Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy |
1 lutego zmarła Wisława Szymborska, polska noblistka, poetka, która nie lubiła życia publicznego. W jej poezji zwykłe wydarzenia stawały się wyjątkowe. Interesował ją człowiek i jego otoczenie. Prostymi środkami mówiła o rzeczach ważnych.
Wisława Szymborska była poetką kontrowersyjną. Po jednej stronie barykady stali ci, którzy nie mogli wybaczyć jej wierszy ku czci Stalina, Lenina i jedynej partii. Ale przecież żałowała tego niechlubnego okresu w swoim życiu, nic dziwnego, że nie chciała go wspominać. Z drugiej strony są wiersze, za które kochały ją rzesze czytelników. Była bowiem poetką nie dla elit, ale dla mas. Mówiła rzeczy zrozumiałe dla każdego. Kupiła sobie miłość z przymrużeniem oka, ironią, dystansem, no i limerykami. W jej poezji nie znajdziemy patosu i moralizmu. Niewiele też metafizyki. Nie lubiła pisać o Bogu i religii. Najważniejsze i najbardziej istotne sprawy miały wymiar codzienny i powszedni. Ale czyż z takich właśnie wydarzeń nie składa się nasze życie? To dlatego była ulubiona. Tomiki jej wierszy rozchodziły się w niespotykanych dla poezji nakładach. Uśmiechnięta, skromna, z nieodłącznym papierosem pisała o swoim nagrobku:
„Tu leży staroświecka jak przecinek
autorka paru wierszy. Wieczny odpoczynek
raczyła dać jej ziemia, pomimo że trup
nie należał do żadnej z literackich grup.
Ale też nic lepszego nie ma na mogile
oprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.
Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowy
i nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę”.
„…nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę”
Sekretarz poetki, Michał Rusinek, powiedział, że Wisława Szymborska umarła spokojnie, we śnie, we własnym mieszkaniu. Miała prawie 89 lat. Urodziła się pod Poznaniem, ale nie wiadomo dokładnie gdzie. Dokumenty mówią, że w Bninie, ale ona sama twierdziła, że w Kórniku. Jej ojciec był zarządcą dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego. Z Wielkopolski rodzina przeniosła się do Krakowa, gdzie przyszła poetka uczyła się w gimnazjum sióstr urszulanek. Jak sama wspominała, wiersze zaczęła pisać bardzo wcześnie. Za każdy napisany wierszyk dostawała od ojca drobne pieniądze. Byle by był wesoły, a nie melancholijny. Miała wtedy 5 lat. Maturę zdała na tajnych kompletach w 1941 r. Po wojnie studiowała polonistykę i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale przerwała studia z powodu trudnej sytuacji materialnej. Musiała zarabiać. W 1948 r. wyszła za mąż za Adama Włodka, również literata i poetę, z którym rozwiodła się sześć lat później. Jej pierwszy tomik wierszy z 1949 r. podobno nie został wydany dlatego, że był zbyt mało socrealistyczny. Niestety, nadrobiła to później. Za pierwsze dwa tomiki chyba się wstydziła: można to wywnioskować z jej wypowiedzi w filmie Chwilami życie bywa znośne Kolendy-Zaleskiej. O socrealistycznych, bardzo zaangażowanych wierszach nie wspominała. Nic dziwnego, niewielu polskich poetów aż tak wychwalało Lenina, Stalina i partię jak ona. Była młoda i dała się nabrać na stalinowskie obietnice. W 1953 r. podpisała się pod niesławnym listem krakowskiego oddziału Związku Literatów Polskich domagających się ukarania księży, którym władze komunistyczne postawiły fałszywe zarzuty szpiegostwa i zdrady. W wyniku „procesu krakowskiego” na karę śmierci skazano trzy osoby, a wiele więziono. Szymborska należała do PZPR do 1966 r.
Codzienność i przemijanie
Można więc uznać, że tak naprawdę jej poezja zaczyna się od tomiku Wołanie do Yeti z 1957 r., a kolejne (Sól 1962, Sto pociech 1967, Wszelki wypadek 1972, Wielka liczba 1976, Ludzie na moście 1986, Koniec i początek
W ostatnich tomikach sporo Szymborska pisała o śmierci i przemijaniu. Znów trochę ironicznie, niby z dystansem, czasem prześmiewczo, ale jednak na serio. Zawsze tak, jakby śmierć była końcem. W jej ostatnich utworach podskórnie wyczuwa się lęk i pesymizm. W poetyckim świecie Szymborskiej nie ma Boga. Przywołajmy jednak wiersz, w którym poetka w świat ciemności wprowadza wątpliwość, która może przybrać imię nadziei. Wierzymy, że dziś, kiedy przeszła przez most i znalazła się na drugim brzegu, ogarnęła ją jasność i miłość, która nie przemija.
Rachunek elegijny
Ilu tych, których znałam
(jeśli naprawdę ich znałam)
mężczyzn, kobiet
(jeśli ten podział pozostaje w mocy)
przestąpiło ten próg
(jeżeli to próg)
przebiegło przez ten most
(jeśli nazwać to mostem) –
Ilu po życiu krótszym albo dłuższym
(jeśli to dla nich wciąż jakaś różnica)
dobrym, bo się zaczęło,
złym, bo się skończyło
(jeśliby nie woleli powiedzieć na odwrót)
znalazło się na drugim brzegu
(jeśli znalazło się
a drugi brzeg istnieje) –
Nie dana mi jest pewność
ich dalszego losu
(jeśli to nawet jeden wspólny los
i jeszcze los) –
Wszystko
(jeżeli słowem tym nie ograniczam)
mają za sobą
(jeśli nie przed sobą) –
Ilu ich wyskoczyło z pędzącego czasu
i w oddaleniu coraz rzewniej znika
(jeżeli warto wierzyć perspektywie) –
Ilu
(jeżeli pytanie ma sens.
jeżeli można dojść do sumy ostatecznej,
zanim liczący nie doliczy siebie)
zapadło w ten najgłębszy sen
(jeśli nie ma głębszego) –
Do widzenia.
Do jutra.
Do następnego spotkania.
Już tego nie chcą
(jeżeli nie chcą) powtórzyć.
Zdani na nieskończone
(jeśli nie inne) milczenie.
Zajęci tylko tym
(jeżeli tylko tym)
do czego ich przymusza nieobecność
(z tomiku Koniec i początek, Poznań 1993)
Ks. prof. Jan Sochoń, poeta, powiedział o Wisławie Szymborskiej dla KAI:
– Może to paradoks, ale Szymborska mogła urodzić się jako poetka w każdym kraju. Szybko przezwyciężyła okres związany z dyktaturą komunistyczną i jej dojrzała poezja jest dziełem poety uniwersalnego, który może być czytany i rozumiany na całym świecie. Jest poetką współczesności, czyli taką, po której nie widać, że jest związana z jakąś konkretną tradycją narodową. To poezja uniwersalistyczna, mówiąca o człowieku i jego codziennych doświadczeniach i poszukiwaniach porządku w świecie.
(…) Cała jej poezja jest próbą opowiadania codziennych, zwykłych doświadczeń człowieka i świata, który jest światem scalonym i uporządkowanym przez ludzki wysiłek. Szymborska używa słowa „wiara” w sensie, że wierzy w świat, ale w taki świat, który pochodzi z wnętrza człowieka. Ona w swojej twórczości właściwie oddala porządek transcendencji, w istocie nie pojawia się w niej doświadczenie religijne, przynajmniej takie, które jest łatwe do odkrycia, zewnętrzne. Może emocje religijne głęboko gdzieś tkwią, ale one nie są łatwo uzewnętrzniane. (…) Jej poezja jest w pewnym wymiarze stoicka. Zatrzymuje się wobec tragicznych spraw świata, takich jak wojna czy inne dramaty, np. śmierć. Jest to chłodna poezja, która ze spokojem przyjmuje to, co niesie ludzki los. Odpowiedzią na ludzką kondycję nie jest religia, ale dobroć człowieka, sam człowiek. Jest w niej chłodny dystans do tajemnicy świata, w tym tajemnicy religijnej.
Ta poezja jest antylingwistyczna w tym sensie, że ona nie kreuje języka świata, tylko ten świat opisuje w języku naturalnym, choć, rzecz jasna, poetyckim. W tym sensie jest to poezja nowoczesna, bo nowoczesny człowiek nie przyjmuje żadnych ustaleń, żadnych norm, nawet moralnych, on sam chce o wszystkim decydować i ta poetka była wyrazicielką takiego spojrzenia. (…)
Szymborska przez całe życie pisała bardzo mało wierszy, ona była ostrożna i dużo wyrzucała do kosza, jak sama kiedyś wyznała. A jej wiersze były krystaliczne, doskonałe, w nich nie można niczego już zmienić. Wystarczy wyrzucić jedno słowo i cała konstrukcja się rozsypuje – jego sens i treść.
KAI, 02 lutego 2012
| oceń artykuł: |
|
1.6/5 (24) |
| poprzedni | następny | wróć |
|
|
dodaj komentarz
|
- Nawrócenie ma sens
-
Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia
Dominik Górny
więcej » - W stronę ikony
-
W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.
więcej » - Coś cenniejszego
-
To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.
więcej » - Muzyka pod obraz
-
Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.
więcej » - Od źródeł do eksperymentu
-
Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.
więcej » - Zakaz kopiowania Jezusa
-
Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.
więcej » - Siła przeciwieństw
-
Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...
więcej » - Uratować Pompeje
-
Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.
więcej » - Uwierzyć. Na dotyk
-
z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak
więcej » - Festiwal nadziei
-
Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.
więcej »


drukuj














Limeryki może i niekiedy zgrabne, ale czy to od razu to wielka poezja... Fałszywe zaś są w mojej ocenie deklaracje o jej niezaangażowaniu, o dystansie do świata, polityki. Gdyby chociaż była klerkiem niezaangażowanym z politykę i jej salony to w swej poezji "dystansu i codzienności" może i byłaby wielka. A tak, "moze wstydziła się stalinowskich wierszy", więc "nie chciała o tym rozmawiać", rezolucji 1953 to już nie wiadomo, czy się wstydziła, bo nic na ten temat nie powiedziała - podpis pozostał przez 59 lat nietknięty! Nagroda Nobla była dla niej "katastrofą", ale ją przyjęła; od polityki stroniła, unikała sytuacji oficjalnych, ale order orła białego od obecnego prezydenta przyjęła, czy honorowe obywatelsto krakowa (choć już kórnickim wzgardziła), a w l. 90, jak niegdyś, wypełaniała swoje "wierszowane zadania", tym razem jednak dla środowiska pewnej gazety i jej antylustracyjnej ofensywy... Tak, tak ... i za niekonsekwencję można dostać Nobla.
"No i wreszcie kwestia świeckiego pogrzebu. Szymborska miała, rzecz jasna, pełne prawo takiej właśnie ceremonii sobie zażyczyć. Ja natomiast mam pełne prawo uznać, że jest to rodzaj bardzo jednoznacznej demonstracji światopoglądowej zza grobu – zwłaszcza w kraju, gdzie katolicki pogrzeb mogły mieć nawet takie postaci lewicy jak ś.p. Jerzy Szmajdziński."
1. 1953 - podpisanie publicznej rezolucji Związku Literatów Polskich wyrażająca poparcie dla stalinowskich władz PRL po aresztowaniu pod sfabrykowanymi zarzutami duchownych katolickich, skazanychm.in. na karę śmierci w sfingowanym procesie pokazowym zwanym procesem księży kurii krakowskiej; (czy ktoś ją i tych sygnatariuszy zmusił do złożenia podpisów? NIE, albo byli to konformiści, albo karierowicze, albo nieświadomi realiów staliznizmu głupcy, albo wojujący stalinowcy - każde rozwiązanie jest fatalne -- jednak po latach można było chociaż symbolicznie odwołać swój podpis. Czy to zrobiła?)
2. Przyzwalanie na udostępnianie własnego wiersza "Nienawiść" i własnego nazwiska w antylustracyjnej kampani GWyb lat 90.(nie było to publiczne zaangażowanie w bieżące spory polityczne?)
3. Zasiadanie w honorowym komitecie poparcia kandydata na prezydenta RP Komorowskiego (to też nie było publiczne działanie?)
4. Publiczne przyjmowanie odznaczeń państwowych (orderów nie trzeba przyjmować - na etapie nadawania można dyskretnie odmówić i nikt by o tym nawet nie wiedział)
5. Przynależność do PZPR (mimo wszystko nie była przymusowa)
6. Przyjęcie nagrody Nobla (Sartre np. nie przyjął)
7. Pisanie wierszy na cześć Stalina, Lenina i Armii Czerwonej (ktoś pisał za nią? wprawdzie podobno po latach tego jednego żałowała)
8. Startowanie w konkursie na najlepszy wiersz czcący stalinowską konstytucję PRL z 1952 (jak wyżej, z tym że mało słychać obecnie o jej wierszu "Gdy nad kołyską Ludowej Konstytucji do wspomnień sięga stara robotnica" - współczesna cenzura?)
9. Podpisanie Memoriału 59 w 1975 r. (też było konkretnym przykłądem zaangażowania w życie publiczne PRL; tym razem opozycyjnym)
Czy to wszystko robi osoba, która NIE LUBI ŻYCIA PUBLICZNEGO i stroni od niego????
Od katolickiej gazety oczekuję RZETELNOŚCI I PEŁNEGO OBRAZU, a nie POWTARZANIA TEZ LANSOWANYCH PRZEZ MAINSTREAMOWE MEDIA!
Istnieją co najmniej dwie szkoły interpretatorskie i krytycznoliterackie - jedna, badająca wyłącznie dzieło; inna, dokonująca jego reinterpretacji w oparciu o doświadczenia ososbiste autora, wydarzenia z jego świata itd. P. Budzuńska zachwiała się pomiędzy tymi dwoma biegunami, nie osiągając żadnego wartościowego efektu: ani nie zgłębiła istoty towrzywa (poezja), ani nie dokonała wnikliwej analizy poezji widzianej przez pryzmat biografii twórcy. Wybrała nader selektywnie kilka "niewygodnych" faktów z biogramu Szymborskiej, asekurancko ją usprawiedliwiając, ale nie poszła do końca tym tropem, skoro wyeliminowała fakty biograficzne o znacznie większym ciężarze gatunkowym. W świetle tego artykuł, chcąc nie chcąć, trąci co najmniej niekompetencją, jeśli nie manipulacją.