- Przemoc in vitro
-
W ubiegłym tygodniu rozpoczął oficjalną działalność zespół do spraw bioetycznych pod przewodnictwem Jarosława Gowina. Sprawa in vitro budzi emocje. W mediach toczy się ożywiona dyskusja. Skomplikowane wywody lekarzy, genetyków i etyków ilustrowane są często uroczym zdjęciem komórki jajowej w chwili jej nakłuwania pipetą zawierającą...więcej »
- Przestrzenny nieład
-
Mimo łagodnej zimy akurat tego dnia było minus 15”. Nie wystraszyło to na mieszkańców Zalesia. Od rana nadciągali pojedynczo i w grupach na Górki Szymona. W ciągu kilkudziesięciu minut nad rzeką Jeziorką, na niewielkich piaszczystych wzniesieniach, stało już około dwóch tysięcy protestujących. W rekach trzymali transparenty, niektórzy powyciągali...więcej »
- Po co nam krowa?
-
Nawet kilkuletnie dzieci nieźle radzą sobie z pytaniami tego typu. Wiedzą, że krowa to bardzo pożyteczne zwierzę, które daje człowiekowi mleko. Kury znoszą jajka, dzięki owieczkom mamy wełnę... To naprawdę łatwe pytania! A jakie korzyści mamy z partii politycznych? W tym przypadku, z odpowiedzią nie musi być już tak łatwo. Zgodnie z najróżniejszymi definicjami,...więcej »
- Choroba w proteście
-
Niezwykła choroba zaczyna się panoszyć w narodzie. Jest niezbyt dobrze zbadana, lecz coraz powszechniejsza i najprawdopodobniej zaraźliwa. Objawy nie zostały jeszcze scharakteryzowane, za to przyczyny systematycznie opisywane są przez prasę. Chodzi bowiem o chorobę w proteście. Trudno stwierdzić dokładnie, kiedy odnotowano pierwsze przypadki tego schorzenia. Ostatnio panoszy się jednak...więcej »
- Polska nie-rządem stoi
-
Na naszych oczach trwa właśnie demontaż postkomunistycznego państwa. Mimo upływu osiemnastu lat wciąż nie widać oznak dojrzałości państwa, a ci, którzy powinni rozumnie i odpowiedzialnie kierować jego sprawami w służbie narodu, miast tego serwują nam nieustający spektakl wzajemnych animozji i połajanek. Tymczasem słaba władza prowokuje. Trwa więc festiwal protestów...więcej »
- Miłosierdzie z portfela
- Może i wesołe, ale jakie?
- Święta niezbyt perfekcyjne
- Wszystkiego najważniejszego!
- Zamiast Adwentu
dzisiaj jest: środa, 23.05.2012 | Imieniny:
Katyń - zbrodnia założycielska |
autor: Jan Pospieszalski
O tym, co wydarzyło się w Katyniu wiosną 1940 roku, dowiedziałem się od taty. Miałem wtedy może 13-14 lat. Pamiętam, że w czasie tej rozmowy usłyszałem również, czym dla Polski była ta zbrodnia. Bardzo podobnie ujął to odtwórca jednej z głównych ról - tuż po premierze filmu w wywiadzie dla TVP2 Artur Żmijewski. W Katyniu nam (Polakom) obcięto głowę. Wymordowano elitę, inteligencję. Pozbawiono nas tej grupy społecznej, która nadaje ton, idzie na przedzie, daje przykład, byśmy wiedzieli, co dobre, a co złe – gdzie jest czarne, gdzie białe - powiedział aktor.
Przeprowadzone dla „Warto rozmawiać” i dziennika „Rzeczpospolita” badania „Opinia publiczna o Katyniu, zbrodni i kłamstwie” (OBOP 2007) pokazują, że w Polsce istnieje silna świadomość konsekwencji, jakie dla życia narodu miał mord na polskich oficerach. Ponad 70 proc. ankietowanych odpowiada bowiem tak jak Artur Żmijewski. Ale w dramacie Katynia jest coś więcej. Andrzej Wajda podkreśla, że film to nie tylko opis zbrodni i memento dla tych, którzy zginęli, ale także opowieść o tragedii, jaką było kłamstwo katyńskie dla tych, którzy pozostali… „Mojego ojca zabito dwukrotnie - najpierw w Katyniu, a potem drugi raz, kiedy zmuszano moją matkę do kłamstwa…” - miał powiedzieć reżyser podczas prac nad filmem. Tuż po premierze usłyszałem w rozmowie z jednym z twórców: „…częścią dramatu Katynia jest fakt, że ten film powstał dopiero teraz”. Czy dziwne fatum, które sprawiło, że rodziny katyńskie i my wszyscy tak długo musieliśmy czekać na upamiętnienie ofiar, nie jest związane z trwającym dziesięciolecia wypieraniem, zakłamywaniem i przemilczaniem tej zbrodni? We wspomnianych badaniach pojawia się jeszcze jedno pytanie: Jaki był wpływ kłamstwa katyńskiego (…) na łamanie zasad moralnych w całym życiu publicznym powojennej Polski? O tym, że duży - mówi 73 proc. Polaków. W tej odpowiedzi słychać potwierdzenie publicysty „Rzeczpospolitej” Piotra Semki. Nazywa on Katyń zbrodnią założycielską PRL.
Ci, którzy chcieli w życiu publicznym w PRL odgrywać znaczącą rolę, musieli liczyć się z tym, że trzeba będzie kłamać. Perwersja tego aktu polegała na wciągnięciu dorosłych, często uczciwych ludzi, w obszar krętactwa, propagandy, zaparcia się prawdy o ofiarach i to często swych najbliższych. Świadoma zgoda na nieobecność ofiar Katynia w pamięci zbiorowej działała jak przetrącenie kręgosłupa.
Dziś prawda o Katyniu, obecna już od dwudziestu lat w oficjalnym obiegu, trafia za pośrednictwem obrazu do kultury masowej. Na ten film pewnie pójdą wycieczki szkolne, rodziny, stowarzyszenia kombatanckie, a także wielu tych, którzy ostatni raz w kinie byli na „Panu Tadeuszu” lub „Pasji”. W świecie kultury obrazkowej właśnie film wprowadza bohaterów do zbiorowej wyobraźni o wiele skuteczniej niż szkoła.
Mam nadzieję, że obejrzą go miliony Polaków, również młodych, z pokoleń wychowanych i wykształconych już po ‘89 roku. A właśnie jak wynika z badań w tej grupie świadomość zbrodni katyńskiej jest coraz mniejsza. Trudno się dziwić, skoro ci młodzi ludzie dorastali w atmosferze haseł „wybierzmy przyszłość” i postulatów, by historię zostawić historykom. Już w wolnej Polsce wszelkie przejawy pamięci o ofiarach diagnozowano jako polską chorobę cierpiętnictwa i narodową obsesję rozpamiętywania klęsk. Tym też należy tłumaczyć, dlaczego pijany Aleksander Kwaśniewski na grobach w Charkowie nie spotkał się z publicznym potępieniem, a jego zachowanie tuszowało osiemnastu dziennikarzy najważniejszych polskich mediów. Jedyną reporterką, która w relacji radiowej dla BBC zwróciła uwagę na skandaliczne zachowanie prezydenta, była współpracująca z „Przewodnikiem” Maria Przełomiec. Czy gdyby ten film powstał piętnaście lat temu tak znikoma reakcja opinii publicznej byłaby możliwa? Sądzę, że nie.
Przeprowadzone dla „Warto rozmawiać” i dziennika „Rzeczpospolita” badania „Opinia publiczna o Katyniu, zbrodni i kłamstwie” (OBOP 2007) pokazują, że w Polsce istnieje silna świadomość konsekwencji, jakie dla życia narodu miał mord na polskich oficerach. Ponad 70 proc. ankietowanych odpowiada bowiem tak jak Artur Żmijewski. Ale w dramacie Katynia jest coś więcej. Andrzej Wajda podkreśla, że film to nie tylko opis zbrodni i memento dla tych, którzy zginęli, ale także opowieść o tragedii, jaką było kłamstwo katyńskie dla tych, którzy pozostali… „Mojego ojca zabito dwukrotnie - najpierw w Katyniu, a potem drugi raz, kiedy zmuszano moją matkę do kłamstwa…” - miał powiedzieć reżyser podczas prac nad filmem. Tuż po premierze usłyszałem w rozmowie z jednym z twórców: „…częścią dramatu Katynia jest fakt, że ten film powstał dopiero teraz”. Czy dziwne fatum, które sprawiło, że rodziny katyńskie i my wszyscy tak długo musieliśmy czekać na upamiętnienie ofiar, nie jest związane z trwającym dziesięciolecia wypieraniem, zakłamywaniem i przemilczaniem tej zbrodni? We wspomnianych badaniach pojawia się jeszcze jedno pytanie: Jaki był wpływ kłamstwa katyńskiego (…) na łamanie zasad moralnych w całym życiu publicznym powojennej Polski? O tym, że duży - mówi 73 proc. Polaków. W tej odpowiedzi słychać potwierdzenie publicysty „Rzeczpospolitej” Piotra Semki. Nazywa on Katyń zbrodnią założycielską PRL.
Ci, którzy chcieli w życiu publicznym w PRL odgrywać znaczącą rolę, musieli liczyć się z tym, że trzeba będzie kłamać. Perwersja tego aktu polegała na wciągnięciu dorosłych, często uczciwych ludzi, w obszar krętactwa, propagandy, zaparcia się prawdy o ofiarach i to często swych najbliższych. Świadoma zgoda na nieobecność ofiar Katynia w pamięci zbiorowej działała jak przetrącenie kręgosłupa.
Dziś prawda o Katyniu, obecna już od dwudziestu lat w oficjalnym obiegu, trafia za pośrednictwem obrazu do kultury masowej. Na ten film pewnie pójdą wycieczki szkolne, rodziny, stowarzyszenia kombatanckie, a także wielu tych, którzy ostatni raz w kinie byli na „Panu Tadeuszu” lub „Pasji”. W świecie kultury obrazkowej właśnie film wprowadza bohaterów do zbiorowej wyobraźni o wiele skuteczniej niż szkoła.
Mam nadzieję, że obejrzą go miliony Polaków, również młodych, z pokoleń wychowanych i wykształconych już po ‘89 roku. A właśnie jak wynika z badań w tej grupie świadomość zbrodni katyńskiej jest coraz mniejsza. Trudno się dziwić, skoro ci młodzi ludzie dorastali w atmosferze haseł „wybierzmy przyszłość” i postulatów, by historię zostawić historykom. Już w wolnej Polsce wszelkie przejawy pamięci o ofiarach diagnozowano jako polską chorobę cierpiętnictwa i narodową obsesję rozpamiętywania klęsk. Tym też należy tłumaczyć, dlaczego pijany Aleksander Kwaśniewski na grobach w Charkowie nie spotkał się z publicznym potępieniem, a jego zachowanie tuszowało osiemnastu dziennikarzy najważniejszych polskich mediów. Jedyną reporterką, która w relacji radiowej dla BBC zwróciła uwagę na skandaliczne zachowanie prezydenta, była współpracująca z „Przewodnikiem” Maria Przełomiec. Czy gdyby ten film powstał piętnaście lat temu tak znikoma reakcja opinii publicznej byłaby możliwa? Sądzę, że nie.
| poprzedni | następny | wróć |



drukuj













