Adres strony:  http://www.przewodnik-katolicki.pl/nr/listy/blogoslawiony_czas.html
Przewodnik Katolicki 50/2004 » Listy »

Błogosławiony czas

Po przeczytaniu artykułu pt. "Błogosławiony czas" (PK nr 48) odniosłam wrażenie, że nie potrafię odnaleźć w nim siebie, a raczej sytuacji, w której znaleźliśmy się oboje z mężem. W ciągu pięciu lat naszego małżeństwa nie dotarliśmy jeszcze do etapu w naszym życiu, w którym doświadczylibyśmy tego szczególnego daru, jakim jest dar macierzyństwa. Jednak sytuacja, w której się oboje znaleźliśmy, nie jest naszym osobistym wyborem wynikającym z egoizmu, czy też postawy życiowego konsumpcjonizmu, jak sugeruje - podając główne przyczyny bezdzietności - pani Jadwiga Knie-Górna.
W swoim liście chcę poruszyć temat niepłodności, traktując go w pewnym sensie jako mały suplement do wspomnianego artykułu, a w szczególności do rozdziału "Coraz mniej porodów", by małżeństwa takie jak moje nie poczuły się na marginesie, nie odnajdując przyczyn swojej bezdzietności w rozważaniach podjętych w artykule.
Niepłodność jest chorobą szczególną, bowiem dotyczącą dwojga ludzi. Światowa Organizacja Zdrowia ze względu na powszechność jej występowania uznaje niepłodność za chorobę społeczną. W Polsce problem ten dotyczy ok. 1,2 miliona par, czyli prawie 17 procent młodych ludzi.
Jest to temat szczególnie bolesny i trudny dla osób, które bezpośrednio doświadczają tego dramatu. Nawet w gronie znajomych często łatwiej brak potomstwa przypisać przyczynom takim, jak wymienione w artykule, np. niestabilna sytuacja zawodowa, niż przyznać się otwarcie, że problem tak naprawdę leży po stronie zdrowia i narazić się tym samym na "drążenie", bądź co bądź, przykrego tematu.
Droga małżeństw borykających się z problemem niepłodności nie jest drogą łatwą. Koncentruje się na dokonywaniu ciągłych wyborów i podejmowaniu trudnych decyzji dotyczących metod i sposobów leczenia, które przede wszystkim nie pozostają w sprzeczności z sumieniem małżonków. Myślę, że najistotniejsze w całej tej kwestii jest właściwe odnalezienie się w sytuacji, w której postawił nas Bóg i zaakceptowanie Jego woli, po to, by przede wszystkim poradzić sobie z bólem bezdzietności i nauczyć się z nim żyć.
Oboje z mężem, spoglądając z nadzieją i ufnością w przyszłość, z całą pewnością możemy stwierdzić, że ten czas nauczył nas pokory, ale przede wszystkim nieustannie zbliża nas bardziej do siebie i do Boga, łącząc nasz krzyż z krzyżem Chrystusa. Właśnie z tych powodów, nawet ból bezdzietności i ciągłego oczekiwania na "Błogosławiony czas" może być piękny.

Magdalena
poprzedni   |   następny wróć