![]() |
||||||
autor: ks. Jan Glapiak
Jestem katoliczką, ale miałam ślub tylko cywilny. Nie brałam kościelnego, bo nie byłam pewna, czy mąż dochowa mi wierności. W końcu rozwiedliśmy się. Teraz z inną osobą, także katolikiem, mam zamiar pobrać się w kościele. Jakie warunki muszę spełnić? Weronika Najpierw musimy sobie uświadomić, że jeżeli przynajmniej jedna strona zawierająca małżeństwo jest katolicka, to małżeństwo winno być zawierane przed katolickim świadkiem urzędowym (biskupem, kapłanem, diakonem) i dwoma świadkami zwykłymi. Jest to tzw. kanoniczna forma zawarcia małżeństwa. Jeżeli zatem nie została udzielona dyspensa od tej formy, małżeństwo zawarte tylko w Urzędzie Stanu Cywilnego z punktu widzenia prawa kanonicznego zostało zawarte nieważnie. Jest ono ważne przed państwem, ale nie w Kościele. Zatem po rozwiązaniu tego cywilnego kontraktu (po rozwodzie), można zawrzeć prawdziwe małżeństwo przed Bogiem. Oczywiście zakładamy jeszcze, że ten cywilny związek nie był konwalidowany, czyli po jakimś czasie uważniony w zalążku (dekretem) przez władzę kościelną. Gdyby tak się stało, wówczas związek ten byłby ważny, a skutki rozwodu cywilnego nie dotyczyłyby stanu kanonicznego małżonków. Słowem, nie byłoby już związku cywilnego, ale nadal trwałby związek kościelny. Wówczas jedyną drogą do zawarcia nowego małżeństwa kanonicznego byłoby uzyskanie z sądu kościelnego orzeczenia o nieważności dotychczasowego małżeństwa. Pozostaje jeszcze sprawa ewentualnych zobowiązań, jakie rodzi małżeństwo cywilne. Mogą to być zobowiązania natury moralnej lub finansowej wobec byłego współmałżonka bądź dzieci zrodzonych w tym związku. W takiej sytuacji duszpasterz musi się upewnić, czy narzeczony(a) zawierający(a) małżeństwo z osobą rozwiedzioną wie o naturalnych zobowiązaniach tej osoby. Zatajenie tak ważnej sprawy grozi nieważnością małżeństwa.
|