dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 41/2011 » Kultura »

Starzec opętany malarstwem

autor: Natalia Budzyńska

W Berlinie trwa retrospektywna wystawa japońskiego artysty, Hokusaia. Po raz pierwszy w Europie można zobaczyć tak dużą liczbę jego dzieł. Niektóre z nich po raz pierwszy opuściły Japonię. Sztuka Hokusaia wywarła wielki wpływ na prądy malarskie końca XIX wieku.

 
Wielka fala w Kanagawa to najsłynniejsze dzieło Hokusaia. Ta rycina jest tak rozpowszechniona, że znają ją nawet ci, którym imię Hokusai nic nie mówi. Hokusai był niezwykle płodnym artystą i to jego dzieła są odpowiedzialne za „modę na Japonię”, która opanowała artystyczną Europę pod koniec XIX w. Hokusai, który w nowatorski sposób połączył tradycyjną sztukę japońską z zachodnimi zasadami perspektywy, przez całe niemal życie borykał się z biedą i ubóstwem. Brzmi to przedziwnie, bo przecież nawet w swoim kraju otaczano go uwielbieniem i szacunkiem. Hokusai po prostu stał się ofiarą wierności własnego oryginalnego artystycznego gustu. Nie podlizywał się kupcom i zleceniodawcom,  był bezkompromisowy: tworzył tylko to, co go interesowało. Uważano go za ekscentryka, dla niego samego sztuka była całym życiem. Podobno nie wypuszczał pędzla z ręki. W Berlinie, na wystawie w Martin-Gropius-Bau zgromadzono ponad 350 jego prac. Większość z nich pochodzi z muzeów japońskich.
            
Obrazy przemijającego świata
Imię Hokusai nie było jedynym imieniem artysty. Urodził się 31 października 1760 r. i nadano mu imię Tokitar?, i to właściwie wszystko, co na pewno wiadomo o jego dzieciństwie. Kim byli jego rodzice, pozostaje do dziś zagadką, choć oczywiście istnieją jakieś domysły. W swoim życiu imię zmieniał kilkakrotnie, co w kulturze japońskiej jest rzeczą normalną. Z jednej strony utrudnia to sprawę badaczom jego twórczości, bo ryciny i obrazy różnie są sygnowane. Z drugiej, znając jego kolejne imiona, z łatwością można pogrupować chronologicznie jego dzieła, dzieląc twórczość na okresy. Sam napisał o sobie, że zaczął rysować w wieku sześciu lat. Jako 14-latek poznał literaturę klasyczną i tradycje swojego kraju. W tym też czasie rozpoczął praktykę w pracowni drzeworytniczej. Wstąpił do pracowni jednego z najwybitniejszych przedstawicieli kierunku artystycznego zwanego ukiyo-e, „obrazy przemijającego świata”. Była to sztuka ilustratorska obejmująca głównie drzeworytnictwo. Artyści pracowali w grupie składającej się z pisarza, wydawcy i rytownika. Eksperymentowali z różnymi technikami, a ich prace cieszyły się dużą popularnością. Hokusai, który wkrótce usamodzielnił się, aż do końca XVIII w. zajmował się ukiyo-e. Słynne są jego drzeworyty przedstawiające aktorów teatru kabuki. Hokusai miał wiele kontaktów w środowiskach literackich Japonii, otrzymywał więc sporo zamówień na ilustracje do poezji. Cechowała je wytworność i delikatność. Ten niezależny artysta nie stosował się do literackich wskazówek, jego rysunki często były trudne do zinterpretowania. W tym czasie po raz pierwszy zaczął malować pejzaże, które później rozsławiły go w całej Japonii i Europie.
 
Fuji, fale, kwiaty
Dopiero w 1798 r. artysta założył własną pracownię i przybrał imię Hokusai, na cześć buddyjskiego bóstwa symbolizującego Gwiazdę Polarną. Zainteresowany malarstwem europejskim wprowadził do swojej sztuki jego elementy: perspektywę, cieniowanie, światłocień i obramienie kompozycji. Mówiono o nim, że jest ekscentryczny. Urządzał performance, podczas których chlapnięciami farby malował publicznie monumentalne portrety. Potrafił też narysować pejzaż na ziarnku ryżu. Podobno zawsze nosił ze sobą pędzle, ale do malowania używał także dłoni, paznokci, jajek, różnych narzędzi. W latach 1810–1820 jego sława przekroczyła już granice Edo, gdzie mieszkał. Wydał serię podręczników rysunku i malarstwa oraz jedno z najsłynniejszych swoich dzieł, szkice Manga, które opublikowano w 15 tomach.W dziesiątkach rysunków artysta zawarł w nich własną wizję natury i człowieka. Interesowały go zjawiska atmosferyczne, zwierzęta, architektura, przyroda, ludzie, bóstwa.
Pierwsza poł. XIX w. była dla jego kariery najważniejsza. To wtedy Hokusai rozpoczął publikację cyklu 36 widoków góry Fuji. Tak naprawdę powstało ich o dziesięć więcej i są najbardziej znanymi dziełami Hokusaiego. Wielka fala w Kanagawie należy właśnie do tego cyklu, a to ten obraz rozsławił imię Hokusaia na całym świecie. Widoki góry Fuji autorstwa Hokusaia stanowią podsumowanie cech jego stylu. W latach 30. powstały wręcz tysiące rysunków. W wydanej w Europie w 1896 r. książce o Hokusaiu napisano o cyklu: „Ta seria, o nieco surowej kolorystyce, choć zbliżonej do barw natury widzianych w różnym oświetleniu, jest albumem inspirującym krajobrazy współczesnych impresjonistów”. Oprócz pejzaży Hokusai lubił tematem swych obrazów czynić świat przyrody. Zgodnie z założeniami buddystów starał się obdarzyć kwiaty i zwierzęta duszą. Jego cykl Kwiaty uważany był za wyraz mistrzostwa w dziedzinie wschodniej sztuki drzeworytu. W wieku 75 lat Hokusai rozpoczął publikację trzech tomów Stu widoków góry Fuji. To prawdziwe arcydzieła. Mimo że artysta posłużył się tylko czernią z odcieniami szarości, to wydaje się, że kompozycje są wielobarwne.
 
Wymiary Hokusaia
W pierwszym tomie Stu widoków góry Fuji sędziwy artysta krótko przedstawił swoją sztukę: „Jako sześciolatek nabrałem manii rysowania przedmiotów, a odkąd skończyłem lat pięćdziesiąt, często publikuję swoje rysunki. Wśród tego, co stworzyłem przez siedemdziesiąt lat, nie ma nic godnego uwagi. W wieku siedemdziesięciu trzech lat pojąłem istotę budowy zwierząt, ptaków, owadów i ryb, a także życia ziół i roślin, dlatego też, kiedy skończę lat osiemdziesiąt sześć, pójdę dalej. W wieku lat dziewięćdziesięciu jeszcze bardziej zgłebię ich ukryty sens, a kiedy będę miał lat sto, być może osiągnę wymiar boskości i cudowności. Kiedy skończę lat sto dziesięć, najdrobniejsza kropka czy linia będą żyły własnym życiem. Jeśli mogę wyrazić jakieś życzenie, to prosiłbym tych, którzy doczekają mojego wieku, aby sprawdzili, czy to, o czym mówię, okaże się prawdą. Pisane w siedemdziesiątym piątym roku życia przeze mnie, niegdyś zwanego Hokusai, dziś – starcem opętanym malarstwem”.
Ten manifest programowy wyraża pragnienie dalszego doskonalenia i poszukiwania piękna za pomocą pędzla i tuszu. Hokusai uważał się za skromnego rzemieślnika i pokornie podchodził do całej natury, pragnąc ją poznać do głębi. W ostatnich latach życia porzucił drzeworytnictwo i poświęcił się wyłącznie malarstwu. Powstała seria nazwana przez artystę Codziennymi egzorcyzmami: składały się na nią rysunki lwa, które wykonywał przez dwa lata, codziennie jeden. Miał nadzieję, że to ćwiczenie pomoże mu doskonalić się i żyć dłużej. Pragnął oddalić myśl o śmierci. Umarł w 1849 r. i został pochowany w świątyni w Edo. Tymczasem w Europie, 30 lat później, artyści z kręgu impresjonistów zaczęli uważać go za swojego mistrza i wzorowali się na jego sztuce. Ale to już zupełnie inna historia.
 
Wystawę w Berlinie warto zwiedzić choćby dlatego, że wiele z eksponatów po raz pierwszy opuściło Japonię. Kuratorem jest wybitny znawca twórczości Hokusaiego, Nagata Seiji. Ekspozycja potrwa zaledwie kilka tygodni (do 24 października) i nie zostanie pokazana nigdzie indziej. Po raz pierwszy będzie można podziwiać tak wiele dzieł japońskiego artysty. Większość z nich będzie należała do stałej ekspozycji nowego muzeum poświęconego w całości sztuce Hokusaia, które powstanie w Edo, dzisiaj należącego do Tokio.
oceń artykuł:
5/5 (1)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Nawrócenie ma sens
  •  Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia 

    Dominik Górny 

    więcej »
  • W stronę ikony
  •   W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.

    więcej »
  • Coś cenniejszego
  •   To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.

    więcej »
  • Muzyka pod obraz
  •   Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.

    więcej »
  • Od źródeł do eksperymentu
  •   Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.

    więcej »
  • Zakaz kopiowania Jezusa
  •   Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.

    więcej »
  • Siła przeciwieństw
  •   Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...

    więcej »
  • Uratować Pompeje
  •   Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.

    więcej »
  • Uwierzyć. Na dotyk
  •   z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak 

    więcej »
  • Festiwal nadziei
  • Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego