dzisiaj jest: środa, 23.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 22/2011 » Historia »

Strzałkowo to nie Katyń

autor: Bernadeta Kruszyk

 

Obóz jeniecki w Strzałkowie był miejscem potwornym – zapchlone i przepełnione baraki, głodowe racje żywnościowe, szalejące choroby zakaźne. Porównywanie go do „obozów śmierci”, w których dokonywano planowej zagłady, jest jednak absurdalne i nieuczciwe.

To nie Polacy go zbudowali. Strzałkowo w czasie zaborów leżało po stronie pruskiej, tuż przy granicy z Rosją, do której należała oddalona o 4 km Słupca. W czasie I wojny światowej w tym właśnie miejscu Prusacy wydzielili 78-hektarowy kawał ziemi, otoczyli go zasiekami i postawili drewniane baraki, w których przetrzymywali rosyjskich, angielskich i francuskich jeńców. Po wojnie i odzyskanej przez Polskę niepodległości zapadła decyzja o likwidacji obozu. Do jej realizacji jednak nie doszło. W 1919 r. zaczęła się wojna polsko-bolszewicka. W maju do Strzałkowa trafili pierwsi czerwonoarmiści w liczbie 3,5 tys. W lipcu decyzją Ministerstwa Spraw Wojskowych obóz otrzymał numer porządkowy 1. W listopadzie przebywało w nim już ponad 10 tys. jeńców ze Wschodu. Apogeum zaczęło się po zwycięskiej Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. i późniejszych działaniach na froncie. Do końca roku w Strzałkowie stłoczono blisko 37 tys. bolszewików, czyli prawie połowę wziętych do niewoli po cudzie nad Wisłą. Sytuacja wymknęła się spod kontroli.

 

Epidemie i głód

Odrodzona Polska nie była przygotowana do utrzymania takiej rzeszy wyniszczonych i schorowanych ludzi. Nie było zaplecza ani zapasów. Walczący w polskiej armii żołnierze też chcieli jeść. Ludność cywilna zmęczona trwającymi od lat walkami wciąż przyzwyczajała się do polskości. Głód, choroby i zachowania dalekie od humanitarnych były na porządku dziennym. Polska prosiła o wsparcie społeczność międzynarodową, ale ta pozostała głucha na wszystkie apele. Tylko Amerykanie przysłali trochę mundurów.

Istniały oczywiście odpowiednie wytyczne i procedury. Wspomniane Ministerstwo Spraw Wojskowych wydało je już w 1919 r. Wszyscy zdrowi jeńcy mieli być odwszawiani, goleni, kąpani i kierowani na 14-dniową kwarantannę, a chorzy wysyłani na leczenie. Baraki należało sprzątać raz w tygodniu. Z podobną częstotliwością miała się odbywać dezynfekcja sienników, materaców, koców i poduszek. Problem w tym, że w obozach nie było czego dezynfekować. W walących się barakach nie było pieców i często prycz. Jeńcy spali na gołej ziemi, nieludzko ściśnięci, przymarzając zimą do lepiących się od brudu podłóg. Wielu chodziło w łachmanach i dłubankach (drewniakach). O bieliźnie, zimowej odzieży, środkach czystości można było tylko pomarzyć.

Równie dramatycznie wyglądała sytuacja z aprowizacją. Głodni, osłabieni i brudni jeńcy bolszewiccy byli dziesiątkowani przez epidemie tyfusu, czerwonki, cholery i grypy. W miesiącach zimowych z 1919 na 1920 r. każdego dnia umierało w Strzałkowie ok. 100 ludzi. W przygotowanym na tysiąc chorych obozowym szpitalu kładziono niekiedy ponad 3800 jeńców. Zarażali siebie nawzajem i tych, którzy byli jeszcze w miarę zdrowi. Zmarłych grzebano na pobliskim cmentarzu, przesypując ciała wapnem. Spoczywa tam ponad 8 tys. jeńców i internowanych. Nie zostali ani rozstrzelani, ani zagazowani.

 

Anty-Katyń  jak bumerang

Rosjanie wielokrotnie zawyżali statystyki jeńców bolszewickich zmarłych w latach 1919–1921 w obozach jenieckich na terenie Polski. Podawano fantastyczne liczby 40, 60, a nawet 100 tys. Sprawa stała się szczególnie głośna w 1990 r., kiedy Michaił Gorbaczow przyznał, że polskich oficerów w Katyniu zamordowało NKWD. Pojawiły się wówczas głosy o celowej eksterminacji i masowych rozstrzeliwaniach sowieckich jeńców w polskich obozach. „Strzałkowo – polski Katyń”, „Czerwonoarmiści w piekle polskich obozów koncentracyjnych”, „Tragedia zamurowanych w polskich lochach” – grzmiały poczytne rosyjskie gazety. Propaganda miała jeden cel, przekonać świat, że ludobójstwo dokonane przez Polaków stanowi przeciwwagę dla zbrodni katyńskiej i w jakiś sposób ją usprawiedliwia.

Odtąd sprawa Anty-Katynia, jak często nazywana jest kwestia jeńców bolszewickich, wraca jak bumerang. Tymczasem w 2004 r. mieszana komisja złożona z polskich i rosyjskich archiwistów orzekła jednoznacznie, że nie było eksterminacji sowieckich jeńców w polskich obozach, a liczba zmarłych jest znacznie zawyżona. Naukowcy potwierdzili także, że przyczyną śmierci jeńców, których liczbę oszacowano na
18–20 tys., były przede wszystkim choroby i epidemie, które zbierały obfite żniwo nie tylko w obozach, ale także wśród walczących żołnierzy i ludności cywilnej. Ustalenia te dobitnie wyjaśniają sporne kwestie rzekomego ludobójstwa żołnierzy Armii Czerwonej na terenie Polski, nie zmieniają jednak faktu, że ludzie ci umierali w warunkach przerażających, których opis jeży włosy na głowie. Z tym nie można polemizować i warto o tym pamiętać, przechodząc obok ich mogił.

 

Po 1921 r.

Sytuacja w obozie w Strzałkowie poprawiła się w 1921 r. Funkcję komendanta szpitala obozowego i naczelnego lekarza garnizonu pełnił wówczas kpt. Władysław Gabler. W dużej mierze dzięki jego operatywności zaczęto budowę nowych baraków, zwiększono liczbę łóżek w izbie przyjęć, selekcjonowano chorych według chorób i przeprowadzano codzienne dezynfekcje. Nie bez znaczenia były także działania Ministerstwa Spraw Wojskowych, dzięki którym w barakach pojawiły się m.in. piece. Do Strzałkowa dotarły także konwoje z pomocą od Rosyjskiego Czerwonego Krzyża. Wsparcie wciąż było jednak znikome w porównaniu z potrzebami.

18 marca 1921 r. w Rydze Polska, Rosja i Ukraina podpisały traktat pokojowy, który kończył wojnę polsko-bolszewicką i ustalał przebieg granic między tymi państwami. Dla obozu w Strzałkowie oznaczało to przekształcenie w obóz dla uchodźców i internowanych. Jesienią tego samego roku większość jeńców rosyjskich została w ramach wymiany wysłana do Rosji Sowieckiej.

Podpisanie preliminariów pokojowych nie rozwiązywało jednak tzw. kwestii ukraińskiej. Po klęsce armii Ukraińskiej Republiki Ludowej w walce z bolszewikami jej żołnierzy internowano właśnie w polskich obozach jenieckich. Pod koniec 1921 r. było ich w Strzałkowie ok. 4 tys., nie licząc cywilów: kobiet i dzieci, które razem z żołnierzami przekroczyły polską granicę. Sytuacja w obozie różniła się już wówczas radykalnie od tej sprzed roku. Na terenie obozu funkcjonował Ukraiński Uniwersytet Narodowy, gimnazjum i szkoła elementarna. Działały chóry, orkiestry, grupy teatralne, stowarzyszenia sportowe, było nawet kino. Analfabetów uczono czytać i pisać. Internowani mogli poruszać się po powiecie słupeckim i bezpłatnie zamieszkiwać obozowe baraki. W 1923 r., kiedy trwał już proces likwidacji obozu, Ministerstwo Spraw Wojskowych przekazało im uruchomione wcześniej warsztaty rzemieślnicze.

Obóz w Strzałkowie istniał do sierpnia 1924 r. Po jego oficjalnym zamknięciu byłych internowanych zaopatrzono w karty azylu i umożliwiono pracę na terenie całej Polski. Wielu nie wyjechało i związało swoje losy ze Strzałkowem i okolicznymi miejscowościami.

 

 


Fotografie i materiały wykorzystane w tekście pochodzą m.in. z Muzeum Regionalnego w Słupcy i zostały przygotowane na podstawie publikacji: E. Wiszke, Ukraińcy w Strzałkowie, Z. Karpus, Jeńcy i internowani rosyjscy i ukraińscy na terenie Polski w latach 1918-1924, B. Wojciechowska, Bolszewicy pod Strzałkowem, A. Kolańczyk, Nekropolie i groby uczestników ukraińskich walk niepodległościowych w latach 1917-
-1921

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Bajkowego biskupa przypadki
  •   Zapamiętano go powszechnie jako postać po wielokroć książęcą. Był księciem biskupem warmińskim, księciem sambijskim, słusznie nazywano go księciem Kościoła oraz księciem polskiej literatury oświeceniowej. Często jednak zapomina się, że biskup Ignacy Krasicki był też prymasem Polski.

    więcej »
  • Znaki dla wiary
  •   Wypadające z okna dziecko uratowane bezwiednie przez śląskiego „szmaciorza”, interwencja św. Józefa w lagrowym piekle na ziemi, miłosierdzie za pomoc udzieloną niewidomemu Niemcowi w drodze do obozu. To tylko niektóre znaki, jakie kard. Ignacemu Jeżowi nigdy nie pozwoliły na zwątpienie.

    więcej »
  • Zapomniane męczeństwo
  •   Ten temat regularnie pojawia się i znika, niestety tylko na łamach prasy katolickiej. Może tegoroczna,  przypadająca w sierpniu 35. rocznica śmierci abp. Antoniego Baraniaka stanie się pretekstem do przypomnienia ogromnych zasług tego biskupa. Nie tylko dla Kościoła, ale po prostu dla naszego kraju.

    więcej »
  • Ranking konstytucyjny
  •   W powszechnej opinii była drugą na świecie i pierwszą w Europie, gdy tak naprawdę – odpowiednio: czwartą i trzecią. Bez względu na to, którą w kolejności byłaby, Konstytucja 3 maja pozostaje jednym z najważniejszych na świecie tego typu aktów prawnych.

    więcej »
  • Kościół i Wolna Europa
  • 3 maja minie 60. rocznica nadania z Monachium do Polski pierwszej audycji Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Dziś już coraz mniej osób kojarzy tę nazwę, a pewnie jeszcze mniej wie, jak wielką rolę odgrywało to radio w walce o wolność słowa w czasach komunistycznego PRL-u. 

    więcej »
  • Prymas schyłku epoki
  •   Czarna legenda, jaką wokół niego stworzono, kazała sądzić, że był tchórzliwy, uległy wobec coraz bardziej wszechwładnej Rosji, miał pertraktować z Prusakami, chciał podobno uciec z Polski, a że okazało się to niemożliwe, targnął się rzekomo na własne życie. Jaki był naprawdę ostatni prymas przedrozbiorowej Rzeczypospolitej?

    więcej »
  • Pomnik Wdzięczności do odzyskania
  • Idea jest ambitna i jak na dzisiejsze czasy ryzykowna, ale zainteresowanie nią przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Kto i po co chce odbudować w Poznaniu  pomnik Najświętszego Serca Jezusowego zwany popularnie pomnikiem Wdzięczności ?

    więcej »
  • Polenaktion Zbąszyń
  • Zaledwie w ciągu kilkunastu godzin, pomiędzy 28 a 29 października 1938 r., ludność Zbąszynia, wówczas kresowego miasteczka na zachodzie II Rzeczypospolitej, zwiększyła się o 9 300 osób. Dla znacznie mniejszej do tego czasu liczby zbąszynian rozpoczął się niełatwy egzamin z człowieczeństwa.

    więcej »
  • Przywrócić pamięci
  •   Żołnierze Wyklęci – bohaterowie antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej – których w okresie PRL starano się wszelkimi sposobami zohydzić i wymazać z pamięci Polaków, dziś odzyskują miejsce w naszej historii.

    więcej »
  • Przechadzka na Pere-Lachaise
  • Któż z nas podczas pobytu w Paryżu, nie zawędruje na historyczny cmentarz Père-Lachaise, czy do XIV dzielnicy, na Montparnasse, by pośród miejsc doczesnego spoczynku intelektualnej elity Francji, odszukać liczne groby Polaków, którzy już od dziewięciu wieków obierają sobie stolicę Francji za miejsce pobytu.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego