dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 12/2011 » Kultura »

Papieska medytacja

autor: Małgorzata Szewczyk

Z o. dr. Wiesławem Szymoną OP, tłumaczem pierwszej i drugiej części książki Jezus z Nazaretu, rozmawia Małgorzata Szewczyk

 

 

 

Świadectwo, medytacja, traktat, esej... Która z tych form jest, zdaniem Ojca, najbliższa najnowszej książce Benedykta XVI Jezus z Nazaretu?

– Esej to raczej nie jest, bo to trochę inny gatunek literacki. W Przedmowie papież zastanawia się nad tym i mówi o „traktacie”, jednak nie w sensie traktatu chrystologicznego z dzisiejszych podręczników teologii. Nasuwa mu się analogia z traktatami w Sumie teologicznej św. Tomasza, ale zaraz zastrzega się, że – mimo pewnych podobieństw – jego książka jest inna, bo napisana w zupełnie innym kontekście historyczno-duchowym. Jest ona owocem medytacji papieża, a przez sposób, w jaki pisze, jest to również świadectwo wiary, wynikające z głębokich przemyśleń Ojca Świętego. Mamy tu zupełnie nową pozycję, różniącą się w swej formie od wcześniejszych publikacji kard. Josepha Ratzingera.

 

 

Co szczególnie Ojca zafrapowało podczas tłumaczenia papieskiej publikacji?

– Zadziwia mnie przede wszystkim ogromne oczytanie Josepha Ratzingera – Benedykta XVI. Widoczna jest w tej książce znakomita orientacja papieża zarówno w starszej, jak i w nowszej literaturze teologicznej. Wskazuje na to nie tylko obszerna bibliografia zamieszczona na końcu publikacji; całą tę książkę można by nazwać jednym wielkim dialogiem z literaturą biblijną. Nie tylko katolicką! Papież często przytacza również poglądy egzegetów protestanckich. To, co mnie szczególnie uderzyło w Jezusie z Nazaretu – podobnie zresztą, jak w pierwszej części tej książki – to właśnie bardzo biblijny jej charakter. Jest ona wspaniałym komentarzem do Ewangelii i można by wyrazić żal, że wyjaśniane są w niej tylko wybrane fragmenty. Zaskakują bardzo częste odniesienia do Starego Testamentu; mamy tu konkretną ilustrację powiedzenia św. Hieronima: „Nowy Testament ukrywa się w Starym, a Stary Testament jest wyjaśniany przez Nowy”.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt, który mnie szczególnie poruszył. To ostatni fragment zatytułowany Perspektywy, traktujący o Wniebowstąpieniu Jezusa. Papież pisze tu o Jego odejściu i pożegnaniu się z uczniami. Jezus wyciąga ręce i błogosławi. Benedykt XVI zauważa, że błogosławieństwo Jezusa odnosi się nie tylko do uczniów, ale do wszystkich ludzi. Gest wyciągniętych nad nami rąk Jezusa jest, moim zdaniem, niezwykle przejmujący i budzi nadzieję. Gdy myślę o tych wyciągniętych w geście błogosławieństwa rękach Jezusa, czuję się wewnętrznie pewniejszy. Myślę, że wielu czytelników zwróci na to uwagę i w podobny sposób zrozumie ten gest.

 

 

Druga część Jezusa z Nazaretu to dzieło tylko dla teologów?

– Na pewno nie. Czytając tę książkę, można się domyślać, że papieżowi bardzo zależało na tym, żeby znalazła ona jak najszerszy odbiór. Jest napisana w taki sposób, by nie była opracowaniem teologicznym przeznaczonym wyłącznie dla teologów. W tej części jest to jeszcze bardziej widoczne niż w pierwszej. Długi wstęp zamieszczony w pierwszej części przeznaczony był raczej dla specjalistów i mógł zniechęcić przeciętnego czytelnika do dalszej lektury. Część druga to komentarz do ewangelijnych opisów zbawczych wydarzeń, poczynając od dnia, który nazywamy Niedzielą Palmową, czyli od wjazdu Jezusa do Jerozolimy, aż po Zmartwychwstanie-
-Wniebowstąpienie. W całości książka ta jest przykładem teologii biblijnej, w której zasadniczo unika się fachowej terminologii, choć w jakimś stopniu jest ona w niej widoczna. To po prostu komentarz do wybranych fragmentów Pisma Świętego, napisany językiem przystępnym dla przeciętnie wykształconego człowieka.

 

 

Kim dla Ojca Świętego jest Jezus, którego opisuje w swojej książce?

– Bardzo wyraźnie jest tutaj podkreślony historyczny wymiar Jezusa; papież zdecydowanie przeciwstawia się modnym dzisiaj tendencjom lekceważenia historycznego charakteru Ewangelii. Mocno akcentuje historyczną wartość wypowiedzi ewangelistów. Ewangelie mają prowadzić do wiary – taki był cel hagiografów – ale wiara ta opiera się na rzeczywistych wydarzeniach: Jezus naprawdę umarł „pod Ponckim Piłatem”. Dla Benedykta XVI Chrystus jest, jak wszyscy wierzymy, Synem Bożym, który stał się Człowiekiem i głosił Dobrą Nowinę. W książce widać też wyraźnie ciepłe rysy Jezusa Człowieka; w Ogrójcu Jezus rozmawia z Bogiem jak dziecko ze swoim ojcem i w tym powinniśmy Go naśladować.

Warto zaznaczyć jeszcze inną tendencję, widoczną bardziej u papieża Benedykta niż we wcześniejszych pismach kard. Ratzingera. Chodzi o temat miłości, podkreślanie, że Bóg jest Miłością. Pascal Ide, autor wydanej w tych dniach książki Chrystus daje wszystko. Teologia miłości Benedykta XVI, zauważa, że właśnie miłość Boga znajduje się w centrum teologii tego papieża.

 

Czy jest to zatem najważniejsza kwestia, na którą chce zwrócić uwagę Ojciec Święty?

– Można tak powiedzieć. Wydaje mi się jednak, że w całej teologii kard. Ratzingera najważniejsze jest głoszenie prawdy, przeciwstawianie się modnemu dzisiaj relatywizmowi, zgodnie z którym nie istnieje żadna prawda absolutna, niezmienna, a „prawdziwe” jest tylko to co przyjemne, wygodne, co przynosi wymierną korzyść. Taki pogląd Ojciec Święty uważa za największą herezję współczesnych czasów. A głosić prawdę, znaczy głosić Chrystusa, który jest Prawdą. Prawdą nie teoretyczną, abstrakcyjną, lecz – jak w Liście do Galatów powie św. Paweł – „Prawdą działającą przez miłość”. To, moim zdaniem, najkrótsza definicja chrześcijaństwa.

 

Skoro mówimy o prawdzie... Czy można powiedzieć, że książka ta rzuca jakieś nowe światło na zagadnienia odpowiedzialności narodu żydowskiego za śmierć Jezusa?

 – Nie widać tu jakiegoś przełomu w ocenie odpowiedzialności Żydów za śmierć Jezusa, nie był on zresztą już potrzebny. Papież kontynuuje myśl zawartą w soborowej Deklaracji o religiach niechrześcijańskich. Jeśli jest tu coś nowego, dotyczy to terminologii biblijnej, a więc konieczności poprawnej lektury wypowiedzi Pisma Świętego o procesie Jezusa i skazaniu Go na śmierć. Benedykt XVI stawia pytanie, kim byli Jego oskarżyciele? Analizuje i interpretuje każdy fragment Ewangelii odnoszący się do Żydów. I tak, św. Jan mówi o „Żydach”, nie są to jednak wszyscy ówcześnie żyjący Żydzi, lecz przedstawiciele arystokracji świątynnej, i to nie wszyscy. Św. Marek pisze o „tłumie” oskarżycieli – to obecni na placu zwolennicy wichrzyciela politycznego Barabasza, domagający się amnestii dla niego i ukrzyżowania Jezusa. Za trudniejsze do zrozumienia papież uważa sformułowanie św. Mateusza „cały lud” – i tu znowu chodzi tylko o Żydów obecnych na procesie, w żadnym więc wypadku słowa te nie mogą być podstawą do oskarżania całego narodu żydowskiego o doprowadzenie do śmierci Jezusa.

 

Publikacja ta zapewne obudzi wiarę czytelników...

– Napisana jest właśnie po to, by budzić i umacniać wiarę. Zrodziła się z medytacji człowieka głęboko wierzącego i wybitnego teologa, próbującego rozumieć wiarę i ją wyjaśniać. Książka ta jest, jak już wcześniej wspomniałem, świadectwem, a nie suchym wykładem akademickim. Słowa Benedykta XVI są wyrazem świadomej wiary i mają prowadzić do przyjęcia prawdy, którą jest Jezus – prawdy o miłości „aż do końca”.

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Nawrócenie ma sens
  •  Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia 

    Dominik Górny 

    więcej »
  • W stronę ikony
  •   W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.

    więcej »
  • Coś cenniejszego
  •   To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.

    więcej »
  • Muzyka pod obraz
  •   Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.

    więcej »
  • Od źródeł do eksperymentu
  •   Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.

    więcej »
  • Zakaz kopiowania Jezusa
  •   Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.

    więcej »
  • Siła przeciwieństw
  •   Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...

    więcej »
  • Uratować Pompeje
  •   Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.

    więcej »
  • Uwierzyć. Na dotyk
  •   z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak 

    więcej »
  • Festiwal nadziei
  • Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego