- Taki dom
- Słowniczek liturgiczny: Co to jest Przeistoczenie?
- Prośba o cud
-
Otrzymałem następującego SMS-a: „Módl się o cud, bo moje małżeństwo się rozpada”. Przyznam szczerze, prośba ta bardzo mnie poruszyła, bo znam to małżeństwo od kilkunastu lat. Odwiedzałem małżonków dwa, trzy razy w roku. Zawsze uważałem ich związek za trwały i zgodny. Aż tu nagle… Wiele osób w różnej formie zwraca się do mnie z prośbą o modlitwę, ale nie...więcej »
- Słowniczek liturgiczny: Co to jest procesja?
-
PROCESJA (łac. processio – posuwanie się naprzód) – prototypem wszystkich procesji jest wędrówka narodu wybranego z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej pod przewodnictwem Mojżesza. W liturgii procesja symbolizuje nowy lud Boży, pielgrzymujący pod przewodnictwem Chrystusa jako nowego Mojżesza, do nowej ziemi obiecanej, do nieba. Do Mszy Świętej procesje wprowadzono w IV w.,...więcej »
- Znaki religijne
-
Zostałem poproszony o poświęcenie domu młodego małżeństwa mieszkającego w jednej z dzielnic Chicago. Po Mszy św. udałem się pod wskazany adres. Najpierw zwiedziłem ów dom, potem odmówiłem stosowne modlitwy, pobłogosławiłem go i poświęciłem. Po obiedzie udałem się z gospodarzami i gośćmi na podwórze. Tam moją uwagę przykuła stojąca figurka Matki Bożej Niepokalanej. Głośno...więcej »
- Słowniczek liturgiczny: Co to jest prezbiterium?
-
PREZBITERIUM (gr. presbyteros – starszy; pierwotna nazwa przewodniczącego gminy chrześcijańskiej dzisiaj nazywanego częściej księdzem lub kapłanem) – przestrzeń kościoła przeznaczona dla duchowieństwa, w której znajduje się ołtarz, głosi się Słowo Boże i gdzie pełnią swoje funkcje: prezbiter, diakon i inni usługujący (ministranci, lektorzy itp.). Według norm liturgicznych...więcej »
- Poprzedni właściciele
-
Czy ksiądz zna poprzednich właścicieli tego domu? – zapytał mnie pan Bogdan. Tak, znam i to dobrze. Pan Szymon już nie żyje, a jego żona zamieszkała z synem. Zacni ludzie, on był elektrykiem, pracował kiedyś na budowach w Libii. No właśnie – przerwał mi mój rozmówca. Przez niego straciłbym życie. Jak to? Widzi ksiądz, zakupiłem ten dom i rozpocząłem jego remont. Też...więcej »
- Słowniczek liturgiczny: Co to jest prefacja?
-
PREFACJA (praefatio – łac. przedmowa) – modlitwa rozpoczynająca się dialogiem pomiędzy kapłanem i wiernymi („Pan z wami… I z duchem twoim… W górę serca… Wznosimy je do Pana”); stanowi pierwszą część modlitwy eucharystycznej. Kapłan śpiewa ją lub recytuje z rozłożonymi rękami. W treści wyraźny jest motyw dziękczynienia połączony z obchodem...więcej »
- Słowniczek liturgiczny: Co to jest poświęcenie?
-
POŚWIĘCENIE – (łac. consecro) – akt sakralizacji, obrzęd zmieniający istotę lub przeznaczenie osoby, materii, rzeczy, miejsca. Poświęceniem jest akt ofiarowania Bogu osoby, rzeczy lub miejsca, z jednoczesnym wyłączeniem ich z pospolitej użyteczności lub zwykłego przeznaczenia. W przypadku np. kościołów mówi się o tzw. dedykacji. Łaciński wyraz dedicatio wskazuje na akt...więcej »
- ...tak miało być?
-
Szedłem wolnym krokiem na przystanek tramwajowy. Obok mnie w tym samym kierunku zdążała starsza pani z wnuczką. Razem wsiedliśmy do tramwaju. Skasowałem bilet. To samo starała się uczynić dziewczynka wyglądająca na uczennicę pierwszej klasy. Miała jednak niemały z tym problem, gdyż bilet trzymany przez nią w rączce, był pogięty. Starsza kobieta tylko obserwowała to zdarzenie....więcej »
dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Czas próby |
autor: ks. Wojciech
Tak się złożyło, że oboje w tym samym czasie leżeliśmy w szpitalu. Ja – ze szpitalnego okna miałem widok na cmentarz, ona – na domy pełne życia. Ja – po operacji wróciłem na plebanię, a Pan Bóg zabrał ją do siebie. Wcześniej jednak Stanisława na cmentarz odprowadziła dwóch synów i męża. Zawsze jednak, przy każdym pożegnaniu, dawała świadectwo świętości. Jej pierwszy syn zmarł bardzo młodo, miał zaledwie 17 lat. Był chory na białaczkę. Drugi odszedł z tego świata w pierwszym roku kapłaństwa. Zmarł zatruty tlenkiem węgla. Potem umarł mąż pani Stanisławy, który choć był już na emeryturze, nie doczekał sędziwej starości. I tak pozostała sama w swoim mieszkaniu. Odwiedzałem ją wiele razy. Podczas każdej wizyty szliśmy na Mszę św. do kościoła i na modlitwę na cmentarz. Nigdy nie narzekała na los, na Boga, na samotność, na ludzi… Zawsze była pogodna, uśmiechnięta, spokojna. Budowała innych swoją wiarą i ufnością. Odeszła z tego świata niezauważalnie, cicho i spokojnie, jakby nikomu nie chciała robić kłopotu. Jej ciało złożono w grobie męża, nieopodal grobów synów.
*
Dobiega końca listopad, miesiąc tak bardzo związany z pamięcią o zmarłych. Wśród tych, którzy pamiętali o swoich nieżyjących bliskich, byli niestety także ci, którzy nawiedzili cmentarz, ale nie uczestniczyli już we Mszy św. W ogóle nie przychodzą do kościoła, albo robią to bardzo rzadko. Powodów jest wiele: np. pretensje do Boga z powodu śmierci dziecka. Nie raz, nie dwa rozmawiałem z ludźmi pobożnymi, będącymi w podeszłym wieku, którzy po śmierci współmałżonka przez pewien czas przestawali chodzić do kościoła. Na moje pytanie, dlaczego tak postępują, często słyszałem: wie ksiądz, nie umiem sobie z tym poradzić. Podobnie jest także z ludźmi młodymi, którym przychodzi doświadczyć śmierci swoich rodziców. Śmierć bliskiej, kochanej osoby jest dla wielu sprawdzianem wiary. Także swego rodzaju wiedzy, która każe pamiętać, że „śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i wszyscy jej podlegamy”. Pan Jezus natomiast zapewnia nas: „Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne” (J 6,47).
Zdecydowana większość rodziców bardzo kocha swoje dzieci. I to właśnie miłość niekiedy nie pozwala przyjąć faktu, że dziecko umiera. Jednak obok miłości powinna być wiara. To ona pomaga, jak biblijnemu Hiobowi doświadczanemu śmiercią swoich dzieci, powiedzieć: „Bóg dał, Bóg wziął, niech imię Pańskie będzie pochwalone”. Po śmierci swoich bliskich mamy prawo do smutku i łez. Nie mamy prawa do rozpaczy ani do pretensji pod adresem Boga, chyba że brakuje nam wiary… Wspomniana na początku Stanisława dzięki swojej wierze umiała po Bożemu pożegnać swoje dzieci i męża. Umiała także umrzeć. Oby nam – jeszcze żyjącym – na taki czas próby wiara się nie wyczerpała…
Zdecydowana większość rodziców bardzo kocha swoje dzieci. I to właśnie miłość niekiedy nie pozwala przyjąć faktu, że dziecko umiera. Jednak obok miłości powinna być wiara. To ona pomaga, jak biblijnemu Hiobowi doświadczanemu śmiercią swoich dzieci, powiedzieć: „Bóg dał, Bóg wziął, niech imię Pańskie będzie pochwalone”. Po śmierci swoich bliskich mamy prawo do smutku i łez. Nie mamy prawa do rozpaczy ani do pretensji pod adresem Boga, chyba że brakuje nam wiary… Wspomniana na początku Stanisława dzięki swojej wierze umiała po Bożemu pożegnać swoje dzieci i męża. Umiała także umrzeć. Oby nam – jeszcze żyjącym – na taki czas próby wiara się nie wyczerpała…
| poprzedni | następny | wróć |
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj












