dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 32/2009 » Kultura »

Od pergaminu do pikseli

autor: Natalia Budzyńska

Efekty czteroletniej pracy naukowców z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Egiptu i Rosji można już oglądać na stronie internetowej www.codexsinaiticus.org. Litery stawiane przez anonimowych kopistów sprzed 1600 lat zostały zamienione na piksele.

 

Najważniejsze jest to, że najstarsza księga chrześcijaństwa od ponad stu lat przechowywana w czterech różnych miejscach ma szansę znów się połączyć. Choć będzie to połączenie jedynie wirtualne naukowcy z całego świata mają wielkie powody do radości. Każdy będzie mógł za darmo badać ten bezcenny skarb z dokładnością, o jakiej do niedawna mógł tylko marzyć. W lipcu oficjalnie otwarto stronę internetową i udostępniono ludzkości niemal 800 stron jednej z najważniejszych ksiąg świata.

 

Z miłości do manuskryptów

Historia Kodeksu Synajskiego i jego odnalezienia jest tak nieprawdopodobna, że mogłaby posłużyć za kanwę filmu przygodowego. Zamiast Indiany Jonesa głównym bohaterem byłby Niemiec, Konstantin von Tischendorf. Ten badacz najstarszych zachowanych pism chrześcijańskich, który zdobył już międzynarodową sławę, postanowił zwiedzić i przeszukać biblioteki poza Europą. Pisał później w swoich wspomnieniach: „Przyszła mi do głowy taka myśl: czy nie jest możliwe, że w zaułkach jakiegoś greckiego, koptyjskiego, syryjskiego czy armeńskiego klasztoru mogą znajdować się cenne manuskrypty, na których gromadzi się kurz i które otacza ciemność? I czy każda taka strona pokryta pismem z V, VI czy VII wieku nie będzie rodzajem literackiego skarbu i cennym dodatkiem do naszej chrześcijańskiej literatury? Te myśli od 1844 roku rozbudzały we mnie palącą chęć zwiedzenia Dalekiego Wschodu”. Konstantin von Tischendorf wyjechał więc w podróż i w maju 1844 roku zwiedzał już bibliotekę klasztoru św. Katarzyny na Synaju. Pomógł mu całkowity przypadek. Zauważył kosz pełen manuskryptów, które były przeznaczone na spalenie. Grzebiąc od niechcenia wśród papierów zauważył ze zdumieniem, że są tam karty z tekstem Nowego Testamentu, które wyglądają na bardzo starożytne. Bardziej, niż te, które dotychczas w swojej karierze widział. Nie zdołał ukryć swego zdumienia i radości przed mnichami, którzy nagle stali się ostrożni. Wypożyczyli naukowcowi 43 karty, aby mógł je skopiować i obiecali, że zaopiekują się resztą manuskryptu. Tischendorf wrócił do Saksonii i nie powiedział nikomu ani słowa o swoim odkryciu. Kilka lat później znów odwiedził klasztor św. Katarzyny, ale mnisi nie chcieli już rozmawiać o najstarszym manuskrypcie, wypożyczając mu lub dając wiele innych cennych rękopisów. Tischendorfowi sprawa ta jednak wciąż nie dawała spokoju. W 1859 roku zdobył pieniądze na kolejną wyprawę od… rządu rosyjskiego. Pozwolono mu na dokładne zapoznanie się ze słynną biblioteką klasztorną, w której spędził kilka tygodni. Trzy dni przed wyjazdem, kiedy był już zupełnie zrezygnowany i przeświadczony o tym, że reszty cennego manuskryptu nie odnajdzie, jeden z mnichów zaprosił go do swojej celi. Z kąta wyciągnął wolumin owinięty w czerwony materiał. „Wiedziałem, że trzymałem w ręku najcenniejszy istniejący biblijny skarb. Dokument, którego wiek i waga przewyższały wszystkie manuskrypty, jakie badałem w ciągu 20 lat moich poszukiwań” – wspominał badacz.

 

Wędrówka Kodeksu Synajskiego

Nie wiadomo, co wydarzyło się później. Mnisi do dziś twierdzą, że Tischendorf jest złodziejem i bez pozwolenia wywiózł na zawsze Kodeks Synajski z klasztoru, choć ten mu został jedynie wypożyczony. Inna wersja mówi, że mnisi za zgodą arcybiskupa Synaju sprzedali biblię za 9 tysięcy rubli w złocie. W każdym razie Tischendorf zawiózł manuskrypt do Petersburga, aby go zbadać. To jednak nie koniec jego losów, bo kilkadziesiąt lat później w sprawę wmieszał się Stalin. Otóż podzielił Biblię i 347 kart sprzedał za 100 tysięcy funtów British Library, gdzie są do dziś. Oprócz tego 43 karty znajdują się w Bibliotece Uniwersyteckiej w Lipsku, 12 w klasztorze św. Katarzyny a 5 w Bibliotece Cesarskiej w St. Petersburgu.

Kilka lat temu to właśnie właściciel największej części Kodeksu Synajskiego zaproponował, aby scalić wszystkie części i przedstawić światu całość Kodeksu poprzez Internet. Zgodzili się na to nawet mnisi, którzy wciąż uważają się za prawowitego właściciela Kodeksu.

Dla badaczy możliwość ujrzenia i odczytania najstarszego egzemplarza Biblii to rzecz wielkiej wagi. To powrót do źródeł. –Szeroki dostęp do dokumentu otwiera badaczom szereg możliwości – mówił szef Działu Rękopisów Zachodnich w British Library, dr Scot McKendrick – ten 1600-letni rękopis jest oknem, przez które można patrzeć na wczesne chrześcijaństwo. To bezpośrednia relacja, dzięki której widzimy, jak powstawał tekst biblijny i jak był przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dostępność wirtualnego rękopisu dla studiujących Biblię na całym świecie otwiera możliwości, jakich nie było jeszcze kilka lat temu.

 

Zabytek w sieci

Codex Sinaiticus prawdopodobnie powstał w latach 330-350 i przypuszcza się, że jest jedną z pięćdziesięciu egzemplarzy Biblii, których wykonanie zlecił Konstantyn dla kościołów, które planował wybudować w Konstantynopolu. Kodeks składa się ze Starego i Nowego Testamentu i dołączonych tekstów: Listu Barnaby i „Pasterza” Hermesa, które w pierwszych wiekach należały do kanonu. Jest to najstarszy egzemplarz Biblii zawierający cały Nowy Testament! Spisany jest przez czterech anonimowych kopistów brązowym i czarnym atramentem na skórze cielęcej. Tytuły Psalmów i Pieśni nad Pieśniami wyróżniono czerwoną barwą. Tekst pisany jest jednym ciągiem, bez podziału na słowa i wersety. Karty mają wymiary 38 na 34 centymetry, zapisane są dwustronnie językiem greckim. Nad digitalizacją pracuje nadal wielu naukowców. Praca odbywała się w czterech miejscach, ponieważ strony są tak delikatne, że nie było mowy o tym, żeby je gdziekolwiek przenosić i przewozić. Każda karta była fotografowana z wielu stron, aby można było otrzymać jak najbardziej czytelny obraz. Zdjęcia są zrobione w tak dokładnej rozdzielczości, że widoczne są nawet ugryzienia owadów na skórze zwierząt, z której zrobiono karty.

W lipcu w British Library miało miejsce oficjalne otwarcie strony internetowej, na której udostępniono już około 800 stron Kodeksu. Podczas międzynarodowej konferencji naukowej zorganizowanej z tej okazji naukowcy z całego świata wygłaszali referaty dotyczące historii a także digitalizacji najstarszej Biblii świata. Do 7 września czynna jest wystawa „Od pergaminu do pikseli: wirtualne połączenie Kodeksu Synajskiego”. Wystawa gromadzi zabytki z czasów powstania rękopisu i w interaktywny sposób pokazuje szerokiej publiczności, jak doszło do projektu, którego owoce możemy dziś podziwiać na stronie www.codexsinaiticus.org .

 

 

 

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Nawrócenie ma sens
  •  Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia 

    Dominik Górny 

    więcej »
  • W stronę ikony
  •   W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.

    więcej »
  • Coś cenniejszego
  •   To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.

    więcej »
  • Muzyka pod obraz
  •   Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.

    więcej »
  • Od źródeł do eksperymentu
  •   Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.

    więcej »
  • Zakaz kopiowania Jezusa
  •   Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.

    więcej »
  • Siła przeciwieństw
  •   Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...

    więcej »
  • Uratować Pompeje
  •   Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.

    więcej »
  • Uwierzyć. Na dotyk
  •   z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak 

    więcej »
  • Festiwal nadziei
  • Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego