dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 34/2011 » Młodzież »

Bogu wstęp wzbroniony

autor: Rafał Kołodziej

Są obszary życia, w których pierwsze i ostatnie słowo należy do nas. Porady innych znaczą niewiele i są zupełnie niewiążące. Tam niepodzielnie panujemy my.

 

Jestem niezależny

Są sfery życia, w których decydujemy samodzielnie. Tak przynajmniej nam się wydaje. Najczęściej wiąże się to z odrzucaniem autorytetów dobrych na rzecz niedobrych. I to wszystko pod płaszczykiem niezależności. Takie właśnie przyjęło się nazewnictwo. Nasz język został wypatroszony. Weźmy przykład z życia: osoba, która nie uczęszcza do kościoła albo uprawia seks pozamałżeński z pewnością zasłuży w opinii wielu na miano osoby niezależnej, nowoczesnej. Jeśli natomiast ktoś prezentuje postawę przeciwną, zostanie określony jako człowiek konserwatywny, staroświecki. Na pewno nie określi się go mianem niezależnego.

Okazuje się więc, że miarą niezależności i nowoczesności jest sprzeciwianie się wartościom chrześcijańskim. Na tym bazuje nurt wciągający m.in. w swoje sidła wiele młodych osób. Bo któż w przypływie młodzieńczego buntu chce być nazwany konserwatystą albo pobożnisiem? Noszenie nimbu człowieka niezależnego, to dopiero szczyt towarzyskiego powodzenia.

W pogoni za zdobyciem tego wspaniałego miana zapominamy o przyzwoitości, a zaczynamy się kierować indywidualizmem i dążeniem do własnych celów. Innymi słowy, przemawia przez nas egoizm, a Bóg z tym całym swoim altruizmem i miłością bliźniego okazuje się być zupełnie nie na czasie.

 

Jestem neutralny

W kontekście zwodniczych nazw i określeń szczególnie śmieszy również tzw. neutralność światopoglądowa. Gdyby rzeczywiście ideologia ta miała coś wspólnego z neutralnością, to jej naczelni propagandyści powinni zamilknąć i przestać wychodzić z domów, aby nie przekazywać nawet sygnałów niewerbalnych. Dopiero wtedy mogliby wysłać list z krótkim oświadczeniem: propagujemy neutralność. Na razie lobbują na rzecz pewnego systemu społeczno-politycznego, w którym jednym z głównych celów jest wyrzucenie ludzi kierujących się wiarą poza margines życia publicznego, jako osób z gruntu nieobiektywnych i stronniczych.

Ostatnio do udziału w tym wyrzucaniu zostałem zaproszony na Facebooku. Chodzi o akcję pt. „Religioznawstwo zamiast religii w szkołach”. Idea równie szczytna jak wprowadzenie do szkół nauki polowania na niedźwiedzie polarne. Oba przedmioty są polskim dzieciom równie do szczęścia potrzebne. Nie trzeba być wcale wierzącym, żeby dostrzec logiczne uzasadnienie dla nauki religii katolickiej w polskich szkołach – w kraju, gdzie katolicy stanowią zdecydowaną większość, a lekcje religii i tak nie są obowiązkowe. Równie logiczna jest nauka polowania na misie w szkołach eskimoskich czy lekcje judaizmu w Izraelu.

Zapewne koronnym argumentem przemawiającym za religioznawstwem ma być „poszerzanie horyzontów”, uczenie otwartości i tolerancji. Tyle że to właśnie chrześcijaństwo jest jedną z najbardziej (jeśli w ogóle nie najbardziej) otwartych religii świata. Bóg zostawił człowiekowi wolną rękę do tego stopnia, że ten może Mu powiedzieć „nie”.

 

Żyję na maksa

À propos zmian w szkole, przypomina mi się jeszcze opowieść wykładowcy sosnowieckiego Wydziału Nauk o Ziemi, który relacjonował nam wywiadówkę u swojego „młodego”. Wśród licznych tematów pojawiła się propozycja zgłoszona przez jedną z matek, aby w szkole (podstawówka albo gimnazjum) zrobić oficjalną palarnię, bo dzieci i tak palić będą, a teraz to się muszą kryć i w zimie po dworze bez kurtek biegać. Na co nasz doktor odparł: „Świetny pomysł, podpiszę się pod nim obiema rękami i nogami, ale pod jednym warunkiem; że obok palarni powstanie bar z alkoholem, żeby zestresowany młody człowiek, jak mu sprawdzian nie pójdzie, mógł se walnąć setę dla odreagowania, a za barem niech będą materace, na których będzie można się odprężyć paląc marychę…”

Jak już coś robić, to na maksa.

 

 


Jan niezależny

 „Jan nosił odzież z wielbłądziej sierści i skórzany pas na biodrach. Żywił się szarańczą i miodem dzikich pszczół. Przychodzili do niego mieszkańcy Jerozolimy, całej Judei i całej okolicy nadjordańskiej. (…) Gdy widział jak wielu faryzeuszów i saduceuszów przychodzi, aby przyjąć jego chrzest, mówił: «Potomstwo żmijowe! Kto wam pokazał, jak uniknąć nadchodzącego gniewu?»” (Mt 3, 4–9).

„Herod kazał pochwycić Jana i wtrącił go do więzienia. Zrobił to z powodu Herodiady, z którą się ożenił, choć była ona żoną jego brata Filipa (…). Z tego powodu Herodiada nienawidziła Jana i chciała go zabić, ale nie mogła. Herod bowiem liczył się z Janem, wiedząc, że był ona człowiekiem sprawiedliwym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go słuchał, odczuwał niepokój, a jednak słuchał go chętnie” (Mk 6, 17–20).

*

Czy Jan Chrzciciel był człowiekiem niezależnym? Zwymyślał miejscowych dostojników, a oni nadal przyjmowali chrzest z jego ręki. Sam król zważał na jego słowa.

Spójrz także na jego ciuchy i menu…

 

oceń artykuł:
5/5 (1)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
KAROL (23-11-2011 18:37)
art. zasługuje na rozwinięcie.
  • Już za chwilę, już za moment...MIŁOŚĆ CIĘ ZNAJDZIE?!
  • Coraz mniej dni dzieli nas od XVI spotkania na Polach Lednickich. Trwają już ostatnie przygotowania do wielkiego tegorocznego wydarzenia w obecności młodych z całej Polski i nie tylko. Lednica, której patronką będzie święta siostra Faustyna Kowalska, to wielkie święto wiary, nadziei i miłości u źródeł chrzcielnych Polski.

    więcej »
  • Filmoteka młodego człowieka
  •   Film, niekoniecznie amerykański, kino, niekoniecznie komercyjne. Profesjonalnie przygotowana edukacja filmowa wkracza do polskiej szkoły.

    więcej »
  • Przyszłość zależy od miłości
  •   Wrzesień 2011 roku. Uroczy, drewniany kościółek w Tylicach pod Nowym Miastem Lubawskim wypełniony jest odświętnie ubranymi ludźmi. Przy ołtarzu młoda para. Patrząc na tę scenę można pomyśleć, że to po prostu zwykły ślub. Ale nie, to młodzi sięgnęli po Wojtyłę i... robią film.

     

    więcej »
  • Miłosierdzie na nowo odkryte.
  •   Ostatnio ktoś zapytał mnie, czy forma Lednicy już się nie wyczerpała. Pytanie poniekąd zrozumiałe, bowiem zadane w kontekście spotkania, które odbywać się będzie, w tym roku, już po raz szesnasty. Doświadczam jednak tak wielkiego entuzjazmu młodych ludzi z całej Polski, że nie mam odwagi nawet zająknąć się w odpowiedzi na tego typu pytania.

    więcej »
  • Walka trwa
  • Wielki Post był czasem zastanowienia się nad swoim życiem i odkrywania słabości, które nie pozwalają nam iść wytrwale za Jezusem. Wielu w tym czasie podjęło duchową walkę z grzechami. Niestety, czterdzieści wielkopostnych dni już minęło, a pokusy i słabości wciąż powracają. 

    więcej »
  • Na ratunek złapanym w sieci
  •   Chcesz przemówić do rozsądku młodym? Wykorzystaj to, czym żyją na co dzień. Taką zasadą kierowali się twórcy kampanii społecznej „Dbaj o fejs”.

    więcej »
  • Ucieczka z piekła
  • – Nie ma takich pieniędzy, za które zgodziłabym się wrócić do poprzedniego życia – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” Ania Golędzinowska, była włoska modelka i gwiazda telewizji, która się nawróciła i zamieszkała we wspólnocie zakonnej w Medjugorie

    więcej »
  • W przyszłości osiągnę coś wielkiego
  •   Jest ich już ponad 2,5 tysiąca w całej Polsce. Pakuję więc plecak i wyruszam na spotkanie stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Następna stacja: Opole.

    więcej »
  • Trzy kroki ku Lednicy
  • „Miłość Cię znajdzie” – pod takim hasłem 2 czerwca odbędzie się XVI Spotkanie Młodych LEDNICA 2000. Prowadzeni przez św. s. Faustynę, stawiamy kolejne kroki na drodze przygotowań, by ostatecznie dać się porwać Bożemu Miłosierdziu.

    więcej »
  • Papierowe dzieło Boże
  • Był czerwiec ubiegłego roku. W Krakowie pojawili się chłopcy z ciężkimi pudłami. Roznosili po uczelniach, akademikach i stołówkach kolejne numery nowego i innego niż wszystkie pisma studenckiego. Innego, bo katolickiego.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego