dzisiaj jest: środa, 23.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 02/2007 » Komentarze »

Kim jestem, aby pouczać...

autor: Szymon Hołownia
Faktom nie da się zaprzeczyć – abp Wielgus zafundował polskiemu Kościołowi średniej wielkości trzęsienie ziemi. Pytanie tylko, co dalej. Czy przez najbliższe tygodnie będziemy biegać po okolicy pokazując sobie nawzajem swoje rany, wypytując ludzi i dzieląc ich na obozy, szukać winnych, tropić medialne spiski, czy wreszcie weźmiemy się do roboty, by to co w ostatnim tygodniu zostało nadwyrężone wyremontować lub – w niektórych wypadkach – zbudować jeszcze raz, tylko lepiej.

Jedną z największych ran, jakie Kościół polski odniósł w ubiegłym tygodniu, nie był bowiem spadek zaufania do Kościoła jako takiego (bo ludzie nadal przecież przychodzą do świątyń i rozmawiają o sprawie ze swoimi księżmi). Cała rzecz uderzyła w bardzo konkretne miejsce w naszej wspólnocie – w biskupów. Po zamknięciu ery wielkich, ponadczasowych autorytetów w rodzaju Jana Pawła II czy Prymasa Wyszyńskiego było jasne, że polski Kościół musi zacząć pokazywać wiernym, że fundamentalną sprawą w Kościele jest więź katolika ze swoim lokalnym biskupem. Że Kościół buduje się na tej właśnie więzi, na tym właśnie zaufaniu. Proszę zapytać polskich wiernych, z czym kojarzy im się ich biskup. Spora część z nich nie jest w stanie wymienić nawet jego nazwiska, co pokazują badania Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Jest w Polsce co najmniej kilkunastu hierarchów, którzy wykonują w swoich diecezjach świetną robotę. Problem w tym, że jeśli okręt wchodzi w strefę wysokich fal, wiosłować winni wszyscy.

Coś musi się zmienić w polityce personalnej polskiego Kościoła. Może już czas otworzyć się na myśl, że biskupami mogliby zostawać nie tylko byli kanclerze kurii i rektorzy seminariów, ale też świetni w duszpasterstwie proboszczowie albo wybitni zakonnicy. Dziś po prostu przestaje nas być stać na kadrowe błędy.

Wiem, że chwilę po przeczytaniu tych słów niektórzy duchowni żachną się, że kim niby jestem, aby pouczać najwyższe instancje mojego Kościoła. Otóż ja też jestem jego częścią. I serce mnie boli, gdy widzę, jak odchodzą z niego powoli, ale metodycznie, coraz większe grupy moich znajomych, którzy stwierdzają, że bycie katolikiem nie jest im w sumie do niczego potrzebne. I albo wszyscy razem – od biskupów do szeregowych wiernych – siądziemy wreszcie do stołu i zaczniemy się poważnie zastanawiać, jak stworzyć sensowny plan antykryzysowy, albo za chwilę zupełnie nas nie będzie.

W Kościele istnieje instytucja synodów. Pomyślane jako debata wszystkich stanów lokalnego Kościoła nad jego najważniejszymi problemami, zmieniają się często w akademie ku czci, gdzie wygłasza się smętne referaty, którym przysłuchuje się niewielka grupa kościelnych aktywistów. Co stoi na przeszkodzie, żeby reanimować ten koncept i rozreklamować najpierw na szczeblu parafii, a później diecezji?

Ludzie czasem nie oczekują konkretnych rozwiązań, wystarczy żeby mieli miejsce, gdzie mogą podzielić się swoimi wątpliwościami, zasugerować pomysły. Niech to się nie nazywa synod, niech zwie się „duszpasterską herbatą”, „z biskupem przy kominku”. Problemem polskiego Kościoła jest to, że za mało w nim rozmowy, a za dużo dąsów. I tylko my możemy ten stan rzeczy zmienić.
poprzedni   |   następny wróć
  • Przemoc in vitro
  •     W ubiegłym tygodniu rozpoczął oficjalną działalność zespół do spraw bioetycznych pod przewodnictwem Jarosława Gowina. Sprawa in vitro budzi emocje. W mediach toczy się ożywiona dyskusja.   Skomplikowane wywody lekarzy, genetyków i etyków ilustrowane są często uroczym zdjęciem komórki jajowej w chwili jej nakłuwania pipetą zawierającą...więcej »
  • Przestrzenny nieład
  •   Mimo łagodnej zimy akurat tego dnia było minus 15”. Nie wystraszyło to na mieszkańców Zalesia. Od rana nadciągali pojedynczo i w grupach na Górki Szymona. W ciągu kilkudziesięciu minut nad rzeką Jeziorką, na niewielkich piaszczystych wzniesieniach, stało już około dwóch tysięcy protestujących. W rekach trzymali transparenty, niektórzy powyciągali...więcej »
  • Po co nam krowa?
  • Nawet kilkuletnie dzieci nieźle radzą sobie z pytaniami tego typu. Wiedzą, że krowa to bardzo pożyteczne zwierzę, które daje człowiekowi mleko. Kury znoszą jajka, dzięki owieczkom mamy wełnę... To naprawdę łatwe pytania! A jakie korzyści mamy z partii politycznych? W tym przypadku, z odpowiedzią nie musi być już tak łatwo.   Zgodnie z najróżniejszymi definicjami,...więcej »
  • Choroba w proteście
  • Niezwykła choroba zaczyna się panoszyć w narodzie. Jest niezbyt dobrze zbadana, lecz coraz powszechniejsza i najprawdopodobniej zaraźliwa. Objawy nie zostały jeszcze scharakteryzowane, za to przyczyny systematycznie opisywane są przez prasę. Chodzi bowiem o chorobę w proteście. Trudno stwierdzić dokładnie, kiedy odnotowano pierwsze przypadki tego schorzenia. Ostatnio panoszy się jednak...więcej »
  • Polska nie-rządem stoi
  • Na naszych oczach trwa właśnie demontaż postkomunistycznego państwa. Mimo upływu osiemnastu lat wciąż nie widać oznak dojrzałości państwa, a ci, którzy powinni rozumnie i odpowiedzialnie kierować jego sprawami w służbie narodu, miast tego serwują nam nieustający spektakl wzajemnych animozji i połajanek. Tymczasem słaba władza prowokuje. Trwa więc festiwal protestów...więcej »
  • Miłosierdzie z portfela
  • Może i wesołe, ale jakie?
  • Święta niezbyt perfekcyjne
  • Wszystkiego najważniejszego!
  • Zamiast Adwentu
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego