dzisiaj jest: czwartek, 24.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 03/2009 » Kultura »

Duch dawnego Zakopanego

autor: Natalia Budzyńska


 

Czy Zakopane ma szansę stać się znów kulturalną stolicą Polski? O powrót atmosfery przedwojennego Zakopanego od lat walczą Teatr im. Witkacego i Klimatyczna Orkiestra Tatrzańska.

 

Pod koniec XIX wieku zrodził się mit Zakopanego – miejsca, do którego przyjeżdżali artyści i literaci z zaboru rosyjskiego i cieszyli się wolnością słowa, o jakiej gdzie indziej mogli tylko pomarzyć. Okoliczna przyroda takim pobytom doskonale sprzyjała. W okresie międzywojennym Zakopane stało się najsłynniejszym ośrodkiem leczniczym i wypoczynkowym w kraju. Przyjeżdżała tu bohema artystyczna i inteligencja – wielu z nich po prostu zamieszkało pod Tatrami. O Zakopanem mówiono, że jest „kulturalną stolicą Polski”. Dzisiejsze Zakopane straszy brzydotą i wszechpanującym konsumpcjonizmem. Po Krupówkach przeciska się tłum wydekoltowanych pań w klapkach w towarzystwie brzuchatych panów. Czy ktoś zwraca w ogóle uwagę na góry? Wydaje się, że wszyscy przyjechali tu jeść i robić zakupy. Krupówki dziś to centrum handlowo-gastronomiczne: pachnie piwem, szaszłykami i musztardą. Muzyka popowo-pseudogóralska miesza się z dźwiękami podłej dyskoteki. Wypełnia się proroctwo Witkacego, najsłynniejszego mieszkańca przedwojennego Zakopanego: „Zakopane plugawieje według mnie z roku na rok”.

 

Fot. D.Madejczyk

Gdzie się podziała „zakopianina”?

Witkacy uwielbiał Zakopane. Syn twórcy „stylu zakopiańskiego” Stanisława Witkiewicza, chrześniak Sabały – najsłynniejszego górala, o którym opowiadano legendy jeszcze za jego życia, w artykule „Demonizm Zakopanego”, opublikowanym w 1919 roku pisał, iż „zakopianina” – narkotyk, który znajduje się w powietrzu między Gubałówką a Giewontem sprawia, że wszystko „jest innym niż wszędzie gdzie indziej”. „Możliwym jest, że żyjąc w tej zaklętej krainie staczamy się w otchłań” – pisał w „Kurierze Zakopiańskim” niemal sto lat temu Witkacy. „Ale jest to piekielnie przyjemne w swej męczarni”.

Niestety, dziś już by tak nie powiedział. Męczarnia, jakiej doświadcza się idąc Krupówkami lub zbliżając się ku górom od strony skoczni (te ohydne dmuchane zjeżdżalnie!), jest zaprzeczeniem przyjemności. Gdzie niegdysiejsze Zakopane? – chciałoby się zawołać. Wydaje mi się, że je pamiętam. Może to było jeszcze wtedy, gdy na Krupówkach istniał Cocktail Bar (przed wojną w tym miejscu stała słynna restauracja Karpowicza, gdzie jadła i piła cała zakopiańska śmietanka)? Dziś znajduje się tu największy w mieście plac gastronomiczny: golonka, szaszłyki, piwo i symulator lotów. A może wtedy, gdy w pięknej willi „Poraj” jeszcze nie zamontowano plastikowych okien z napisem „Telepizza”? I kiedy nie było na Krupówkach McDonald’sa i „Góralburgerów”? Czy to wina miejscowych górali, którzy chcą zarobić na ludziach z nizin? Ale jak to się stało, że wydaje się, że nawet ceprzy są teraz inni niż kiedyś? Że wystarcza im wieśburger, butelka i góralskie chałturzenie? Ale gdyby tak wszystko zmienić w Zakopanem, gdyby pozamieniać telepizzę na księgarnię, a fastfoody na kawiarnie z charakterem? Gdyby wrócić do dawnej atmosfery, oczyścić miasto z plastikowej tandety i szpetoty? O tym, że niektórym ceprom potrzeba kultury a nie całodobowego jarmarku świadczy fakt, że na spektaklach Teatru im. Witkacego zawsze jest komplet. Podobnie podczas koncertów Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej. Czy uda im się wzbudzić ducha dawnego Zakopanego?

 

Metafizycznie pod Giewontem

Na skutek wdychania „zakopianiny” przez osobników nazwanych przez Witkacego „Tytanami Ducha” Zakopane staje się „miejscem, w którym kondensuje się ich istota, roztwierają się nowe dla nich horyzonty i twórczość artystyczna, społeczna czy naukowa, stwarza nowe formy i buduje nowe wartości”. I rzeczywiście, z roku na rok, coraz więcej artystów i inteligencji przyjeżdżało do Zakopanego nie po to, by leczyć gruźlicę, ale by trochę powdychać tego narkotyku, odetchnąć atmosferą mitycznego miejsca, bo kto raz poczuł zakopiański klimat, ten zawsze tu wracał. Malują tutaj i tworzą, piszą i organizują odczyty. O towarzyskim życiu Zakopanego obrazowo pisał Rafał Malczewski w książeczce „Pępek świata”. Od dwudziestukilku lat tradycję tętniącego życiem artystycznym Zakopanego próbują wskrzesić aktorzy i przyjaciele Teatru im. Witkacego. Aż trudno uwierzyć, że miejsce, które ma takie tradycje teatralne (swoje sztuki wystawiał tu Witkacy, a właściciel hotelu, restauracji i sali balowej „Morskie Oko” zapraszał na letnie występy najlepszych polskich aktorów), przez kilkadziesiąt powojennych lat było teatralną pustynią. Wszystko się zmieniło, gdy pod Tatrami zawitał reżyser Andrzej Dziuk z grupą kilku młodych aktorów. Już pierwszy spektakl: „Autoparodia” wg Witkacego, sprawił, że Teatr zyskał grono oddanych fanów. Miejsce też było niezwykłe: Teatr mieści się na tyłach dawnego Zakładu Wodoleczniczego dra Chramca, później znanego jako sanatorium „Czerwony Krzyż”, w którym spotykała się przedwojenna bohema. Twórcy chcą być wierni idei Witkacego, który sztukę traktował niezwykle poważnie. Teatr im. Witkacego ma być miejscem „schroniskiem” dla tych wszystkich, którzy pragną obcować ze sztuką prawdziwą, taką, która zadaje pytania ostateczne i szuka na nie odpowiedzi, która przyprawia o metafizyczny dreszcz.

Trwa właśnie przebudowa Teatru, w grudniu odrestaurowano Małą Scenę im. Atanazego Bazakbala, która ma się stać salonem artystycznym. – Chcemy, aby to miejsce odzyskało swoją rangę zarówno w wymiarze estetycznym, jak i kulturowym. Chcemy, aby ludzie, którzy kochają góry i Zakopane, mieli możliwość innego przeżycia swojego pobytu pod Giewontem – mówi dyrektor Teatru Andrzej Dziuk.

 

W tatrzańskim klimacie

Agnieszka Kreiner, która studiowała dyrygenturę w Akademii Muzycznej w Krakowie i Wiedniu, która kierowała orkiestrami w Warszawie, Krakowie i Lublinie, pięć lat temu postanowiła zrobić coś zupełnie zaskakującego. Wpadła na pomysł przywrócenia w Zakopanem kameralnego zespołu. Taka orkiestra istniała od 1892 roku, powołana do życia przez Towarzystwo Tatrzańskie i przez lata umilała pobyty w stacji klimatycznej, grając koncerty w sanatoriach. Zespół pani Agnieszki liczy kilkanaście osób – mieszkańców Zakopanego i Podhala. To orkiestra w stylu retro: w repertuarze znajdują się utwory lekkie (które można zagrać w parku albo podczas wieczoru karnawałowego), ale także sakralne. Szczególną misją Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej jest popularyzacja muzyki tworzonej przez kompozytorów związanych z Tatrami: Szymanowskiego, Karłowicza, Paderewskiego, Kilara, Góreckiego, twórców słowackich. Agnieszka Kreiner w zbiorach Muzeum Tatrzańskiego potrafi odnaleźć utwory, które być może wykonywane są potem po raz pierwszy. Orkiestra występuje najczęściej w Miejskiej Galerii Sztuki i w kościele pw. Świetego Krzyża, ale ponieważ jest już o niej głośno, więc często bywa zapraszana na gościnne występy w całej Polsce. W Zakopanem na koncertach jest niemiłosierny tłok, a każdy występ to towarzyskie i kulturalne wydarzenie. Agnieszka Kreiner zaprasza świetnych solistów, współpracuje także z aktorami Teatru na Chramcówkach. Na wydanej niedawno płycie z utworami Mieczysława Karłowicza, którego setna rocznica śmierci mija w tym roku, zaśpiewała Zofia Kilanowicz, jedna z najwybitniejszych polskich sopranistek. Premierowy koncert z jej udziałem odbędzie się w zakopiańskim hotelu Belvedere 7 lutego i na pewno będzie się o nim dużo mówić.

Pewnie nie zagłuszy krupówkowej tandety, choć kto wie?

„Zakopane zmieniało skórę. Coraz bardziej stawało się paskudnym miasteczkiem, coraz więcej zjeżdżało pod Gubałówkę śmiecia ludzkiego. Cwaniactwo uderzyło mu do głowy. Jeżeli popłaca każda machloja, służąca „europeizacji” koślawej mieściny, warto się pogłowić, by jakiś kant wymyślić. Zaczynamy żyć pod znakiem tandety” – pisał dawno temu w „Pępku świata” Rafał Malczewski. A Witkacy dodał: „Mimo całej pozornej nieużyteczności Zakopane trwać będzie dalej”. I całe szczęście, że są pod Tatrami enklawy dawnego życia, w których sztuka i kultura jeszcze coś znaczy.

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
4.6/5 (9)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Nawrócenie ma sens
  •  Z Michałem Lorencem, laureatem nagrody Totus 2011, kompozytorem muzyki do filmów i spektakli teatralnych, rozmawia 

    Dominik Górny 

    więcej »
  • W stronę ikony
  •   W pięćsetletnim monasterze w Supraślu od kilku lat można oglądać najbogatszą w Polsce kolekcję ikon. Ciekawa aranżacja i chóralny śpiew cerkiewny sprawiają, że ikona działa na nasze zmysły i – przede wszystkim – na naszą duchowość.

    więcej »
  • Coś cenniejszego
  •   To nie tak miało się skończyć. Nie śmierć miała postawić kropkę na końcu opowieści o Agacie Mróz-Olszewskiej, tam miały być trzy kropki po zdaniu „i żyli długo i szczęśliwie…”.

    więcej »
  • Muzyka pod obraz
  •   Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie jest w całości poświęcony muzyce tworzonej na potrzeby filmu. Odbywa się już po raz piąty i przyciąga do stolicy Małopolski światową elitę. Przy okazji będzie można przekonać się, jak muzyka wzbogaca obraz i czy broni się sama.

    więcej »
  • Od źródeł do eksperymentu
  •   Festiwal Nowa Tradycja pokazuje dwa oblicza polskiej muzyki ludowej, oba dalekie od tak zwanej cepeliady. Z jednej strony muzykę korzenną i archaiczną, z drugiej – żywiołowe inspiracje z dodatkiem improwizacji i eksperymentu.

    więcej »
  • Zakaz kopiowania Jezusa
  •   Pojawiają się i znikają, aby znowu po jakimś czasie wrócić, jakby nie były wcześniej dyskutowane. Tak można w skrócie określić obecność niektórych tematów w polskim dyskursie społecznym. Tematów, dotykających na różne sposoby religijnej sfery życia człowieka w zderzeniu z codziennością.

    więcej »
  • Siła przeciwieństw
  •   Czy biały, bogaty mieszkaniec Paryża może mieć coś wspólnego z ciemnoskórym złodziejaszkiem z przedmieść stolicy Francji? Najnowszy francuski komediodramat Nietykalni udowadnia, że tak, i to niemało...

    więcej »
  • Uratować Pompeje
  •   Powtarzany przez lata żart archeologów, że Pompeje ginęły dwukrotnie, ostatnio przestał być śmieszny. Faktycznie jesteśmy świadkami tego, że starożytne miasto rozpada się na oczach turystów. Finansowy zastrzyk z Unii Europejskiej powinien uratować Pompeje.

    więcej »
  • Uwierzyć. Na dotyk
  •   z Grzegorzem Górnym i Januszem Rosikoniem, autorami książki ŚWIADKOWIE TAJEMNICY. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, rozmawia Łukasz Kaźmierczak 

    więcej »
  • Festiwal nadziei
  • Jeden z nielicznych międzynarodowych katolickich festiwali filmowych i najprawdopodobniej jedyny na świecie festiwal multimedialny w Niepokalanowie nie otrzymał w tym roku żadnego finansowego wsparcia od Ministerstwa Kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego