dzisiaj jest: wtorek, 22.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 7/2011 » Historia »

Arcybiskup przed czerwonym trybunałem

autor: Adam Suwart

„Obywatelu Cieplaku! Najwyższy Sąd Rosyjskiej Republiki Sowieckiej skazuje was na najwyższy wymiar kary – rozstrzelanie! Czy rozumiecie?”

 


 

Między 21 a 25 marca 1923 r. w Moskwie odbyła się rozprawa sądowa przed Sądem Najwyższym Rosyjskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. Na ławie oskarżonych zasiadło 16 mężczyzn: arcybiskup Kościoła rzymskokatolickiego, 14 kapłanów oraz jeden świecki mężczyzna. Bolszewicki prokurator zarzucił podsądnym, że sprzeciwili się „unarodowieniu mienia kościelnego”, „osłabiali dyktaturę klasy robotniczej i przeciwdziałali zdobyczom rewolucji październikowej” oraz „szerzyli wśród mas robotniczych kościelne zabobony”. Wszystkie wyjaśnienia i zeznania złożone przez oskarżonych w trakcie procesu zostały wykorzystane przez sąd przeciwko nim, co doprowadziło do skazania „winnych” na najwyższy wymiar kary – rozstrzelanie oraz więzienie z zastosowaniem surowej izolacji w czasie od 6 miesięcy do 10 lat. W ten sposób władze Związku Radzieckiego rozprawiły się z „katolickim spiskiem księżowskim” w Piotrogrodzie, przemianowanym zresztą niebawem na Leningrad. Zwierzchnikiem owego „spisku” był według bolszewickiego prokuratora i sądu katolicki arcybiskup Jan Cieplak, administrator apostolski diecezji mohylewskiej z siedzibą w Petersburgu, który  – co gorsza – był Polakiem! Jak doszło do wykrycia owego „tajemniczego” spisku, oskarżenia arcybiskupa i postawienia go przed sądem?

 

Prawdziwy pasterz

 

Pochodzący z Polski, bo urodzony w 1857 r. w polskiej rodzinie w Dąbrowie Górniczej na Śląsku, Jan Cieplak był kapłanem od 1881 r. Związany z czasem na swej duchownej drodze ze wschodnimi rubieżami Kościoła katolickiego ks. Cieplak bardzo szybko zdradził wyjątkowe talenty intelektualne i zalety ducha, które sprawiły, że już krótko po święceniach został profesorem katedry w Akademii Duchownej w Petersburgu. Zapewne niełatwo było działać katolickiemu kapłanowi, Polakowi, w zaborczej i prawosławnej Rosji carskiej. Przyszłość miała jednak dopiero zgotować ks. Janowi Cieplakowi nowe trudności. Od 1908 r. ks. Jan Cieplak był biskupem pomocniczym archidiecezji mohylewskiej. Gdy w trudnym z racji wybuchu Wielkiej Wojny roku 1914 z godności arcybiskupa metropolity mohylewskiego ustąpił abp Wincenty Kluczyński, tamtejsza kapituła wybrała na administratora archidiecezji właśnie bp. Jana Cieplaka. Przejął więc on rządy w rozległej archidiecezji w trudnym czasie wojennych zmagań, nie przewidując zapewne do końca dramatu najbliższych lat: wybuchu bolszewickiej rewolucji, zamordowania carskiej rodziny Romanowów i zaprowadzenia ateistycznej dyktatury bolszewickiej, znanej wkrótce na całym świecie pod nazwą Związku Radzieckiego.

Jedynie gorliwość pasterska bp. Cieplaka i jego oddanie dla spraw swych wiernych – katolików rozproszonych na ogromnych połaciach ziem białoruskich i rosyjskich – sprawiły, że ten biskup polskiej narodowości, będący formalnie obywatelem Rosji, a wkrótce także Związku Radzieckiego, szybko został uznany przez bolszewików za „wroga ludu” i jedną z najbardziej niebezpiecznych osób na terenie Rosji Sowieckiej. Bolszewicy nie mogli wybaczyć Janowi Cieplakowi, którego w marcu 1919 r. Ojciec Święty Benedykt XV wyniósł do godności arcybiskupa tytularnego, wielu działań o symbolicznej wymowie. Jak choćby zorganizowanych 3 maja 1917 r. po raz pierwszy w Petersburgu obchodów polskiego święta narodowego – rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja. „Tłumy wiernych garnęły się do ołtarzy Pańskich, prosząc Boga o zmiłowanie nad umęczonym narodem, któremu dopiero ukazywać się zaczynały pierwsze blaski wyzwolenia” – zapisał kronikarz o Polakach zamieszkujących Petersburg, którzy wzięli udział w zorganizowanych przez bp. Jana Cieplaka uroczystościach. Jeszcze większą nienawiść bolszewików do biskupa spowodowało wydarzenie, do którego doszło rok później – 30 maja 1918 r. Po raz pierwszy (i jak się później okazało – po raz ostatni) w dziejach Petersburga katoliccy mieszkańcy tej ogromnej metropolii mogli przeżyć radosną i uroczystą chwilę. Bp. Janowi Cieplakowi udało się uzyskać zezwolenie na przeprowadzenie ulicami miasta procesji Bożego Ciała! Kronikarz relacjonował: „Chrystus utajony pod postacią chleba, w blaskach majestatu jako tryumfator wyszedł z błogosławieństwem pokoju. Procesja zmierzała z kościoła św. Katarzyny przez słynny Newski Prospekt i dalej Litiejnym Prospektem do kościoła na cmentarzu Wyborskim”. W procesji wzięło udział kilka tysięcy petersburskich katolików, podobno przyłączali się też prawosławni. Pod baldachimem szedł ówczesny metropolita mohylewski abp Edward von Ropp, a obok jego biskup pomocniczy – Jan Cieplak. Jak się później okazało, bolszewicka Moskwa nie pozostała na to obojętna.

 

Walka z relikwiami

 

W tym samym czasie komisariat sprawiedliwości w Moskwie wydał bowiem pierwszy dekret o konfiskacie mienia wszystkich Kościołów. Był to jednak dopiero jedynie bolszewicki papierek lakmusowy, za pomocą którego nowe sowieckie władze Rosji chciały się przekonać o sile bądź słabości Cerkwi i Kościoła katolickiego na swoim terenie. Równolegle prowadzono innego rodzaju represje.

W latach 1919–1922 władze bolszewickie wydały wojnę katolickim relikwiom. Uchwalając dekret o wolności sumienia i wyznania, Sowieci jednocześnie cynicznie przystąpili do uderzania w największe tajemnice i świętości wiary jednego z wyznań, obecnych na terytorium ich nowego, z gruntu ateistycznego państwa. Pod pretekstem badania „autentyczności” relikwii i sprawdzania „stanu ich rozkładu” odpowiednia, sterowana z góry grupa „krasnoarmiejców – kursantów z Połocka”, a więc elewów będących kandydatami do bolszewickiej Czerwonej Armii, wystąpiła z propozycją „zbadania” relikwii św. Andrzeja Boboli. Do profanacji doszło w kościele w Połocku, gdzie przechowywano relikwie. Wbrew protestom abp. Cieplaka, kursanci zniszczyli plomby i dokonali „oględzin” relikwii, sporządzając nawet z tego barbarzyńskiego zdarzenia osobliwy protokół. Władze bolszewickie zachęcały nawet miejscową ludność do asystowania przy tym procederze, rozwieszając w kilku głównych punktach miasta plakaty „zapraszające” na ów ponury spektakl barbarzyństwa, co jednak spotkało się z reakcją odwrotną – „przeciwko profanacji protestowali miejscowi katolicy, a nawet prawosławi i żydzi”! Następnie władze sowieckie postanowiły przenieść relikwie do specjalnego muzeum w Moskwie, gdzie miały być one prezentowane jako „przykład guseł i zacofania obcego klasie robotniczej i świadomości rewolucyjnej”. Tylko niełatwa, ale uparta i intensywna akcja sprzeciwu, prowadzona przez abp. Jana Cieplaka, zapobiegła dalszej profanacji, a historyczne relikwie świętego dotarły ostatecznie – po wielu karkołomnych zabiegach dyplomatycznych – do Polski.

 

Areszt i proces

 

Postawa arcybiskupa nie mogła – z punktu widzenia bolszewickich knowań – zostać zaakceptowana. Otwarta i śmiała obrona wiary, bohaterskie reprezentowanie mniejszości katolickiej i jej interesów wobec barbarzyńskiej, autorytarnej i zbrodniczej władzy politycznych troglodytów, jakimi byli bolszewicy, przysporzyły arcybiskupowi wrogów.

Abp Jan Cieplak został aż trzykrotnie aresztowany przez czekistów – w 1920, 1922 i 1923 r. Za każdym razem jego los był poważnie zagrożony, tym bardziej że w 1919 r. z Rosji deportowano arcybiskupa mohylewskiego Edwarda von Roppa, skazanego uprzednio przez Sowietów na karę śmierci, której wykonania udało się uniknąć tylko dzięki zmasowanej akcji dyplomatycznej w Europie. Ostatecznie jednak – zarówno w 1920, jak i w 1922 r. – udało się uwolnić abp. Cieplaka z aresztu. Doszło do tego za sprawą licznych protestów, wizyt w urzędach sowieckich, memoriałów i innych form „obywatelskiego sprzeciwu”, jakie przedsiębrali prości katolicy w Rosji. Jednak w marcu 1923 r., gdy abp. Jana Cieplaka aresztowano po raz trzeci, jego los był już przesądzony. Gdy stawił się – zgodnie z wezwaniem – w Moskwie, okazało się, że czeka tam już 14 innych duchownych i świecki katolik – wszyscy solidarnie mieli stanąć przed sowieckim trybunałem, by odpowiedzieć  za swą wiarę, która w Związku Radzieckim była niewybaczalną przewiną.

Proces arcybiskupa i pozostałych oskarżonych rozpoczął się 21 marca 1923 r. i miał charakter pokazowej farsy politycznej. Jego efektem miała być nie tylko likwidacja konkretnych podsądnych, ale też zastraszenie katolików w Rosji i w ogóle ludzi wierzących. Rok 1923 miał być w Związku Radzieckim, za sprawą procesu abp. Cieplaka, cezurą, po której życie religijne w sowieckim raju szybko obumrze. Głównymi „bohaterami” sądowego przedstawienia byli: prezes składu orzekającego sędzia Gałykin, sędziowie pomocniczy – Niemcow i Czełyszyn, a także prokurator Nikołaj Krylenko, który był najagresywniejszą postacią w tym tragicznym spektaklu. Sędzia Gałykin, jak zapamiętali naoczni świadkowie procesu, „wykazał zdumiewający analfabetyzm” i „nie mógł dać sobie rady z odczytaniem aktu oskarżenia”. Zirytowany własnym jąkaniem przekazał wreszcie dokument do odczytania drugiemu z sędziów, a sam oddał się „mistrzowskiemu puszczaniu kółek z dymu papierosa, z prawdziwą lubością śledząc, jak unosiły się one w górę”. Z kolei sędzia Niemcow „robił wrażenie niewykwalifikowanego robotnika”, z zapałem rywalizował z sędzią głównym w paleniu papierosów i przez całą rozprawę „rysował figurki na kartce papieru”. Trzeci sędzia, towarzysz Czełyszyn „śmiał się, kiedy sala się śmiała i czuł się zupełnie wytrącony z równowagi, gdy nie było powodu do śmiechu”. Najgorszą personą w tej surrealistycznej tragifarsie był chyba jednak prokurator Mikołaj Krylenko. Ów niezrównoważony osobnik, w agresywny sposób obrażający podsądnych, był sprężyną całego procesu. Do arcybiskupa zwracano się w drugiej osobie liczby mnogiej  lub „obywatelu Cieplaku”.

Tak skompletowany czerwony trybunał po pięciu dniach procesowania skazał abp. Jana Cieplaka i ks. prałata Konstantego Budkiewicza na karę śmierci przez rozstrzelanie, a pozostałych na kary od 6 miesięcy do 10 lat ciężkiego więzienia. Jedyną „winą” skazanych, dowiedzioną przez półanalfabetów w prawniczych togach na podstawie dowolnie i fikcyjnie dobranych przepisów sowieckich, była obrona praw katolików do swobody sumienia i wyznania.

 

Wyzwolenie

 

Paradoksalnie dzięki temu, że proces miał charakter  pokazowy, dowiedziała się o nim opinia publiczna nie tylko w Rosji, ale i w całej Europie. Wprawdzie bolszewicy spędzili na salę sądową komunistyczny motłoch, to jednak przebieg procesu-farsy znalazł też obiektywnych obserwatorów, którzy zaalarmowali świat o odbywającym się w Moskwie barbarzyństwie.

Dzięki intensywnej akcji dyplomatycznej, w którą szczególnie zaangażowała się Polska i Stolica Apostolska oraz osobiście – w bardzo odważnych wystąpieniach – sam papież Pius XI, udało się uratować abp. Jana Cieplaka. Niestety, wcześniej wykonano karę śmierci na ks. prałacie Budkiewiczu. Wycieńczony ciężkim więzieniem w Butyrkach i pobytem na Łubiance, abp Jan Cieplak wiosną 1924 r. został przez Sowietów odstawiony na granicę radziecko-łotewską i przez Łotwę dostał się do Polski. Owacyjnie witany przez rodaków jako pasterz męczennik, arcybiskup doświadczył też dłuższej gościny w rezydencji prezydenta Rzeczypospolitej Stanisława Wojciechowskiego w Spale. W następnych miesiącach odwiedził też rodzinne strony na Śląsku oraz Rzym, gdzie traktowany był z należnymi bohaterowi walki za Kościół honorami. Jeszcze później arcybiskup odwiedził Polonię w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie dotarła do niego wiadomość o papieskiej nominacji na nowego arcybiskupa metropolitę wileńskiego. Mówiło się też o możliwości kreacji kardynalskiej arcybiskupa. Niestety, śmierć abp. Jana Cieplaka przed 85 laty – 16 lutego 1926 r. – przyspieszona zapewne wyniszczeniem organizmu w sowieckich więzieniach – przerwała jego ziemskie życie, uniemożliwiając pasterzowi odbycie ingresu do wileńskiej katedry. W 1952 r. w Rzymie rozpoczęto proces przygotowawczy do beatyfikacji abp. Jana Cieplaka.

 


 

Wykorzystałem m.in. biografię abp. Jana Cieplaka pióra ks. Franciszka Rutkowskiego, Abp Jan Cieplak, Szkic biograficzny, Warszawa 1934.

 

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
4.8/5 (6)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
Z naszym regionem związana jest postać pierwszego Metropolity Wileńskiego, Sługi Bożego, Arcybiskupa Jana Cieplaka, wielkiego patrioty, duszpasterza i teologa, męczennika za wiarę. To najwyższy rangą duchowny katolicki pochodzący z Zagłębia Dąbrowskiego w całej jego historii.

Jan Cieplak urodził się 17 sierpnia 1857r. w rodzinie robotniczej w Dąbrowie Górniczej, wtedy jeszcze niewielkiej osadzie. Był synem Jacentego i Julii z domu Bugajska. Został ochrzczony w kościele parafialnym pw. św. Trójcy w Będzinie. W latach 1869-1873 uczył się w gimnazjum w Kielcach, a następnie studiował w tamtejszym seminarium duchownym, które ukończył w 1878r. Dalsze studia kontynuował w Akademii Duchownej w Petersburgu. Ukończył ją w 1882r. Święcenia kapłańskie przyjął 24 lipca 1881r. Został adiunktem na tej uczelni, gdzie wykładał archeologię biblijną, liturgię, teologię moralną, uczył śpiewu kościelnego. Był też bibliotekarzem i ojcem duchownym Akademii. W 1897r. z uwagi na sprzeciw władz rosyjskich nie został rektorem seminarium duchownego w Kielcach. Był wielokrotnie szykanowany przez zaborcze państwo ze względu na działalność patriotyczną, za wygłaszanie patriotycznych kazań i udział w manifestacjach narodowych. Wielokrotnie też był karany. W 1901 roku otrzymał stopień doktora teologii. 7 grudnia 1908r. został konsekrowany na sufragana mohylewskiego. Od 6 sierpnia 1914r. został administratorem archidiecezji mohylewskiej. Po rewolucji lutowej w 1917r. uczestniczył w posiedzeniach Komisji Likwidacyjnej do spraw Królestwa Polskiego. 29 kwietnia 1919r. został tytularnym biskupem Ochrydy. Jako najstarszy rangą przedstawiciel kościoła rzymskokatolickiego w Rosji radzieckiej, był dwukrotnie aresztowany w latach 1920 i 1922.

W dniach 21-25 marca 1923r. sądzono go w Moskwie w pokazowym politycznym procesie wraz z 14 innymi duchownymi. W jego następstwie, został skazany na karę śmierci za "podżeganie do buntu poprzez zabobony". Pod naciskiem światowej opinii publicznej i po ostrzeżeniu ze strony rządu polskiego wyrok wobec biskupa Cieplaka zamieniono na 10 lat więzienia. W 1924r. został on wymieniony wraz z księdzem Wincentym Balulem na Bolesława Bieruta, ówczesnego członka KGB więzionego w Polsce, późniejszego Prezydenta Polski. 9 kwietnia 1924r. wyprowadzono go z celi i samochodem przewieziono na granicę łotewską, gdzie doręczono mu przepustkę i kazano wracać do domu. Zdziwiony nie wiedział, gdzie się znajduje. Przez Rygę udał się 12 kwietnia 1924r. Do Polski. Odwiedził wtedy m.in. Wilno, Jasną Górę i Dąbrowę Górniczą. Był również członkiem komisji przygotowującej kanonizację bł. Andrzeja Boboli. Miał jeszcze na tyle siły i zaparcia, by udać się do Rzymu i złożyć papieżowi Piusowi XI relację z położenia Kościoła w Rosji. Na prośbę Polonii udał się do USA. W ciągu trzymiesięcznego pobytu w Stanach zwizytował kilkaset kościołów, kaplic, szkół i organizacji polskich rozrzuconych po 25 diecezjach. Pracował ponad siły. W Ameryce otrzymał zawiadomienie, że papież Pius XI mianował go 14 grudnia 1925r.[Podział słaby]arcybiskupem wileńskim, a rząd polski za zasługi społeczne i narodowe przyznał mu wielką wstęgę orderu Polonia Restituta. Ingres pierwszego po zaborach arcybiskupa wileńskiego miał się odbyć 25 marca 1926 r. Jednak nadmierna praca wyczerpała nadwątlone sowieckimi represjami siły arcybiskupa. Zmarł 17 lutego 1926r. w Passaic w stanie New Jersey. Po sprowadzeniu zwłok do Polski 16 marca 1926r. został pochowany w asyście Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego w katedrze wileńskiej. W 1952r. w Rzymie rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny, prowadzony przez duszpasterstwo emigracyjne.

Opatrzność Boża związała Arcybiskupa z polską Parafią Matki Boskiej Różańcowej w Passaic, w stanie New Jersey. Na jej terenie spędził ostatnie chwile swojego życia, tam odbył się Jego pierwszy pogrzeb. Tam też w 50 rocznicę śmierci Arcybiskupa w dniu 6 sierpnia 1976r. modlił się za pokój Jego duszy Kardynał Karol Wojtyła, Sługa Boży Jan Paweł II, wraz z polskimi biskupami.

Na grobowcu Arcybiskupa Cieplaka w Katedrze Wileńskiej w 1929 roku stanął pomnik dłuta wybitnego rzeźbiarza prof. Bolesława Bałzukiewicza. Po II wojnie światowej ta część Polski znalazła się w granicach ZSRR. W Katedrze urządzono początkowo magazyn, potem odbywały się tam koncerty organowe. Pomnik Arcybiskupa został usunięty. Po rozpadzie ZSRR i powstaniu niepodległej Litwy Katedrę oddano wiernym, a w miejscu wiecznego spoczynku Arcybiskupa Cieplaka stanęło popiersie bł. Jerzego Matulewicza (Jurgis Matulaitis). Losy jego prochów pozostały nieznane. Nie ma oficjalnych informacji, dotyczących nowego miejsca spoczynku doczesnych szczątków Arcybiskupa, choć przypuszczano że przeniesiono je do katedralnych katakumb.

Od ponad trzech lat trwa dziennikarskie śledztwo w sprawie pośmiertnych losów Sługo Bożego Arcybiskupa Jana Cielaka, prowadzone przeze mnie na łamach serwisu www.sosnowiecfakty.pl oraz Katarzynę Maciejewską z Będzina, krewnego Arcybiskupa - Zygmunta Motyla z Dąbrowy Górniczej oraz Jerzego Jarosza z Imielina, wspierane przez ks. Marka Maziarza, proboszcza parafii św. Jana Chrzciciela oraz ks. Andrzeja Stasiaka, proboszcza Bazyliki Matki Boskiej Anielskiej w Dąbrowie Góniczej. Grupie tej udało się ustalić, gdzie złożone zostały dokumenty procesu beatyfikacyjnego Arcybiskupa oraz z dość z dużym prawdopodobieństwem, gdzie w Katedrze Wileńskiej spoczywają Jego doczesne szczątki. Na podstawie dokumentów i wizji w Katedrze, można domniemywać, że Arcybiskup Cieplak spoczywa nadal w krypcie znajdującej się pod popiersiem i epitafium bł. Jerzego Matulewicza (Jurgisa Matulaitisa), który spoczywa w Mariampolu. O fakcie tym traktują dwa artykuły, jeden z 1994r. oraz jeden z maja 2010r., które ukazały się prasie polskiej na Litwie.

Sprawą zainteresowała się również sosnowiecka Kuria Diecezjalna i osobiście Biskup Sosnowiecki ks. dr Grzegorz Kaszak, który spotkał się w Rzymie z ks. prof. Hieronimem Fokcińskim z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w sprawie ewentualnego wznowienia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego oraz Kanclerz Kurii ks. dr Mariusz Karaś. Biskup Kaszak zgodził się również by po ustaleniu miejsca spoczynku Arcybiskupa podjąć starania o sprowadzenie trumny ze zwłokami Arcybiskupa do Polski i złożenie ich w Bazylice Matki Boskiej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej.

W dniu 3 listopada 2009r. poseł Jarosław Pięta wraz z grupą zagłębiowskich posłów Platformy Obywatelskiej wystosował do Ministra Spraw Zagranicznych, Radosława Sikorskiego interpelację w sprawie ustalenia miejsca ostatniego spoczynku Abpa Jana Cieplaka. Pismem z dnia 2 grudnia 2009r. Jan Borkowski, Sekretarz Stanu w MSZ poinformował posła Piętę, że Wydział Konsularny Ambasady RP w Wilnie wystąpił do proboszcza parafii katedralnej pełniącego funkcję kanclerza Kurii Metropolitalnej w Wilnie o sprawdzenie, czy grób arcybiskupa Cieplaka znajduje się w krypcie katedry wileńskiej. Odpowiedzi oczekiwano w ciągu kilku tygodni. Po jej uzyskaniu miano udzielić ostatecznej odpowiedzi.

Od ponad roku nie możemy uzyskać odpowiedzi na interpelację poselską, która miała wyjaśnić ostatecznie, co się stało z doczesnymi szczątkami Arcybiskupa Jana Cieplaka, czy spoczywa on nadal w Katedrze św. Stanisława w Wilnie. Nasi dyplomaci nie naciskają, a strona litewska milczy. W ubiegłym tygodniu kolejną interpelację w tej sprawie złożyła sosnowiecka posłanka Ewa Malik. Arcybiskup Cieplak jest wciąż postacią nie tylko, że nieznaną, ale również zapomnianą prawie przez wszystkich. Nie ma obecnie nigdzie żadnych planów, ani co do kontynuowania jego procesu beatyfikacyjnego, ani jakiegokolwiek jego uczczenia, czy uhonorowania. Sprawa jest bardzo złożona i właściwie to trudno nawet o to kogoś winić, bo nie ma tutaj winnych. "Winna" jest w pewnym sensie historia, los, a może jakiś fatum?

Arcybiskup Jan Cieplak urodził się w w 1857 roku Dąbrowie Górniczej, wtedy będącej w diecezji kieleckiej. W Kielcach skończył seminarium i został księdzem. Później wyjechał do Rosji do Petersburga. Była to diecezja mohylewska, której był sufraganem, mająca obecnie siedzibę ...w Mińsku. Później po wyroku śmierci został wydalony z Rosji już radzieckiej. Wyjechał do USA, gdzie dowiedział się, że został Metropolitą Wileńskim. Wcześniej jednak, przed objęciem Urzędu, zmarł w Passaic w stanie New Yersey. Pochowany został w Katedrze Wilieńskiej, wtedy w Polsce. Obecnie Wilno to stolica niepodległej Litwy.

Nie trudno zrozumieć, że ze względu na ten skomplikowany życiorys i zmiany granic, a nawet ustrojów w wyniku dwóch wojen światowych i tzw. "Jesieni Ludów", nikt "nie przyznaje się" do Arcybiskupa! Dzisiaj Dąbrowa Górnicza jest w młodej diecezji sosnowieckiej. Kogo w Kielcach może interesować beatyfikacja kogoś z Dąbrowy Górniczej, kto zmarł w USA, a spoczywa na Litwie. Podobnie sprawa wygląda we wszystkich innych miejscach. Arcybiskup należy do innego świata, który przeminął i jakby nie pasuje do obecnego. W USA, gdzie zmarł w 1926r., przebywał tylko z krótką wizytą, a na Litwie został "tylko" pochowany. Proces beatyfikacyjny prowadziło od 1952r. polskie duszpasterstwo emigracyjne, m.in ks. Walerjan Meysztowicz. Te osoby już nie żyją, a następców brak! Dlatego jeśli ktoś ze świeckich nie upomni się o pomięć o tym wielkim Polaku, z urzędu nie zrobi tego absolutnie nikt! W Dąbrowie Górniczej mają już jednego Cieplaka, byłego Prezydenta Zygmunta Cieplaka, to po co im kolejny, w Sosnowcu, mówią: przecież nic Arcybiskup dla Sosnowca nie zrobił, nie wybudował żadnej fabryki, ani osiedla. Święty kapłan, mistyk, męczennik, który cierpiał w moskiewskich więzieniach, to nie jest dla nas bohater. Na Litwie w Katedrze w miejscu pochówku Arcybiskupa mają tablicę "swojego" błogosławionego Litwina biskupa Jerzego Matulewicza. Po co im jakiś Polak z Dąbrowy Górniczej, którego żywego na oczy nie widzieli?

Nam zaś chodzi tylko o to, żeby "na dobry początek" przywrócić pamięć Arcybiskupa w miejscu jego pochówku, czyli w Katedrze w Wilnie. KAŻDEMU CZŁOWIEKOWI, A TYM BARDZIEJ KAPŁANOWI, NALEŻY SIĘ CHYBA GODNE MIEJSCE WIECZNEGO SPOCZYNKU, POD SWOIM WŁASNYM NAZWISKIEM.

Proszę o pomoc w tej "beznadziejnej" sprawie. Pozdrawiam.

Piotr Dudała

redaktor serwisu www.sosnowiecfakty.pl
  • Bajkowego biskupa przypadki
  •   Zapamiętano go powszechnie jako postać po wielokroć książęcą. Był księciem biskupem warmińskim, księciem sambijskim, słusznie nazywano go księciem Kościoła oraz księciem polskiej literatury oświeceniowej. Często jednak zapomina się, że biskup Ignacy Krasicki był też prymasem Polski.

    więcej »
  • Znaki dla wiary
  •   Wypadające z okna dziecko uratowane bezwiednie przez śląskiego „szmaciorza”, interwencja św. Józefa w lagrowym piekle na ziemi, miłosierdzie za pomoc udzieloną niewidomemu Niemcowi w drodze do obozu. To tylko niektóre znaki, jakie kard. Ignacemu Jeżowi nigdy nie pozwoliły na zwątpienie.

    więcej »
  • Zapomniane męczeństwo
  •   Ten temat regularnie pojawia się i znika, niestety tylko na łamach prasy katolickiej. Może tegoroczna,  przypadająca w sierpniu 35. rocznica śmierci abp. Antoniego Baraniaka stanie się pretekstem do przypomnienia ogromnych zasług tego biskupa. Nie tylko dla Kościoła, ale po prostu dla naszego kraju.

    więcej »
  • Ranking konstytucyjny
  •   W powszechnej opinii była drugą na świecie i pierwszą w Europie, gdy tak naprawdę – odpowiednio: czwartą i trzecią. Bez względu na to, którą w kolejności byłaby, Konstytucja 3 maja pozostaje jednym z najważniejszych na świecie tego typu aktów prawnych.

    więcej »
  • Kościół i Wolna Europa
  • 3 maja minie 60. rocznica nadania z Monachium do Polski pierwszej audycji Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Dziś już coraz mniej osób kojarzy tę nazwę, a pewnie jeszcze mniej wie, jak wielką rolę odgrywało to radio w walce o wolność słowa w czasach komunistycznego PRL-u. 

    więcej »
  • Prymas schyłku epoki
  •   Czarna legenda, jaką wokół niego stworzono, kazała sądzić, że był tchórzliwy, uległy wobec coraz bardziej wszechwładnej Rosji, miał pertraktować z Prusakami, chciał podobno uciec z Polski, a że okazało się to niemożliwe, targnął się rzekomo na własne życie. Jaki był naprawdę ostatni prymas przedrozbiorowej Rzeczypospolitej?

    więcej »
  • Pomnik Wdzięczności do odzyskania
  • Idea jest ambitna i jak na dzisiejsze czasy ryzykowna, ale zainteresowanie nią przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Kto i po co chce odbudować w Poznaniu  pomnik Najświętszego Serca Jezusowego zwany popularnie pomnikiem Wdzięczności ?

    więcej »
  • Polenaktion Zbąszyń
  • Zaledwie w ciągu kilkunastu godzin, pomiędzy 28 a 29 października 1938 r., ludność Zbąszynia, wówczas kresowego miasteczka na zachodzie II Rzeczypospolitej, zwiększyła się o 9 300 osób. Dla znacznie mniejszej do tego czasu liczby zbąszynian rozpoczął się niełatwy egzamin z człowieczeństwa.

    więcej »
  • Przywrócić pamięci
  •   Żołnierze Wyklęci – bohaterowie antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej – których w okresie PRL starano się wszelkimi sposobami zohydzić i wymazać z pamięci Polaków, dziś odzyskują miejsce w naszej historii.

    więcej »
  • Przechadzka na Pere-Lachaise
  • Któż z nas podczas pobytu w Paryżu, nie zawędruje na historyczny cmentarz Père-Lachaise, czy do XIV dzielnicy, na Montparnasse, by pośród miejsc doczesnego spoczynku intelektualnej elity Francji, odszukać liczne groby Polaków, którzy już od dziewięciu wieków obierają sobie stolicę Francji za miejsce pobytu.

    więcej »
right
left
Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla Przewodnika Katolickiego