dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 27/2010 » Kultura »

W służbie wyobraźni

autor: Natalia Budzyńska

Najwybitniejsza współczesna polska artystka, Magdalena Abakanowicz, skończyła 80 lat. Z tej okazji otwarto dwie wystawy jej rzeźb: w Warszawie i Krakowie.

Kraków w swoich muzealnych zbiorach nie ma ani jednej pracy Abakanowicz, a wystawy jej prac w tym mieści są niezwykle rzadkie. Muzeum Narodowe w Krakowie postanowiło więc uczcić urodziny artystki osobną wystawą, ciekawie zaaranżowaną retrospektywą. Wejścia do Muzeum strzegą trzy aluminiowe ptaki z 2008 roku, ale jego wnętrze wypełnione jest monumentalnymi rzeźbami artystki z różnych etapów jej drogi  twórczej. Zobaczyć więc można jeden z abakanów, które przyniosły jej światową sławę, figury z cyklu „Embriologia”, który zachwycił na Biennale w Wenecji w 1980 roku, postaci z cyklów: „Plecy”, „Ugłowione”, „Przyjaciele”. Monumentalne obiekty pokazane w minimalistycznej aranżacji ukazują nam świat Magdaleny Abakanowicz bez zbędnych rozproszeń. Tymczasem w Warszawie rzeźby stanęły w ogrodach Zamku Królewskiego. Choć artystka mieszka w Warszawie niemal od urodzenia, to wciąż nie ma tu miejsca na stałą ekspozycję jej rzeźb. Na razie brak odzewu na pomysły zorganizowania parku z rzeźbami Abakanowicz niedaleko Królikarni czy ustawienia stalowych figur Rycerzy Okrągłego Stołu na Rozdrożu (w tym wypadku niestety „zawiniły” sprawy techniczne). Tytuł wystawy w stolicy: „Abakanowicz. Nareszcie w Warszawie!”, ma więc głębsze znaczenie. Grupa słynnych „Bambini”, na którą składają się 83 figury oraz monumentalna „Głowa”, przez całe lato będą eksponowane przy Zamku Królewskim.

 

Kształtowane rękami

Magdalena Abakanowicz urodziła się w 1930 roku w Falentach pod Warszawą. Wciąż mieszka i pracuje w Warszawie. W latach 50. studiowała w warszawskiej ASP, ale często mówi o sobie, że była złą studentką: „Okazało się, że moja wyobraźnia nie daje się nagiąć do obowiązujących reguł i przepisów, (…). Było mi źle”.

 Po dyplomie przez krótki czas zajmowała się malarstwem, tworzyła monumentalne, dzikie i barwne kompozycje na kartonach i płótnach. Już w latach 60. rozpoczęła swoją drogę z przestrzennymi tkaninami, zrywając z obowiązującą tradycją płaszczyznowości. Miękkie formy, właściwie rzeźby z tkaniny, barwne i fascynujące, szokowały krytyków i publiczność. Nikt przedtem niczego podobnego nie tworzył, zyskały więc jedyną w swoim rodzaju nazwę: abakany. To one stały się przepustką artystki do galerii całego świata: pokazane na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie i na Biennale w Sao Paulo otrzymały nagrody i wywołały ogólny zachwyt. „Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance. Odczuwam w tym bliskość i pokrewieństwo z tym światem, którego nie chcę poznać inaczej, jak dotykając, odczuwając i łącząc z tą częścią mojego, noszoną najgłębiej. (…) Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione”. Utkane tradycyjną techniką z barwionego sizalu zrewolucjonizowały spojrzenie na tkaninę atystyczną. Twory, które swobodnie zwisały z sufitu, bez tła, dostępne z każdej strony. Miękkość i uległość na formowanie cechowało również późniejsze cykle, na które składały się grupy form powstałych z workowego płótna, spajanych żywicą syntetyczną: „Alteracje”, „Głowy”, „Plecy”, „Tłum I”, „Ragazzi” czy wreszcie „Embriologia”. Ewoluowała forma: od wydrążonych bezgłowych tułowiów i sylwetek, po organiczne formy przypominające jaja.  

W późniejszych latach artystka sięgnęła po inny materiał: metal, drewno, kamień po to, by wkrótce wyjść z sal wystawowych w przestrzeń.

 

Bezgłowy tłum

„Było kilka przyczyn pojawienia się bezgłowego tłumu. Wiara, że sztuka nie jest dekoracją, a wyznaniem, konfrontacją, ostrzeżeniem. Przerażająca świadomość tłumu – który jak bezgłowy organizm niszczy lub wielbi na komendę, więc Hitler, Stalin, przywódcy wielu krajów panujący nad swoją nacją i zyskujący jej posłuszeństwo wobec haseł niesprawiedliwych. W ciągu mego życia ludzkość potroiła swą liczbę. Ciągle widzimy, jak instynkty i emocje kształtują zachowania bez udziału świadomości.

Postacie w mojej pracowni zaczęły powstawać w latach 70., dziś ich liczba przekroczyła półtopra tysiąca. Nigdy nie były widziane razem. Istnieją w grupach liczących 30, 50, 80 lub 100. Te tłumy stoją w muzeach i publicznych kolekcjach wielu krajów. Z płótna, brązu, żeliwa, betonu. Stanowią znak trwającej obawy. Są konfrontacją z ilością i ze sobą samym. Są zaklęciem istniejącego tłumu, w który wprowadzam swój – nieruchomy(…)”. Magdalena Abakanowicz, 2002.

 

Przestrzeń kontemplacji

Wiele monumentalnych projektów artystka zrealizowała w przestrzeni otwartej tworząc, jak sama je nazywa, „przestrzenie kontemplacji”. Pierwszą wielką instalacją w przestrzeni otwartej była „Katarsis” – 33 sylwetki z brązu, wysokie na niemal 3 metry, trochę różniące się od siebie, ustawione w kolekcji sztuki nowoczesnej Giuliano Gori, niedaleko Florencji. Później pojawiały się inne, na całym świecie: „Negey” - siedem kamiennych kręgów w Izraelu, „Przestrzeń smoka” - dziesięć metaforycznych głów zwierzęcych z brązu w Korei Południowej, „Zastygłe” - czterdzieści figur z brązu w Japonii, „Ptaki – Wiadomości Dobrego i Złego” - sześć ptakopodobnych figur z aluminium w USA. Jednak największa tego typu inastalacja znajduje się w Poznaniu, w parku Cytadela artystka ustawiła 112 postaci wykonanych z żeliwa, a projekt zatytułowała „Nierozpoznani”.

„Tworzyłam przestrzenie jako trwałe instalacje. Pozwalają nam one wejść do wewnątrz dzieła. Wtopione w otoczenie pozwalają nam odczuć znaczenie wyobraźni człowieka wobec wyobraźni natury” – pisała artystka.

W latach 90. wkroczyła na inny teren, przyjmując zamówienie od władz Paryża na zagospodarowanie części dzielnicy La Defense. Stworzyła koncepcję „architektury arborealnej” – ekologicznej dzielnicy, w której budynki o wysokości 25 pięter będą miały kształty organiczne, podobne do drzew porosłych od dołu pnącą roślinnością.

„Będę zapewne zawsze porzucała jedne techniki i materiały na rzecz drugich, nie porzucając jednak wątku wypowiedzi. Najciekawiej jest posługiwać się techniką, której się jeszcze nie zna, i budować formy, których się nie zna” – zaznacza rzeźbiarka, dodając: „Nie lubię reguł i przepisów. Są wrogami wyobraźni”.

Zawsze podkreśla, że w sztuce interesuje ją człowiek, który „nie jest człowiekiem określonego czasu, jest człowiekiem w ogóle”, a jej sztuka jest uniwersalną opowieścią o jego kondycji. „Pracuję ciągle nad tą samą dawną historią, dawną, jak sama egzystencja, opowiadam o niej, o lękach, rozczarowaniach i tęsknotach, które niesie”.

 

 

 

 

 

 

 

poprzedni   |   następny wróć
  • Nawrócenie ma sens
  •  Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia 

    Dominik Górny 

    więcej »
  • W stronę ikony
  •   W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.

    więcej »
  • Coś cenniejszego
  •   To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.

    więcej »
  • Muzyka pod obraz
  •   Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.

    więcej »
  • Od źródeł do eksperymentu
  •   Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.

    więcej »
  • Zakaz kopiowania Jezusa
  •   Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.

    więcej »
  • Siła przeciwieństw
  •   Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...

    więcej »
  • Uratować Pompeje
  •   Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.

    więcej »
  • Uwierzyć. Na dotyk
  •   z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak 

    więcej »
  • Festiwal nadziei
  • Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego