- Zmiany w Układzie Słonecznym
-
W latach 70. XX w. odkryto, że Pluton jest obiektem podwójnym. Drugi składnik (o średnicy stanowiącej ok. połowy średnicy Plutona) otrzymał nazwę Charon. Zdjęcie pokazuje Ziemię (po lewej), Księżyc (po prawej) i system Pluton-Charon (w środku). Obrazy Plutona i Charona są tylko „wizją artysty”, bowiem nie dysponujemy jeszcze ich rzeczywistymi obrazami o takiej rozdzielczości....więcej »
- Niebiańska pasja
-
Potarzyca leżąca nieopodal Jarocina jest jedyną w Europie wsią, która posiada własne, niemal profesjonalne planetarium. Dzięki pasji Andrzeja Owczarka, nauczyciela fizyki, nazwa tej niewielkiej wsi została wpisana przez Międzynarodową Unię Astronomiczną w rejestr planetariów świata. Andrzej Owczarek jest człowiekiem, który prawie zawsze chodzi z głową w chmurach... a raczej w...więcej »
- Polskie Pompeje
-
Trudno dać wiarę, ale Biskupin – jeden z najbardziej znanych rezerwatów archeologicznych w Europie Środkowej – został odkryty przez przypadek. W 1933 roku młody nauczyciel Walenty Szwajcer podczas wycieczki na półwysep Jeziora Biskupińskiego zwrócił uwagę na wystające ponad linię wody drewniane pale. Osada bagienna kultury łużyckiej – zgodnie oznajmili archeolodzy....więcej »
- Pluton, odmaszerować!
-
Pluton przestał być planetą! Podczas zebrania Generalnego Międzynarodowej Unii Astronomicznej w Pradze zdecydowano, że Układ Słoneczny ma tylko osiem planet. Cztery z nich to planety skaliste: Merkury, Wenus, Ziemia i Mars, cztery pozostałe to planety gazowe: Jowisz, Saturn, Uran i Neptun. „Zdegradowany” Pluton, podobnie jak dwa inne obiekty: Ceres i Xena, został zaliczony do tzw....więcej »
- Gospodarz czy eksplorator?
-
Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże otrzymał – jak czytamy w Księdze Rodzaju – władzę nazywania po imieniu wszystkich stworzeń. Nazywać po imieniu, to znaczy zarazem władać stworzeniami w widzialnym świecie wedle praw poznania i mądrości, która jest w Bogu i z Boga. „Człowiek, będąc na ziemi jedynym stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego”,...więcej »
- Lotnisko przyszłości
-
Już teraz wielu Polaków, zwłaszcza z zachodniej Polski, swoje podróże samolotem rozpoczyna w Berlinie. Wkrótce będą mogli skorzystać z nowego, gigantycznego lotniska, które powstaje w niemieckiej stolicy, kosztem – bagatela – dwóch miliardów euro. Lotnisko Berlin Brandenburg International (BBI) ma zostać otwarte jesienią 2011 roku. Gigantyczna budowa samego terminalu rozpocznie...więcej »
- Globalna pułapka
-
– Najwyższy czas uwierzyć, że żyjemy w „szklarni”, którą sami stworzyliśmy. Uwalniane przez człowieka gazy cieplarniane podgrzewają atmosferę i procesu tego nie da się łatwo zatrzymać. Woda z topniejących lodowców podnosi poziom mórz. W 2050 r. pod wodą może znaleźć się część nawet tak dużych miast jak Tokio, Nowy Jork, Amsterdam, a także tych nam bliższych,...więcej »
- Słone złoto
-
24 lipca obchodzimy wspomnienie św. Kingi, patronki Polski, Litwy oraz górników solnych. To za jej przyczyną na ziemiach polskich rozwinęło się wydobycie tego cennego surowca. Obecnie Polska jest jednym z jego głównych producentów na świecie, a mało kto wie, że wszystko zaczęło się od zaręczynowego pierścionka. Gdy św. Kinga, zwana też Kunegundą, poślubiła polskiego księcia...więcej »
- Misja podwyższonego ryzyka
-
Jak podała Amerykańska Agencja Kosmiczna NASA, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, 1 lipca zostanie wystrzelony prom Discovery. Ma to być pierwsza z trzech zaplanowanych na ten rok misji i druga od czasu katastrofy wahadłowca Columbia. Wysłużony Discovery miał kłopoty w czasie ubiegłorocznego startu, kiedy to oderwał się fragment poszycia statku. Mimo kolejnych udoskonaleń i zabezpieczeń...więcej »
- Pole rażenia
-
Jeszcze do niedawna opinie naukowców na temat wpływu telefonów komórkowych na nasze zdrowie były bardzo podzielone. Kolejne doniesienia niemal na przemian potwierdzały i zaprzeczały ich szkodliwości. Nagromadzone w ostatnim czasie wyniki badań nie pozostawiają wielu wątpliwości. Komórki mogą być niebezpieczne. Dowiedziono na przykład, że mogą odpowiadać za rozwój guza nerwu słuchowego....więcej »
dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Teoria ewolucji nie jest sprzeczna z wiarą |
autor: Michał Piotr Gniadek
Teorię ewolucji w czasach komunizmu często wykorzystywano do celów ideologicznych. W wolnej Polsce zdobądźmy się na obiektywizm poznawczy, pozbawiony niezdrowych emocji.
Choć spór pomiędzy zwolennikami teorii biologicznej ewolucji a obrońcami prawdy o stworzeniu świata i człowieka przez Boga wydaje się dziś anachroniczny, to jednak co pewien czas ktoś w sposób mniej lub bardziej świadomy próbuje poróżnić stanowiska naukowe poparte badaniami empirycznymi z tezami filozoficznymi czy teologicznymi. Takie burzliwe polemiki często są pożywką dla osób wrogo nastawionych do Kościoła, zarzucających jego doktrynie fundamentalistyczne zapędy do negacji wszelkich „rewolucyjnych” odkryć w imię jedynej i niepodważalnej prawdy. Także ze strony osób wierzących wytaczane są działa przeciw „ateistycznym darwinistom”. Ale tak naprawdę działania mające na celu antagonizowanie ewolucjonizmu i kreacjonizmu świadczą dzisiaj o dużej niewiedzy albo złej woli.
Wielowiekowa tradycja ewolucjonistyczna
Z teorią ewolucji przede wszystkim kojarzona jest osoba Karola Darwina. Jednak kwestia ta była podnoszona już w starożytności.
Żyjący w V w. przed Chr. Empedokles twierdził, że pod wpływem sił przyciągania i odpychania elementy materii mogą się grupować, a następnie łączyć w zupełnie nowe struktury. Dotyczyło to budowy organizmów roślinnych i zwierzęcych. Jeżeli wynik takiej syntezy cechował się celowością, uporządkowaniem, wówczas można było mówić o rozwoju. W przeciwnym razie, gdy chaotyczne kombinacje uniemożliwiały rozmnażanie się, skutkiem było wyginięcie.
Także Arystoteles, który raczej słynie z poglądu o stałości form, głosił trzystopniowy podział świata organicznego: na rośliny – posiadające duszę wegetatywną, zwierzęta – mające duszę sensytywną oraz ludzi – obdarzonych duszą rozumną. Badacze myśli arystotelesowskiej potwierdzają, że ten wielki filozof widział możliwość ewolucji organizmów w obrębie jednego rodzaju duszy. W istniejącym odwiecznie świecie wciąż mają miejsce procesy ewolucyjne. W okresie średniowiecza szczególny wkład w opis zjawisk przyrodniczych wniósł Albert Wielki, podkreślając ich dynamiczny i naturalny charakter.
Wypaczenia teorii Darwina
24 grudnia 1859 r. została opublikowana praca Karola Darwina pt. „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”. Autor opisał w niej selektywną właściwość ewolucji, polegającą na eliminacji osobników słabiej uposażonych genetycznie, a przeżywaniu lepiej przystosowanych. W ten sposób dochodzi do utrwalenia biologicznych cech korzystnych dla przetrwania gatunku. Cały dyskurs podporządkowany jest metodologii naukowej opartej na argumentacji przyrodniczej, a nie filozoficznej. Ową ateistyczną nadbudowę zafundował opinii publicznej zaślepiony nienawiścią do teologii Fryderyk Engels. Powołał w ten sposób do istnienia fałszywe przekonanie o przeciwstawności teologii i nauk przyrodniczych. Nie dostrzegał przy tym podstawowej zasady, jaką powinien kierować się w swej pracy każdy rzetelny naukowiec, że obie dziedziny wiedzy mają zupełnie inny aparat badawczy.
W rzeczywistości teoria Darwina, choć bardzo nowatorska, wcale nie wprowadziła w ślepy zaułek myślicieli religijnych, lecz uwrażliwiła na potrzebę uznania autonomii każdej dziedziny nauki.
Błąd kreacjonistów „naukowych”
Czymś nieobiektywnym byłoby niezwrócenie uwagi na błąd, jaki został popełniony przez niektórych chrześcijan, którzy poczuli się w obowiązku bronić prawd wyznawanej przez siebie wiary. Być może kierowali się autentyczną troską o autorytet Biblii. Jednak skutki były całkiem odwrotne. Ich pseudonaukowe postulaty narażały na pośmiewisko prawdy zapisane na kartach Pisma Świętego. Nie można przecież literalnie traktować opisów stworzenia czy potopu. Mają one na celu przedstawienie zależności podtrzymywania życia człowieka i wszystkich istot przez Stwórcę. Słowo Boże nie jest wykładnią wszelkich procesów zachodzących na ziemi i w całym wszechświecie, ale zaproszeniem skierowanym do ludzi, by twórczo kontynuowali Jego dzieło i włączyli się w zbawienie świata. Trzeba wyraźnie odróżnić warstwę teologiczną ksiąg biblijnych od warstwy typiczno-opisowej.
Szczególnie w tej walce z ewolucjonizmem „zasłynęli” przedstawiciele tzw. kreacjonizmu „naukowego”. Ruch ten zaczął być aktywny na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Prowadził swą działalność w sposób zinstytucjonalizowany oraz misternie pozorowany od strony metodologicznej. Także do Polski w latach 80. docierały publikacje przedstawicieli nurtu kreacjonistycznego. Widziano w nich skuteczny oręż do walki z ateizmem. Oczywiście trzeba przy tym zrozumieć ówczesny kontekst polityczno-społeczny. Nasz naród był bombardowany atakami ideologów komunistycznych, którzy wypaczali teorię Darwina dla celów propagandowych. Mimo to środowisko naukowe, w tym także katolickich filozofów przyrody, czuło się w obowiązku zaprotestować przeciw tezom kreacjonizmu „naukowego”.
Dziś do koncepcji Darwina i innych przedstawicieli ewolucjonizmu mamy różnoraki stosunek. Z hipotezami można polemizować. Człowiek wierzący winien jednak dostrzegać mądrość i wszechmoc Stwórcy, który spośród świata przyrody wywyższył Adama. Czy ewolucjonizm z jego konsekwentnym kierunkiem ku coraz wyższym formom życia nie każe nam myśleć, że nad wszystkim czuwa wielki Kreator?
Czytelnikom, którzy chcieliby bardzo dokładnie zgłębić powyższy temat, gorąco polecam książkę ks. dr. hab. Kazimierza Kloskowskiego „Między ewolucją a kreacją”, Wydawnictwo ATK, Warszawa 1994.
Choć spór pomiędzy zwolennikami teorii biologicznej ewolucji a obrońcami prawdy o stworzeniu świata i człowieka przez Boga wydaje się dziś anachroniczny, to jednak co pewien czas ktoś w sposób mniej lub bardziej świadomy próbuje poróżnić stanowiska naukowe poparte badaniami empirycznymi z tezami filozoficznymi czy teologicznymi. Takie burzliwe polemiki często są pożywką dla osób wrogo nastawionych do Kościoła, zarzucających jego doktrynie fundamentalistyczne zapędy do negacji wszelkich „rewolucyjnych” odkryć w imię jedynej i niepodważalnej prawdy. Także ze strony osób wierzących wytaczane są działa przeciw „ateistycznym darwinistom”. Ale tak naprawdę działania mające na celu antagonizowanie ewolucjonizmu i kreacjonizmu świadczą dzisiaj o dużej niewiedzy albo złej woli.
Wielowiekowa tradycja ewolucjonistyczna
Z teorią ewolucji przede wszystkim kojarzona jest osoba Karola Darwina. Jednak kwestia ta była podnoszona już w starożytności.
Żyjący w V w. przed Chr. Empedokles twierdził, że pod wpływem sił przyciągania i odpychania elementy materii mogą się grupować, a następnie łączyć w zupełnie nowe struktury. Dotyczyło to budowy organizmów roślinnych i zwierzęcych. Jeżeli wynik takiej syntezy cechował się celowością, uporządkowaniem, wówczas można było mówić o rozwoju. W przeciwnym razie, gdy chaotyczne kombinacje uniemożliwiały rozmnażanie się, skutkiem było wyginięcie.
Także Arystoteles, który raczej słynie z poglądu o stałości form, głosił trzystopniowy podział świata organicznego: na rośliny – posiadające duszę wegetatywną, zwierzęta – mające duszę sensytywną oraz ludzi – obdarzonych duszą rozumną. Badacze myśli arystotelesowskiej potwierdzają, że ten wielki filozof widział możliwość ewolucji organizmów w obrębie jednego rodzaju duszy. W istniejącym odwiecznie świecie wciąż mają miejsce procesy ewolucyjne. W okresie średniowiecza szczególny wkład w opis zjawisk przyrodniczych wniósł Albert Wielki, podkreślając ich dynamiczny i naturalny charakter.
Wypaczenia teorii Darwina
24 grudnia 1859 r. została opublikowana praca Karola Darwina pt. „O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, czyli o utrzymywaniu się doskonalszych ras w walce o byt”. Autor opisał w niej selektywną właściwość ewolucji, polegającą na eliminacji osobników słabiej uposażonych genetycznie, a przeżywaniu lepiej przystosowanych. W ten sposób dochodzi do utrwalenia biologicznych cech korzystnych dla przetrwania gatunku. Cały dyskurs podporządkowany jest metodologii naukowej opartej na argumentacji przyrodniczej, a nie filozoficznej. Ową ateistyczną nadbudowę zafundował opinii publicznej zaślepiony nienawiścią do teologii Fryderyk Engels. Powołał w ten sposób do istnienia fałszywe przekonanie o przeciwstawności teologii i nauk przyrodniczych. Nie dostrzegał przy tym podstawowej zasady, jaką powinien kierować się w swej pracy każdy rzetelny naukowiec, że obie dziedziny wiedzy mają zupełnie inny aparat badawczy.
W rzeczywistości teoria Darwina, choć bardzo nowatorska, wcale nie wprowadziła w ślepy zaułek myślicieli religijnych, lecz uwrażliwiła na potrzebę uznania autonomii każdej dziedziny nauki.
Błąd kreacjonistów „naukowych”
Czymś nieobiektywnym byłoby niezwrócenie uwagi na błąd, jaki został popełniony przez niektórych chrześcijan, którzy poczuli się w obowiązku bronić prawd wyznawanej przez siebie wiary. Być może kierowali się autentyczną troską o autorytet Biblii. Jednak skutki były całkiem odwrotne. Ich pseudonaukowe postulaty narażały na pośmiewisko prawdy zapisane na kartach Pisma Świętego. Nie można przecież literalnie traktować opisów stworzenia czy potopu. Mają one na celu przedstawienie zależności podtrzymywania życia człowieka i wszystkich istot przez Stwórcę. Słowo Boże nie jest wykładnią wszelkich procesów zachodzących na ziemi i w całym wszechświecie, ale zaproszeniem skierowanym do ludzi, by twórczo kontynuowali Jego dzieło i włączyli się w zbawienie świata. Trzeba wyraźnie odróżnić warstwę teologiczną ksiąg biblijnych od warstwy typiczno-opisowej.
Szczególnie w tej walce z ewolucjonizmem „zasłynęli” przedstawiciele tzw. kreacjonizmu „naukowego”. Ruch ten zaczął być aktywny na początku lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Prowadził swą działalność w sposób zinstytucjonalizowany oraz misternie pozorowany od strony metodologicznej. Także do Polski w latach 80. docierały publikacje przedstawicieli nurtu kreacjonistycznego. Widziano w nich skuteczny oręż do walki z ateizmem. Oczywiście trzeba przy tym zrozumieć ówczesny kontekst polityczno-społeczny. Nasz naród był bombardowany atakami ideologów komunistycznych, którzy wypaczali teorię Darwina dla celów propagandowych. Mimo to środowisko naukowe, w tym także katolickich filozofów przyrody, czuło się w obowiązku zaprotestować przeciw tezom kreacjonizmu „naukowego”.
Dziś do koncepcji Darwina i innych przedstawicieli ewolucjonizmu mamy różnoraki stosunek. Z hipotezami można polemizować. Człowiek wierzący winien jednak dostrzegać mądrość i wszechmoc Stwórcy, który spośród świata przyrody wywyższył Adama. Czy ewolucjonizm z jego konsekwentnym kierunkiem ku coraz wyższym formom życia nie każe nam myśleć, że nad wszystkim czuwa wielki Kreator?
Czytelnikom, którzy chcieliby bardzo dokładnie zgłębić powyższy temat, gorąco polecam książkę ks. dr. hab. Kazimierza Kloskowskiego „Między ewolucją a kreacją”, Wydawnictwo ATK, Warszawa 1994.
| następny | wróć |
Tematy numeru:
- Aktualności
- Nagroda dla "Przewodnika"
- Społeczeństwo
- Krajobraz po rewolucji
- Cyberkracja
- Książka feministki pomoże w walce z pornografią


drukuj












