![]() |
||||||
autor: ks. Jan Glapiak
Znana mi para w średnim wieku zawarła cywilny kontrakt małżeński. Była przeszkoda do ślubu kościelnego – mężczyzna był rozwiedziony. Po podpisaniu aktu małżeństwa w USC para ta udała się do miejscowego kościoła, gdzie była w ich intencji zamówiona Msza św. Taki sam przypadek miał miejsce również u moich dalekich krewnych, a nie tak dawno kolorowe gazety szeroko rozpisywały się o "ślubie" cywilnym znanego starszego aktora ze znaną panią (wielokrotną rozwódką), którzy również po podpisaniu kontraktu cywilnego udali się, jak to podawano, do "malowniczego wiejskiego kościółka" na Mszę św. w ich intencji. Mam pytanie, czy takie postępowanie jest godne? Czy pary te nie traktują Mszy św. w ich intencji jako pewnego rodzaju erzacu ślubu kościelnego? Jak powinien zachować się ksiądz wiedząc o takiej sytuacji? Beata Kto wybiera życie we dwoje bez sakramentu małżeństwa, ten wybiera życie w grzechu i bez pozostałych sakramentów. Jak długo trwa ten stan, tak długo nie może otrzymać sakramentalnego rozgrzeszenia w spowiedzi św. i przystępować do Komunii św. W opisanych sytuacjach osoby, które zawarły tylko związek cywilny, ponieważ mają przeszkody do zawarcia małżeństwa sakramentalnego (przeszkoda węzła małżeńskiego), proszą jednak o Mszę św. w ich intencji. Czy rzeczywiście szukają chociażby tej namiastki ślubu kościelnego, tego – mimo wszystko – jakiegoś kontaktu z Bogiem? A może w tym wszystkim wcale już nie chodzi o Pana Boga, a jedynie o ludzką opinię, dla której są w stanie stwarzać pozory ich trwania przy Bogu, nawet w jakimś sensie kpiąc sobie z rzeczy najświętszych. Tak czy inaczej, księża nie powinni zobowiązywać się do odprawienia Mszy św. wiedząc, że będzie ona sprawowana w kontekście ślubu tylko cywilnego. Nie można przecież godzić się na tworzenie pozorów, że nic przecież złego się nie stało. Duszpasterze muszą też pamiętać, że nawet w każdym innym terminie przyjęta intencja Mszy św. musi być godziwa, tzn. zgodna z Bożymi przykazaniami.
|