dzisiaj jest: środa, 23.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 42/2009 » Horyzonty »

Transplantacja - jestem na TAK

autor: Renata Krzyszkowska


Co 5 dni w naszym kraju umiera jedna osoba oczekująca na przeszczep narządu. Niestety, choć w wypadkach drogowych ginie w Polsce więcej ludzi niż na Zachodzie, pobrań narządów do transplantacji, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, jest u nas dużo mniej. Teraz ma się to zmienić, bo w myśl nowych przepisów w szpitalach będzie przybywać koordynatorów ds. transplantacji.

 

W Polsce żyje ponad 9 tys. osób z przeszczepionymi narządami, a ponad 2 tys. oczekuje na taki zabieg. Co roku w naszym kraju wykonuje się blisko 1,5 tys. przeszczepów. Gdyby nie brakowało organów, mogłoby ich być nawet dwa razy więcej. Niestety, większość szpitali w naszym kraju w ogóle nie zgłasza potencjalnych dawców. Prawie połowa wszystkich zgłoszeń pochodzi zaledwie z 10 ośrodków. Inne wykonują rocznie tylko jedno albo dwa zgłoszenia.

Problem ten został poruszony wśród tematów zakończonej niedawno VIII Ogólnopolskiej Konferencji Polka w Europie, zorganizowanej w Zamościu i Lublinie przez Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia. – Lekarze nie zgłaszają potencjalnych dawców, m.in. dlatego, że wiąże się to z ich dodatkową pracą i zastosowaniem czasochłonnych procedur – mówiła zaproszona na konferencję Anna Gradziuk, koordynator ds. transplantacji ze Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Zamościu.

Do tej pory koordynatorzy działali tylko w nielicznych ośrodkach, głównie wykonujących przeszczepy. Obecnie tworzenie stanowisk koordynatorów transplantacyjnych w szpitalach reguluje nowelizacja ustawy transplantacyjnej o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Przewiduje ona zatrudnienie koordynatorów we wszystkich jednostkach, które posiadają salę operacyjną i aparaturę do znieczulenia ogólnego, czyli wszędzie tam, gdzie mogą trafić ofiary wypadków, wśród których mogą być potencjalni dawcy. Zwiększenie liczby koordynatorów ds. transplantacji zmniejszy kolejki do przeszczepów. Tak stało się np. w Hiszpanii. Osoby pełniące tę funkcję muszą posiadać wiedzę i umiejętności z zakresu nie tylko nauk medycznych, ale także z zakresu psychologii klinicznej, prawa, nauk społecznych, organizacji i zarządzania, statystyki medycznej. Taką wiedzę i umiejętności dają Podyplomowe Studia Koordynatorów Transplantacyjnych prowadzone przez Warszawski Uniwersytet Medyczny.

Polacy w 90 procentach uznają, że idea transplantacji jest słuszna i akceptują tę metodę leczenia, jednak w momencie utraty bliskiej osoby często sprzeciwiają się. Lekarze nie zawsze potrafią stanąć twarzą w twarz z kimś załamanym i mówić o czymś tak trudnym i dla przeciętnego człowieka nieoczywistym jak śmierć mózgu. Teraz będą mieć wsparcie w osobach koordynatorów.

Niestety, wokół transplantacji wciąż jest wiele mitów i nieporozumień. Wielu Polaków nadal nie wie, że Kościół katolicki aprobuje tę metodę leczenia, że o pobieraniu narządów od zmarłych wielokrotnie pozytywnie wypowiadali się Jan Paweł II i Benedykt XVI. Rolą koordynatorów jest więc również uświadamianie lokalnych społeczności i oswajanie z ideą transplantacji. Jedną z metod jest realizacja programu edukacyjnego „Transplantacje – jestem na tak”. Ważne, aby dzięki kampanii informacyjnej każdy zechciał świadomie wypełnić tzw. oświadczenie woli.(patrz ramka). Jest to dowód świadomej decyzji oddania narządów do przeszczepu po śmierci, co w krytycznej chwili pozwoli najbliższym na zaakceptowanie naszej woli.

Jeśli jesteśmy przeciwni, by po śmierci pobrano nasze narządy, możemy to zgłosić osobiście lub listownie w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego do spraw Transplantacji ul. Lindleya 4, 02-005 Warszawa.

 

 

 

Oświadczenie woli

 

Każdy, kto zgadza się na pobranie swoich narządów po śmierci, powinien wypełnić poniższy krótki formularz. Wycięty i wypełniony druczek należy nosić przy sobie w dokumentach, np. obok dowodu osobistego, prawa jazdy itp. Wcześniej jednak pamiętajmy, że należy pokazać go najbliższym, by znali nasze intencje.

 

http://www.przeszczep.pl/pdf/oswiadczenie_woli_www.pdf

 

 

 

„OFIAROWANIE CZĘŚCI WŁASNEGO CIAŁA Z MYŚLĄ

O ZDROWIU INNEGO CZŁOWIEKA TO AUTENTYCZNY

AKT MIŁOŚCI”

Jan Paweł II

 



 

Historia pewnego przeszczepu

 

Mam 29 lat i od sześciu lat żyję być może tylko dzięki komuś, kto zgodził się na pobranie narządów od jego zmarłego bliskiego. Ja otrzymałem nerkę. Nie wiem, co byłoby dziś ze mną, gdyby nie ten dar. Chciałbym móc za niego podziękować, ale czy „dziękuję” to odpowiednie słowo? Znaczy przecież tak mało. Tak przecież można też wyrazić wdzięczność za ustąpienie miejsca w tramwaju, a za darowanie życia? Czy jest jakieś adekwatne słowo, by opisać te wszystkie emocje, jakie wywołuje wspomnienie zarówno tego wielkiego daru, jak i bólu, który wtedy towarzyszył rodzinie dawcy? Mogę więc tylko zamilknąć w pokorze.

Dlaczego nie chciałem odszukać rodziny mego dawcy? Przy pewnej dozie uporu jest to możliwe i wielokrotnie zastanawiałem się, czy tego nie zrobić, ale brakowało... No, właściwie sam nie wiem czego. Śmiałości? Nie chciałem ich sobą rozczarować? Bałem się, czy udźwignę ciężar wdzięczności, jaka im się ode mnie należy? Nie wiem. Co roku, w rocznicę przeszczepu, moja mama kupuje białe lilie i razem zanosimy je do kościoła. Modlimy się, dziękując za to, że żyję oraz za duszę dawcy i za jego bliskich.

Zawsze wtedy wracam pamięcią do tego październikowego dnia sprzed lat, gdy bardzo wcześnie rano zadzwonił telefon i usłyszałem informację, że jest dla mnie nerka. Uczciwie powiem, że w tamtym momencie wcale nie myślałem o czyjejś tragedii, o tym, kim jest dawca i jego rodzina. Zacząłem się nad tym zastanawiać dopiero nazajutrz, gdy obudziłem się po udanej operacji. Wcześniej moje nerki nie pracowały, nie oddawałem moczu. Dializy znosiłem bardzo źle. Miałem bardzo wysokie ciśnie, cierpiałem na niepoddające się leczeniu, uporczywe bóle głowy, traciłem na wadze, dializy nie były skuteczne, mój organizm był ciągle zatruty. Dwa razy miałem nawet zapaść serca. Przeszczep był dla mnie jak zmartwychwstanie. Z godziny na godziną czułem się coraz lepiej. Byłem taki szczęśliwy. Wtedy zacząłem pytać lekarzy, komu zawdzięczam życie, ale powiedziano mi, że nie udziela się takich informacji. Dowiedziałem się tylko, że otrzymałem nerkę chłopca młodszego ode mnie o pięć lat, który zginął w wypadku drogowym. Zacząłem się zastanawiać, jak wyglądał mój dawca, co myślał, co lubił, czy cierpiał przed śmiercią. Dotarło do mnie, że moja radość z wezwania na przeszczep była poprzedzona czyjąś rozpaczą po stracie najukochańszego syna, pewnie i brata. Nie potrafiłem i nadal nie potrafię sobie tego wyobrazić. Zacząłem się modlić „za duszę chłopca, którego nerkę noszę w sobie i za jego bliskich”. Tak modlę się do dziś. Kiedyś, czyli przez pierwsze lata po przeszczepie, było to niemal codziennie. Dziś przynajmniej raz w tygodniu, zwykle po niedzielnej Eucharystii.

Gdy wyszedłem ze szpitala, wkrótce nadszedł 1 listopada. Rodzina wyjechała do innego miasta na groby krewnych. Dla mnie mogło to być jeszcze zbyt męczące. Zostałem w domu, ale myślałem o rodzinie mego dawcy, wyobrażałem sobie, jak stoją przy grobie człowieka, którego cząstka żyje we mnie. Nie bacząc na późną porę i złą pogodę wyszedłem z domu i pojechałem na najbliższy cmentarz. Chciałem kupić znicz, ale były tylko kwiaty. Kupiłem chryzantemę, którą położyłem na anonimowej mogile, potem długo modliłem się, stojąc pod pobliskim krzyżem. Patrzyłem w migoczące światełka stojących pod nim zniczy i nie wstydzę się przyznać, że płakałem. Po prostu łzy same leciały. Do domu wróciłem dopiero, gdy poczułem, że jestem przemarznięty i może to zaszkodzić nerce, zdrowej i cieplutkiej, podarowanej mi przez nieznanych ludzi. Teraz cząstka ich dziecka żyje we mnie. Co roku 1 listopada modlę się przy tym samym krzyżu, choć już mniej płaczę.

Po przeszczepie dokończyłem przerwane przez chorobę studia, zacząłem pracować, założyłem rodzinę, mam dwuletniego synka. Bardzo dbam o nerkę. Regularnie jeżdżę na kontrolne badania, biorę leki, i staram się nie przemęczać. Doceniam to, co otrzymałem.

Wysłuchała Renata Krzyszkowska

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
4/5 (4)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Dziękuję za ten artykuł. Mój mąż też odszedł w październiku, tyle, że tego roku. Był b. dobrym i uczynnym człowiekiem. Na Jego pogrzebie był tłum znajomych i przyjaciół. Nawet po śmierci pomaga innym - oddał obie nerki, wątrobę i rogówki. Mam nadzieję, że ktoś, kto otrzymał ten dar docenia to tak mocno, jak mocno mi Go brakuje.
  • Kościół, który przetrwał
  • Ormianie mówią o roku 301. Historycy nie są pewni tej daty, niektórzy z nich wskazują kilka lub kilkanaście lat późniejszą. Nie ulega jednak wątpliwości, że na początku IV w. Armenia jako pierwsze państwo na świecie ustanowiła chrześcijaństwo religią państwową.

     

    więcej »
  • Polskie Noble wręczone
  • 2 grudnia br. na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się uroczyste wręczenie Nagród Fundacji na rzecz Rozwoju Nauki Polskiej. Cieszą się one opinią najpoważniejszych nagród naukowych w naszym kraju, stąd nadano im miano Polskich Nobli. W tym roku wręczono je już po raz osiemnasty.

    więcej »
  • Papieża nie spuszczają z oka
  • Z Tiziano Guarneri, rzecznikiem prasowym Gwardii Papieskiej, rozmawia Aurelia Pawlak

    więcej »
  • Ważne elementy umowy
  • Umowy mają bardzo ważne znaczenie w życiu społecznym. Ustalenia, które czyni się w umowach, są ważnym elementem ładu prawnego w państwie. Zazwyczaj prawo kojarzy nam się z przepisami wprowadzonymi przez upoważnioną do tego władzę. Natomiast zawarta umowa jest równie ważnym elementem, który kształtuje relacje prawne między ludźmi, a także innymi podmiotami codziennego życia.

    więcej »
  • Zadbaj o kości, nim je stracisz
  • Osteoporoza niepostrzeżenie niszczy układ kostny niemal 100 milionów ludzi na całym świecie. Najwięcej cierpi w krajach rozwiniętych. Co roku na świecie z powodu osteoporozy dochodzi do ok. 1,6 miliona złamań kości biodrowych, 1,7 miliona złamań przedramion i 1,4 miliona przypadków zmiażdżeń kręgów kręgosłupa. Uważa się, że w Polsce zagrożonych osteoporozą jest około 9 milionów osób, które doznają rocznie ponad 14 tys. złamań.

    więcej »
  • Ja się szczepię
  • Z prof. Jackiem Wysockim, pediatrą, specjalistą chorób zakaźnych, rektorem Poznańskiego Uniwersytetu Medycznego, wieloletnim prezesem Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
  • Order nad orderami
  • Niedawne przyznanie Słudze Bożemu Księdzu Jerzemu Popiełuszce Orderu Orła Białego jest dobrym pretekstem, by przyjrzeć się ciekawej historii tego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.

    więcej »
  • Nie tylko czas leczy rany
  • W przypadku leczenia ran przewlekłych w ostatnich latach dokonała się prawdziwa rewolucja. Niestety, nie w Polsce. U nas wciąż panuje przekonanie, że rana musi być sucha, więc trzeba na nią położyć wyjałowioną gazę.

    więcej »
  • Świętokrzyskie oczarowuje turystów
  • Moc wrażeń, magiczne miejsca, czarujące zabytki, niezwykła historia, aktywny wypoczynek, bogata oferta uzdrowiskowa - to i nie tylko, czeka na turystów w jednym z najmniejszych województw w naszym kraju. Region świętokrzyski to pełne energii miejsce, gdzie warto się wybrać na weekend.

     

    więcej »
  • Dawcy widzą oczami duszy
  • Z Anną Gradziuk, koordynatorem ds. transplantacji ze Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Pawła II w Zamościu, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego