dzisiaj jest: czwartek, 17.05.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 51/2011 » Aktualności »

Nie zmarnować adwentowego finiszu

autor: Ks. Mariusz Pohl

Adwentowe pokusy i pułapki (cz. 4)

 

Adwentowe pułapki czekają na nas nie tylko w supermarketach. Także ostatnie dni i godziny domowego zabiegania mogą zakłócić dobre przeżycie świątecznego czasu.

 
Do Wigilii zostało już tylko parę dni. Choinka kupiona, a może nawet ubrana; prezenty dla najbliższych schowane przed ciekawskimi spojrzeniami dzieci głęboko w tapczanie lub za szafą; na adwentowym wieńcu w kościele płoną już wszystkie świece, a pierwsza niemal się dopala; dzieci mają uzbierane całe pliki roratnich obrazków i są już nawet jakby trochę znużone codziennym chodzeniem do kościoła… Święta za pasem, zastanawiamy się tylko, czy na Pasterkę pójdziemy w śniegu czy w deszczu.
 
Ostatnie metry
Zostało zatem jeszcze kilka dni, ale dni najważniejszych. Jest to jak finisz wyścigu na stadionie. To prawda, że ważne jest tempo na całym dystansie i ono zadecyduje o ostatecznym czasie i wyniku. Ale indywidualne zwycięstwo w biegu zależy właśnie od tych ostatnich metrów. Kto dostanie zadyszki – przegra, nawet jeśli od startu radził sobie bardzo dobrze. To porównanie Adwentu z zawodami nie jest może najszczęśliwsze, ale oddaje sens i wagę tych ostatnich, przedświątecznych dni. Jeśli ich dobrze nie wykorzystamy, w czasie świąt nie przeżyjemy spotkania z Jezusem. Cały Adwent nie przyniesie wtedy spodziewanego owocu i właściwie pójdzie na marne.
A trzeba przyznać, że te ostatnie dni są najbardziej zabiegane i nerwowe. Tyle rzeczy pozostaje jeszcze do zrobienia: ostatnie porządki, kompletowanie prezentów, pieczenie makowców i serników, uszka do barszczu. A i karpia trzeba wszak kupić i oprawić w ostatnim dniu, żeby ryba była świeża. Wszystko to tworzy wyjątkowy przedwigilijny nastrój, niepowtarzalną mieszaninę zapachów, smaków, kuchennej krzątaniny, rozkładania świątecznego stołu i wyciągania najlepszej zastawy. To są wszystko ważne rzeczy, głęboko zakorzenione w naszej rodzinnej i polskiej tradycji.
 
Poza podejrzeniami
Dlatego też nie mamy w tej dziedzinie żadnych skrupułów. Wigilijne przygotowania to wręcz święty rytuał, poza wszelkim podejrzeniem. I źle by było, gdyby miał się nam gdzieś zatracić. A w pewnej mierze obserwujemy stopniowe odchodzenie od niektórych uświęconych gestów i zwyczajów. Opłatki coraz częściej kupujemy w sklepie, a nie w kościele czy od organisty. Rezygnujemy z choinki na rzecz dyskretnych stroików. I na Pasterkę, która kiedyś była najliczniej „obsadzoną” Mszą św. w całym roku, przychodzi coraz mniej ludzi, nie mówiąc już o tym, że księża pod presją argumentów o większej „praktyczności”, zaczynają odprawiać „zastępcze” Pasterki o godz. 22.00 czy nawet o 20.00
Na Zachodzie zresztą te niekorzystne zmiany posunęły się jeszcze dużo dalej. W wielu krajach nie używa się już określenia „Boże Narodzenie” (Christmas), lecz wprowadzono w to miejsce beznamiętny i wyjałowiony z wszelkiej religijnej treści termin „święta”. Istotą owych „świąt” są zresztą głównie zakupy, promocje, istne handlowe szaleństwo i żniwa. A ponieważ wszystkie te europejskie nowinki prędzej czy później przywozimy do Polski, więc można się obawiać, że powoli i niepostrzeżenie również u nas przyniosą one swe zatrute owoce.
 
Nie zgubić Najważniejszego
Jest to spore niebezpieczeństwo, ale ma ono swoje głębsze i bardziej skryte podłoże. Otóż tym podłożem jest słaba albo zupełnie już pusta wiara. Wiara pozorna, sprowadzona do zewnętrznych gestów, haseł i zwyczajów, ale całkowicie wyzuta z obecności i miłości Boga. Po czym taką pustą wiarę poznać? Po tym, że się nie modlimy, że nie mamy czasu na rozmowę z Bogiem, na spowiedź, rekolekcje czy niedzielną Mszę św. Nawet jeśli pretekstem i wymówką są świąteczne przygotowania – uświęcone i potrzebne – i spowodowany nimi tzw. brak czasu, to jednak, jeśli pod ich presją zwalniamy się z modlitwy i Mszy św., przynoszą one więcej szkody niż pożytku.
I to jest ostatnia pokusa i pułapka Adwentu: że w nawale świątecznych przygotowań zagubimy i stracimy z oczu Tego, dla którego te przygotowania i zabiegi podejmujemy. W tę samą pułapkę wpadli przed dwoma tysiącami lat mieszkańcy Betlejem, ale i Jerozolimy. Nikt nie ustąpił miejsca w gospodzie, nikt z wielkich tego świata nie pośpieszył z powitaniem. Chlubnym i pouczającym wyjątkiem byli tylko pasterze i mędrcy ze Wschodu. Ci pierwsi w swojej prostocie i pokorze uwierzyli anielskiemu orędziu; ci ostatni znaleźli czas i odwagę, by odczytać, zrozumieć i posłuchać przesłania gwiazd i wskazówek Heroda. I dlatego są dla nas wzorem, jak przeżywać Adwent, by nie przegapić jego kulminacyjnego momentu.
A chyba niestety często nam się to zdarza. Pewnie wielokrotnie tego doświadczyliśmy: niedosytu świąt. Tak się na ich myśl cieszyliśmy, tyle przygotowań – nie tylko kulinarnych, ale także duchowych: codzienne Roraty, rekolekcje, spowiedź, Pasterka, kolędy… – ale czegoś jednak w ostatniej chwili zabrakło. Przemęczenie, nerwowa atmosfera, niepotrzebna kłótnia, wyjazd na zakupy do hipermarketu, który przeciągnął się ponad miarę, dzieci niezadowolone z ostatnich Rorat, bo nie wylosowały figurki. I ostatecznie do wieczerzy wigilijnej wszyscy zasiedli naburmuszeni. W czasie łamania opłatkiem zgoda wróciła, ale czuliśmy się jakoś nieswojo. Wieczorem po wigilii zamiast śpiewać razem kolędy, jak sobie wspólnie obiecywaliśmy, usiedliśmy przed telewizorem i ledwo zdążyliśmy na Pasterkę. A następnego dnia pojawił się problem z pójściem dzieci do kościoła, bo cały czas było coś w telewizji. I ani się spostrzegliśmy, jak święta przeminęły i znów trzeba było iść do pracy. A przecież inaczej to sobie wcześniej wyobrażaliśmy.
 
*
 
Do świąt zostało jeszcze parę dni. Wszystko przed nami. Czy będą to dla nas tylko owe wspomniane wyżej „święta”, czy też Boże Narodzenie – to zależy od nas samych. Zróbmy wszystko, by uniknąć błędu, by nie zmarnować tej niepowtarzalnej szansy. Nic się ostatecznie nie stanie, gdy czegoś nie kupimy lub zrezygnujemy z oglądania świątecznego wieczoru w telewizji. Odczujemy zaś dojmującą pustkę, gdy Bóg się nie narodzi w naszych sercach, bo znów zabrakło czasu na modlitwę, spowiedź i Komunię św.
 
 
oceń artykuł:
5/5 (1)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Kościół - państwo - finanse
  • Redakcje sześciu tygodników katolickich przygotowały wspólną wkładkę: „Kościół – państwo – finanse”. W nakładzie 450 tys. egzemplarzy została ona włączona w tym tygodniu do: „Gościa Niedzielnego”, „Idziemy”, Niedzieli”, „Przewodnika Katolickiego”, „Wiadomości KAI” oraz „Źródła”.

    więcej »
  • W szkole książkowych moli
  •  – W naszej szkole można się uczyć wspólnego czytania, słuchania opinii innych i dyskutowania o książkach. - mówi Marta Maciszewska ze Szkoły Czytania

    więcej »
  • Inna ręka kierowała
  •   - Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę – mówił bł. Jan Paweł II o swoim ocaleniu z zamachu. 13 maja mija 75 lat od pierwszego objawienia fatimskiego i 31 lat od strzałów na placu św. Piotra.

    więcej »
  • Ciało - błogosławieństwo czy przekleństwo?
  •   Nauczanie Kościoła na temat ludzkiej cielesności zawarte jest w teologii ciała. Po raz pierwszy sformułowania tego zaczęto używać w odniesieniu do katechez środowych, które papież Jan Paweł II głosił na początku swojego pontyfikatu.

    więcej »
  • Anioły w Krakowie
  •   Wielu ludzi chce pomagać innym. Część z nich kończy na „chceniu”, inni zostają wolontariuszami, a jeszcze inni powołują do życia stowarzyszenie „Budujemy Nadzieję”, mając zaledwie po 20 lat.

    więcej »
  • Nagroda im. Wł. Pietrzaka dla "Przewodnika"
  • Kapituła LXV Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka, obradująca w dniu 27 kwietnia 2012 roku we Włocławku pod przewodnictwem ks. bp. dr. Wiesława A. Meringa, przyznała "Przewodnikowi Katolickiemu" nagrodę specjalną.

    więcej »
  • W sutannie i na motocyklu
  •   Kiedy skończyła się II wojna światowa, wszyscy mieli wiele pracy – również księża. Część z nich zginęła, część nie wróciła do swoich parafii. Parafie pozostawały nieobsadzone, a ci księża, którzy byli na miejscu, zmuszeni byli dojeżdżać z posługą do odległych miejscowości.

    więcej »
  • Świecczejemy
  • Papież Benedykt XVI wydłuża okres przygotowania narzeczonych do sakramentu małżeństwa z trzech miesięcy do pół roku. Tymczasem w Polsce pojawiła się nowa moda na areligijne małżeństwa humanistyczne. Świecczejemy.

    więcej »
  • Benedykt XVI kończy 85 lat
  • Joseph Ratiznger urodził się 16 kwietnia 1927 r.  w Marktl am Inn w południowej Bawarii, niedaleko granicy z Austrią.  Już jako mały chłopiec marzył o zostaniu kardynałem...

    więcej »
  • Promocja Miłosierdzia
  •   Z Przemysławem Bednarzem z Biura Promocji sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach rozmawia Paweł Piwowarczyk

    więcej »
right
left
Wielki wyjazd Polaków na Węgry