leży po środku.             

 

 
Autorka jest instruktorem metod naturalnych. Prowadzi dla studentów warsztaty z metody Roetzera.
 
 
 
Najpopularniejsze metody naturalne
 
 oparte wyłącznie na obserwacji śluzu szyjkowego:
    – metoda owulacyjna Billingsa, www.woomb.org
    – Model Creightona (stosowany w naprotechnologii),   
    www.creightonmodel.pl
 
 metody objawowo-termiczne, czyli łączące interpretację śluzu szyjkowego, podstawowej temperatury ciała oraz
    samobadanie szyjki macicy, np.:
    – metoda Roetzera, www.iner.pl
    – metoda CCL lub Kippleyów, www.lmm.pl
    – metoda objawowo-termiczna podwójnego sprawdzenia,
       zwana popularnie metodą angielską, www.psnnpr.com
    – metoda Teresy Kramarek, nestorki polskiego NPR,
    www.milosciodpowiedzialnosc.prv.pl

 

 
 

KALENDARZYK MAŁŻEŃSKI to potoczna nazwa opracowanej w latach 30. XX w. metody rytmu. „Kalendarzyk” ma niewiele wspólnego z ww. nowoczesnymi metodami rozpoznawania płodności, choć w zbiorowej świadomości NPR jeszcze często się z nim kojarzy. To metoda, która dawno temu odeszła do lamusa.
 
 
 
NPR to nie antykoncepcja!
Celem stosowania metod antykoncepcyjnych jest oszukanie natury i ubezpłodnienie człowieka. Kobieta i mężczyzna nie akceptują swojej płodności i nawet jeśli nie planują poczęcia dziecka, chcą być dla siebie dostępni we wszystkie dni w miesiącu i nie troszczyć się o „przykre konsekwencje”, jakimi jest pojawienie się nowego życia.
Małżeństwa świadomie stosujące NPR podchodzą do sprawy odpowiedzialnie. Kiedy małżonkowie nie są gotowi na przyjęcie nowego życia, rezygnują ze współżycia w okresie płodnym, a gdy chcą zostać rodzicami, potrafią wybrać najlepszy moment na zbliżenie. Wiedzą, że nie ma metod 100-procentowo skutecznych, ale gdy dojdzie do niezamierzonego poczęcia, nie zrzucają winy na lekarza i zawodne środki, ale świadomi tego, łatwiej oswajają się z myślą o pojawieniu się nowego członka rodziny.
Choć może się wydawać, że takie rozgraniczenie jest wywodem filozoficznym na wysokim poziomie abstrakcji, w tak delikatnych sprawach trzeba się posługiwać precyzyjnymi pojęciami. Antykoncepcja jest przeciw życiu, NPR – za życiem. Z tego powodu wrzucanie ich do jednego wora i nazywanie NPR „katolicką antykoncepcją” („bo przecież i tu, i tu chodzi o to, żeby nie było dziecka”) jest wielkim nieporozumieniem.
 
 
oceń artykuł:
3.5/5 (21)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Mam 32 letni staz malzenski i moge stwierdzic, ze macie racje.Jest jednak kilka uwarunkowan: Malzonkowie musza sobie pomagac, oboje starac sie, kobieta musi byc zdrowa, miec te 5 minut na zmierzenie temperatury-nie pedzic do placzacego dziecka...No i uregulowane zycie...
Nieprawda. Npr jest destrukcyjny dla małżeństwa. Sprowadza miłość do tabelek, wykresów, obserwacji śluzu i analizowania jego rozciągliwości. W rezultacie mąż i żona oddalają się od siebie. A za tym całym wysiłkiem stoi strach przed dzieckiem. Ludzie, nie bójcie się dzieci!
to chyba nieporozumienie z tym stwierdzeniem /nie bójcie się dzieci /Śmiem twierdzić że to słowa ksiedza
a dlaczego twierdzisz że to słowa księdza? Według mnie NPR bywa nadużywany. i staje się taką samą antykoncepcją jak prezerwatywa. Różni się tylko tym ze nie współżyje się powiedzmy w jakieś cztery/pięć dni w miesiącu. Tak często współżyjecie w małżeństwie że obawiacie się dzieci? Mnie się zdarza kilka razy w miesiącu. Niepotrzebne mi więc mierzenie temperatury i badania śluzu w celach antykoncepcyjnych.
Nie jestem księdzem, tylko mamą trzech chłopców (na razie). Npr wspominam jako koszmar, który doprowadził do kryzysu małżeńskiego. Odkąd przestałam bać się kolejnego dziecka, wszystko jest ok. To dzieci są największym błogosławieństwem dla małżeństwa, a nie umiejętność odkładania poczęcia. Żeby była jasność – nie jestem członkinią wspólnoty neokatechumenalnej.
Być może po prostu Ty i Twój mąż nie chcieliście odkładać poczęcia dziecka, więc NPR was jakoś "ograniczał". Ale nie masz recepty na szczęście każdej pary. Każde małżeństwo jest inne i nie wszyscy marzą o tym, by mieć w domu przedszkole. Ja jestem bardzo otwarta na życie, mój mąż też, ale patrzymy z obawą w przyszłość i nie wiem, czy zdecydujemy się na więcej niż 3-4 dzieci z powodów ekonomicznych. Czy to znaczy, że jesteśmy gorsi, bo "nie mamy tyle, ile Pan Bóg da"? Bez przesady...
"Nie troszczcie się o życie wasze, co byście jedli, ani o ciało wasze, czym byście się odziewali. Czyż życie nie jest ważniejsze niż pokarm, a ciało niż odzienie? (...) Nie troszczcie się tedy, mówiąc : Cóż będziemy jeść albo co będziemy pić, albo czym będziemy się przyodziewać? Bo tego wszystkiego poganie szukają. Albowiem Ojciec wasz niebieski wie, że tego potrzebujecie".
Aby NPR nie stały się antykoncepcją, jak wszystkie inne metody, małżonkowie powinni rozeznać wspólnie, co jest wolą Bożą w danym momencie życia. Powinno się brać pod uwagę następujące sprawy:
-modlitwa osobista i wspólna w tej kwestii
-rozmowa
-zdrowie
-sytuacja ekonomiczna rodziny
-sytuacja dzieci, które już są na świecie.

Małżonkowie którzy starają się współżyć zgodnie z wolą Bożą, rozeznają ją... zawsze są gotowi na przyjęcie dziecka, nawet gdy nie planowali jego poczęcia. To Bóg daje życie, my jedynie je przekazujemy.

Ważne aby robić to z pełną odpowiedzialnością (również rozumowo rozpoznjąc sytuację rodzinną- po coś Bóg nam rozum dał (-: )

  • Czas dla najbliższych? Bezcenny
  •   – Trzeba dbać o więzy rodzinne. Jeśli między rodzicami i dziećmi panują zdrowe relacje, to na taką rodzinę nie ma mocnych – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, w przededniu rozpoczynającego się w Mediolanie VII Kongresu Rodzin.

    więcej »
  • Święta Rodzina dla rodzin
  •   Już za kilka dni, 30 maja, rozpocznie się w Mediolanie VII Światowe Spotkanie Rodzin. Od tego roku Spotkaniom Rodzin towarzyszyć będzie obraz Świętej Rodziny – mozaika wykonana przez jezuitę o. Marka Ivana Rupnika. Ten teolog i wykładowca duchowości wschodniej to również znany artysta, twórca mozaik, m.in. do papieskiej kaplicy Redemptoris Mater.

    więcej »
  • Rzeczpospolita hedonistów
  •   Rodzicielstwo budzi coraz większą niechęć wśród młodych Polek i Polaków. Prawie połowa z nich, w badaniu przeprowadzonym na zlecenie Fundacji Mamy i Taty, twierdzi, że posiadanie dzieci wymaga zbyt dużo wyrzeczeń i poświęceń.

    więcej »
  • Siostra jak mama
  •   − Nasza mama to była dobra kobieta, nie było drugiej takiej – wspomina prawie 90-letnia Franciszka Janicka. Kiedy w czasie wojny zmarli jej rodzice zdecydowała jednak, że spróbuje ją zastąpić i wychowa pięcioro swojego młodszego rodzeństwa. Miała wówczas niewiele ponad 20 lat i myślała o wstąpieniu do klasztoru. Zrezygnowała ze swoich planów. Do benedyktynów wstąpił za to jeden z jej braci.

    więcej »
  • Rodzina w centrum
  •   O trudach macierzyństwa z prof. Bogdanem Chazanem, dyrektorem i lekarzem naczelnym Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
  • Kiedy wszystko między nami gra...
  •   Najstarsza Małgosia urodziła się w niedzielę, Michał w poniedziałek, Magda we wtorek, a Marcin w środę. − Zostały nam jeszcze trzy dni tygodnia − żartują Honorata i Sławek Pakułowie.

    więcej »
  • Rozrywka bez prądu
  •   „Para buch! Koła w ruch!” – kto pierwszy do parowozowni? Jak sprzedać z zyskiem sól z kopalni soli w Wieliczce? Na co wydać pieniądze: iść na studia, a może kupić dom? Oto fabuły... gier planszowych, które dziś przeżywają prawdziwy renesans.

    więcej »
  • Śmierć, choroba w rodzinie
  •  „Śmierć to jedyna rzecz, która nieuchronnie czeka nas wszystkich. W dzisiejszych czasach żyjemy w społeczeństwie, które stara się nad nią wykonywać egzorcyzmy”.

    G. i A. Astrei, P. Diano, Błędy mamy i taty

    więcej »
  • Lęki dziecięce
  •  Odkurzacz, czarownica, winda, błyskawica – to tylko niektóre przyczyny dziecięcych lęków. Z reguły pojawiają się nagle i w określonym porządku. Dorosłym wydają się nieracjonalne i często trudno je opanować. Jak sobie z nimi radzić?

    więcej »
  • Walka o mercedesy
  •   W tym roku urodzi się jeszcze prawie 411 tys. Polaków, ale już za 23 lata nieco ponad 272,5 tys., czyli blisko 30 proc. mniej niż w roku 2008

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego