dzisiaj jest: środa, 23.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 43/2007 » Horyzonty »

Choroba przewartościowała mi wszystko

autor: Renata Krzyszkowska
O życiu, umieraniu, ponownych „narodzinach” i radości z rzeczy zwyczajnie niezwykłych z Nastazją Osuch rozmawia Renata Krzyszkowksa


Niedawno odważyłaś się wystąpić w swoim kościele parafialnym i w czasie Mszy św. publicznie opowiedzieć o operacji przeszczepu wątroby, którą przeszłaś w styczniu tego roku. Co Tobą kierowało?
Było to w zeszłym miesiącu, w niedzielę, gdy w kościołach czytany był list biskupów polskich popierających ideę transplantacji i zachęcających do wyrażania zgody na pobranie narządów po śmierci. Chciałam wszystkim unaocznić, że przeszczepy rzeczywiście ratują życie. Chciałam zapewnić, że chorzy, których może uratować przeszczep organu, wcale nie czekają na czyjąś śmierć, a jedynie tak jak ja mają nadzieję, że jeśli już ktoś zginie, nic nie stanie na przeszkodzie, by jego narządy mogli otrzymać ci, którym mogą uratować życie. Biorcy narządów nie żyją niczyim kosztem, a jedynie dzięki komuś, czyli rodzinie zmarłego dawcy, która zgodziła się na oddanie narządów, które ich bliskiemu nie mogły już dalej służyć.

Twoja decyzja o daniu świadectwa była spontaniczna, czy wcześniej się do niej przygotowywałaś?
Myślę, że ktoś nad tym czuwał z wysoka. Tej niedzieli mój młodszy brat postanowił wyjątkowo pójść na poranną Mszę św., choć nigdy wcześniej tego nie robił, bo zawsze chodził wieczorem. Z kościoła wrócił podekscytowany wspomnianym listem. Gdy mi o tym opowiedział, poczułam, że powinnam wystąpić i dać świadectwo. Gdybym nie dowiedziała się o liście wcześniej, to będąc w kościele i słysząc go z zaskoczenia, pewnie nie odważyłabym się wystąpić. Wcześniej na kartce przygotowałam sobie tylko kilka zdań, nie chciałam długo mówić, by nie zabierać nikomu za wiele czasu. Wiedziałam też, że mówiąc dłużej, bardzo się wzruszę, a nie chciałam publicznie płakać. Mówiłam rzeczywiście dość krótko. Potem zostałam jeszcze na kolejnej Mszy św., na której także dałam świadectwo. Znajomi gratulowali mi potem odwagi i dotarło do mnie sporo sygnałów, że dla wielu ludzi moje świadectwo było czymś ważnym.

Jak wyglądało Twoje życie przed chorobą?
Od kiedy pamiętam, zawsze byłam okazem zdrowia, nigdy nie chorowałam, nigdy nie leżałam w szpitalu. Studiuję w Akademii Wychowania Fizycznego, moim żywiołem zawsze był sport. Grałam m.in. w piłkę ręczną, trenowałam kajakarstwo wyczynowe. Teraz w czasie studiów, podczas wakacji i w weekendy dorabiałam sobie na basenie jako ratownik. Zawsze byłam w dobrej kondycji.

I nagle wszystko się zawaliło?
Tak. Pierwsze objawy pojawiły się we wrześnie ubiegłego roku. Zaczęła mi z nosa lecieć krew. Byłam też trochę bardziej senna. Myślałam, że to zwykłe przemęczenie. Badania nic nie wykazywały, ale czułam się nie najlepiej. W styczniu tego roku zauważyłam, że mam opuchnięte kostki nóg. Wystraszyłam się, ale lekarz nie umiał wskazać przyczyny. Zaczął mi puchnąć brzuch i pojawiły się nudności. Trafiłam do szpitala. Podejrzewano, że jestem w ciąży. Choć zapewniałam, że to niemożliwe, nie chciano mi wierzyć. Dopiero dokładne badania wykazały, że mam uszkodzoną wątrobę. Diagnoza: choroba Wilsona, dziedziczne schorzenie polegające na zaburzenia metabolizmu miedzi w organizmie. Zbyt późno ją wykryto, by móc mi skutecznie pomóc, choroba zniszczyła wątrobę. Moja krew straciła krzepliwość. Bano się, że nakłucie brzucha i spuszczenie gromadzącej się w nim wody spowoduje krwotok, którego nie przeżyję. Wszystko mnie bolało, już nie chodziłam, woda w brzuchu utrudniała oddychanie. Mógł mnie uratować tylko przeszczep. W tym stanie samolotem przewieziono mnie do Warszawy.

Długo czekałaś na nowy narząd?
Wiedziałam, że nie mam dużo czasu. Podłączono mnie do urządzenia, które może na krótko zastąpić pracę uszkodzonej wątroby. Czekałam trzy dni. W tym czasie zaczynało do mnie docierać, że pomału umieram. Mój organizm przypominał napełniony wodą balon. Inny chory, który był w podobnym stanie powiedział, że nie wytrzyma i sam przekuje sobie brzuch, choćby nawet widelcem. Modliłam się o ratunek. Tak jak wspomniałam, nie chciałam niczyjej śmierci. Prosiłam tylko Boga, że jeśli ktoś właśnie żegna się życiem, a jego narządy mogłyby mi pomóc, to jeśli taka Jego wola, niech się nie zmarnują. Takie chwile każą przewartościować w życiu wszystko.

Czy wiesz czyją wątrobę otrzymałaś?
Nie wiem prawie nic, tylko to, że dawcą była kobieta. Bardzo chciałabym poznać jej rodzinę, która w tak tragicznej dla nich chwili miała siły, by pomyśleć o uratowaniu innych. To, co zrobili, zasługuje na najwyższy szacunek. Chciałabym ich odszukać. Jeśli wszystko się uda, stanę przed nimi, ze wzruszenia pewnie odbierze mi mowę.

O czym pomyślałaś zaraz po obudzeniu z narkozy?
Pierwsze, co pamiętam, to ogromne pragnienie. Każda komórka mego ciała wołała pić. Niestety nie było mi wolno spożywać żadnych płynów. Dostawałam silne leki przeciwbólowe. Byłam półprzytomna, ale się modliłam. Najpierw dziękowałam, że przeżyłam operację, potem modliłam się za rodzinę dawcy, by Bóg był blisko nich w tych tragicznych chwilach. Bardzo chciałam, by się dowiedzieli, że żyję, a we mnie wątroba ich bliskiej osoby. Oczywiście modliłam się też za dawcę. Prosiłam też, by przeszczepiona wątroba pracowała jak najdłużej. Jeszcze przed operacją otrzymałam Litanię do św. Jana Bożego, założyciela zakonu bonifratrów, patrona chorych. Mam ją na zwykłej kserokopii, codziennie się nią modlę. Tę kartkę mam do dziś. Jest już bardzo zniszczona i poplamiona krwią, ale nigdy jej nie wyrzucę.

Czy nadal czujesz się dobrze?
Tak, ale dwa dni po swoim wystąpieniu w kościele trafiłam do szpitala z powodu pooperacyjnych powikłań. Okazało się, że w drogach żółciowych przeszczepionej wątroby zaczęły powstawać pooperacyjne blizny. Zabieg, który miał odwrócić ten proces, nie powiódł się. Założono mi specjalny dren, który wyprowadza żółć z brzucha na zewnątrz. Być może czekać mnie będzie jeszcze jednak operacja mająca na celu udrożnienie przewodów żółciowych. Jeśli pozwolisz, to chciałabym poprosić wszystkich, którzy będą czytać ten tekst, by odmówili za mnie w tej sprawie choć krótką modlitwę.

Na mnie możesz na pewno liczyć, myślę, że na wielu Czytelników naszego pisma również.
Dziękuję

Zbliża się pierwszy listopada. Czy w tym roku będziesz ten dzień obchodzić jakoś szczególnie?
Na pewno, tak jak niemal codziennie, będę się modlić za osobę, której cząstka żyje we mnie. Pójdę do kościoła, postaram się o odpust zupełny dla duszy mej dawczyni. Może się zdziwisz, ale wcale nie odczuwam wielkiej potrzeby zapalenia znicza na jej grobie. Nigdy nie uważałam, że pamięć zmarłych najlepiej czcić na cmentarzu. Człowiek to przede wszystkim dusza, a tam leżą tylko ciała.

Wspomniałaś, że choroba kazała Ci przewartościować w życiu wszystko. Dokładnie co?
(długa cisza)
Moja hierarchia wartości zmieniła się o 180 stopni. Choroba wszystko ukazała mi w innym świetle. Kiedyś rzeczy nieważne potrafiły urastać do rangi poważnego problemu, teraz wiem, że nie warto przejmować się głupstwami. Poczułam, jakim szczęściem jest to, czego na co dzień nie doceniamy, np. że możemy chodzić. Gdy byłam umierająca, tak bardzo tęskniłam za tym, by móc wstać i iść. Tak zwyczajnie, krok za krokiem. Dopiero w tym stanie zrozumiałam, ile tracimy, nie doceniając tych prostych rzeczy, gdy są nam dane, i doceniamy je dopiero, gdy je tracimy. Chciałabym teraz już nie popełniać tego błędu i cieszyć się z tych wszystkich nadzwyczajnych darów, które kiedyś wydawały mi się takie zwyczajne.

Po przeszczepie wiem, że nigdy nie należy tracić nadziei, bo Bóg może wszystko. Wiem też jednak, że zawsze trzeba być gotowym na rzeczy ostateczne, bo śmierć nie jest iluzją, rzeczą, która przytrafia się tylko innym.
poprzedni   |   następny wróć
  • Kościół, który przetrwał
  • Ormianie mówią o roku 301. Historycy nie są pewni tej daty, niektórzy z nich wskazują kilka lub kilkanaście lat późniejszą. Nie ulega jednak wątpliwości, że na początku IV w. Armenia jako pierwsze państwo na świecie ustanowiła chrześcijaństwo religią państwową.

     

    więcej »
  • Polskie Noble wręczone
  • 2 grudnia br. na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się uroczyste wręczenie Nagród Fundacji na rzecz Rozwoju Nauki Polskiej. Cieszą się one opinią najpoważniejszych nagród naukowych w naszym kraju, stąd nadano im miano Polskich Nobli. W tym roku wręczono je już po raz osiemnasty.

    więcej »
  • Papieża nie spuszczają z oka
  • Z Tiziano Guarneri, rzecznikiem prasowym Gwardii Papieskiej, rozmawia Aurelia Pawlak

    więcej »
  • Ważne elementy umowy
  • Umowy mają bardzo ważne znaczenie w życiu społecznym. Ustalenia, które czyni się w umowach, są ważnym elementem ładu prawnego w państwie. Zazwyczaj prawo kojarzy nam się z przepisami wprowadzonymi przez upoważnioną do tego władzę. Natomiast zawarta umowa jest równie ważnym elementem, który kształtuje relacje prawne między ludźmi, a także innymi podmiotami codziennego życia.

    więcej »
  • Zadbaj o kości, nim je stracisz
  • Osteoporoza niepostrzeżenie niszczy układ kostny niemal 100 milionów ludzi na całym świecie. Najwięcej cierpi w krajach rozwiniętych. Co roku na świecie z powodu osteoporozy dochodzi do ok. 1,6 miliona złamań kości biodrowych, 1,7 miliona złamań przedramion i 1,4 miliona przypadków zmiażdżeń kręgów kręgosłupa. Uważa się, że w Polsce zagrożonych osteoporozą jest około 9 milionów osób, które doznają rocznie ponad 14 tys. złamań.

    więcej »
  • Ja się szczepię
  • Z prof. Jackiem Wysockim, pediatrą, specjalistą chorób zakaźnych, rektorem Poznańskiego Uniwersytetu Medycznego, wieloletnim prezesem Polskiego Towarzystwa Wakcynologii, rozmawia Renata Krzyszkowska

    więcej »
  • Order nad orderami
  • Niedawne przyznanie Słudze Bożemu Księdzu Jerzemu Popiełuszce Orderu Orła Białego jest dobrym pretekstem, by przyjrzeć się ciekawej historii tego najwyższego polskiego odznaczenia państwowego.

    więcej »
  • Nie tylko czas leczy rany
  • W przypadku leczenia ran przewlekłych w ostatnich latach dokonała się prawdziwa rewolucja. Niestety, nie w Polsce. U nas wciąż panuje przekonanie, że rana musi być sucha, więc trzeba na nią położyć wyjałowioną gazę.

    więcej »
  • Świętokrzyskie oczarowuje turystów
  • Moc wrażeń, magiczne miejsca, czarujące zabytki, niezwykła historia, aktywny wypoczynek, bogata oferta uzdrowiskowa - to i nie tylko, czeka na turystów w jednym z najmniejszych województw w naszym kraju. Region świętokrzyski to pełne energii miejsce, gdzie warto się wybrać na weekend.

     

    więcej »
  • Transplantacja - jestem na TAK
  • Co 5 dni w naszym kraju umiera jedna osoba oczekująca na przeszczep narządu. Niestety, choć w wypadkach drogowych ginie w Polsce więcej ludzi niż na Zachodzie, pobrań narządów do transplantacji, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, jest u nas dużo mniej. Teraz ma się to zmienić, bo w myśl nowych przepisów w szpitalach będzie przybywać koordynatorów ds. transplantacji.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego