![]() |
||||||
autor: ks. Jan Glapiak
Co za czasy! Słyszałem, że gdzieś w Polsce dziennikarz udający penitenta nagrał, a następnie opublikował treść spowiedzi. Czy taki czyn nie woła o pomstę do nieba? Robert Sakramenty święte, ustanowione przez Chrystusa i powierzone Kościołowi, jako czynności Chrystusa i Kościoła, są znakami oraz środkami, poprzez które wyraża się i wzmacnia wiara, oddawana jest Bogu cześć i dokonuje się uświęcenie człowieka (por. kan. 840 KPK). Szczególnym darem Bożego Miłosierdzia jest sakrament pokuty i pojednania, w którym wierni wyznający uprawnionemu szafarzowi grzechy, wyrażając za nie żal i mając postanowienie poprawy, przez rozgrzeszenie kapłańskie otrzymują od Boga odpuszczenie grzechów popełnionych po chrzcie, i jednocześnie dostępują pojednania z Kościołem (por. kan. 959 KPK). Stąd sakrament ten domaga się najwyższej czci, a wszelkie formy profanowania tej świętości zasługują na ostre i bezwzględne potępienie. Natomiast traktowanie sakramentu pokuty i pojednania jako zwykłego środka takiej czy innej nieuczciwej, cynicznej i podstępnej gry, mającej na celu uderzenie w spowiednika, można przyrównać do podnoszenia ręki na Najświętszy Sakrament. W obydwu bowiem przypadkach nie tylko usiłuje się deptać to, co najcenniejsze jest w skarbcu Kościoła, lecz również boleśnie rani się Tego, który w bezgranicznej miłości pragnie udzielać się człowiekowi. Dlatego, podobnie jak na sprawcę profanacji Najświętszego Sakramentu spada automatycznie – z woli Kościoła – najsurowsza kara kościelna w postaci ekskomuniki (kan. 1367 KPK), tak również ten, kto profanuje sakrament pokuty i pojednania przez nagrywanie lub publikowanie treści spowiedzi, zaciąga automatycznie karę ekskomuniki (Dekret Kongregacji Nauki Wiary z 21 stycznia 1988 r.). W ten sposób Kościół pragnie dać wyraz swojej najdalej idącej dezaprobaty i jednoznacznego napiętnowania czynów, które z natury swojej godzą w samo jego serce.
|